W tym blogu: MOJ SWIAT _ZYCIE CODZIENNE...... opisuję mój świat i moje życie codzienne....... To moja cudowna mozliwość rozmowy z Wami ,dzielenie się problemami i radosciami dnia codziennego Jesteście mi bardzo bliscy i Wasze zdanie o tym co pisze, jest dla mnie bardzo wazne.Mam nadzieję ,ze bedziemy się często spotykac.Pozdrawiam serdecznie.
niedziela, 25 czerwca 2017
W Bajecznym domu na Bajecznej.......................
Postanowiłam dzisiaj po długiej nieobecności w blogosferze się odezwać.Zachęcona przez panią admin piszę do was w piękna słoneczną niedzielę tego posta. Muszę się usprawiedliwić co nie co. Otóż nie bardzo miałam chęeci do wałkowania tematu jak to się żle porobiło w tym naszym panstwie od czasu nowej "dobrej zmiany" jak to pięknie określono w programie nowych rządów. U mnie w moim życiu tak na prawdę się nic nie zmieniło. Jakoś sobie radzimy.Choroby które nękają moją rodzinę są z gatunku takich z którymi, da się jakoś przeżyć. Całe towarzystwo kociejsko-psiejskie ktore zamieszkuje z nami nasz dom też,sobie radzi jak może.Chorowała ostatnio Pusia i już ma teraz szlaban na całodzienne latanie po krzaczorach.Lapała takie ilosci kleszczy,że teraz chodzi na spacery z panem Michałem. Smiesznie wygląda moj mąż z kotem idącym za nim jak pies. Ona naprawdę jak piesek chodzi przy nodze. Dwa psy mojej córki Yoris i Sara zazdrośnie na to patrzą.Yoris znowu zgubił obrożę przeciw kleszczową ktora kosztowała bagatela 150 złotych. Czyli nie tak mało.Wolimy żeby sobie lepiej chodziły po naszym podwórku bo jest ogromnie dużo kleszczy.Na łakach i polach wokół domu. Robimy nowy taras.Już kilka dni pan układa nowe płytki. To jest prawie 40 m kwadratowych czyli niezła powierzchnia.Ale,będzie ladnie. Dużo nas jeszcze czeka pracy,aby pięknie zaaranżować taką powierzchnię i nie da się ukryć pieniędzy. Pewnie do przyszłego letniego sezonu dopiero zakończymy, wszystkie prace.To wszystko co było przedtem to była trochę prowizorka.Przed 6 ciu laty odszedł nasz zięć i wtedy wszystkie prace musiały zostać przerwane.Długo chorował i wszystkie wolne środki pochłonęła choroba . Podstępna choroba jaką jest cukrzyca.Miał tylko 47 lat.Walczył ale,niestety nie dał rady.Także tętniak ukryta bomba z opóznionym zapłonem dokonała reszty..Paweł bardzo lubił sobie siedzieć na tarasie i czytać lub marzyć a psy zawsze mu towarzyszyły. Kochał je bardzo a szczególnie Sarę piekna damę owczarka niemieckiego.W jego domu rodzinnym nie mógł mieć psa więc bardzo się cieszył,kiedy córka przyniosła do domu to cudo.Yoris pies młodszy to "prawie" labrador wzięty z schroniska.Cudny pies całe już osiem lat odwdzięcza się radoscią i miłością za swój dobry dom..Kocha nas wszystkich bezwarunkowo.I bardzo pilnie strzegą naszego domu.Mamy też rezydentów .Są to koty które dokarmia mój mąż.Kiedy jedna z nich kotka odeszła pewnego dnia bardzo to wszyscy przeżyliśmy.Przychodzą się najeść ale,są dzikie.Mają swoje życie.Bujna zielen która nas otacza jest taka obfita ,ze domu prawie z ulicy nie widać.Zyjemy tu jak na zielonej wyspie.I jest nam dobrze,a jak bedzie dalej kto to wie? Napisała Hala cdn. na pewno ......

