W tym blogu: MOJ SWIAT _ZYCIE CODZIENNE...... opisuję mój świat i moje życie codzienne....... To moja cudowna mozliwość rozmowy z Wami ,dzielenie się problemami i radosciami dnia codziennego Jesteście mi bardzo bliscy i Wasze zdanie o tym co pisze, jest dla mnie bardzo wazne.Mam nadzieję ,ze bedziemy się często spotykac.Pozdrawiam serdecznie.
środa, 31 sierpnia 2016
I tak to się zaczęło...........Międzynarodowe święto blogow i blogierow.
Dzisiaj w tv w programie"Pytanie na sniadanie" dowiedziałam się ,że dzisiaj jest Międzynarodowe Swięto Bloga i Blogierów.Ztej okazji postanowiłam jednak napisać jeszcze jednego posta.Prawdę mówiąc miałam już nic nie pisac. Inni to robią znacznie lepiej odemnie.I gramatycznie i ortograficznie składniej.Ja no coż......Jan się juz nie nauczy.......Chciałam jednak z okazji dzisiejszego dnia podziękowac moim koleżankom i kolegom z blogosfery.Gdyby nie wy nigdy nie mogłabym się pochwalić ,że aż 93 tysiące ludzi klikneło aby przeczytać. Pierwszą która otworzyła przedemną świat blogowania to Marysia Wacławek.Jesteśmy obie ze Sląska i moze dlatego tak łatwo nawiazalyśmy kontakt.Ja po cieżkiej chorobie wracałam do życia i rozpaczliwie potrzebowałam kogoś kto poswiecił by mi swoj wolny czas.Maria mnie zrozumiała.Kiedy przeczytałam jej bloga którego pisała juz kilka lat,nabrałam chęci aby też cos napisać.Wiedząc o swoich niedostatkach gramatyczno ortograficznych bardzo się bałam ale,sobie zaraz pomyslałam a co mi tam.Najwyzej nikt tego nie będzie czytał. Do odważnych świat należy.Potrzebowałam wyrzucic z siebie demony które mnie meczyły i uspokoić swoją samotnosć. Kiedy po kilku postach zobaczyłam ,ze ktos to jednak czyta a i ja czulam się lepiej.Zasypiałam spokojniej i poczułam ,że to jest to. Drugą osobą która dodała mi powera była Marysia Gonta. Jest to żona cudownego Bogusia Gonty.Sa to ludzie jakby z innego swiata.Ludzie cudowni,życzliwi i prawdziwi włoczykije co opisują w swoich blogach. Muszę napisac też o kilku moich cudownych blogerkach z ktorymi jestem juz w przyjażni od kilku lat.Mogę tak napisać ,ze jest to przyjażń. Kogos to może śmieszyć - przyjazn w internecie ?. Wierzcie mi tak jest. Poważna pani architekt pani Anna Baran to osoba z którą znajomość jest dla mnie ogromnym zaszczytem.Czytamy swoje blogi,wymieniamy komentarze ale też poznałyśmy swoje rodziny.Mamy dla siebie szacunek i dobre słowo. Mam też blisko siebie osobę pisząca wspanialego bloga o przepieknej szacie graficznej dopracowanej w kazdym szczególe w tresci i w obrazie.Jest to blog pasjonatow zwiedzania swiata i wszystkiego co jest piękne.Moja Lusia z bloga "Szkielkiem okiem .....jest dla mnie najlepsza rzeczą jaka mi się mogła przytrafić.Jej komentarze do tych moich co tu dużo mowić marnych w treści postow są cudowne, życzliwe,pełne dobrych treści i podtrzymujące mnie na duchu.Po przeczytaniu jej komentarzy rosnę w swoich oczach a o to w terapii chodzi.Podnieść wartość samego siebie bo wtedy latwiej jest żyć.Człowiek wtedy przestaje sie czuć nikomu nie potrzebny. Lusia wie o mnie dużo ja o niej trochę mniej.Szanujemy się wzajemnie i cenimy swoją prywatność Jest dla mnie bardzo ważna. Mój blog nie jest żadnym ewenementem w sferze blogowej ale kiedy dwa razy został zareklamowany przez admin.Onetu miałam przyjemnosc zobaczyć co to jest popularność i hejt.Owszem,życzliwych komentarzy było dużo ale takich ktore były przykre też kilka sie znalazło.I wtedy koleżanka podpisująca sie Nickiem Azalia 60 napisała do mnie komentarz który pomogł mi zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.Kiedy zobaczyłam jej milionowe statystyki wejśc na jej bloga zrozumiałam .Moi kochani mam jeszcze wielu przyjaciół w necie bardzo was wszystkich cenię bądzcie zdrowi i pozdrawiam wszystkich serdecznie z okazji świeta.
sobota, 6 sierpnia 2016
Udało mi się obejrzeć wartościowy film....................
