sobota, 25 czerwca 2016

Tak duzo się dzieje..............

Tak dużo sie ostatnio dzieje w moim życiu,że nie nadążam za swoimi myślami ,nie mówiąc już o pisaniu. Nie zabieram głosu w sprawach politycznych po za komentarzami na Facebooku.Bo po pierwsze są tacy co piszą o wiele lepiej a po drugie piszą staranniej i mądrzej. Ja wiem co jest moją pietą Achilesowa i to mi wystarczy i nie muszę tego czytac w moich komentarzach.Ale pisać bardzo lubię szczególnie w stanie frustracji czy załamania nerwowego bo to jest moja terapia. Tak mam od kiedy,za radą,bardzo mądrej osoby napisałam publicznie pierwszy swój post.Zobaczyłam ,że mi to bardzo pomaga. Upały to moment kiedy ja czuję się doskonale. Nie znosze zimna i dopiero 25 stopni w moim otoczeniu pozwala mi racjonalnie myśleć co oczywiście nie zawsze mi się udaje. Za niedługo rozpoczyna się mecz ktoremu jak myślę kibicuje cała Polska.Ja też ale programowo nie oglądam a to dlatego ,że kiedy jako mała dziewczynka pojechałam z swoim ojcem na mecz wtedy w dawnych latach Gornika Zabrze i ten mecz przegrali .I wtedy winna byłam ja a to dlatego ,że nie pozwałam się ojcu skoncentrować na kibicowaniu.Ciągle czegoś chciałam : a to siusiu ,a to jeśc,a to pić.......To był po prostu koszmar i tak bardzo już pożniej nie lubiłam oglądać żadnego meczu.Owszem cieszylam się i to nawet bardzo z naszych sukcesow ale wolłam nie zapeszać.  Mecze oglądałam już na powtorkach w tv.Zresztą uważam się za osobę dość pechową wiec wolę nie wywoływać wilka z lasu. Wspomnienia o moim ojcu niestety do miłych nie nalezą.Wiec lepiej nie mowic o tych co odeszli,żle a najlepiej wogóle i tego się trzymam. Bardzo smutno zrobiło mi się na wiesć o  problemach Unii z  niektórymi panstwami . Ale,to było już dosć dawno do przewidzenia.Kiedy się z czegoś korzysta,jest się beneficjentami to to jest cacy ale,kiedy samemu trzeba wpłacać więcej a mniej korzystać to juz jest be.Stąd całe larum które jak mleko z niezabezpieczonej korkiem butelki,moze się rozlać na wiele krajów Europy.To jest wielka nie wiadoma jak sobie kraje Unii z tymi problemami poradzą. O jejku a jednak polityka!Nasze kotki też bardzo odczuwają skutki upałów.Są senne i szukaja chłodnych miejsc.Troche się boję burz. Przy ostatniej mieliśmy brak prądu przez 36 godzin.Mieszkamy tuz przy transformatorze  który przy każdej burzy uszkadza drzewo które rośnie bardzo blisko niego.I nie ma silnych ani mocnych aby to zmienić.Ostatnia naprawa trwała 5 minut,potem panowie jeszcze 15 minut posiedzieli w samochodzie i potem odjechali.My nie mielismy prądu 36 godzin.Każda interwencja w tej sprawie jest bezcelowa.To  są nasze realia.Moi kochani jak wiec widzicie moje problemy są uniwersalne i na pewno któs z was powie : my też tak mamy czego wam jedna nie życzę.Serdecznie pozdrawiam napisała Hala cdn.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Zaczynam coś nowego..............

Postanowiłam pisać nowego bloga, o tytule dobrze znanym moim czytelnikom  z Bloga na platformie Onet.Powody dla których przestanę pisać są prozaiczne,ale nie ma sensu ich opisywać.To na razie tyle.

niedziela, 29 maja 2016

Jednak jestem...........