niedziela, 23 kwietnia 2017
Trochę czasu minęło i już...................
Dokładnie dwa miesiące temu dokonałam ostatniego wpisu na moim blogu.Czas który minął dał mi dużo do myślenia.W naszym codziennym życiu nie zmieniło się nic. Cały czas trwa cicha wojna miedzy zwolennikami partii rządzacej a resztą społeczenstwa.Jest to bardzo nie komfortowa sytuacja ani dla jednych,ani dla drugichWięc tak po prawdzie cóż można ciekawego napisać na blogu o świecie i życiu codziennym...... Wszystko jest juz dla wszystkich nie ciekawe po prostu codzienność jest szara ,nie ciekawa.Do tego dochodzi jeszcze kapryśna w tym roku wiosna.Ja mowie ,że niebiosa postanowiły nas trochę przywołac do porządku i dają nam małą lekcję pokory.Mamy jednak nadzieję ,że lato będzie piękne .W mojej rodzinie nic się od dłuższego czasu nie zmieniło.Jako tako sobie radzimy i cały czas jeszcze mamy jakies marzenia ,co podobno świadczy ,że jeszcze żyjemy.Kiedy namalowałam sobie obraz ,a na nim wielki balon moj wnuk mnie zapytał.:No,co ty babciu masz z tym balonem? Kiedy mu powiedziałam ,ze marzeniem mego życia była podróz balonem roześmial się szeroko i pokiwał głową.Nie wiem tylko,czy z aprobatą mojego marzenia czy ,że babcia do reszty widać sfiksowała.Nie wiem ,bo wyszłam z pokoju........ Prawnuki są cudowne i nawet taki krótki ich pobyt w moim domu około dwoch godzin dostarczył mi tyle radości co kiedyś jakaś wielka nagroda.A tak serio - to naprawdę kontaktów z tymi najmniejszymi członkami rodziny nic i nikt nie jest w stanie zastąpićMoi domownicy zwierzęta te domowe i te ktore są rezydentami w naszej posesji tez są kochane,i już teraz nie wyobrażam sobie życia bez nich.Jak na razie jesteśmy wszyscy jako tako zdrowi i dajemy radę z codziennymi obowiązkami wobec całego tego towarzystwa.Jednym słowem sie trzymamy.Na facebooku pisze codzienna notkę co aktualnie się u mnie dzieje.Podoba mi się ,ze kilka osób mi klika ,że się im podoba.Czytam tez niektóre posty,i tych co kochają Pis i tych co ich szczerze nie lubią.Ciekawe to doświadczenie a prawda jest jak zwykle po środku.Bardzo jednak mnie martwi ,że marnuje się tyle pięniędzy na rożne akcje mające udowodnić poprawność rządów PIS.Zmiany moze nawet niektóre z założenia dobre,robione bez konsultacji społecznych,nigdy nie zostaną przyjęte dobrze.Uzyskanie jednak consensusu w tak podzielonym społeczenstwie jest nie możliwe.Bardzo na koniec musze to napisac zawiodłam się na naszej głowie państwa Prezydencie Andrzeju Dudzie.Kiedy pisałam swoj post o jego wyborze dałam mu ja skromna polka olbrzymi kredyt zaufania.Porównywałam go z Prezydentem Kanady i wychwalałam jego wybor.Teraz jest mi z tego tytułu bardzo wstyd .Ale dlaczego -niestety nie bede rozwijac i uzasadniać mego zdania niech to bedzie moja słodką tajemnicą.Napisała wasza Hala cdn.
czwartek, 23 lutego 2017
Zastanawiam się nad tym ,od kilku dni ?..........
