W tym blogu: MOJ SWIAT _ZYCIE CODZIENNE...... opisuję mój świat i moje życie codzienne....... To moja cudowna mozliwość rozmowy z Wami ,dzielenie się problemami i radosciami dnia codziennego Jesteście mi bardzo bliscy i Wasze zdanie o tym co pisze, jest dla mnie bardzo wazne.Mam nadzieję ,ze bedziemy się często spotykac.Pozdrawiam serdecznie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zycie codzienne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zycie codzienne. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 10 października 2017
Codziennie piszę na Facebooku w Co słychać?....... Bramki data tekst.
Tak ,tak od kilku miesięcy piszę codziennie na swoim profilu na facebooku , co u mnie sie dzieje aktualnie i takie codzienne przemyślenia dotyczące pogody i mojego stanu istnienia.Mam od razu codziennie odzew, czytają, co u mnie i fajnie komentuja moi kochani czytelnicy.To jakby, codzienna rozmowa,z sąsiadami których mi bardzo w moim wieku brakuje.Bo już ich wokól mnie, nie ma.A ja jeszcze jestem.Moja rodzina nie jest liczna .Zajęta pracą nie ma czasu, prowadzic ze mna długich rozmów.Wiec,dzięki facebookowi znalazłam możliwośc codziennego wymienienia poglądow na pogodę,politykę i tak ogólnie o wszystkim. Swoją drogą tworca Facebooka nie pomysłal o starych ludziach wtedy kiedy tworzył swoje dzieło.Coraz wiecej starszych ludzi uczestniczy, na roznych forach, w różnych dyskusjach.Wymieniamy swoje poglądy na wszystko i wszystkich i jak obserwuje - nie ma tematow tabu.Szczególnie starsi z nas ,chętnie wymieniają poglądy na tematy społeczne ,nie stroniąc wcale od polityki Polityka to teraz numer jeden na stronach.Jest trudna, i ma wiele odcieni,każdy z nas chciałby wiele zmienic ale,jak na razie cały czas jest ściana przez ktora trudno się przebić.Partia która tak naprawdę" psim swędem" otrzymała mandat na rządzenie szczelnie sie odgrodzila od reszty społeczenstwa i nikogo nie dopuszcza Robią swoje ale,czy dobrze to się dopiero okaże .Oby to nie było bolesne okazanie bo wtedy już będzie "po ptokach" jak to u nas na Slasku mowia starzyki.A póki co możemy sobie tylko dyskutować póki jeszcze nie ma cenzury szeroko pojętej.Pozdrawiam moich wszystkich znajomych z blogów.Trzymajmy się Jutro będzie lepiej napisała Hala cdn.
poniedziałek, 31 lipca 2017
Decyzja na tak..... Decyzja na nie..........
Od jakiegoś czasu zastanawiałam się co zrobić z pisaniem na blogu.Czy pisać dalej te swoje przemyślenia ktore już ,mało kogo interesują ?Czy zaprzestać całkiem tego pisania.I nijak nie jestem w stanie podjać żadnej sensownej decyzji..Pani z admin Onetu mi przypomniała ,ze już minął miesiąc od ostatniego mego postu .Sa to w internecie lata swietlne, bo tu tak szybko, biegnie czas.Piszę codziennie na facebooku co się u mnie dzieje pt.Bramki i data,.........i w zasadzie to tak naprawdę u mnie czas płynie spokojnym rytmem.Sytuacja polityczna i spoleczna w moim kraju doprowadza mnie czasem do takich emocji,że zaczynam się martwić poważnie o swoje życie psychiczne.Zawsze przecież mowiłam ,że na starość mogę nie mieć rąk ani nóg abym,tylko miała głowe w jako takim porządku.Teraz kiedy jestem,/nie ma co ukrywać staruszką/ widzę ,ze jednak wszystko jest człowiekowi potrzebne w jako takim porządku..O czym ja wam moi kochani czytelnicy mogę pisać? O moich kotkach o psach mojej córki z która mieszkamy w jednym domu?.O tym co zobaczę w tv ? Wszystko nie ciekawe? Wspomnienia moje juz prawie opisałam.Wiec o czym tu pisać? Zostaje jeszcze polityka i opisywanie moich fascynacji /zaznaczam fascynacji mocno starszej pani/.Ostatnio bardzo mnie, zainteresowała Sląska Scena Muzyczna.Jej fenomen ,ze cały czas nie potrafi się wybic z swojej regionalnej obecnosci na szersze wody.Mamy tam wiele utalentowanych mużyków,piosenkarek,piosenkarzy ale nieznanych zupełnie w Centralnej Polsce. Uwierzcie mi,mieli by co pokazać.Poki co ,sobie radzą wydają płyty,koncertują na różnych imprezach okolicznosciowych,dożynkach ,festynach.Ale to niestety nie są szczyty ich możliwości.Starsi z nas pamietają szacowną instytucję PAGART który wysyłal naszych muzyków w rożne strony świata ale jednocześnie dbał o własciwy poziom,tych imprez i pozwalł się młody artystom estrady wspaniale rozwijać.Nie wiem,czy coś takiego istnieje teraz w Polsce w mediach szumnie nazwanymi Mediami Narodowymi ale,myślę ,ze byłoby to bardzo potrzebne szczególnie dla tych artystów z poza Warszawki. Pozdrawiamwszystki którzy mieli cierpliwość i przeczytali ten post .I zapytowywuję Was -decyzja na tak czy decyzja na nie? napisała Hala cdn.niebawem........
niedziela, 25 czerwca 2017
W Bajecznym domu na Bajecznej.......................
Postanowiłam dzisiaj po długiej nieobecności w blogosferze się odezwać.Zachęcona przez panią admin piszę do was w piękna słoneczną niedzielę tego posta. Muszę się usprawiedliwić co nie co. Otóż nie bardzo miałam chęeci do wałkowania tematu jak to się żle porobiło w tym naszym panstwie od czasu nowej "dobrej zmiany" jak to pięknie określono w programie nowych rządów. U mnie w moim życiu tak na prawdę się nic nie zmieniło. Jakoś sobie radzimy.Choroby które nękają moją rodzinę są z gatunku takich z którymi, da się jakoś przeżyć. Całe towarzystwo kociejsko-psiejskie ktore zamieszkuje z nami nasz dom też,sobie radzi jak może.Chorowała ostatnio Pusia i już ma teraz szlaban na całodzienne latanie po krzaczorach.Lapała takie ilosci kleszczy,że teraz chodzi na spacery z panem Michałem. Smiesznie wygląda moj mąż z kotem idącym za nim jak pies. Ona naprawdę jak piesek chodzi przy nodze. Dwa psy mojej córki Yoris i Sara zazdrośnie na to patrzą.Yoris znowu zgubił obrożę przeciw kleszczową ktora kosztowała bagatela 150 złotych. Czyli nie tak mało.Wolimy żeby sobie lepiej chodziły po naszym podwórku bo jest ogromnie dużo kleszczy.Na łakach i polach wokół domu. Robimy nowy taras.Już kilka dni pan układa nowe płytki. To jest prawie 40 m kwadratowych czyli niezła powierzchnia.Ale,będzie ladnie. Dużo nas jeszcze czeka pracy,aby pięknie zaaranżować taką powierzchnię i nie da się ukryć pieniędzy. Pewnie do przyszłego letniego sezonu dopiero zakończymy, wszystkie prace.To wszystko co było przedtem to była trochę prowizorka.Przed 6 ciu laty odszedł nasz zięć i wtedy wszystkie prace musiały zostać przerwane.Długo chorował i wszystkie wolne środki pochłonęła choroba . Podstępna choroba jaką jest cukrzyca.Miał tylko 47 lat.Walczył ale,niestety nie dał rady.Także tętniak ukryta bomba z opóznionym zapłonem dokonała reszty..Paweł bardzo lubił sobie siedzieć na tarasie i czytać lub marzyć a psy zawsze mu towarzyszyły. Kochał je bardzo a szczególnie Sarę piekna damę owczarka niemieckiego.W jego domu rodzinnym nie mógł mieć psa więc bardzo się cieszył,kiedy córka przyniosła do domu to cudo.Yoris pies młodszy to "prawie" labrador wzięty z schroniska.Cudny pies całe już osiem lat odwdzięcza się radoscią i miłością za swój dobry dom..Kocha nas wszystkich bezwarunkowo.I bardzo pilnie strzegą naszego domu.Mamy też rezydentów .Są to koty które dokarmia mój mąż.Kiedy jedna z nich kotka odeszła pewnego dnia bardzo to wszyscy przeżyliśmy.Przychodzą się najeść ale,są dzikie.Mają swoje życie.Bujna zielen która nas otacza jest taka obfita ,ze domu prawie z ulicy nie widać.Zyjemy tu jak na zielonej wyspie.I jest nam dobrze,a jak bedzie dalej kto to wie? Napisała Hala cdn. na pewno ......