W moim życiu codziennym,postanowiłam coś zmienić.Nie moze byc tak,że wieczorem padam z nóg i kiedy włączam telewizor od razu nie jestem w stanie śledzić fabuły jakiegoś filmu tylka łapie mnie fatalna w skutkach drzemka.I po paru minutach takiej drzemki się budzę jakbym ,przespała już kilka godzin.Potem się mecze czasem do drugiej trzeciej zanim znowu usnę.Dzisiaj postanowiłam to zmienić. Pusciłam sobie film na vod w ciągu dnia.Wybrałam film pt.Miłość. Film nagrodzony ZłotąPalma na festiwalu w Canns w roku 2012 .Po obiedzie pomyslalam sobie spokojnie sobie obejrzę film. Film okazał się bardzo dobrym filmem o trudnej bardzo tematyce.Filmem który trudno obejrzec bez głębszej refleksji nad naszym życiem i jego kondycją.Film ktory wymaga glebszego zastanowienia się- a jakbym ja postąpił/ła w takiej samej sytuacji.Ponieważ juz w swoim życiu miałam podobną sytuację jak w rzeczonym filmie latwiej mi chyba było cały film i przesłanie jakie niesie zrozumieć.Polecam i bardzo zachęcam do obejrzenia.Jeszcze jednym filmem pragnę was zainteresować.Niedawno minęla rocznica smierci naszej drogiej Ani Przybylskiej.Ostatnim filmem w jakim zagrała był film "Bilet do Nieba".Rola niewielka bo Ania juz wtedy była chora.Ale film bardzo dobry i bardzo interesujący ze wzgl.na niezbyt dawne losy naszych rodaków.Wyzwania,szukanie nowych drog,emigracja w poszukiwaniu swego miejsca i zwycazajne losy naszych rodaków.Film oparty na prawdziwych losach bardzo mi się podobał.Polecam - napewno na vod mozna go obejrzeć.Polecam też kanał tv Tvp Kultura yo miejsce gdzie przy odrobinie szcześcia ,można obejrzec coś co zostawi w nas trwały ślad.Napisała Hala cdn........
piątek, 5 sierpnia 2016
Smutno mi bardzo..............
Kiedy dzieją się takie rzeczy wokół nas to jak tu się radowac. Naród podzielony jak nigdy dotąd. Zamachy ,katastrofy,walka dobra ze złem. I my ludzie w tym wszystkim. Jak sie wtym wszystkim odnalezć . Zachować równowage ,myśleć pozytywnie i działać. Kiedy na facebooku przewala się fala hejterstwa odechciewa sie wszystkiego. Człowiek już pomału się gubi . Nie wie czy ma rację ten X co tak krytykuje prezydenta czy ten Y który go chwali. Ci ktorzy jeszcze uczestniczą w życiu spolecznym,chodzą na rożne uroczystosci widzą na wlasne oczy to i owo. Ale,osoby takie jak ja dla których jedyną informacją jest tv i internet jak mają myśleć?No jak? Musimy polegac na środkach medialnych i z nich wyłuskać co mamy myslec o naszym współczesnym swiecie ktory nas otacza, i oceniać jak ten swiat funkcjonuje. Teraz kiedy jestesmy po ważnych uroczystosciach w naszym kraju,które zostały,trzeba przyznać - bardzo dobrze przygotowane. Trzeba oddać sprawiedliwosć i powiedzieć było dobrze. I to jest bardzo ważne ,żeby to powiedzieć. Mimo odmiennych pogladow na wiele fundamentalnych kwestii i ocen rządzenia naszym krajem to co jest dobre należy uznać za dobre.Nie podoba mi się wiele spraw ktore sie dzieja wokół nas . Rząd PIS to nie moja bajka,ale staram się zawsze mysleć pozytywnie a moze jednak kiedyś się coś uda ?.Nie potrafię tak zaciekle i w czambuł wszystkiego potepiać i być moze jest to moja wada,ale tak już jest.Bardzo bym jednak pragnela doczekać chwili kiedy nasz młody Pan Prezydent poczuje się naprawdę Prezydentem wszystkich polaków a nie tylko obiektem kpin i memów czynionych przez ludzi. Jest mi go zwyczajnie żal i wstydze się za niego.Bardzo chciałabym powiedziec moim znajomym z swiata :tak to nasz pan Prezydent Pan Andrzej Duda postanowił w