Od kilku dni nurtuje mnie taka myśl.Co by było gdyby nagle wszyscy,uznali ,że w naszym kraju jest wszystko w porządku.Rząd dba o nas wszystkich aby nam się dobrze żyło.Nie ma żadnych konfliktów ,żadnej opozycji,demonstracji,pochodów protestow.Wszyscy są zadowoleni.Sejm i Senat pracuje pełną parą.Procedowane i głosowane są nowe ustawy bez głosow przeciwnych.I to wcale nie w jakiś bocznych kameralnych salach tylko otwarcie na dużej sali.Nikt niczego nie wywleka ,nikt niczego nie krytykuje.Pani premier i rzad robią sobie co im się żywnie podoba.Jeżdza gdzie chcą i czym chcą.Wszystko mają do dyspozycji. Codziennie wydaja komunikaty prasowe gdzie jadą o jakich godzinach ,Pozostali uczestnicy ruchu drogowego aby nie przeszkadzac pozostają wtedy w domach.Prasa i media są tylko prawicowe jedynie słuszne.Wszystko wszystkim się podoba.Tylko ludzie tego kraju jacyś tacy smutni szarzy.Czy to juz jest teraz wszystko w tej "nowej zmianie".Nie jeszcze wiele reform nas czeka.Trzeba naprawić sady żeby było tak jak to było u Pawlaka w wspaniałym filmie .Sąd sadem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie czyli po prawej.To nic ,że każdy ma serce po lewej stronie.To się nie liczy.Odwoływać się do jakiegoś tam Trybunału po co.Jest tyle państw na kuli ziemskiej gdzie nie ma Trybunału więc i u nas go może nie być.Swiat się nie zawali.Wszyscy się cieszą jest spokój. I tylko chwilami zaczyna nam być smutno kiedy słyszymy ,że mamy coraz wiecej długów i nasze wnuki i prawnuki będą je spłacać tylko z czego skoro żadnego przemysłu już nie ma.Z rolnictwa też długów nie spłacimy bo nawet jabłka sprowadzamy z Hiszpanii bo bardziej wymiarowe są i mają proste ogonki a ogórki są zakrzywione w prawidłową stronę.Kiedy już wszyscy będziemy pogodzeni z losem a naszym przywodcą bedzie pewien ,pan będący wypadkową wszystkich dyktatorow znanych nam z historii i godzinami będziemy słuchać jego przemówień na dręczące go egzystencjalne tematy każdy z nas pomyśli o tym czy to nie sen przypadkiem jest.Moi kochani być moze mój wpis jest dziwny chaotyczny ale żyjemy w takim Matrixie ,że wszystko się moze zdarzyć............. napisała Hala cdn.
niedziela, 22 stycznia 2017
Czy to co się dzieje w polityce ma wpływ na życie w naszych rodzinach.?
Pytanie zadane w tytule tego wpisu jest pytaniem na ktore nie ma jednej jednoznacznej odpowiedzi.Rożnie się to układa w naszych rodzinach.Ci którzy są beneficjentami " dobrej zmiany" mają poglądy pro rządowe i nie ma się co dziwić. Korzystają,sa młodzi i na razie jeszcze jest mi obojętne ,jak potocza się dalsze losy ich kraju.Maja alternatywę.Jak bedzie żle zabiora swoje manatki i wyjadą.Niestety,my w słusznym wieku już się na taką możliwość nie załapujemy.Co najwyżej,może będziemy się mogli,załapac na jakis DPS gdzieś w naszym kraju.Choć mniemam iż,będzie to raczej trudne.Mamy więc stan jasny.Mamy siedzieć cicho i przytakiwać czy nam się podoba czy nie.Nasze emerytury raczej nie pozwalają nam myśleć a nawet marzyć, iż nasz status moze się jakoś diametralnie zmienić.Pozostaje jednak alternatywa w postaci marzeń o dużej wygranej w którejś z gier liczbowych. Póki co codziennie z pocztą przychodzi kilkanaście wygranych .A to bony pieniężne, a to nagrody rzeczowe: sprzęt rtv,komputerowy,kosze słodyczy.Juz tylko należy kliknąć adres i przesyłka w drodze. Codziennie to kasuję i cały czas mimo klikania w rezygnację to dranstwo jest każdego ranka w mojej poczcie. Na,miły Bog co jeszcze trzeba zrobić aby się tego pozbyc.Przeciez to są zwyczajne działania oszustów.Tylko,czy tego nie mozna jakoś z urzedu zabronic.Przecież wiadomo kto to rozsyła.Ja i wiele starszych ludzi czasami nawet omyłkowo mogliśmy coś tam kliknąć i teraz cały czas mamy się tak męczyć ?Apeluję o pomoc? Dzisiejsze dni,te dwa dni swiąteczne dały mi dużo do myślenia.Nie będę się rozpisywać,ale wiem jedno.Swiat całkiem zwariował .Liczy się ten kto może coś załatwić,ewentualnie rzucić kasą.Tylko materialna korzyść się liczy.Nastąpił całkowity upadek obyczajów.Rodzina jest złem koniecznym.Czy to nasza wina? Chyba tak.Ale to juz temat na zupełnie inne opowiadanie.....Nie myslcie jednak o mnie ot,rozgoryczona starsza pani wylewa swoje żale to jest problem ogolny - znak naszych czasow.Napisała Hala cdn.