niedziela, 23 kwietnia 2017
Trochę czasu minęło i już...................
Dokładnie dwa miesiące temu dokonałam ostatniego wpisu na moim blogu.Czas który minął dał mi dużo do myślenia.W naszym codziennym życiu nie zmieniło się nic. Cały czas trwa cicha wojna miedzy zwolennikami partii rządzacej a resztą społeczenstwa.Jest to bardzo nie komfortowa sytuacja ani dla jednych,ani dla drugichWięc tak po prawdzie cóż można ciekawego napisać na blogu o świecie i życiu codziennym...... Wszystko jest juz dla wszystkich nie ciekawe po prostu codzienność jest szara ,nie ciekawa.Do tego dochodzi jeszcze kapryśna w tym roku wiosna.Ja mowie ,że niebiosa postanowiły nas trochę przywołac do porządku i dają nam małą lekcję pokory.Mamy jednak nadzieję ,że lato będzie piękne .W mojej rodzinie nic się od dłuższego czasu nie zmieniło.Jako tako sobie radzimy i cały czas jeszcze mamy jakies marzenia ,co podobno świadczy ,że jeszcze żyjemy.Kiedy namalowałam sobie obraz ,a na nim wielki balon moj wnuk mnie zapytał.:No,co ty babciu masz z tym balonem? Kiedy mu powiedziałam ,ze marzeniem mego życia była podróz balonem roześmial się szeroko i pokiwał głową.Nie wiem tylko,czy z aprobatą mojego marzenia czy ,że babcia do reszty widać sfiksowała.Nie wiem ,bo wyszłam z pokoju........ Prawnuki są cudowne i nawet taki krótki ich pobyt w moim domu około dwoch godzin dostarczył mi tyle radości co kiedyś jakaś wielka nagroda.A tak serio - to naprawdę kontaktów z tymi najmniejszymi członkami rodziny nic i nikt nie jest w stanie zastąpićMoi domownicy zwierzęta te domowe i te ktore są rezydentami w naszej posesji tez są kochane,i już teraz nie wyobrażam sobie życia bez nich.Jak na razie jesteśmy wszyscy jako tako zdrowi i dajemy radę z codziennymi obowiązkami wobec całego tego towarzystwa.Jednym słowem sie trzymamy.Na facebooku pisze codzienna notkę co aktualnie się u mnie dzieje.Podoba mi się ,ze kilka osób mi klika ,że się im podoba.Czytam tez niektóre posty,i tych co kochają Pis i tych co ich szczerze nie lubią.Ciekawe to doświadczenie a prawda jest jak zwykle po środku.Bardzo jednak mnie martwi ,że marnuje się tyle pięniędzy na rożne akcje mające udowodnić poprawność rządów PIS.Zmiany moze nawet niektóre z założenia dobre,robione bez konsultacji społecznych,nigdy nie zostaną przyjęte dobrze.Uzyskanie jednak consensusu w tak podzielonym społeczenstwie jest nie możliwe.Bardzo na koniec musze to napisac zawiodłam się na naszej głowie państwa Prezydencie Andrzeju Dudzie.Kiedy pisałam swoj post o jego wyborze dałam mu ja skromna polka olbrzymi kredyt zaufania.Porównywałam go z Prezydentem Kanady i wychwalałam jego wybor.Teraz jest mi z tego tytułu bardzo wstyd .Ale dlaczego -niestety nie bede rozwijac i uzasadniać mego zdania niech to bedzie moja słodką tajemnicą.Napisała wasza Hala cdn.
czwartek, 23 lutego 2017
Zastanawiam się nad tym ,od kilku dni ?..........
Od kilku dni nurtuje mnie taka myśl.Co by było gdyby nagle wszyscy,uznali ,że w naszym kraju jest wszystko w porządku.Rząd dba o nas wszystkich aby nam się dobrze żyło.Nie ma żadnych konfliktów ,żadnej opozycji,demonstracji,pochodów protestow.Wszyscy są zadowoleni.Sejm i Senat pracuje pełną parą.Procedowane i głosowane są nowe ustawy bez głosow przeciwnych.I to wcale nie w jakiś bocznych kameralnych salach tylko otwarcie na dużej sali.Nikt niczego nie wywleka ,nikt niczego nie krytykuje.Pani premier i rzad robią sobie co im się żywnie podoba.Jeżdza gdzie chcą i czym chcą.Wszystko mają do dyspozycji. Codziennie wydaja komunikaty prasowe gdzie jadą o jakich godzinach ,Pozostali uczestnicy ruchu drogowego aby nie przeszkadzac pozostają wtedy w domach.Prasa i media są tylko prawicowe jedynie słuszne.Wszystko wszystkim się podoba.Tylko ludzie tego kraju jacyś tacy smutni szarzy.Czy to juz jest teraz wszystko w tej "nowej zmianie".Nie jeszcze wiele reform nas czeka.Trzeba naprawić sady żeby było tak jak to było u Pawlaka w wspaniałym filmie .Sąd sadem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie czyli po prawej.To nic ,że każdy ma serce po lewej stronie.To się nie liczy.Odwoływać się do jakiegoś tam Trybunału po co.Jest tyle państw na kuli ziemskiej gdzie nie ma Trybunału więc i u nas go może nie być.Swiat się nie zawali.Wszyscy się cieszą jest spokój. I tylko chwilami zaczyna nam być smutno kiedy słyszymy ,że mamy coraz wiecej długów i nasze wnuki i prawnuki będą je spłacać tylko z czego skoro żadnego przemysłu już nie ma.Z rolnictwa też długów nie spłacimy bo nawet jabłka sprowadzamy z Hiszpanii bo bardziej wymiarowe są i mają proste ogonki a ogórki są zakrzywione w prawidłową stronę.Kiedy już wszyscy będziemy pogodzeni z losem a naszym przywodcą bedzie pewien ,pan będący wypadkową wszystkich dyktatorow znanych nam z historii i godzinami będziemy słuchać jego przemówień na dręczące go egzystencjalne tematy każdy z nas pomyśli o tym czy to nie sen przypadkiem jest.Moi kochani być moze mój wpis jest dziwny chaotyczny ale żyjemy w takim Matrixie ,że wszystko się moze zdarzyć............. napisała Hala cdn.
niedziela, 22 stycznia 2017
Czy to co się dzieje w polityce ma wpływ na życie w naszych rodzinach.?