Bardzo długo nic nie pisałam.Moja działalnosć w internecie na forum Facebooka tak mnie pochłonęła ,że już nie starczyło mi czasu na co inne.Sytuacja polityczna w naszym kraju nie pozwala nam na obojetność.Aż,się prosi aby zabrać głos w sprawach jakie toczą się w naszej przestrzeni publicznej,społecznej.Jest wiele problemów.Spraw nie załatwionych .Każdy problem jest wyzwaniem.Jeśli nie da się go uniknąć,trzeba go pokonać.Czasem problem tkwi w nas samych i wtedy jest to duzy stres- dla nas.Bo wiemy ,że go mamy ale,boimy się ,że nie damy rady sobie z tym poradzić.I w efekcie nie robimy nic.Tkwimy w tym,użalamy sie nad soba,jest nam zle.Myslimy sobie o cholera dlaczego ,tak jest?I wtedy jedynym ratunkiem jest drugi problem.Jeszcze większy.To już jest wyzwanie dla nas.Przeciez jakieś tam problemy nas nie pokonają? Bierzemy sie do roboty.Działamy.Czasem się to udaje a czasami nie.Nie lubimy być pokonanymi.Bardzo nas to boli  i jeżeli mamy w sobie jeszcze trochę sił bierzemy się  z tym za bary.Kiedy w roku 2014 stanęlam przed poważnym wyzwaniem /cieżka trudna choroba mego meża/ powiedziałam sobie - muszę zawalczyć.Choroba trudna  z tych raczej wstydliwych,żle rokująca i własciwie bez efektów zdrowienia.Skazana raczej na zmianę na gorsze z ktora należy się nauczyć żyćKilka razy zaliczyłam "czolowe zderzenie z rzeczywistoscią" ale to tylko pozwoliło mi zmobilizować siły do dalszej walki.Wiem,że juz w tej chorobie niczego nie wygram ale,musze się postarac aby jedna z moich sił "napedowych" było moje głebokie przeświadczenie o słuszności swoich wyborow życiowych  no i milość.Miłosc szeroko rozumiana.Jesli człowiek nagle po wielu wielu latach dowiaduje się ,że trudne momenty życiowe to nie wina charakteru drugiej osoby z ktorą mi było życ- a cieżka choroba,dziedziczna,nie do wyleczenia. to trudno jest nad tym przejśc do porzadku codziennego .Już nic nie jest takie same, kiedy chora jest psyche.Nie jestem exchibicjonistką ,nie chcę aby się ktoś nademną użalał ale bardzo chciałabym porozmawiać z ludzmi ktorych bliscy też chorują na chorobę afektywną dwubiegunowa z naprzemiennymi epizodami manii i depresji.Chciałabym porozmawiać jak sobie radza w tych trudnych momentach,Jakie mają sposoby pomocy dla swoich chorych,zkad czerpia siły,jak sobie nawzajem pomóc.Mam nadzieję ,że mi w tym pomoże redakcja blogów na Onecie.Bo świat nie jest taki wesoły ,radosny kolorowy jak się niektórym wydaje.Jest duzo szarosci a w niej ludzie którzy tez bardzo chcieliby być radosni.Tak wogóle dlaczego tak wypda napisac ,ze ktos bliski ma raka ,czy udar a wstydliwym jest napisanie ,że ktos choruje na chorobę psychiczną i leczyl sie na oddziale psychiatrycznym. Teraz kiedy już wiemy ,że takie objawy to choroba i mozemy postawić własciwą diagnozę latwiej jest życ wielu rodzinom.Przedtem tak jak ja błądzili we mgle.Ilu sytuacjom można było zapobiec gdybym to wcześnie wiedziała ?O ile łatwiej by mi się żyło.Od dwoch lat każdy epizod czy to manii czy depresji,przeżywam bardzo boleśnie.Czasem się ktos dziwi dlaczego tak znikam.Teraz juz wiecie pochłania mnie wtedy choroba bliskiej osoby.Co to "na dobre i na złe" już 58 lat.Pozdrawiam wszystkich serdecznie piszcie do mnie mailujcie chętnie porozmawiam.napisała Hala cdn.

piątek, 22 kwietnia 2016

Swiatowy Dzień Ziemi - czy szanujemy tą naszą przestrzeń i ziemię wokół nas?