środa, 21 grudnia 2016
Wszystkiego na swiecie jest więcej ,tylko radości coraz mniej/Cóż na to poradzić?
Takie pytanie jak w tytule mego postu zadaje sobie na pewno ,nie jedna osoba na swiecie/Wystarczy bowiem otworzyć jakakolwiek gazetę codzienną, włączyć radio,internet,telewizję i wtedy ukazuje się ogrom nieszcześc ludzkich dziejących się akurat teraz na świecie.Ostatnio miałam okazję byc przy okazji załatwiania,spraw w TMobile,w Centrum Handlowym Auchan.Kiedyś kiedy przekraczalam prog tej swiątyni dobra wszelakiego,dostawałam wielkiej radosci.Przystawałam przy każdym stoisku i oglądałam dosłownie wszystko.Podziwiałam i zachwycałam się wszystkim.Teraz kiedy zobaczyłam ile jest dobra wszelakiego,jakoś nie mogłam się cieszyc tym widokiem.Jakoś tak dziwnie przed oczy ,nasuwał mi się obraz z ostatniego zdjęcia jakie oglądałam w internecie.Widok z Allepo w Syrii.Biedne dzieci nie żyjace już ułożone na dziwnym stosie.I wtedy pomyślałam nie pierwszy już raz ,że Boga nie ma ?Bo gdyby byl ,to chyba by nie pozwolił na to ?Być moze moje myśli w tym momencie błądzą i grzeszą ale,ja na to nic nie poradzę.To jest silniejsze odemnie.Wiem,że nic na to moj głos nie poradzi.Ale tak jest że na świecie jest tyle wszelakiego dobra a radości coraz mniej.Cieszyć się i radować jest nam coraz trudniej.Teraz kiedy świat stał się globalna wioską wszystko się bardzo zbliżyło,jest blisko nas.Ja mam sie cieszyć,syta ,mająca dom.Coraz trudniej nam to przychodzi bo świadomosc jakby mamy,silniejszą,bliższą.Lecz jak widać jesteśmy aby cokolwiek zmienić za słabi.Nie radzimy sobie z naszymi sprawami,w naszych rodzinach,państwie,społeczenstwie.Jesteśmy podzieleni,skłóceni.I jak tu zasiąsć za stołem wigilijnym i życzyć sobie wesołych świąt?A,jednak musimy się starać wbrew wszystkiemu i wszystkim.Bo tylko wzajemna empatia i myslenie o tym co dzieje się na świecie pozwoli spojrzeć na wszystko z innej perspektywy i postaramy się o wspólny dobry consensus czego i sobie i Wam serdecznie zyczę.Bądzcie dla siebie dobrzy,dbajcie o siebie nawzajem,życie jest takie krotkie i nie trzeba go sobie skracać nie rozważnymi działaniami.Dużo zdrowia i dużo miłości dla wszystkich.Napisała Hala cdn.
niedziela, 11 grudnia 2016
Grudniowy czas.Czy jednakowo dobry dla wszystkich?