Pytanie zadane w tytule tego wpisu jest pytaniem na ktore nie ma jednej jednoznacznej odpowiedzi.Rożnie się to układa w naszych rodzinach.Ci którzy są beneficjentami " dobrej zmiany" mają poglądy pro rządowe i nie ma się co dziwić. Korzystają,sa młodzi i na razie jeszcze jest mi obojętne ,jak potocza się dalsze losy ich kraju.Maja alternatywę.Jak bedzie żle zabiora swoje manatki i wyjadą.Niestety,my w słusznym wieku już się na taką możliwość nie załapujemy.Co najwyżej,może będziemy się mogli,załapac na jakis DPS gdzieś w naszym kraju.Choć mniemam iż,będzie to raczej trudne.Mamy więc stan jasny.Mamy siedzieć cicho i przytakiwać czy nam się podoba czy nie.Nasze emerytury raczej nie pozwalają nam myśleć a nawet marzyć, iż nasz status moze się jakoś diametralnie zmienić.Pozostaje jednak alternatywa w postaci marzeń o dużej wygranej w którejś z gier liczbowych. Póki co codziennie z pocztą przychodzi kilkanaście wygranych .A to bony pieniężne, a to nagrody rzeczowe: sprzęt rtv,komputerowy,kosze słodyczy.Juz tylko należy kliknąć adres i przesyłka w drodze. Codziennie to kasuję i cały czas mimo klikania w rezygnację to dranstwo jest każdego ranka w mojej poczcie. Na,miły Bog co jeszcze trzeba zrobić aby się tego pozbyc.Przeciez to są zwyczajne działania oszustów.Tylko,czy tego nie mozna jakoś z urzedu zabronic.Przecież wiadomo kto to rozsyła.Ja i wiele starszych ludzi czasami nawet omyłkowo mogliśmy coś tam kliknąć i teraz cały czas mamy się tak męczyć ?Apeluję o pomoc? Dzisiejsze dni,te dwa dni swiąteczne dały mi dużo do myślenia.Nie będę się rozpisywać,ale wiem jedno.Swiat całkiem zwariował .Liczy się ten kto może coś załatwić,ewentualnie rzucić kasą.Tylko materialna korzyść się liczy.Nastąpił całkowity upadek obyczajów.Rodzina jest złem koniecznym.Czy to nasza wina? Chyba tak.Ale to juz temat na zupełnie inne opowiadanie.....Nie myslcie jednak o mnie ot,rozgoryczona starsza pani wylewa swoje żale to jest problem ogolny - znak naszych czasow.Napisała Hala cdn.
środa, 21 grudnia 2016
Wszystkiego na swiecie jest więcej ,tylko radości coraz mniej/Cóż na to poradzić?
Takie pytanie jak w tytule mego postu zadaje sobie na pewno ,nie jedna osoba na swiecie/Wystarczy bowiem otworzyć jakakolwiek gazetę codzienną, włączyć radio,internet,telewizję i wtedy ukazuje się ogrom nieszcześc ludzkich dziejących się akurat teraz na świecie.Ostatnio miałam okazję byc przy okazji załatwiania,spraw w TMobile,w Centrum Handlowym Auchan.Kiedyś kiedy przekraczalam prog tej swiątyni dobra wszelakiego,dostawałam wielkiej radosci.Przystawałam przy każdym stoisku i oglądałam dosłownie wszystko.Podziwiałam i zachwycałam się wszystkim.Teraz kiedy zobaczyłam ile jest dobra wszelakiego,jakoś nie mogłam się cieszyc tym widokiem.Jakoś tak dziwnie przed oczy ,nasuwał mi się obraz z ostatniego zdjęcia jakie oglądałam w internecie.Widok z Allepo w Syrii.Biedne dzieci nie żyjace już ułożone na dziwnym stosie.I wtedy pomyślałam nie pierwszy już raz ,że Boga nie ma ?Bo gdyby byl ,to chyba by nie pozwolił na to ?Być moze moje myśli w tym momencie błądzą i grzeszą ale,ja na to nic nie poradzę.To jest silniejsze odemnie.Wiem,że nic na to moj głos nie poradzi.Ale tak jest że na świecie jest tyle wszelakiego dobra a radości coraz mniej.Cieszyć się i radować jest nam coraz trudniej.Teraz kiedy świat stał się globalna wioską wszystko się bardzo zbliżyło,jest blisko nas.Ja mam sie cieszyć,syta ,mająca dom.Coraz trudniej nam to przychodzi bo świadomosc jakby mamy,silniejszą,bliższą.Lecz jak widać jesteśmy aby cokolwiek zmienić za słabi.Nie radzimy sobie z naszymi sprawami,w naszych rodzinach,państwie,społeczenstwie.Jesteśmy podzieleni,skłóceni.I jak tu zasiąsć za stołem wigilijnym i życzyć sobie wesołych świąt?A,jednak musimy się starać wbrew wszystkiemu i wszystkim.Bo tylko wzajemna empatia i myslenie o tym co dzieje się na świecie pozwoli spojrzeć na wszystko z innej perspektywy i postaramy się o wspólny dobry consensus czego i sobie i Wam serdecznie zyczę.Bądzcie dla siebie dobrzy,dbajcie o siebie nawzajem,życie jest takie krotkie i nie trzeba go sobie skracać nie rozważnymi działaniami.Dużo zdrowia i dużo miłości dla wszystkich.Napisała Hala cdn.
niedziela, 11 grudnia 2016
Grudniowy czas.Czy jednakowo dobry dla wszystkich?
Miesiąc grudzień to miesiąc na który czekamy cały rok. Jest Mikołaj i są Swięta Bozego Narodzenia i Sylwester i Nowy Rok.Cieszymy się wraz z dziecmi na wszystkie spotkania rodzinne w tym miesiącu. Ja jednak ,im jestem starsza,coraz mniej na te swieta się cieszę.Być może dlatego,że zdaję sobie sprawę,iż mogą być one moimi ostatnimi.To całe skomercjalizowanie Swiąt też się do tego przyczyniło.Wszystko przestało być ważne .Każda sprawa nawet ważna jest nie do załatwienia bo słyszymy :proszę przyjść po nowym roku,po świętach.......itp. Teraz mamy kupować prezenty,robić stroiki,choinki. Pani z admin Onetu która do mnie napisała maila poprosiła mnie abym napisała coś do bloga.Bardzo chętnie bym pisała ale ponieważ,mój blog nosi tytuł "mój świat-życie codzienne"mam z tym duży kłopot. Bo świat tak bardzo się zmienił ,ze prawie przestał być moim światem a dzień codzienny stał się bardzo trudny i nie wart nawet napisania kilku zdań.Czarę goryczy przelał wczorajszy dzień 10 grudnia 2016 roku.Który bardzo dobrze zapamiętam.Zapamiętam na pewno z kilku powodów.Nie rozumiem,dlaczego na własnych współmieszkańców,naszej pięknej ojczyzny kieruje się oddziały uzbrojonej po zęby policji.Przecież ta kontrmanifestacja dostała stosowne zgody na swoje wystąpienie w tym dniu w tym miejscu. Chcieli zamanifestować ,że nie podoba im się, to co miesięczne- już po raz 80-ty czczenie krzyża na Krakowskim Przedmieściu w takim miejscu.Otoczenie Pałacu Prezydenckiego wymaga powagi,atencji,godnego zachowania.Co bardzo jest trudne,ze względu na charakter przemówień p.J.Kaczyńskiego .Przemowienia te pełne są buty,zlosci i arogancji i nic nie mają wspólnego z powaga jaka nalezy się miejscu przed Palacem Prezydenckim.Po co panu Kaczyśkiemu to miejsce do przemowień?.Niedaleko jest kosciół .przed którym na placyku można by się modlić za tych co zginęli w Smoleńsku.Nie ,ale to jest za mało prestiżowe wg.pana Kaczynskiego i jego zwolenników miejsce.Ja jednak jako polka nie mogę się z tym zgodzić aby,te burdy i przepychanki działy się w miejscu ktore uważam za ważne dla mnie.To zakłóca mój mir życiowy.Nie życzę sobie aby na Krakowskim Przedmieściu urządzać takie awantury ktore ośmieszają nasz kraj w oczach chocby turystów odwiedzających Warszawę.Ja jestem prostą kobietą i nie umiem się tak elegancko wypowiadac ale, powiem po prostu niech ktoś wreszcie z nimi porozmawia poważnie,i uświadomi im ,ze nie tędy droga.Pani Magdalena Sroda dobrze napisała o tych wydarzeniach.Także artykuł pana Romana Giertycha dobrze posumowuje ten problem.Ale,co z tego ludzie piszą manifestują a nic się nie zmienia.Ja rozumiem,rzad został legalnie demokratycznie wybrany.Prezydent też.Ale do diabła ,nie są przecież nieomylni.Trochę pokory zamiast buty i dzielenia społeczenstwa by się naprawde wszystkim przydało. Pokazać swoja dobrą wole a nie podpierac się policją.Jeszcze wiele spraw leży mi na sercu ale to juz temat na inne opowiadanie a na razie tyle......napisała Hala cdn.