tej czy innej sprawie..........z wielka dumą. Wczoraj dowiedziałam się iż,zmarl nasz kiedys długoletni przyjaciel. Jakos się nasze drogi ostatnimi laty rozeszły.Kiedy odeszła jego żona ,nie było już osoby ktora inicjowała by nasze spotkania.Pozostała pustka ktorej już nie potrafilismy zapełnić.Bardzo przeżyłam ta wiadomośc. Stwierdziłam bowiem ,iż odeszła ostatnia osoba z naszego kregu znajomych. Już wszyscy tam daleko będą sie spotykać i czekać............Kiedy składalismy mu życzenia na Jana nie wiedzieliśmy ,że to już nasza ostatnia rozmowa.Moi kochani piszę tego posta w sytuacji trudnej w moim domu.Zmaganie się z CHAD u najbliższej osoby to nie bajka i jest mi czasem bardzo trudno,ale mam podobno przestać smutasic co niniejszym czynię.Pozdrowienia i dużo zdrowia.Napisała Hala cdn.
czwartek, 7 lipca 2016
Patrząc na zielone drzewa wokół - co widzę?
Zielone ogromne drzewa ,prawdziwe pomniki przyrody wokół naszej posesji dają taką ogromną porcję tlenu dla organizmu ,że moze sięzakrecić niezle w glowie.Jak po wypiciu całego puchara szampana na czczo. Od kilku dni mamy załamanie pogody. Jest bardzo silny wiatr i wyraznie się ochłodziło. Na lisciach drzew już gdzieniegdzie pojawiają się gałązki koloru żółtego.Jest duża susza Wszystkiemu brakuje wody.Mimo tego ,że w czasie burzy padają ulewne deszcze jest sucho.Bo ta woda po prostu przelatuje w glebsze warstwy gruntu.Potrzebny jest kapuśniaczek i to taki kilkudniowy.Wtej chwili kiedy piszę te swoje mądrości pani w tv mówi ,ze będzie deszcz.Oby się sprawdziło. Wczoraj mój komputer dołączył do swiatowej czołówki. Został wyposażony w legalny program operacyjny Windows 10 .Jestem nim zachwycona .Mimo mojego leciwego wieku lubię poznawać nowe rzeczy. Wogóle to zauważyłam u siebie taka cechę im,jestem starsza tym bardziej lubię wszystko co nowe ,nowoczesne. Niestety przedmioty które mnie otaczaja w domu sa już lekko z innej epoki.Ale,przecież nie będę zmieniala teraz wyposażenia swego domu. Strasznie się jednak irytuję kiedy nasi teraz rządzący politycy tak ochoczo ciągle nawracają do pewnych dawno już przebrzmiałych spraw.Rozumiem jakieś okrągle rocznice wydarzen.Ale obchodzenie "miesięcznic" uważam za niepotrzebne.Chyba ,że w ten sposob ktoś chce uspokoic w sobie swoje poczucie winy tego czy owego wydarzenia.Swoj patriotyzm i prywatne wspomnienia z wydarzen nie koniecznie należy obchodzic w tłumie w towarzystwie rozhisteryzowanych osób.Ponieważ akurat,za kilka dni mamy znowu miesięcznicę ,apelowałabym o więcej spokoju.W tych dniach bedzie u nas wielu gosci z całego świata i spokój jest wyjątkowo potrzebny i wskazany.Mnie też ten dzień 10 kwietnia kojarzy się bardzo smutno.Ten dzien miał byc dla mnie,dniem wielkiej radości.Wracałam po kilkumiesiecznym leczeniu z szpitala i całą radość zabrało mi to straszne wydarzenie.Tym bardziej ,ze osobiscie znałam dwie osoby które tam w Smoleńsku zginęły.Jeszcze dziś widze te smutne twarze.Telewizor w moim pokoju w sanatorium miał ogromny ekran i wszystko dobrze widziałam.Kiedy przyjechał po mnie moj syn byłam załamana.Nawet serdeczne pożegnanie z personelem było bardzo smutne.I rozdrapywanie comiesieczne tych ran uwazam za bardzo rujnujace psychikę. Ogólnie sytuacja w naszym kraju przypomina wzburzone morze i dryfujące na nim łodzie.Ktora z nich sobie poradzi to sie dopiero zobaczy.Ale na razie wszyscy dryfują.Jesli was znudzilam to przepraszam .Taka jednak miałam potrzebę aby to napisac Pozdrawiam serdecznie.napisała Hala cdn.