Miesiąc grudzień to miesiąc na który czekamy cały rok. Jest Mikołaj i są Swięta Bozego Narodzenia i Sylwester i Nowy Rok.Cieszymy się wraz z dziecmi na wszystkie spotkania rodzinne w tym miesiącu. Ja jednak ,im jestem starsza,coraz mniej na te swieta się cieszę.Być może dlatego,że zdaję sobie sprawę,iż mogą być one moimi ostatnimi.To całe skomercjalizowanie Swiąt też się do tego przyczyniło.Wszystko przestało być ważne .Każda sprawa nawet ważna jest nie do załatwienia bo słyszymy :proszę przyjść po nowym roku,po świętach.......itp. Teraz mamy kupować prezenty,robić stroiki,choinki. Pani z admin Onetu która do mnie napisała maila poprosiła mnie abym napisała coś do bloga.Bardzo chętnie bym pisała ale ponieważ,mój blog nosi tytuł "mój świat-życie codzienne"mam z tym duży kłopot. Bo świat tak bardzo się zmienił ,ze prawie przestał być moim światem a dzień codzienny stał się bardzo trudny i nie wart nawet napisania kilku zdań.Czarę goryczy przelał wczorajszy dzień 10 grudnia 2016 roku.Który bardzo dobrze zapamiętam.Zapamiętam na pewno z kilku powodów.Nie rozumiem,dlaczego na własnych współmieszkańców,naszej pięknej ojczyzny kieruje się oddziały uzbrojonej po zęby policji.Przecież ta kontrmanifestacja dostała stosowne zgody na swoje wystąpienie w tym dniu w tym miejscu. Chcieli zamanifestować ,że nie podoba im się, to co miesięczne- już po raz 80-ty czczenie krzyża na Krakowskim Przedmieściu w takim miejscu.Otoczenie Pałacu Prezydenckiego wymaga powagi,atencji,godnego zachowania.Co bardzo jest trudne,ze względu na charakter przemówień p.J.Kaczyńskiego .Przemowienia te pełne są buty,zlosci i arogancji i nic nie mają wspólnego z powaga jaka nalezy się miejscu przed Palacem Prezydenckim.Po co panu Kaczyśkiemu to miejsce do przemowień?.Niedaleko jest kosciół .przed którym na placyku można by się modlić za tych co zginęli w Smoleńsku.Nie ,ale to jest za mało prestiżowe wg.pana Kaczynskiego i jego zwolenników miejsce.Ja jednak jako polka nie mogę się z tym zgodzić aby,te burdy i przepychanki działy się w miejscu ktore uważam za ważne dla mnie.To zakłóca mój mir życiowy.Nie życzę sobie aby na Krakowskim Przedmieściu urządzać takie awantury ktore ośmieszają nasz kraj w oczach chocby turystów odwiedzających Warszawę.Ja jestem prostą kobietą i nie umiem się tak elegancko wypowiadac ale, powiem po prostu niech ktoś wreszcie z nimi porozmawia poważnie,i uświadomi im ,ze nie tędy droga.Pani Magdalena Sroda dobrze napisała o tych wydarzeniach.Także artykuł pana Romana Giertycha dobrze posumowuje ten problem.Ale,co z tego ludzie piszą manifestują a nic się nie zmienia.Ja rozumiem,rzad został legalnie demokratycznie wybrany.Prezydent też.Ale do diabła ,nie są przecież nieomylni.Trochę pokory zamiast buty i dzielenia społeczenstwa by się naprawde wszystkim przydało. Pokazać swoja dobrą wole a nie podpierac się policją.Jeszcze wiele spraw leży mi na sercu ale to juz temat na inne opowiadanie a na razie tyle......napisała Hala cdn.
środa, 9 listopada 2016
Każdy ma swoją szansę.Jak ją wykorzysta?...........