środa, 9 listopada 2016
Każdy ma swoją szansę.Jak ją wykorzysta?...........
Emocje sięgnęły zenitu.Amerykanie wybierali swojego Prezydenta.Kampania była długa i męcząca.Wybor trudny bo jeszcze,trzeba było wybrać człowieka ale i partię która reprezentował a to już o niebo trudniejsze.Kiedy w roku 1993 i w roku 1994 wydano w Polsce dwie powieści p.Ivany Trump napewno się nie spodziewano ,że opisywany w tych powieściach jej maż ma szanse zostać w przyszłości Prezydentem USA.Wydanie tych zbeletryzowanych powieści czeskiej gimnastyczki Ivany,żony pana Donalda Trumpa przyczyniło się do rozwodu tej pary i długiej walki miedzy nimi.Padały wzajemne oskarżenia ,nie zawsze eleganckie.Ja obydwie powieści przeczytałam i wyłonił mi się w moich myślach niezbyt miły delikatnie mówiac,obraz człowieka bohatera tych powieści.,ktorego p.Donald Trump miał być pierwowzorem.No, coż ludzie się podobno zmieniaja? Każdemu jednak winniśmy dać druga szansę.Tak myśląc wybor pana Trumpa powinniśmy przyjąć z szacunkiem i kredytem zaufania do jego osoby.Jak jednak będzie pokaże zycie. Ale,pamiętajmy o jednym iż Prezydent tak ważnego politycznie panstwa,nie jest tylko ich Prezydentem,jest ważną osoba dla każdego nawet najmniejszego panstwa naszego globu. I o tym powinnismy zawsze pamiętać i mieć to na uwadze.To ,że teraz Ameryką będa rządzić Republikanie,może być bardzo dobre dla polityki wewnętrznej tego panstwa .Ale,już nie koniecznie dla polityki zagranicznej USA.Nie chcę się powtarzać ale,wszyscy musimy poskromić nasze wielkie nadzieje i realnie oceniać sytuację. Wizy nie spadną nam z nieba wraz z nowym Prezydentem,trzeba jeszcze dużo czasu i staran aby te obietnice zostały spełnione.Wazne jest jednak abyśmy jednak dobrze cenili siły na zamiary.To się zawsze przydaje. Póki co dbajmy o dobre stosunki z wszystkimi naszymi sąsiadami,bo USA daleko jest a sąsiad czasem jest ważniejszy niż rodzina.Wiemy to przecież dobrze z naszych rodzin i podwórek.Kto może zdobyć jeszcze do poczytania obie powieści gorąco polecam. Warto choć literacko nie jest to proza wysokiego lotu- zbeletryzowana biografia pani Ivanki Trump pierwszej żony pana Prezydenta Donalda Trumpa. Przyznam ,że bardziej cieszyłabym się wygraną pani Hillary Clinton bo ze wzgledu na osobę Billa Clintona -mego Idola jej także bardzo życzyłam wygranej.Ale,wybór społeczenstwa Amerykanskiego szanuję.Zycie pokaże co będzie dalej.Nie jestem żadną ważną osobą ani ,się nie znam na polityce ale,nie jest mi obojętne czy będzie w naszym panstwie spokój i spokojne dobre zycie i dlatego napisałam ten postNapisala Hala c.d.....
piątek, 4 listopada 2016
Smutny listopadowy dzień..............
Dzisiaj gdyby żyła moja mama miałaby 100-setne urodziny.Zmarła kiedy miała 95 lat.Dzisiaj serdecznie ją wspominam.Moja mama była zwykłą bohaterką dnia codziennego.Kiedy jako piękna dziewczyna zza Lwowa przybyła za mężem na Sląsk,na pewno się nie spodziewała ,ze tak potoczą się jej losy.Miała przedwojenną maturę co w tamtych czasach,nie było bez znaczenia.Prowadziła kancelarię adwokacką znanego adwokata Lwowskiego p.Kulczyckiego w miasteczku za Lwowem Bóbrka.I tam poznała młodego plenipotenta z dóbr.Hrabiny Potockiej który załatwiał sprawy sądowe.To była miłość od pierwszego wejrzenia ale,podobno ze strony mego ojca.Mama juz bardzo chciała wyjechać do lepszego świata.Nie była zakochana zawsze mi tak opowiadała,ale sam kawaler był niczego sobie i nie był tamtejszy tylko z wielkiego świata.Ojciec mój był agronomem.Miał więc konkretny dobry zawód.Co nie było bez znaczenia. Szybko się zdeklarował i wzięli ślub na którym nie było nikogo z rodziny ojca.Ojciec wg.rodziny popełniał mezalians .Slązak brał za żonę "gorolkę" obcą.Nie dosc ,że z daleka to jeszcze pół krwi Ukrainkę.Na Sląsku syn miał dostac wykształcenie i iść w świat.Córki zostawały przy rodzinie.Syn nie dość,że tak się ozenił to jeszcze przywiozł swoją żone do swego rodzinnego domu.Dom był duży wielopokoleniowy.Ojciec miał 3 siostry. Mama niczego nie rozumiała z śląskiej mowy.Było jej bardzo trudno się porozumiewać.Wybuchła wojna .Ja urodziłam się w czerwcu 1939 roku.Ojciec poszedł na wojnę i mama na gwałt musiała się uczyc jezyka niemieckiego.Kiedy wrócił z wojny.Był już innym człowiekiem.Chciał bardzo korzystac z życia i kochac,kochać wiele kobiet.Az,wreszcie pewnego razu zostałyśmy same.Ja miałam wtedy 13 lat. Trudny to był czas.Mama ujeła sie honorem nie żądała żadnych pieniędzy na swoje dziecko.Ojciec zaangażowany w inne życie też się nie wyrywał z pomocą finansowa.Tak mu było wygodnie.Zyłyśmy bardzo biednie.Mama poszła do pracy na Kopalnię która była jedyna żywicielką wielu rodzin z naszego miasteczka. Mama bardzo podupadła psychicznie .Bała się ,że nie da rady w zadnej umyslowej pracy.Wolała pracować fizycznie aby zagluszać ciężką pracą myślenie o tym co się stało. Ja sie uczyłam ale muszę przyznać,że trochę kłopotów swojej mamie przysporzyłam nie potrzebnie.Mogłam być lepszym dzieckiem.Kiedy ja bardzo młodo w wieku 19 lat wyszłam za maż za oficera WP mama miała już lżej.Kochała nas ogromnie .Zawsze mogłam na niej polegać.Kiedy urodziły się moje dzieci a jej wnuki była chyba najszczęsliwszą istotą na ziemi.Przyjeżdzała zawsze do nas kiedy miała urlop.Cięzko pracowała.Kiedy stan jej zdrowia się mocno pogorszyl postanowiliśmy wziąśc mamę do siebie.Ja tylko się modliłam ,kiedy ją brałam do Warszawy żeby choć pół roku z nami przeżyła aby,jej znajomi nie myśleli ,że miała złą opiekę.U nas przeżyła jeszcze długie 10 lat. Cieszyla się nami,swoimi wnukami .Była osoba o bardzo silnym charakterze,łatwo ulegała emocjom,ale miłość jaką miała w sobie była na pierwszym miejscu.Nie potrafiła nie nawidzieć.Kiedy zmarł mój ojciec stoczyła ze mna wojnę abym pojechała na jego pogrzeb na Sląsk.Kiedy córka kupiła w Bramkach w ktorych teraz mieszkamy dom,pierwszą rzeczą o którą zapytała - było czy jest tam cmentarz.I tu właśnie spoczywa moja mama.Mamy do niej blisko /rzut beretem/ i ona jest blisko nas.Dużo bym jeszcze mogła pisać o mojej mamie.Raz tylko na suficie w moim pokoju mi się ukazała jak siedzi w fotelu i na nas patrzy.Nie wiem czy mi się to śiło czy taktylko mój mozg chciał widzieć.Bardzo też nas zastanawia ,że nasza Kotka Pusia która się przyplątała do nas na cmentarzu,tak lubi chodzić na spacery na cmentarz.........nie bardzo wiemy co o tym sadzić ale ci co wierzą w reinkarnację chyba wiedzą.Napisała Hala cdn.