niedziela, 26 czerwca 2016
Jestem w trakcie przenoszenia bloga a czy się uda,pożyjemy,zobaczymy ?
Mam nadzieję że mi się uda trudna sztuka przeniesienia bloga tzn, niektorych postów na razie do blog.spot.com,Byłoby mi wygodniej przymierzyć sie do wydania małej prozy w formie ksiażki stworzonej na podstawie obydwu blogow na tej samej platformie.Chciałabym wydać małą książeczkę do poczytania o naszej rodzinie,o tych co z nami byli na dobre i na złe,o życiu,losie o wszystkim co nas spotkało na przestrzeni wielu lat.Mały nakład byłby prezentem dla mego męża z okazji jego 80-tej rocznicy urodzin i do poczytania w rodzinie i wsrod przyjacioł.Przedemną ogrom pracy ale mam nadzieję ,że do września dam radę,i osiagnę sukces i radość z stworzenia czegoś co można potrzymac w dłoni.Posty w internecie owszem sa ciekawe ale,starsze pokolenie i małe dzieci lubią aby,im poczytano.Na razie tyle od jutra rozpoczynam intensywna pracę oby mi się udało.Napisała halina40013 cdn.......
sobota, 25 czerwca 2016
Tak duzo się dzieje..............
Tak dużo sie ostatnio dzieje w moim życiu,że nie nadążam za swoimi myślami ,nie mówiąc już o pisaniu. Nie zabieram głosu w sprawach politycznych po za komentarzami na Facebooku.Bo po pierwsze są tacy co piszą o wiele lepiej a po drugie piszą staranniej i mądrzej. Ja wiem co jest moją pietą Achilesowa i to mi wystarczy i nie muszę tego czytac w moich komentarzach.Ale pisać bardzo lubię szczególnie w stanie frustracji czy załamania nerwowego bo to jest moja terapia. Tak mam od kiedy,za radą,bardzo mądrej osoby napisałam publicznie pierwszy swój post.Zobaczyłam ,że mi to bardzo pomaga. Upały to moment kiedy ja czuję się doskonale. Nie znosze zimna i dopiero 25 stopni w moim otoczeniu pozwala mi racjonalnie myśleć co oczywiście nie zawsze mi się udaje. Za niedługo rozpoczyna się mecz ktoremu jak myślę kibicuje cała Polska.Ja też ale programowo nie oglądam a to dlatego ,że kiedy jako mała dziewczynka pojechałam z swoim ojcem na mecz wtedy w dawnych latach Gornika Zabrze i ten mecz przegrali .I wtedy winna byłam ja a to dlatego ,że nie pozwałam się ojcu skoncentrować na kibicowaniu.Ciągle czegoś chciałam : a to siusiu ,a to jeśc,a to pić.......To był po prostu koszmar i tak bardzo już pożniej nie lubiłam oglądać żadnego meczu.Owszem cieszylam się i to nawet bardzo z naszych sukcesow ale wolłam nie zapeszać. Mecze oglądałam już na powtorkach w tv.Zresztą uważam się za osobę dość pechową wiec wolę nie wywoływać wilka z lasu. Wspomnienia o moim ojcu niestety do miłych nie nalezą.Wiec lepiej nie mowic o tych co odeszli,żle a najlepiej wogóle i tego się trzymam. Bardzo smutno zrobiło mi się na wiesć o problemach Unii z niektórymi panstwami . Ale,to było już dosć dawno do przewidzenia.Kiedy się z czegoś korzysta,jest się beneficjentami to to jest cacy ale,kiedy samemu trzeba wpłacać więcej a mniej korzystać to juz jest be.Stąd całe larum które jak mleko z niezabezpieczonej korkiem butelki,moze się rozlać na wiele krajów Europy.To jest wielka nie wiadoma jak sobie kraje Unii z tymi problemami poradzą. O jejku a jednak polityka!Nasze kotki też bardzo odczuwają skutki upałów.Są senne