Emocje sięgnęły zenitu.Amerykanie wybierali swojego Prezydenta.Kampania była długa i męcząca.Wybor trudny bo jeszcze,trzeba było wybrać człowieka ale i partię która reprezentował a to już o niebo trudniejsze.Kiedy w roku 1993 i w roku 1994 wydano w Polsce dwie powieści p.Ivany Trump napewno się nie spodziewano ,że opisywany w tych powieściach jej maż ma szanse zostać w przyszłości Prezydentem USA.Wydanie tych zbeletryzowanych powieści czeskiej gimnastyczki Ivany,żony pana Donalda Trumpa przyczyniło się do rozwodu tej pary i długiej walki miedzy nimi.Padały wzajemne oskarżenia ,nie zawsze eleganckie.Ja obydwie powieści przeczytałam i wyłonił mi się w moich myślach niezbyt miły delikatnie mówiac,obraz człowieka bohatera tych powieści.,ktorego p.Donald Trump miał być pierwowzorem.No, coż ludzie się podobno zmieniaja? Każdemu jednak winniśmy dać druga szansę.Tak myśląc wybor pana Trumpa powinniśmy przyjąć z szacunkiem i kredytem zaufania do jego osoby.Jak jednak będzie pokaże zycie. Ale,pamiętajmy o jednym iż Prezydent tak ważnego politycznie panstwa,nie jest tylko ich Prezydentem,jest ważną osoba dla każdego nawet najmniejszego panstwa naszego globu. I o tym powinnismy zawsze pamiętać i mieć to na uwadze.To ,że teraz Ameryką będa rządzić Republikanie,może być bardzo dobre dla polityki wewnętrznej tego panstwa .Ale,już nie koniecznie dla polityki zagranicznej USA.Nie chcę się powtarzać ale,wszyscy musimy poskromić nasze wielkie nadzieje i realnie oceniać sytuację. Wizy nie spadną nam z nieba wraz z nowym Prezydentem,trzeba jeszcze dużo czasu i staran aby te obietnice zostały spełnione.Wazne jest jednak abyśmy jednak dobrze cenili siły na zamiary.To się zawsze przydaje. Póki co dbajmy o dobre stosunki z wszystkimi naszymi sąsiadami,bo USA daleko jest a sąsiad czasem jest ważniejszy niż rodzina.Wiemy to przecież dobrze z naszych rodzin i podwórek.Kto może zdobyć jeszcze do poczytania obie powieści gorąco polecam. Warto choć literacko nie jest to proza wysokiego lotu- zbeletryzowana biografia pani Ivanki Trump pierwszej żony pana Prezydenta Donalda Trumpa. Przyznam ,że bardziej cieszyłabym się wygraną pani Hillary Clinton bo ze wzgledu na osobę Billa Clintona -mego Idola jej także bardzo życzyłam wygranej.Ale,wybór społeczenstwa Amerykanskiego szanuję.Zycie pokaże co będzie dalej.Nie jestem żadną ważną osobą ani ,się nie znam na polityce ale,nie jest mi obojętne czy będzie w naszym panstwie spokój i spokojne dobre zycie i dlatego napisałam ten postNapisala Hala c.d.....
piątek, 4 listopada 2016
Smutny listopadowy dzień..............
