Moi Kochani Kiedy mieszkałam przez 20 lat mego życia na Sląsku czułam iż, dzień moich Urodzin był jednym z ważniejszych dni mego życia. Był to zawsze dzień radosny. Moja rodzina bardzo się starała, ze wszystkich sił, abym mogła się nim cieszyć. Potem, kiedy już wyjechałam z mego Slaska do Polski/ jak to na Slasku mówiono wtedy/było już inaczej. Wszędzie gdzie ,,mieszkałam były ważne imieniny. Więc, i ja je obchodziłam ale,przyznam się teraz ,że bardzo tęskniłam za Dniem Urodzin. Dzisiaj dzięki Facebookowi moja próżność i tęsknota została mile nagrodzona. Za co, Wam moi kochani, serdecznie dziękuję. Nie, spodziewałam się tylu pięknych radosnych życzeń. Ostatnio w moim domu nie było wesoło. Dotykało mnie wiele ,bolesnych wydarzeń. Ale,takie jest życie ,i świat się kołem fortuny toczy i nie ma na to rady.Trzeba powtarzać słowa piosenki: jutro będzie lepiej...........Napisała Halina cdn.
To dla was w podziękowaniu te kwiaty
W tym blogu: MOJ SWIAT _ZYCIE CODZIENNE...... opisuję mój świat i moje życie codzienne....... To moja cudowna mozliwość rozmowy z Wami ,dzielenie się problemami i radosciami dnia codziennego Jesteście mi bardzo bliscy i Wasze zdanie o tym co pisze, jest dla mnie bardzo wazne.Mam nadzieję ,ze bedziemy się często spotykac.Pozdrawiam serdecznie.
sobota, 15 czerwca 2019
poniedziałek, 3 czerwca 2019
sobota, 25 maja 2019
Najpiekniejszy dzień w roku.26 maja Dzień matki.
Moi kochani. Jutro najpiękniejszy dzień w roku Dzien Matki. Już po raz dziesiąty obchodzę go bez tej jednej jedynej najważniejszej osoby mojej mamy. Kiedy zamieszkałam w Bramkach przyśniła mi się i wyrażnie zobaczyłam ją na suficie siedzącą w fotelu i kiwającą głową z wyrazną aprobatą do mnie. Była zadowolona z tego ,że po wielu perturbacjach znalezliśmy się w tym miejscu. Moja mama była wspaniałą bardzo silną kobietą Miała stalowy charakter . Byle przeciwność losu nie była w stanie jej złamać. Jej życie to wspaniały materiał na dobry film wielowątkowy. Napisałam o niej kilka postów .Kiedy, My Heritage World ogłosił konkurs na wspomnienia napisałam o mojej mamie Wyrożnieniem bylo przetłumaczenie na wszystkie języki świata i wysłaniem do rozpowszechnienia na cały świat. Zostałam o tym powiadomiona i bardzo byłam szczęśliwa. To taki mój skromny prezent dla mojej mamy.Jeśli znajdziecie czas poczytajcie moje dwa wpisy z roku 2012 Trzeba kliknąć w tytuł i wtedy się ukażą. .Wszystkim Mamom ,Mamuśkom ,Mameczkom które znam i które jeszcze poznam, życzę dużo zdrowia i wiele radości każdego dnia. Kochajmy się wszyscy Bądzmy dla siebie dobrzy.Zycie jest takie krótkie .Nie psujmy sobie naszych dni.Napisała halina cdn.
Te zdjecia są mego autorstwa nie z internetu ale,moje własne dla wszystkich mam
MÓJ ŚWIAT - ŻYCIE CODZIENNE: Jak pamietam moja mame...............
MÓJ ŚWIAT - ŻYCIE CODZIENNE: Jak pamietam moja mame...............: Jutro najpiekniejsze swieto -Dzien Matki.Postanowilam mimo ,ze ostatnio mam duze klopoty zdrowotne odwiedzic moja mame w miejscu jej spoczyn...
MÓJ ŚWIAT - ŻYCIE CODZIENNE: Moja pamiec o Dniu Matki..........
MÓJ ŚWIAT - ŻYCIE CODZIENNE: Moja pamiec o Dniu Matki..........: Mysle .ze wiele osob pomysli,ze ciagle zyje wspomnieniami ,ciagle gloryfikuje jakie Dnie,rocznice itd.Po co przeciez swiat idzie ostro do pr...
niedziela, 19 maja 2019
Bramki 19 maja 2019 Zycie nie znosi pustki...........