poniedziałek, 31 października 2016
Obyśmy szczęśliwie dotrwali...................
czwartek, 13 października 2016
Jeszcze nie zapomniałam..............
Czy można zapomnieć smak potrawy z dzieciństwa.Jest to chyba nie możliwe.Dzisiaj kiedy zabrałam się za robienie gołąbków przeszedł do mnie jeden ze smaków mojego dzieciństwa.W naszym domu na Slasku zawsze kiszono beczkę kapusty.Na dnie beczki zawsze mama układała warstwę całych liści kapusty.Bardzo długo trzeba było czekać na gołąbki robione z tych liści kapusty.Jak się jednak doczekałam ,to była wielka radość.Duży gar gołąbków bulgotał radośnie na kuchni.Miały niepowtarzalny smak.Sama kapusta ukwaszona też była bardzo dobra.Takiej jaką kwaszą na Slasku nigdy już nie jadłam w tych miejscach w których przyszło mi pózniej zyć.Chyba najgorsza jest tu na Mazowszu.Czuję w niej ocet i sol ale chyba ta gorszą techniczną.Wiadomo nie ma ostrych zim .Nie sypią tej soli na drogi wiec gdzieś ją trzeba zużyć.Ogórki kwaszone i kapusta kwaszona jest po prostu łagodnie mowiac nie smaczna.Kiszonki te są po prostu bardzo słone.Kiedy ostatnio zakisiłam 3 litrowy słoik ogórków został zjedzony błyskawicznie.Wracam jednak do kapusty .Na Sląsku w górniczych rodzinach jadało się po wojnie dużo kapusty. W moim domu też lubimy kapustę ale,tak specjalnie gotowaną.Tak ugotowaną kapustę mogą jeść nawet ludzie z gastrycznymi problemami.Oczywiście w rozsądnych ilościach.Ten sposób gotowania kapusty,opisał nawet w jednym z swoich felietonów sam pan Kazimierz Kutz..Ja też,wiele osób zainspirowałam do tego przepisu.Oczywiście musi byc dobra kwaszona kapusta.Gotujemy ja do miekkosci.Odcedzamy z wody w której się gotowała bardzo dokładnie .To jest bardzo ważne.Następnie przygotowujemy drobno pokrojoną cebulkę.W rondelku topimy wędzony boczek.W kapuście robimy słodki dołek .Na cebulę sypiemy dwie łyżki cukru i to zalewamy goracym stopionym boczkiem.Mieszamy wszystko razem i stawiamy na kilka minut do odparowania na płycie stale mieszajac.Dodajemy pieprzu i kapusta gotowa.Musi byc wyczuwalny słodki smak.Jest bardzo smaczna.Szczegolnie do miesa wieprzowego,schabu czy mielonego.Gwarantuję nikogo nie będzie po tak ugotowanej kiszonej kapuście bolał brzuch.Analogicznie gotuję naszą "modrą kapustę".Z tym ,ze do zakwaszenia tej kapusty używam kwasku cytrynowego,cytryny czy octu jabłkowego.Takze biała sweiza kapustę mozna tak gotowac tez jest bardzo dobra.Proporcji nie podaję,gdyż jest to tylko opowieśc o smakach a nie przepisy kucharskie...... Moi kochani piszę juz bardzo rzadko bo wiem ,że ja ze swoja pisanina nie mam szans na konkurowanie z blogami tych ktorzy robia to znacznie lepiej odemnie.Strasznie mnie wkurza mówiac kolokwialnie to co się dzieje w naszym życiu politycznym.Kilka moich komentarzy ,na facebooku zostało wykasowanych,zostałam też ukarana na 24 godziny wiec muszę się mieć na baczności.Więc jak sami widzicie nie jest lekko.Pozdrawiam wszystkich moich czytelników.Moze nadejdzie taki czas kiedy radośnie znowu coś napiszę a póki co do widzenia.Napisała Hala cdn........ mimo wszystko.
niedziela, 25 września 2016
Moje małe tęsknoty - czy tak będę do końca tęsknić.?
Moje małe tęsknoty jest ich tak dużo,że nie sposób je wszystkie opisać w jednym poście. Postaram się jednak, niektóre opisać. Jeśli sięgnę do lat mojej młodości to widzę,że mam pełne prawo napisać tak : dużo ogromnie dużo jest rzeczy za którymi tęsknię. Proza życia ,po prostu nasz chleb powszedni.Takiego jaki jadłam w swojej młodości już nigdy potem nie dane mi było jeść. W naszych Rydułtowach małym górniczym miasteczku były trzy bardzo liczące się piekarnie które swoje wyroby sprzedawały na miejscu w małych sklepikach.Piekarnia u p.Siedlaczka. na ul,Krasinskiego bardzo bliziutko mego domu piekła chleby małe i duże. Od wczesnych godzin rannych ludzie z całych prawie Rydułtów szli do piekarni aby kupić chleb swieży z nocnego wypieku.Druga tura była około godziny 14-tej. Smak i zapach tego chleba do tej pory,po prawie pół wieku z okładem jest we mnie wciąż żywy,silny.Skórka ciemna chrupiąca,a miąższ delikatny z dziurami. Najlepiej smakował z smalcem z skwarkami.Wtedy w tamtych powojennych latach ,jadało się dużo smalcu. To było podstawowe pożywienie śląskich rodzin.Nikt wtedy się nie zastanawiał,nad skutkami. Miażdżycą i innymi chorobami.Jak mawiali górnicy nic tam na dole nie smakuje tak jak chleb z "fetem" czyli z smalcem. Kanapki "sznity" z smalcem "fetem" to było podstawowe drugie śniadanie ale czasem i pierwsze i drugie.W piekarni u p.Siedlaczka pieczony był też kołocz. Prawdziwy na drożdzach z "syrem" /serem/ i makiem z posypką.Były też pieczone drożdzówki "kołoczki".U pana Siedlaczka w piekarni młode dziewczyny przyszłe "młode panie' musiały same symbolicznie upiec kołocz.Ja też musiałam to zrobić. Ten kołocz pięknie zapakowany młoda pani lub ktoś z jej rodziny roznosił po znajomych,jednocześnie informując o dacie i godzinie ślubu.Teraz piekne zaproszenia drukowane spełniają tą rolę.Jak "kolocz "był smaczny,udany wróżyło to młodej parze szczęście i pomyślność. Druga piekarnia w latach powojennych to piekarnia u p.Kazika.To właściwie była taka piekarnia cukiernia. Chleb i ciasta i ciasteczka to było jakby to powiedzieć najprościej "niebo w gębie" Też w całym już swoim długim życiu nie jadłam równie dobrych ciastek.Jeszcze przez kilka lat w latach 60-tych ub.wieku mama moja przywoziła nam ciastka o nazwie "japanery" do Sandomierza gdzie mieszkałam.To były takie małe okrągłe torciki o takim grylażowo-czekoladowym smaku.Po prostu boskie. Niestety, recepturę tych ciastek sprzedano podobno do Niemiec z zastrzeżeniem ,że nie wolno ich piec już w Rydułtowach.Nie wiem,tak naprawdę dobrze jakie były dalsze losy piekarni p.Kazika.Wiem tylko jedno ,że dla mego domu już nigdy żadne ciasta nie były tak dobre jak te od pana Kazika. Jeszcze jedna piekarnia u p.Nowaka piekła bardzo dobry chleb.Kiedy moja mama zamieszkała w blokach koło szpitala kupowaliśmy chleb od p.Nowaka.To był też bardzo dobry chleb.Jednak ten chleb już jedliśmy z masłem i wedliną.Bo zmieniły się czasy.Takie to są te moje małe tęsknoty o innych jeszcze napiszę.Napisała Hala cdn.