i szukaja chłodnych miejsc.Troche się boję burz. Przy ostatniej mieliśmy brak prądu przez 36 godzin.Mieszkamy tuz przy transformatorze który przy każdej burzy uszkadza drzewo które rośnie bardzo blisko niego.I nie ma silnych ani mocnych aby to zmienić.Ostatnia naprawa trwała 5 minut,potem panowie jeszcze 15 minut posiedzieli w samochodzie i potem odjechali.My nie mielismy prądu 36 godzin.Każda interwencja w tej sprawie jest bezcelowa.To są nasze realia.Moi kochani jak wiec widzicie moje problemy są uniwersalne i na pewno któs z was powie : my też tak mamy czego wam jedna nie życzę.Serdecznie pozdrawiam napisała Hala cdn.
poniedziałek, 20 czerwca 2016
Zaczynam coś nowego..............
Postanowiłam pisać nowego bloga, o tytule dobrze znanym moim czytelnikom z Bloga na platformie Onet.Powody dla których przestanę pisać są prozaiczne,ale nie ma sensu ich opisywać.To na razie tyle.
niedziela, 29 maja 2016
Jednak jestem...........
Bardzo długo nic nie pisałam.Moja działalnosć w internecie na forum Facebooka tak mnie pochłonęła ,że już nie starczyło mi czasu na co inne.Sytuacja polityczna w naszym kraju nie pozwala nam na obojetność.Aż,się prosi aby zabrać głos w sprawach jakie toczą się w naszej przestrzeni publicznej,społecznej.Jest wiele problemów.Spraw nie załatwionych .Każdy problem jest wyzwaniem.Jeśli nie da się go uniknąć,trzeba go pokonać.Czasem problem tkwi w nas samych i wtedy jest to duzy stres- dla nas.Bo wiemy ,że go mamy ale,boimy się ,że nie damy rady sobie z tym poradzić.I w efekcie nie robimy nic.Tkwimy w tym,użalamy sie nad soba,jest nam zle.Myslimy sobie o cholera dlaczego ,tak jest?I wtedy jedynym ratunkiem jest drugi problem.Jeszcze większy.To już jest wyzwanie dla nas.Przeciez jakieś tam problemy nas nie pokonają? Bierzemy sie do roboty.Działamy.Czasem się to udaje a czasami nie.Nie lubimy być pokonanymi.Bardzo nas to boli i jeżeli mamy w sobie jeszcze trochę sił bierzemy się z tym za bary.Kiedy w roku 2014 stanęlam przed poważnym wyzwaniem /cieżka trudna choroba mego meża/ powiedziałam sobie - muszę zawalczyć.Choroba trudna z tych raczej wstydliwych,żle rokująca i własciwie bez efektów zdrowienia.Skazana raczej na zmianę na gorsze z ktora należy się nauczyć żyćKilka razy zaliczyłam "czolowe zderzenie z rzeczywistoscią" ale to tylko pozwoliło mi zmobilizować siły do dalszej walki.Wiem,że juz w tej chorobie niczego nie wygram ale,musze się postarac aby jedna z moich sił "napedowych" było moje głebokie przeświadczenie o słuszności swoich wyborow życiowych no i milość.Miłosc szeroko rozumiana.Jesli człowiek nagle po wielu wielu latach dowiaduje się ,że trudne momenty życiowe to nie wina charakteru drugiej osoby z ktorą mi było życ- a cieżka choroba,dziedziczna,nie do wyleczenia. to trudno jest nad tym przejśc do porzadku codziennego .Już nic nie jest takie same, kiedy chora jest psyche.Nie jestem exchibicjonistką ,nie chcę aby się ktoś nademną użalał ale bardzo chciałabym porozmawiać z ludzmi ktorych bliscy też chorują na chorobę afektywną dwubiegunowa z naprzemiennymi epizodami manii i depresji.Chciałabym porozmawiać jak sobie radza w tych trudnych momentach,Jakie mają