Moi kochani..... Dzisiaj na miejsce gdzie nasza Ruda która odeszła przychodziła na karmienie ...... przyszły dwa cudne pyziorki kocie bardzo głodne. Pięknie jadły z pudełka spuszczonego im na sznurku. Z piętra, gdzie dwoje starych ludzi cieszyło sie jak dzieci na ich widok. Z takim smakiem zajadały- były bardzo głodne. Sama radość karmić takich małych żarłoków.Nie wiem,skąd są te kotki ale regularnie do nas zaglądają i są częstowane dobrym jedzonkiem. Zrobiłam im z góry kilka zdjęć. Niestety, nie jestem mobilna aby, się bardziej do nich zbliżyć Myślę jednak ,że je na tych zdjęciach zobaczycie jakie, są piękne. Otacza nas ściana zieleni . Po ostatnich deszczach bardzo ruszyła wegetacja. Jest w nas wielka, radość .... jedna z kotek, jest bardzo podobna do tej Laciatej która, kilka miesięcy temu odeszła w naszej ziemiance ,a druga "tri color" jest jakby siostrą naszej Pusi . Ma takie same umaszczenie. Być może iż,jest to kotek z tego samego miejsca co nasza Pusia. Pusia jest znajdą z cmentarza w Bramkach która z taką silną wolą ,postanowiła być u nas iż, nawet psy jej nie odstraszyły ani,kilkakrotne wyrzucenie przez płot do lasu. I została ta nasza piękna długonoga kotka z nami na dobre i na złe. Potem doszła mała czarna Patusia. Wyrzucona z dużej torby do naszego obejścia przez nieznanego nam mieszkańca okolicy. Może to przeczyta ?Otóż mała czarna Patusia ma się dobrze,i jest przez nas bardzo kochana .Czemu to Wam piszę ? Otóż mam już dość tych wszystkich trudnych tematów a ,że życie nie znosi pustki postanowiłam w ten sposób odreagować i zainteresować Was czymś pozytywnym, miłym. Trochę też muszę przyznać ,nasz wiek mi w tym pomaga przecież nie od dzisiaj wiadomo ,że na starość się dziecinnieje .Moi kochani dziękuję tym którzy to przeczytają i się uśmiechnią, kręcąc na głowie wiadomy znak Tak,tak to z nami jest.Napisała Halina cdn.
piątek, 17 maja 2019
Siła sugestii.........
Bramki 17 maja 2019. Dzisiaj sobie na mojego bloga przesłałam moją ulubioną piosenkę w wykonaniu Damiana Holeckiego. Było mi smutno Już dwa tygodnie minęły, jak mój syn się nie odezwał. I wyobrazcie sobie,kiedy skończyłam słuchać dzwoni telefon .To mój syn który wraca do Warszawy z dalekiej podróży akurat w tej minucie zadzwonił. Czyżby moje myśli miały taką moc i siłę,że go przywołałam.? Było mi tak błogo na sercu . Nie macie pojęcia , ile radości mi sprawił swoim telefonem. Dzisiaj o 23 -tej na TVN ma być wyświetlony film p.Sekielskiego.Bardzo to smutne co się ,dzieje. Czyżby, naszych zwierzchników KK nie stać na właściwe odniesienie do tej sprawy.? Czy nie powinni zwołać najwyższego zgromadzenia aby,odnieść się z godnoscią do tej sprawy ? Milczeniem niczego się nie załatwi.To tylko napędza kryzysowa sytuację a, niczego nie poprawia i nie wyjaśnia Dość zamiatania pod dywan.KK jeśli nie chce stracić reszty szacunku u swoich wyznawców ,powinien zabrać głos na najwyższym poziomie i oczyścić swoje szeregi.Napisała Halina cdn.
czwartek, 16 maja 2019
Moje myśli w maju 2019...............
Bramki 16 maja 2019 .Pogoda bardzo, nie majowa taka, raczej jesienna. Tylko zieleń przypomina ,że to jednak wiosna. Dąb prawdziwy "pomnik przyrody" który rośnie nad wałem melioracyjnym zasłania nam całkiem południowe słońce. Ma ogromne grube bardzo gałęzie. Każda z nich spokojnie mogłaby być samodzielnym drzewem. Zacieniają nasz taras i mamy zamiar je trochę skrócić i tu nastąpił konflikt interesów. Obrońcy przyrody mieli by, to bardzo za złe,a my mamy latem zacieniony taras i w domu mało słońca. Na razie dyskutujemy i myślimy co zrobić. Sara nasza piękna Sunia rasy owczarek niemiecki jest już bardzo niedołężna. Musimy jej pomagać aby, mogła wyjść z domu. Trzeba ją umiejętnie podnosić co nie jest łatwe dla nas. Ma już prawie 15 lat ale jeszcze bardzo lubi jeść. Nie jest otyła. W tej chwili staramy się, jej jak możemy, umilić ostatnie chwile . Joris jest dla niej bardzo opiekuńczy. Często do niej podchodzi i coś tam po swojemu jej szepcze I ją całuje. Ta para mieszka na dole mają jako wybieg taras. My na górze rezydujemy z dwoma kotkami.Pusią i Patusią. Historia ich zamieszkania, jest opisana w dawnych postach. Kto ma ochotę może przeczytać. Dlaczego dzisiaj pisze o dobrodziejstwie naszego inwentarza. Po prostu byłam ostatnio kilkakrotnie przez nowych znajomych pytana .Więc napisałam Ja i mój mąż Michał jesteśmy już starszymi ludzmi, o dużym stażu małżeńskim i bardzo się martwimy co będzie z tymi naszymi kotkami ,kiedy nam się coś stanie.?Patusia ta mała cała czarna, uwielbia siedzieć koło mnie kiedy stukam w klawiaturę. Około godziny 18-tej muszę już kończyć bo, domaga się pieszczot i chce już oglądać ze mna tv. Najlepiej lubi oglądać "Rodzinkę"pl Ja też, lubię ten serial aczkolwiek mam do nich żal. Nie mieli nigdy w tym domu żadnego zwierzaka .Dlaczego ? Dzisiaj to tyle napisała Halina cdn.