Jak długo jeszcze ludzkość będzie w stanie utrzymać tą naszą piękna planetę ?Takie pytanie zadaje sobie pewnie wielu z was. Kiedy się patrzy i słyszy jak wielu spustoszen już dokonała cywilizacja to mamy prawo być zaniepokojeni. Przecież na tej ziemi będą żyli nasi potomkowie.Dzieci naszych dzieci,wnuki,prawnuki itd.Całe nasze pokolenia. Trzeba o tym mowić ,nagłasniać i tworzyć dobre warunki życia na naszej ziemi.Bo nawet jeśli ten skrawek ziemi koło ciebie ma jakiegos właściciela to ta przestrzen wokół,to powietrze jest twoje i tylko twoje czyli nasze. Nie chcę się wymądrzać,ale boli mnie bardzo jak mało o naszej przestrzeni wokól nas wiemy i mówimy.Kiedy dzisiaj popatrzyłam przez okno zobaczyłam ,że na skutek suszy strukturalnej swiat wiosenny nie ma takich barw jak miał jeszcze kilka lat temu. Zielony kolor wiosny jakiś taki bardziej jesienny.Nie ma już takiej soczystej zieleni.Klony które się wysiały koło domu mają kolor jesienny. Po prostu brakuje wody.W tym roku w zimie padał tylko dwa razy śnieg. I teraz wiosną jeśli już pada deszcz jest bardzo skąpy.Zlewne deszcze burzowe nic nie daja.To powinny być kilkodniowe opady ciagłe aby ziemia potrafiła się zregenerować i wrocic do własciwej struktury. Trudny temat bo jak pogodzic ogien z wodą.Mieszkancy ziemi chcą słońca ,ciepła a tylko nocą ewentualnie może sobie popadać. Szef z gory nie bardzo jest skłonny to wszystko tak ustawić / jeśli wierzyc w jego istnienie/.Ingerencja ludzi w klimat jest tak dalece posunięta ,że musimy wszyscy starać się sprężyć i zrobić wszystko aby ochronić naszą planetę.Każdy w swoim środowisku,domu,miejscu życia powinien oszczędzać przede wszystkim wodę.Woda to życie i to trzeba chronić. Właściciele domków jednorodzinnych powinni mieć przygotowane duze pojemniki na wodę deszczową do podlewania ogródka. Wiem ,że u naszych sąsiadów za Odrą jest to wymagane wyposażenie domów.I u nas też tak być powinno ,uważam moim skromnym zdaniem.I to by był mój mały głos na okoliczność Swięta Ziemi.napisała Hala cdn.

środa, 13 kwietnia 2016

Dzisiejszy dzień 13 kwietnia przed wielu ,wielu laty.Dlaczego go wspominam?

Dlaczego w tym dniu tak chętnie wracam do wspomnień ? Po pierwsze bo jestem już w takim wieku ,ze pamięć "wsteczną" mam uruchomioną na stałe. Po drugie bo lubię a po trzecie uważam ,że miałam ciekawe życie i winnam się swoimi wspomnieniami dzielić.I mam nadzieję ,że  kogoś tym zainteresuję i przeczyta. Przed  pół wieku z okładem urodził się w małym miasteczku górniczym Rydułtowy mój wspaniały syn..Ja jego matka jeszcze nie miałam 20 lat. Wyszłam za mąż za młodego oficera Wojsk Lotniczych i razem z nim wyjechałam do "leśnego garnizonu" gdzie pełnił służbę.Kiedy okazało się,że jestem w ciąży bardzo się martwiłam. Moje zdrowie od początku ciąży bardzo się pogorszyło .Ciąża była  zagrożona.Zaraz na początku ujawniło się zatrucie ciażowe i niewydolność nerek. A,że był to rok 1958 kiedy nie było żadnego usg ani ktt tylko trąbka i ucho lekarza. Po swietach Bożego Narodzenia w roku 1958 kiedy dostałam wysokiej temperatury zostałam odwieziona saniami do szpitala w Opatowie Kieleckim.Bardzo mnie wtedy zasmucił starszy pan doktór ktory powiedział mi,że to będzie cud jak uda się ta ciążę utrzymać. Pamiętam dobrze tego starszego pana doktora ktory studia medyczne konczył we Lwowie. Nazywał się dr.Ornatkiewicz i miał asystenta dr.Ołubca.Cudowni lekarze kiedy wystąpiłyjuż bóle zapanowali nad sytuacją.Rzucawka ustąpiła i udało się uratować moje dziecko.Leżalam w tym małym szpitalu prawie dwa miesiące.Wreszcie mogłam zacząc jeść i poczułam się lepiej.PoPostanowiliśmy ,że pojadę do mojej mamy i tam urodzę swoje dziecko. W szpitalu w Rydułtowach pracowała wtedy jako położna moja szkolna kolezanka a lekarzem był  też mój dobry znajomy brat kogoś z dalszej rodziny. Cały poród był książkowo patologiczny.Lącznie z koniecznoscią reanimacji dziecka.Jak to wtedy wyglądało ano: za nóżki i woda ciepla zimna i klaps i się udało . Po kilku minutach  usłyszeliśmy płacz mego synka.Co to była za radość.Siostra zakonna Palotynka szczerze się popłakała i póżniej mi opowiadała ,że bardzo się bała.Ale się goraco modliła i pomogło.Teraz kiedy słyszę pod jaką opieką sa młode mamy i dzieci to sobie myślę,że mają wielkie szczęscie ,że żyją w innym czasie.Czy to ,że my tak wiele i ciężko przeżyliśmy w życiu było dla nas dobre? Czy nam cos dało czy może zabrało to ze bylo nam tak cieżko?Nie wiem osądzcie sami.Ja wiem ,że kazdy na swój sposób przeżywa swoje życie.Moj syn wyrosł na wspanialego faceta .Dobrego człowieka i dzisiaj może to ja i mój maż powinniśmy wypic lampkę szampana aby uczcic ten dzien jego urodzin.Przepraszam za moje wynurzenia,tak jakos musiałam wyrzucić z siebie te wspomnienia.Bo ja miałam wtedy 20 lat.I kiedy słyszę o tych młodych mamach po 30 -ce i 40 ce które narzekaja ,ze tak trudno jest teraz rodzić dzieci to zwyczajnie jest mi smutno.Mam nowy komputer i o dziwo mogę pięknie się logować aby pisać posty.Jeste szcześliwa.Pozdrawiam wszystkich.Bądzcie dla siebie dobrzy na wiosnę..... napisała Hala cdn.