czwartek, 8 września 2016
Zaniechanie ,odkładanie na potem,czy to głupota czy len
Ileż to razy w młodości na polecenie wydawane przez rodziców,nauczycieli odpowiadaliśmy - zaraz ,za chwilę,pózniej. Każdego dnia niektóre czynnosci ktore nalezało wykonac dzisiaj czy zaraz odkładaliśmy na potem.Czasem wydawało nam się ,ze jeszcze nie czas,lepiej jutro to zrobic,dokładniej,sprawniej a czasem nawet całkiem o czymś co mieliśmy zrobic zapominalismy i msciło się to odkładanie sromotnie.Okazywało się niejednokrotnie,ze kogos przez to zawiedlismy.Okazywaliśmy się nie solidni. Nie godni powierzenia nam tego czy tamtego. My tylko chcieliśmy oczywiście zrobić wszystkie powierzone nam zadania tylko tak troszkę pozniej bo teraz to akurat coś ciekawego oglądalismy w komputerrze. Czasami jednak sprawy mają się inaczej .Jestesmy zaspani, chce nam się jeszcze podrzemac,ale juz powinniśmy wstać bo mamy kilka spraw do wykonania.Ale nam się nie chce.Odkładamy sprawę na potem.To potem jest jednak bardzo odległe bo bieżące sprawy już nas tak zaciekawiły i tyle ich jest ,że juz nie pamiętamy o tym co odłożyliśmy na potem. I po jakims czase sprawa sie rypie i awantura gotowa.Znowu jestemy rugani , obsztorcowywani. Gorzej jak sprawy urzędowe odkładamy na blizej niesprecyzowaną odległość.Wtedy już może byc nie wesoło. Szczegolnie kiedy mamy kontakty z takimi urzedami jak nasz ukochany ZUS czy Urząd Skarbowy.Oj.oni nie mają litosci.Czy ktos z was moi kochani przyjaciele wie jak wygląda przywrocenie terminu w Urzędzie Skarbowym w sprawach spadkowych.To jest sprawa nie do załatwienia. Przecież my tylko zapomnielismy?.Nie chce się wymądrzać ale znam ten problem dobrze własnie z autopsji i wiem co sie wtedy dzieje i jakie sa skutki takiego małego zaniechania.Wiec bardzo was proszę moi kochani - nie popełniajcie grzechu zaniechania w swoim zyciu codziennym.Dbajcie o swoje interesy,a słowa ,:potem,pozniej to zrobię,za chwile, całkowicie wykreślcie ze swego słownika.Najlepiej i bezpieczniej bedzie kiedy to co macie zrobić jutro zrobcie dzisiaj.To ,że do tej mądrosci doszłam dopiero teraz tez chyba cos daje do myslenia.Napisała Hala cdn.
niedziela, 4 września 2016
Czy potrzebni są chrzestni rodzice i swiadkowie ślubu ?
Ostatnio kiedy przyszla do mnie bezsenna noc,zastanawiałam się nad takimi roznymi,co by było,gdyby, i doszłam do wniosku ,że bardzo mało wiem ,jaką rolę kosciol katolicki przeznaczył dla chrzestnych ojców i matek.Tylko raz w moim życiu bylam poproszona o bycie matką chrzestną.Odmowilam ze wzgledu,na chorobę i juz nigdy wiecej nie dostałam takiej propozycji.Bo podobno odmowa wlasnie tym skutkuje.Ale czy tak jest nie wiem doprawdy. W mojej rodzinie ,i ja też tak uważam rodzicami chrzestnymi,winni być ludzie z rodziny stosunkowo młodzi, dobrze rokujacy w sensie stabilizacji zyciowej,poważni. Teraz doszedl do tego jeszcze warunek dosc majętni. Kosciól katolicki tlumaczy to tym,ze w razie jakiegoś problemu rodzice chrzestni winni mieć środki i możliwość na zajęcie sie swoimi chrześniakami. Jak jest w praktyce .Siegne do swoich wspomnień. Moimi rodzicami chrzestnymi byli maz siostry mojej babci,i najmłodsza siostra mego ojca.Pamietam dobrze jeden z prezentów otrzymanych od chrzestnego w dniu I-szej Komunii swiętej.Była to przepiekna srebrna utkana misternie mała kosmetyczka. Nie wiem,co się z nia stało.Pewnego dnia znikla.Ale,swego chrzestnego bardzo dobrze pamietam.Jak kiedyś moja mama coś na mnie powiedziała ,bardzo ja ofuknął.Co Ty od niej chcesz powiedział:ona sama tak daleko od rodziny z dwojka dzieci i sobie dobrze radzi.Daj jej spokój. Ze był wielkim autorytetem to podziałalo na moja mamę.Moja matka chrzestna też zawsze mi pomagała ,wspierała.Została też matką chrzestna naszego syna i córki.Kiedy wyemigrowała do Niemiec w latach 70-tych juz sie nigdy więcej nie zobaczyłysmy.Tylko mój syn przed laty,będac wNiemczech ją odwiedził.Zmarla kilka lat temu .Dlaczego dobrze jak chrzestnymi są ludzie z rodziny? Bo chociaż z okazji rodzinnych uroczystości wesel,pogrzebow mozna sie spotkać i porozmawiać. Teraz kiedy żyjemy w czasach ogromnego kultu "mamony" chrzestnymi są bogaci znajomi.Bo prezenty solidne ,i koperty z załącznikami niczego sobie.Tylko ,ze najczęściej te znajomosci trwaja do czasów pierwszej komunii chrześniaka Ijak dobrze idzie to nawet do wesela.Potem to już jest nie ważne.Chociaż nie generalizujmy bo i w rodzinie rzadko bywa aby ,ktoś swoja rola chrzestnego sie za bardzo przejmował. Analogicznie bywa z funkcją swiadkowania na ślubie. Czy ktos z swiadkow przysięgi ,zajal jakieś stanowisko kiedy łamana jest ta przysięga.Chyba nie ? Ale zeby tradycji się stało zadość i jedna i druga funkcja ma sie dobrze. Tylko posłuchajcie mnie - rodzina to rodzina i tego się trzymajmy.Napisała pod wpłyewm bezsennej nocy Hala cdn...........
środa, 31 sierpnia 2016
I tak to się zaczęło...........Międzynarodowe święto blogow i blogierow.