Dzisiaj gdyby żyła moja mama miałaby 100-setne urodziny.Zmarła kiedy miała 95 lat.Dzisiaj serdecznie ją wspominam.Moja mama była zwykłą bohaterką dnia codziennego.Kiedy jako piękna dziewczyna zza Lwowa przybyła za mężem na Sląsk,na pewno się nie spodziewała ,ze tak potoczą się jej losy.Miała przedwojenną maturę co w tamtych czasach,nie było bez znaczenia.Prowadziła kancelarię adwokacką znanego adwokata Lwowskiego p.Kulczyckiego w miasteczku za Lwowem Bóbrka.I tam poznała młodego plenipotenta z dóbr.Hrabiny Potockiej który załatwiał sprawy sądowe.To była miłość od pierwszego wejrzenia ale,podobno ze strony mego ojca.Mama juz bardzo chciała wyjechać do lepszego świata.Nie była zakochana zawsze mi tak opowiadała,ale sam kawaler był niczego sobie i nie był tamtejszy tylko z wielkiego świata.Ojciec mój był agronomem.Miał więc konkretny dobry zawód.Co nie było bez znaczenia. Szybko się zdeklarował i wzięli ślub na którym nie było nikogo z rodziny ojca.Ojciec wg.rodziny popełniał mezalians .Slązak brał za żonę "gorolkę" obcą.Nie dosc ,że z daleka to jeszcze pół krwi Ukrainkę.Na Sląsku syn miał dostac wykształcenie i iść w świat.Córki zostawały przy rodzinie.Syn nie dość,że tak się ozenił to jeszcze przywiozł swoją żone do swego rodzinnego domu.Dom był duży wielopokoleniowy.Ojciec miał 3 siostry. Mama niczego nie rozumiała z śląskiej mowy.Było jej bardzo trudno się porozumiewać.Wybuchła wojna .Ja urodziłam się w czerwcu 1939 roku.Ojciec poszedł na wojnę i mama na gwałt musiała się uczyc jezyka niemieckiego.Kiedy wrócił z wojny.Był już innym człowiekiem.Chciał bardzo korzystac z życia i kochac,kochać wiele kobiet.Az,wreszcie pewnego razu zostałyśmy same.Ja miałam wtedy 13 lat. Trudny to był czas.Mama ujeła sie honorem nie żądała żadnych pieniędzy na swoje dziecko.Ojciec zaangażowany w inne życie też się nie wyrywał z pomocą finansowa.Tak mu było wygodnie.Zyłyśmy bardzo biednie.Mama poszła do pracy na Kopalnię która była jedyna żywicielką wielu rodzin z naszego miasteczka. Mama bardzo podupadła psychicznie .Bała się ,że nie da rady w zadnej umyslowej pracy.Wolała pracować fizycznie aby zagluszać ciężką pracą myślenie o tym co się stało. Ja sie uczyłam ale muszę przyznać,że trochę kłopotów swojej mamie przysporzyłam nie potrzebnie.Mogłam być lepszym dzieckiem.Kiedy ja bardzo młodo w wieku 19 lat wyszłam za maż za oficera WP mama miała już lżej.Kochała nas ogromnie .Zawsze mogłam na niej polegać.Kiedy urodziły się moje dzieci a jej wnuki była chyba najszczęsliwszą istotą na ziemi.Przyjeżdzała zawsze do nas kiedy miała urlop.Cięzko pracowała.Kiedy stan jej zdrowia się mocno pogorszyl postanowiliśmy wziąśc mamę do siebie.Ja tylko się modliłam ,kiedy ją brałam do Warszawy żeby choć pół roku z nami przeżyła aby,jej znajomi nie myśleli ,że miała złą opiekę.U nas przeżyła jeszcze długie 10 lat. Cieszyla się nami,swoimi wnukami .Była osoba o bardzo silnym charakterze,łatwo ulegała emocjom,ale miłość jaką miała w sobie była na pierwszym miejscu.Nie potrafiła nie nawidzieć.Kiedy zmarł mój ojciec stoczyła ze mna wojnę abym pojechała na jego pogrzeb na Sląsk.Kiedy córka kupiła w Bramkach w ktorych teraz mieszkamy dom,pierwszą rzeczą o którą zapytała - było czy jest tam cmentarz.I tu właśnie spoczywa moja mama.Mamy do niej blisko /rzut beretem/ i ona jest blisko nas.Dużo bym jeszcze mogła pisać o mojej mamie.Raz tylko na suficie w moim pokoju mi się ukazała jak siedzi w fotelu i na nas patrzy.Nie wiem czy mi się to śiło czy taktylko mój mozg chciał widzieć.Bardzo też nas zastanawia ,że nasza Kotka Pusia która się przyplątała do nas na cmentarzu,tak lubi chodzić na spacery na cmentarz.........nie bardzo wiemy co o tym sadzić ale ci co wierzą w reinkarnację chyba wiedzą.Napisała Hala cdn.