czwartek, 7 kwietnia 2016

Szczęśliwa a dlaczego ? zaraz się dowiecie...........

Udało mi się po kilku próbach i oto jestem.Jest to tak jakby wygrała los na loterii.Tak się cieszę. Czy wierzycie w sny? Moja mama bardzo w sny wierzyła ale, że sny miała zawsze niezbyt wesołe to i jej humor nie zawsze był radosny.Trudno ją było rozweselić,rozbawić.Tylko kiedy w jej pobliżu znalazły się dzieci zmieniała się w dobrą wrozkę i całą sobą ukazywała jak bardzo się cieszy.Kochała dzieci .Swoich wnukow i prawnuków wprost uwielbiała.Ale tez dzieci małe ktorych nie znała obdarzała zawsze wielka czułością.Kupowała zawsze ze swojej emerytury pudło cukierków i wafelki w czekoladzie i siadała sobie na ławeczce koło klombu pod blokiem i czekała. I nagle po chwili oblegała ja chmara dzieciaków a ona w środku radosna z ich towarzystwa.Bardzo jej tych chwil brakowało kiedy znalazła sie u nas wysoko na 6 tym piętrze w Warszawie. Dlaczego o tym piszę. Bo dzisiaj w śnie ,spędziłam w jej towarzystwie  prawie całą noc.Chodziłyśmy po naszym miasteczku,robiłysmy jakieś zakupy i bardzo nam było dobrze ze sobą. Dokładnie pamietam ten sen.Zapytałam mamę i jak ci tam mamo?Popatrzyła na mnie i powiedziała spokojnym głosem : dobrze ale,czekam na Ciebie. Spojrzałam na nią i nią i roześmiałam się.Bo kilka dni temu w internetowej zabawie mi wyszło ze umrę dopiero mając 102 lata. Sen dzisiejszy był tak realny,ze kiedy się obudziłam nie wiedziałam czy jestem w życiu czy na jawie. Ale jestem bardzo szczesliwa ,ze zobaczyłam swoją mamę w takiej dobrej kondycji.Przeciez ona 10 lat nie chodziła a dzisiaj ze mna chodziła po sklepach.Postanowiłam więc zagrać w Toto Lotka bo jednym z marzen mojej mamy było wygrać jakas konkretna sumę.Często mówiła mi ,że chciałaby moc wszystkim dać  tyle pieniędzy żeby było im dobrze.Zresztą jej ulubionym zajęciem z racji spotkan rodzinnych było wręczanie kopert z załącznikami.Była wtedy w swoim zywiole.To było clou programu naszych spotkan rodzinnych.Obawiam się jednak,ze ci dorośli juz teraz panowie nie bardzo to pamiętają a nawet jak pamiętają to jest to juz sprawa przebrzmiała.Mam nadzieję jednak ,że kiedy tym panom włączy się już pamięć wsteczna to sobie te chwile przypomna i zmówia choć jeden paciorek za dusze swojej  prababci. Sprawy polityczne i społeczne sa w naszym kraju takie trudne ,że tylko fajne rzeczy w  naszych rodzinach przynosza nam radość.Moje dwa prawnuki Filip i Julian bardzo zdrowo sobie rosna.Sa wspaniałymi wesołymi dziećmi i tylko trzeba zrobić wszystko aby mogli spokojnie żyć.Miałam pisać zupełnie o czym innym.Ale kiedy po tak długim oczekiwaniu o wej

wtorek, 29 marca 2016

Zabawa w kotka i myszkę.Ale wkoło jest wesoło................