sobota, 13 kwietnia 2019
Bramki 13 kwietnia 2019 roku.
Moi kochani. Wiem ,że wielu z Was się zastanawia nad tym,czego ta nasza Halina tak ciągle wraca do wspomnień..Otóż,moi drodzy to przywilej mego słusznego wieku. W pewnym okresie życia pamięta się lepiej zdarzenia z przed kilkudziesięciu lat, niż to co, się robiło wczoraj. Pozwólcie ,że sięgnę pamięcią do bardzo dawna bo 60 lat wstecz. Jest niedziela 12 kwietnia roku 1959 Rudułtowy .Tu mieszka moja mama, a my ,przyjechaliśmy z mężem do niej na Swięta Wielkanocne. Jestem w ciąży a synek ma się urodzić za dwa tygodnie. Mąż wyjeżdża już do pracy.Ja , zostaję u mamy .Popołudniu w niedzielę dostaję bóli więc idę do szpitala Nie,żadną taksówką bo, takowych Rydułtowach jeszcze wtedy nie było .Tylko maszeruję" per pedes" Docieram do szpitala.Pytają po co przyszłam ? Jak to po co do porodu? A, to proszę bardzo? Takie powitanie ? Dziwne. Rozpoczynają się bóle lekarze mają trąbkę i własne ucho Zadne tam usg czy ktt. Cierpię już bardzo i cały czas płaczę wołając...... mama, mama. Jedna z pań z sąsiedniego łóżka się pyta ? Czy to mama, pani to dziecko zrobiła? Jestem zła ,nie rozumiem ,o co jej chodzi. Bo, trzeba wiedzieć ,że jestem na sali 24 - łóżkowej i moje zawodzenie ,słychać bardzo dobrze przy świetnej akustyce sali. Wreszcie jedna z pań około północy idzie na porodówkę i przyprowadza lekarza aby, mnie wreszcie zabrał na salę porodowa. Co za radość ,lekarzem dyżurnym położnikiem, okazuje się być znajomy lekarz z którym,rok przedtem byłam świadkiem na weselu kuzyna, którego wybranką była lekarz laryngolog. Okazuje się jaki świat jest mały.Na sali porodowej druga niespodzianka .Położną jest koleżanka z Liceum. Zastanawiają się głośno oboje pan doktor i położna jak to będzie bo wiadomo ,że "protega" się wikła. Tzn.zawsze u znajomych są kłopoty. Kiedy opowiadam jak trudna była ta ciąża/zatrucie ciążowe, cukrzyca cieżarnej, operacja wyrostka robaczkowego w 3 m ciąży, szpital. Lapią sie za głowę i słyszę ,że wzywają jeszcze jednego lekarza. Istotnie, to wszystko co w podręcznikach położnictwa ,opisano jako patologię ma u mnie miejsce. Synek rodzi si ę w zamartwicy ale, w czepku .Ma 3100 kg jest długi i bardzo chudy Po ostrej reanimacji ciepła woda i zimna plus klapsy w tyłek wreszcie słyszymy krzyk . Jest rano, w poniedziałek godzina 6,30 Słyszę jak siostra Pallotynka która asystowała przy porodzie mówi do mnie....... będzie robotny ten twój syn . Nikt nie dzwoni pytać o mnie .Dopiero po południu, moja mama przychodzi do szpitala, i się dowiaduje ,że urodziłam .Zamawia rozmowę telefoniczną z jednostką w leśnym garnizonie i czeka bite 4 godziny aby przekazać wiadomość oficerowi dyżurnemu ,że panu pporucznikowi urodził się syn. Są ćwiczenia Układu Warszawskiego i dopiero po dwóch tygodniach mój mąż oficer łączności dostaje urlop .Z szpitala odbiera mnie z synkiem mama, i muszę sobie radzić sama, kiedy mama idzie do pracy.Wtedy u niej na kopalni pracuje się dodatkowo, w czynie społecznym na odbudowę Warszawy. Moi kochani wnioski ,proszę sobie wysnuć samemu, czy żyje, nam się teraz dobrze,lepiej czy gorzej ? Napisała Halina na okoliczność urodzin mego syna Serdecznie pozdrawiam
Subskrybuj:
Posty (Atom)