poniedziałek, 31 października 2016
Obyśmy szczęśliwie dotrwali...................
czwartek, 13 października 2016
Jeszcze nie zapomniałam..............
Czy można zapomnieć smak potrawy z dzieciństwa.Jest to chyba nie możliwe.Dzisiaj kiedy zabrałam się za robienie gołąbków przeszedł do mnie jeden ze smaków mojego dzieciństwa.W naszym domu na Slasku zawsze kiszono beczkę kapusty.Na dnie beczki zawsze mama układała warstwę całych liści kapusty.Bardzo długo trzeba było czekać na gołąbki robione z tych liści kapusty.Jak się jednak doczekałam ,to była wielka radość.Duży gar gołąbków bulgotał radośnie na kuchni.Miały niepowtarzalny smak.Sama kapusta ukwaszona też była bardzo dobra.Takiej jaką kwaszą na Slasku nigdy już nie jadłam w tych miejscach w których przyszło mi pózniej zyć.Chyba najgorsza jest tu na Mazowszu.Czuję w niej ocet i sol ale chyba ta gorszą techniczną.Wiadomo nie ma ostrych zim .Nie sypią tej soli na drogi wiec gdzieś ją trzeba zużyć.Ogórki kwaszone i kapusta kwaszona jest po prostu łagodnie mowiac nie smaczna.Kiszonki te są po prostu bardzo słone.Kiedy ostatnio zakisiłam 3 litrowy słoik ogórków został zjedzony błyskawicznie.Wracam jednak do kapusty .Na Sląsku w górniczych rodzinach jadało się po wojnie dużo kapusty. W moim domu też lubimy kapustę ale,tak specjalnie gotowaną.Tak ugotowaną kapustę mogą jeść nawet ludzie z gastrycznymi problemami.Oczywiście w rozsądnych ilościach.Ten sposób gotowania kapusty,opisał nawet w jednym z swoich felietonów sam pan Kazimierz Kutz..Ja też,wiele osób zainspirowałam do tego przepisu.Oczywiście musi byc dobra kwaszona kapusta.Gotujemy ja do miekkosci.Odcedzamy z wody w której się gotowała bardzo dokładnie .To jest bardzo ważne.Następnie przygotowujemy drobno pokrojoną cebulkę.W rondelku topimy wędzony boczek.W kapuście robimy słodki dołek .Na cebulę sypiemy dwie łyżki cukru i to zalewamy goracym stopionym boczkiem.Mieszamy wszystko razem i stawiamy na kilka minut do odparowania na płycie stale mieszajac.Dodajemy pieprzu i kapusta gotowa.Musi byc wyczuwalny słodki smak.Jest bardzo smaczna.Szczegolnie do miesa wieprzowego,schabu czy mielonego.Gwarantuję nikogo nie będzie po tak ugotowanej kiszonej kapuście bolał brzuch.Analogicznie gotuję naszą "modrą kapustę".Z tym ,ze do zakwaszenia tej kapusty używam kwasku cytrynowego,cytryny czy octu jabłkowego.Takze biała sweiza kapustę mozna tak gotowac tez jest bardzo dobra.Proporcji nie podaję,gdyż jest to tylko opowieśc o smakach a nie przepisy kucharskie...... Moi kochani piszę juz bardzo rzadko bo wiem ,że ja ze swoja pisanina nie mam szans na konkurowanie z blogami tych ktorzy robia to znacznie lepiej odemnie.Strasznie mnie wkurza mówiac kolokwialnie to co się dzieje w naszym życiu politycznym.Kilka moich komentarzy ,na facebooku zostało wykasowanych,zostałam też ukarana na 24 godziny wiec muszę się mieć na baczności.Więc jak sami widzicie nie jest lekko.Pozdrawiam wszystkich moich czytelników.Moze nadejdzie taki czas kiedy radośnie znowu coś napiszę a póki co do widzenia.Napisała Hala cdn........ mimo wszystko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)