Zalogowanie się na bloga wymaga w dalszym ciągu,prawdziwej ekwilibrystyki.Dzisiejszy dzień pomaga mi za to zapomnieć o porażce jaka poniosłam w związku z Swietami.Dużo by o tym opowiadać ale,przytoczę tylko jeden fakt.Obiad po uzgodnieniu tzn,ja powiedziałam kilka dni przed Swietami ,że proszę podać dogodna godzinę przez Was .Zeby wam pasowała ja się dostosuję.Dzien przed pada telefonicznie godzina 13-ta Obiad szykuję na godz.13-tą.O 13,45 córka zaniepokojona dzwoni i pyta gości co sie dzieje.Wiadomo małe dzieci i podroz samochodem różnie może być.Pada odpowiedz -spóznimy się.Jest godzina  14,30 wreszcie są.Radośc bardzo duża jeden wnuk z dwojgiem prawnuków z zona reprezentują rodzinę oraz synowa.Jednego wnuka i syna nie ma bo pracują.Praca jest bardzo ważna więc rozumiem.Znak obecnych czasów.Coraz mniej mamy czasu dla rodziny.Po 2 godzinach odjechali bo dzieci były zmęczone.Cała impreza trwała dwie godziny.Dobre i to.Widzę ,że i rodziny też podzieliły się na lepszy i gorszy sort.Ja i mój maż jesteśmy gorszym sortem bo na sniadanie  Wielkanocne w knajpie Borodino się nie załapaliśmy  aczkolwiek na facebooku podzielono sie ze mną tą radosną wiadomościa i reklamą tego ladnie z cudzoziemska nazwanego wydarzenia "brundge" chyba tak dokladnie nie pamiętam.Po ludzku było mi przykro.Wiem ,że ci co prowadzą firmy wpuszczają w koszty takie spotkania i jest git.Przepraszam ,że tak wylewam swoją złość ale pamietam dobrze czas kiedy może nie było takich wykwintnych dań i eleganckich restauracji ale było fajnie swojsko po domowemu.I to by było na tyle.                                                                      Przez internet przewala się teraz fala wzajemnych pretensji.Kto zoorganizuje większą demonstrację.Kto pojedzie do Stanów Zjednoczonych i z kim spotka się Prezydent i porozmawia.Cały czas i z lewa i prawa toczy się mała wojna.Bo na razie jako tako się obie strony mitygują.Bo inne sprawy wygładaja na poważniejsze.Terroryzm światowy jest naprawdę poważnym zagrożeniem.Do tego dołączaja się dowcipnisi, którym przydało by się porządne lanie aby się w bólu zastanowili nad swoją głupotą.Bo mowa do nich nie dociera.Pisza głupoty przeciwko islamistom a sami wyglądaja i postępują jak oni. Moda na zarost i wygląd niechlujny bo przecież te brody chyba nie codziennie sa dokładnie myte dopełnia całości. Daleko nie trzeba szukac w naszym rzadzie tez kilku  takich mamy. Ktos powie starsza pani pisze głupoty  ale ,poki co jeszcze po zabawie w kotka i myszkę mi się udało dorwać do kompa mogłam sie wypowiedzieć.Napisała Hala cdn.

niedziela, 27 marca 2016

Z okazji Swiat Wielkiej Nocy otrzymałam odpuszczenie grzechów...............