Dzisiaj w tv w programie"Pytanie na sniadanie" dowiedziałam się ,że dzisiaj jest Międzynarodowe Swięto Bloga i Blogierów.Ztej okazji postanowiłam jednak napisać jeszcze jednego posta.Prawdę mówiąc miałam już nic nie pisac. Inni to robią znacznie lepiej odemnie.I gramatycznie i ortograficznie składniej.Ja no coż......Jan się juz nie nauczy.......Chciałam jednak z okazji dzisiejszego dnia podziękowac moim koleżankom i kolegom z blogosfery.Gdyby nie wy nigdy nie mogłabym się pochwalić ,że aż 93 tysiące ludzi klikneło aby przeczytać. Pierwszą która otworzyła przedemną świat blogowania to Marysia Wacławek.Jesteśmy obie ze Sląska i moze dlatego tak łatwo nawiazalyśmy kontakt.Ja po cieżkiej chorobie wracałam do życia i rozpaczliwie potrzebowałam kogoś kto poswiecił by mi swoj wolny czas.Maria mnie zrozumiała.Kiedy przeczytałam jej bloga którego pisała juz kilka lat,nabrałam chęci aby też cos napisać.Wiedząc o swoich niedostatkach gramatyczno ortograficznych bardzo się bałam ale,sobie zaraz pomyslałam a co mi tam.Najwyzej nikt tego nie będzie czytał. Do odważnych świat należy.Potrzebowałam wyrzucic z siebie demony które mnie meczyły i uspokoić swoją samotnosć. Kiedy po kilku postach zobaczyłam ,ze ktos to jednak czyta a i ja czulam się lepiej.Zasypiałam spokojniej i poczułam ,że to jest to. Drugą osobą która dodała mi powera była Marysia Gonta. Jest to żona cudownego Bogusia Gonty.Sa to ludzie jakby z innego swiata.Ludzie cudowni,życzliwi i prawdziwi włoczykije co opisują w swoich blogach. Muszę napisac też o kilku moich cudownych blogerkach z ktorymi jestem juz w przyjażni od kilku lat.Mogę tak napisać ,ze jest to przyjażń. Kogos to może śmieszyć - przyjazn w internecie ?. Wierzcie mi tak jest. Poważna pani architekt pani Anna Baran to osoba z którą znajomość jest dla mnie ogromnym zaszczytem.Czytamy swoje blogi,wymieniamy komentarze ale też poznałyśmy swoje rodziny.Mamy dla siebie szacunek i dobre słowo. Mam też blisko siebie osobę pisząca wspanialego bloga o przepieknej szacie graficznej dopracowanej w kazdym szczególe w tresci i w obrazie.Jest to blog pasjonatow zwiedzania swiata i wszystkiego co jest piękne.Moja Lusia z bloga "Szkielkiem okiem .....jest dla mnie najlepsza rzeczą jaka mi się mogła przytrafić.Jej komentarze do tych moich co tu dużo mowić marnych w treści postow są cudowne, życzliwe,pełne dobrych treści i podtrzymujące mnie na duchu.Po przeczytaniu jej komentarzy rosnę w swoich oczach a o to w terapii chodzi.Podnieść wartość samego siebie bo wtedy latwiej jest żyć.Człowiek wtedy przestaje sie czuć nikomu nie potrzebny. Lusia wie o mnie dużo ja o niej trochę mniej.Szanujemy się wzajemnie i cenimy swoją prywatność Jest dla mnie bardzo ważna. Mój blog nie jest żadnym ewenementem w sferze blogowej ale kiedy dwa razy został zareklamowany przez admin.Onetu miałam przyjemnosc zobaczyć co to jest popularność i hejt.Owszem,życzliwych komentarzy było dużo ale takich ktore były przykre też kilka sie znalazło.I wtedy koleżanka podpisująca sie Nickiem Azalia 60 napisała do mnie komentarz który pomogł mi zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.Kiedy zobaczyłam jej milionowe statystyki wejśc na jej bloga zrozumiałam .Moi kochani mam jeszcze wielu przyjaciół w necie bardzo was wszystkich cenię bądzcie zdrowi i pozdrawiam wszystkich serdecznie z okazji świeta.
sobota, 6 sierpnia 2016
Udało mi się obejrzeć wartościowy film....................
W moim życiu codziennym,postanowiłam coś zmienić.Nie moze byc tak,że wieczorem padam z nóg i kiedy włączam telewizor od razu nie jestem w stanie śledzić fabuły jakiegoś filmu tylka łapie mnie fatalna w skutkach drzemka.I po paru minutach takiej drzemki się budzę jakbym ,przespała już kilka godzin.Potem się mecze czasem do drugiej trzeciej zanim znowu usnę.Dzisiaj postanowiłam to zmienić. Pusciłam sobie film na vod w ciągu dnia.Wybrałam film pt.Miłość. Film nagrodzony ZłotąPalma na festiwalu w Canns w roku 2012 .Po obiedzie pomyslalam sobie spokojnie sobie obejrzę film. Film okazał się bardzo dobrym filmem o trudnej bardzo tematyce.Filmem który trudno obejrzec bez głębszej refleksji nad naszym życiem i jego kondycją.Film ktory wymaga glebszego zastanowienia się- a jakbym ja postąpił/ła w takiej samej sytuacji.Ponieważ juz w swoim życiu miałam podobną sytuację jak w rzeczonym filmie latwiej mi chyba było cały film i przesłanie jakie niesie zrozumieć.Polecam i bardzo zachęcam do obejrzenia.Jeszcze jednym filmem pragnę was zainteresować.Niedawno minęla rocznica smierci naszej drogiej Ani Przybylskiej.Ostatnim filmem w jakim zagrała był film "Bilet do Nieba".Rola niewielka bo Ania juz wtedy była chora.Ale film bardzo dobry i bardzo interesujący ze wzgl.na niezbyt dawne losy naszych rodaków.Wyzwania,szukanie nowych drog,emigracja w poszukiwaniu swego miejsca i zwycazajne losy naszych rodaków.Film oparty na prawdziwych losach bardzo mi się podobał.Polecam - napewno na vod mozna go obejrzeć.Polecam też kanał tv Tvp Kultura yo miejsce gdzie przy odrobinie szcześcia ,można obejrzec coś co zostawi w nas trwały ślad.Napisała Hala cdn........
piątek, 5 sierpnia 2016
Smutno mi bardzo..............
Kiedy dzieją się takie rzeczy wokół nas to jak tu się radowac. Naród podzielony jak nigdy dotąd. Zamachy ,katastrofy,walka dobra ze złem. I my ludzie w tym wszystkim. Jak sie wtym wszystkim odnalezć . Zachować równowage ,myśleć pozytywnie i działać. Kiedy na facebooku przewala się fala hejterstwa odechciewa sie wszystkiego. Człowiek już pomału się gubi . Nie wie czy ma rację ten X co tak krytykuje prezydenta czy ten Y który go chwali. Ci ktorzy jeszcze uczestniczą w życiu spolecznym,chodzą na rożne uroczystosci widzą na wlasne oczy to i owo. Ale,osoby takie jak ja dla których jedyną informacją jest tv i internet jak mają myśleć?No jak? Musimy polegac na środkach medialnych i z nich wyłuskać co mamy myslec o naszym współczesnym swiecie ktory nas otacza, i oceniać jak ten swiat funkcjonuje. Teraz kiedy jestesmy po ważnych uroczystosciach w naszym kraju,które zostały,trzeba przyznać - bardzo dobrze przygotowane. Trzeba oddać sprawiedliwosć i powiedzieć było dobrze. I to jest bardzo ważne ,żeby to powiedzieć. Mimo odmiennych pogladow na wiele fundamentalnych kwestii i ocen rządzenia naszym krajem to co jest dobre należy uznać za dobre.Nie podoba mi się wiele spraw ktore sie dzieja wokół nas . Rząd PIS to nie moja bajka,ale staram się zawsze mysleć pozytywnie a moze jednak kiedyś się coś uda ?.Nie potrafię tak zaciekle i w czambuł wszystkiego potepiać i być moze jest to moja wada,ale tak już jest.Bardzo bym jednak pragnela doczekać chwili kiedy nasz młody Pan Prezydent poczuje się naprawdę Prezydentem wszystkich polaków a nie tylko obiektem kpin i memów czynionych przez ludzi. Jest mi go zwyczajnie żal i wstydze się za niego.Bardzo chciałabym powiedziec moim znajomym z swiata :tak to nasz pan Prezydent Pan Andrzej Duda postanowił w tej czy innej sprawie..........z wielka dumą. Wczoraj dowiedziałam się iż,zmarl nasz kiedys długoletni przyjaciel. Jakos się nasze drogi ostatnimi laty rozeszły.Kiedy odeszła jego żona ,nie było już osoby ktora inicjowała by nasze spotkania.Pozostała pustka ktorej już nie potrafilismy zapełnić.Bardzo przeżyłam ta wiadomośc. Stwierdziłam bowiem ,iż odeszła ostatnia osoba z naszego kregu znajomych. Już wszyscy tam daleko będą sie spotykać i czekać............Kiedy składalismy mu życzenia na Jana nie wiedzieliśmy ,że to już nasza ostatnia rozmowa.Moi kochani piszę tego posta w sytuacji trudnej w moim domu.Zmaganie się z CHAD u najbliższej osoby to nie bajka i jest mi czasem bardzo trudno,ale mam podobno przestać smutasic co niniejszym czynię.Pozdrowienia i dużo zdrowia.Napisała Hala cdn.
czwartek, 7 lipca 2016
Patrząc na zielone drzewa wokół - co widzę?