sposoby pomocy dla swoich chorych,zkad czerpia siły,jak sobie nawzajem pomóc.Mam nadzieję ,że mi w tym pomoże redakcja blogów na Onecie.Bo świat nie jest taki wesoły ,radosny kolorowy jak się niektórym wydaje.Jest duzo szarosci a w niej ludzie którzy tez bardzo chcieliby być radosni.Tak wogóle dlaczego tak wypda napisac ,ze ktos bliski ma raka ,czy udar a wstydliwym jest napisanie ,że ktos choruje na chorobę psychiczną i leczyl sie na oddziale psychiatrycznym. Teraz kiedy już wiemy ,że takie objawy to choroba i mozemy postawić własciwą diagnozę latwiej jest życ wielu rodzinom.Przedtem tak jak ja błądzili we mgle.Ilu sytuacjom można było zapobiec gdybym to wcześnie wiedziała ?O ile łatwiej by mi się żyło.Od dwoch lat każdy epizod czy to manii czy depresji,przeżywam bardzo boleśnie.Czasem się ktos dziwi dlaczego tak znikam.Teraz juz wiecie pochłania mnie wtedy choroba bliskiej osoby.Co to "na dobre i na złe" już 58 lat.Pozdrawiam wszystkich serdecznie piszcie do mnie mailujcie chętnie porozmawiam.napisała Hala cdn.
piątek, 22 kwietnia 2016
Swiatowy Dzień Ziemi - czy szanujemy tą naszą przestrzeń i ziemię wokół nas?
Jak długo jeszcze ludzkość będzie w stanie utrzymać tą naszą piękna planetę ?Takie pytanie zadaje sobie pewnie wielu z was. Kiedy się patrzy i słyszy jak wielu spustoszen już dokonała cywilizacja to mamy prawo być zaniepokojeni. Przecież na tej ziemi będą żyli nasi potomkowie.Dzieci naszych dzieci,wnuki,prawnuki itd.Całe nasze pokolenia. Trzeba o tym mowić ,nagłasniać i tworzyć dobre warunki życia na naszej ziemi.Bo nawet jeśli ten skrawek ziemi koło ciebie ma jakiegos właściciela to ta przestrzen wokół,to powietrze jest twoje i tylko twoje czyli nasze. Nie chcę się wymądrzać,ale boli mnie bardzo jak mało o naszej przestrzeni wokól nas wiemy i mówimy.Kiedy dzisiaj popatrzyłam przez okno zobaczyłam ,że na skutek suszy strukturalnej swiat wiosenny nie ma takich barw jak miał jeszcze kilka lat temu. Zielony kolor wiosny jakiś taki bardziej jesienny.Nie ma już takiej soczystej zieleni.Klony które się wysiały koło domu mają kolor jesienny. Po prostu brakuje wody.W tym roku w zimie padał tylko dwa razy śnieg. I teraz wiosną jeśli już pada deszcz jest bardzo skąpy.Zlewne deszcze burzowe nic nie daja.To powinny być kilkodniowe opady ciagłe aby ziemia potrafiła się zregenerować i wrocic do własciwej struktury. Trudny temat bo jak pogodzic ogien z wodą.Mieszkancy ziemi chcą słońca ,ciepła a tylko nocą ewentualnie może sobie popadać. Szef z gory nie bardzo jest skłonny to wszystko tak ustawić / jeśli wierzyc w jego istnienie/.Ingerencja ludzi w klimat jest tak dalece posunięta ,że musimy wszyscy starać się sprężyć i zrobić wszystko aby ochronić naszą planetę.Każdy w swoim środowisku,domu,miejscu życia powinien oszczędzać przede wszystkim wodę.Woda to życie i to trzeba chronić. Właściciele domków jednorodzinnych powinni mieć przygotowane duze pojemniki na wodę deszczową do podlewania ogródka. Wiem ,że u naszych sąsiadów za Odrą jest to wymagane wyposażenie domów.I u nas też tak być powinno ,uważam moim skromnym zdaniem.I to by był mój mały głos na okoliczność Swięta Ziemi.napisała Hala cdn.