Przez kilkanaście dni po  napisaniu poprzedniego posta nie mogłam nic napisać.Komunikat był dziwny "serwer blog.pl odrzucił połaczenie" Dzisiaj chciałam sprobować jeszcze raz i o dziwo się udało.Jestem przeszczęśliwa, ze ktoś oprzytomniał i jednak moge do was napisać.Tegoroczne swięta są dla mnie smutne.Rodzina podzielona.Trochę to smutne ale,co robić.Jest jak jest. W tym roku w swiatecznych porzadkach pierwszy raz po 58 latach małzenstwa zmuszona byłam korzystać z pomocy.Poprosiłam panią z Ukrainy  która przyjechała do Polski na zarobek.I wtedy przypomniałam sobie ,jak to moje dzieci wyjeżdzały też do pracy.Co prawda na winobranie do Francji ale,też na zarobek.Pani Ludmiła bo takie ma piękne imię jest z profesji farmaceutką.Tam w swoim kraju zarabiała w przeliczeniu na nasze 200 zł za m-c pracy.Jest sama i przy pomocy swoich rodziców wychowuje dwóch synów .Wiec nie jest jej lekko.Teraz wiadomo,nowinki techniczne smartfony,tablety zaprzątają młode głowy i też chca je mieć młodzi chłopcy na Ukrainie. Ale,musze wam powiedziec,ze tak wysprzatanego mieszkania juz dawno nie miałam.Dokładnie ,sprawnie w każdym kącie.Stwierdzilam, że nawet lżej się oddycha bez tego kurzu na wszystkim.Wszak w domu są dwa koty więc jest dużo kurzu.Na koniec pracy zjadłysmy dobra kolację i serdecznie się uśmiałysmy bo wreszcie nasze koty się pokazaly.Cały dzien siedziały jak trusie pod miotłą rak się bały warczącego odkurzacza.Jutro mam gości wiec dzisiaj postanowiłam cos napisać i o dziwo się udało.Widocznie już moja karę odbyłam.Moi drodzy przyjaciele i znajomi świętujcie wiec wesoło.Niech wasz dzień świateczny będzie radosny i miły.Napisała Hala cdn.

piątek, 19 lutego 2016

Czyżby wszyscy zwariowali ?Przecież już nie długo wiosna miłe panie i panowie.............

Rozgorzała  burza w szklance wody.Media gorące ,rozgrzane do czerwoności. Wszyscy poparzeni.Każdy jeden przed drugim chce się wypowiedzieć mądrzej,dosadniej,mocniej,bardziej niby kompetentniej a w sumie to wszyscy biją pianę .Ktora ni jak się nie chce ubić bo jajka jakieś takie nieswieże były. Tak to wygląda kiedy na spokojnie dokonamy oglądu sytuacji.Może jednak nie wszyscy już zwariowali ? Owszem są tacy.Jest ich jednak ,mało wśrod tych ktorzy się jeszcze ostali po nowym rozdaniu. W mediach już prawie wszyscy nowi z nowego rozdania.Albo ci którzy wiernie i lojalnie witali Nowe Rozdanie.Powtarzam się akcentując to nowe.Celowo bo bardzo mi się nie podoba ,że moj ulubiony program TVP Info zszedł na psy./przepraszam za kolokwializm/Mogłam sobie chyba na to pozwolic ,bo z racji swego wieku już nic nie muszę a wiele jeszcze mogę i lubię.Czwartek wczoraj miniony uznałam za "Czarny czwartek"mediów wszelakich.Ten dzień przejdzie do historii.Nie przypominam sobie aby z powodów w zasadzie domniemanych,zmieniano tak drastycznie program ITVP.Przecież nie stało się nic takiego o czym,społeczeństwo nie miało wiedzy.Prawdziwej,nieprawdziwej ale na pewno,cos kazdy  wiedział ,słyszał. My jednak jestesmy narodem który namiętnie lubi s.. ć w swoje gniazdo.Lubimy wywlekać,prawdę nieprawdę. Prawda,nieprawda ale sprawiedliwosć jest nasza.Umiemy pamiętac rachunki naszych krzywd choć,sami też nie jesteśmy nie winnymi aniołkami i swoje za uszami tez mamy. Lubimy o sobie mysleć jak najlepiej.Ja wiem jestesmy dumnym narodem. Swoje przeszliśmy ale dlaczego,nie mamy tolerancji a sami  chcemy aby nas szanowano.Wszak podobno katolickie wartosci sa dla nas wazne.Przecież "szanuj blizniego swego jak siebie samego" jest jedna z takich wartosci.Nie przestrzegamy Dekalogu ale,chcemy aby w stosunku do nas go przestrzegano.Nie ma w nas empatii i nie potrafimy przebaczać.Ja myslę ,że coraz więcej w nas ludzi tzw."wampirow energetycznych"którzy dopiero wtedy czują się dobrze kiedy wzniecą pożar. Zycie jest trudne,wiec nie komplikujmy go sobie jeszcze bardziej niż trzeba.Dość tych pożarów.Wybitni politycy,ekonomisci i ludzie rzadzacy więcej empatii i pochylenia się nad losem prostych ludzi.Ja prosta kobieta rozumiem,że nie da się żyć w takim wiecznym praniu brudow.Wyprac co trzeba raz a dobrze i nie wracac na około - bo tu została jakas plamka czy paproch.Idzie wiosna ,piekny czas wszystko sie budzi do życia.Ale wy uśpijcie te swoje demony - smolenskie,solidarnościowe,i rozne inne.Dajcie juz spokój .Chcemy życia w spokoju......... napisała Hala cdn.