Zielone ogromne drzewa ,prawdziwe pomniki przyrody wokół naszej posesji dają taką ogromną porcję tlenu dla organizmu ,że moze sięzakrecić niezle w glowie.Jak po wypiciu całego puchara szampana na czczo. Od kilku dni mamy załamanie pogody. Jest bardzo silny wiatr i wyraznie się ochłodziło. Na lisciach drzew już gdzieniegdzie pojawiają się gałązki koloru żółtego.Jest duża susza Wszystkiemu brakuje wody.Mimo tego ,że w czasie burzy padają ulewne deszcze jest sucho.Bo ta woda po prostu przelatuje w glebsze warstwy gruntu.Potrzebny jest kapuśniaczek i to taki kilkudniowy.Wtej chwili kiedy piszę te swoje mądrości pani w tv mówi ,ze będzie deszcz.Oby się sprawdziło. Wczoraj mój komputer dołączył do swiatowej czołówki. Został wyposażony w legalny program operacyjny Windows 10 .Jestem nim zachwycona .Mimo mojego leciwego wieku lubię poznawać nowe rzeczy. Wogóle to zauważyłam u siebie taka cechę im,jestem starsza tym bardziej lubię wszystko co nowe ,nowoczesne. Niestety przedmioty które mnie otaczaja w domu sa już lekko z innej epoki.Ale,przecież nie będę zmieniala teraz wyposażenia swego domu. Strasznie się jednak irytuję kiedy nasi teraz rządzący politycy tak ochoczo ciągle nawracają do pewnych dawno już przebrzmiałych spraw.Rozumiem jakieś okrągle rocznice wydarzen.Ale obchodzenie "miesięcznic" uważam za niepotrzebne.Chyba ,że w ten sposob ktoś chce uspokoic w sobie swoje poczucie winy tego czy owego wydarzenia.Swoj patriotyzm i prywatne wspomnienia z wydarzen nie koniecznie należy obchodzic w tłumie w towarzystwie rozhisteryzowanych osób.Ponieważ akurat,za kilka dni mamy znowu miesięcznicę ,apelowałabym o więcej spokoju.W tych dniach bedzie u nas wielu gosci z całego świata i spokój jest wyjątkowo potrzebny i wskazany.Mnie też ten dzień 10 kwietnia kojarzy się bardzo smutno.Ten dzien miał byc dla mnie,dniem wielkiej radości.Wracałam po kilkumiesiecznym leczeniu z szpitala i całą radość zabrało mi to straszne wydarzenie.Tym bardziej ,ze osobiscie znałam dwie osoby które tam w Smoleńsku zginęły.Jeszcze dziś widze te smutne twarze.Telewizor w moim pokoju w sanatorium miał ogromny ekran i wszystko dobrze widziałam.Kiedy przyjechał po mnie moj syn byłam załamana.Nawet serdeczne pożegnanie z personelem było bardzo smutne.I rozdrapywanie comiesieczne tych ran uwazam za bardzo rujnujace psychikę. Ogólnie sytuacja w naszym kraju przypomina wzburzone morze i dryfujące na nim łodzie.Ktora z nich sobie poradzi to sie dopiero zobaczy.Ale na razie wszyscy dryfują.Jesli was znudzilam to przepraszam .Taka jednak miałam potrzebę aby to napisac Pozdrawiam serdecznie.napisała Hala cdn.
sobota, 25 czerwca 2016
Tak duzo się dzieje..............
Tak dużo sie ostatnio dzieje w moim życiu,że nie nadążam za swoimi myślami ,nie mówiąc już o pisaniu. Nie zabieram głosu w sprawach politycznych po za komentarzami na Facebooku.Bo po pierwsze są tacy co piszą o wiele lepiej a po drugie piszą staranniej i mądrzej. Ja wiem co jest moją pietą Achilesowa i to mi wystarczy i nie muszę tego czytac w moich komentarzach.Ale pisać bardzo lubię szczególnie w stanie frustracji czy załamania nerwowego bo to jest moja terapia. Tak mam od kiedy,za radą,bardzo mądrej osoby napisałam publicznie pierwszy swój post.Zobaczyłam ,że mi to bardzo pomaga. Upały to moment kiedy ja czuję się doskonale. Nie znosze zimna i dopiero 25 stopni w moim otoczeniu pozwala mi racjonalnie myśleć co oczywiście nie zawsze mi się udaje. Za niedługo rozpoczyna się mecz ktoremu jak myślę kibicuje cała Polska.Ja też ale programowo nie oglądam a to dlatego ,że kiedy jako mała dziewczynka pojechałam z swoim ojcem na mecz wtedy w dawnych latach Gornika Zabrze i ten mecz przegrali .I wtedy winna byłam ja a to dlatego ,że nie pozwałam się ojcu skoncentrować na kibicowaniu.Ciągle czegoś chciałam : a to siusiu ,a to jeśc,a to pić.......To był po prostu koszmar i tak bardzo już pożniej nie lubiłam oglądać żadnego meczu.Owszem cieszylam się i to nawet bardzo z naszych sukcesow ale wolłam nie zapeszać. Mecze oglądałam już na powtorkach w tv.Zresztą uważam się za osobę dość pechową wiec wolę nie wywoływać wilka z lasu. Wspomnienia o moim ojcu niestety do miłych nie nalezą.Wiec lepiej nie mowic o tych co odeszli,żle a najlepiej wogóle i tego się trzymam. Bardzo smutno zrobiło mi się na wiesć o problemach Unii z niektórymi panstwami . Ale,to było już dosć dawno do przewidzenia.Kiedy się z czegoś korzysta,jest się beneficjentami to to jest cacy ale,kiedy samemu trzeba wpłacać więcej a mniej korzystać to juz jest be.Stąd całe larum które jak mleko z niezabezpieczonej korkiem butelki,moze się rozlać na wiele krajów Europy.To jest wielka nie wiadoma jak sobie kraje Unii z tymi problemami poradzą. O jejku a jednak polityka!Nasze kotki też bardzo odczuwają skutki upałów.Są senne i szukaja chłodnych miejsc.Troche się boję burz. Przy ostatniej mieliśmy brak prądu przez 36 godzin.Mieszkamy tuz przy transformatorze który przy każdej burzy uszkadza drzewo które rośnie bardzo blisko niego.I nie ma silnych ani mocnych aby to zmienić.Ostatnia naprawa trwała 5 minut,potem panowie jeszcze 15 minut posiedzieli w samochodzie i potem odjechali.My nie mielismy prądu 36 godzin.Każda interwencja w tej sprawie jest bezcelowa.To są nasze realia.Moi kochani jak wiec widzicie moje problemy są uniwersalne i na pewno któs z was powie : my też tak mamy czego wam jedna nie życzę.Serdecznie pozdrawiam napisała Hala cdn.
Subskrybuj:
Posty (Atom)