środa, 13 kwietnia 2016
Dzisiejszy dzień 13 kwietnia przed wielu ,wielu laty.Dlaczego go wspominam?
Dlaczego w tym dniu tak chętnie wracam do wspomnień ? Po pierwsze bo jestem już w takim wieku ,ze pamięć "wsteczną" mam uruchomioną na stałe. Po drugie bo lubię a po trzecie uważam ,że miałam ciekawe życie i winnam się swoimi wspomnieniami dzielić.I mam nadzieję ,że kogoś tym zainteresuję i przeczyta. Przed pół wieku z okładem urodził się w małym miasteczku górniczym Rydułtowy mój wspaniały syn..Ja jego matka jeszcze nie miałam 20 lat. Wyszłam za mąż za młodego oficera Wojsk Lotniczych i razem z nim wyjechałam do "leśnego garnizonu" gdzie pełnił służbę.Kiedy okazało się,że jestem w ciąży bardzo się martwiłam. Moje zdrowie od początku ciąży bardzo się pogorszyło .Ciąża była zagrożona.Zaraz na początku ujawniło się zatrucie ciażowe i niewydolność nerek. A,że był to rok 1958 kiedy nie było żadnego usg ani ktt tylko trąbka i ucho lekarza. Po swietach Bożego Narodzenia w roku 1958 kiedy dostałam wysokiej temperatury zostałam odwieziona saniami do szpitala w Opatowie Kieleckim.Bardzo mnie wtedy zasmucił starszy pan doktór ktory powiedział mi,że to będzie cud jak uda się ta ciążę utrzymać. Pamiętam dobrze tego starszego pana doktora ktory studia medyczne konczył we Lwowie. Nazywał się dr.Ornatkiewicz i miał asystenta dr.Ołubca.Cudowni lekarze kiedy wystąpiłyjuż bóle zapanowali nad sytuacją.Rzucawka ustąpiła i udało się uratować moje dziecko.Leżalam w tym małym szpitalu prawie dwa miesiące.Wreszcie mogłam zacząc jeść i poczułam się lepiej.PoPostanowiliśmy ,że pojadę do mojej mamy i tam urodzę swoje dziecko. W szpitalu w Rydułtowach pracowała wtedy jako położna moja szkolna kolezanka a lekarzem był też mój dobry znajomy brat kogoś z dalszej rodziny. Cały poród był książkowo patologiczny.Lącznie z koniecznoscią reanimacji dziecka.Jak to wtedy wyglądało ano: za nóżki i woda ciepla zimna i klaps i się udało . Po kilku minutach usłyszeliśmy płacz mego synka.Co to była za radość.Siostra zakonna Palotynka szczerze się popłakała i póżniej mi opowiadała ,że bardzo się bała.Ale się goraco modliła i pomogło.Teraz kiedy słyszę pod jaką opieką sa młode mamy i dzieci to sobie myślę,że mają wielkie szczęscie ,że żyją w innym czasie.Czy to ,że my tak wiele i ciężko przeżyliśmy w życiu było dla nas dobre? Czy nam cos dało czy może zabrało to ze bylo nam tak cieżko?Nie wiem osądzcie sami.Ja wiem ,że kazdy na swój sposób przeżywa swoje życie.Moj syn wyrosł na wspanialego faceta .Dobrego człowieka i dzisiaj może to ja i mój maż powinniśmy wypic lampkę szampana aby uczcic ten dzien jego urodzin.Przepraszam za moje wynurzenia,tak jakos musiałam wyrzucić z siebie te wspomnienia.Bo ja miałam wtedy 20 lat.I kiedy słyszę o tych młodych mamach po 30 -ce i 40 ce które narzekaja ,ze tak trudno jest teraz rodzić dzieci to zwyczajnie jest mi smutno.Mam nowy komputer i o dziwo mogę pięknie się logować aby pisać posty.Jeste szcześliwa.Pozdrawiam wszystkich.Bądzcie dla siebie dobrzy na wiosnę..... napisała Hala cdn.
Subskrybuj:
Posty (Atom)