poniedziałek, 15 lutego 2016

Lepiej,gorzej,ale koniecznie inaczej..........

Być może zaskoczyłam czytelników mojego bloga nowym wyglądem szaty graficznej na moim blogu.Nie mam zielonego pojęcia,o druku nazwach czcionek i etc.Działam intuicyjnie.A,że jestem mocno starszą panią z róznymi ograniczeniami pierwsze co mi przyszło na myśl to ułatwić sobie pisanie i czytanie. Wiecie jak to jest zmysły prawie prysły i trzeba się jakoś ratować. Wczorajszy dzień należał do niezwykle udanych. Kiedy otwarłam rano facebooka -zobaczyłam prześliczne życzenia od admin.z okazji Walentynek.Po kilku chwilach ukazał się mój post z ub.roku na moim blogu na temat tego święta i takie inne przeróżne przypomnienia na temat Walentynek. I wtedy wiecie kto mi się przypomniał? Zgadnijcie proszę. Pewna pani odważna kobieta o pięknym imieniu Walentyna. Kiedyś z zaprzyjażnionego z nami panstwa - teraz niestety, prawie wroga.A,że "prawie" stanowi wielką rożnicę każdy niech pomyśli po swojemu. Na facebooku goraco było od pięknych wzajemnych życzeń z okazji i przy okazji.Widać ,że święto się przyjęło.To jakby  zmiana z Swięta Kobiet z 8 marca. Podobno wiele osób nie lubiło tego jak mawiano komunistycznego swięta. Ja tam lubiłam.I dla mnie każda okazja do świętowania jest przyjemna.Tak nawiasem mowiąc,bardzo mi się podoba,że admin.facebooka przypomina o ważnych wydarzeniach z przed lat. Upływ czasu daje nam wiele do myślenia. Wszystko przemija, i tylko od nas zależy ile z tego co przeżywamy i zapamietamy pozostanie w naszej pamięci. Ocalajmy od zapomnienia rzeczy dobre jakie,spotkały nas w życiu. Mówi się,że nie należy pamiętać złych rzeczy. Czasem jednak trzeba,aby nie popełniać tych samych błędów. Co ja się tu będę wymądrzać. Przecież człowiek całe życie popełnia błedy,na blędach się uczy i głupi umiera. Myślę ,że jednak ważniejsza jest nasza codzienna uwaga na bliskich,znajomych.Telefon z zapytaniem :jak zdrowie i co nowego?.Tak,tak mało sobie poświęcamy uwagi nawet w najbliższych rodzinach. Potrafimy przejmować się losem jakiegos zwierzaka na swiecie,nie pamiętajac o bliskim ktory jest tuż koło nas. To bardzo boli ,szczególnie starsze osoby zamknięte w swoich czterech ścianach domu. W mojej pamieci zachował się taki jeden epizod.Mój św.p. ziec Paweł zabrał kiedyś moją mamę do nowootwartego wtedy Centrum Tesco .Kiedy przybyli do marketu - mam na wozku inwalidzkim bardzo się rozplakała.Wszyscy podbiegli do niej a ona zalewała się łzami nie,wiedziec dlaczego? Po chwili wydukała: ja jednak żyję a myślałam ,że już umarłam. Boże jak ja ci Pawełku dziękuje powiedziała. Przecież nie bylo w tym niczego nadzwyczajnego.Ot, wyjazd do sklepu na zakupy. Ille radości. Wiec błagam was młodzi czytelnicy mego bloga sprawiajcie radość swoim babciom i dziadkom.Dzwońcie pytajcie o zdrowie i czasem zabierzcie do teatru,kina.To tak