niedziela, 19 maja 2019

Bramki 19 maja 2019 Zycie nie znosi pustki...........

Moi kochani..... Dzisiaj na miejsce gdzie  nasza Ruda która odeszła przychodziła na karmienie ......  przyszły dwa cudne pyziorki kocie bardzo głodne.  Pięknie jadły z pudełka spuszczonego im na sznurku. Z piętra, gdzie dwoje starych ludzi cieszyło sie jak dzieci na ich widok. Z takim smakiem zajadały- były bardzo głodne. Sama radość karmić takich małych żarłoków.Nie wiem,skąd są te kotki ale regularnie do nas zaglądają i są częstowane dobrym jedzonkiem. Zrobiłam im z góry kilka zdjęć.  Niestety, nie jestem mobilna aby, się bardziej do nich zbliżyć Myślę jednak ,że je na tych zdjęciach zobaczycie jakie, są piękne. Otacza nas ściana zieleni . Po ostatnich deszczach bardzo ruszyła wegetacja. Jest w nas wielka, radość    .... jedna z kotek, jest bardzo podobna do tej Laciatej która, kilka miesięcy temu odeszła w naszej ziemiance ,a druga "tri color" jest jakby siostrą naszej Pusi . Ma takie same umaszczenie.  Być może iż,jest to kotek z tego samego miejsca co nasza Pusia. Pusia jest znajdą z cmentarza w Bramkach która z taką silną wolą ,postanowiła być u nas iż, nawet psy jej nie odstraszyły ani,kilkakrotne wyrzucenie przez płot do lasu. I została ta nasza piękna długonoga kotka z nami  na dobre i na złe. Potem doszła mała czarna Patusia. Wyrzucona z dużej torby do naszego obejścia przez nieznanego nam mieszkańca okolicy.   Może to przeczyta ?Otóż mała czarna Patusia ma się dobrze,i jest przez nas bardzo kochana .Czemu to Wam piszę ? Otóż mam już dość tych wszystkich trudnych tematów a ,że życie nie znosi pustki postanowiłam w ten sposób odreagować i zainteresować Was czymś pozytywnym, miłym. Trochę też muszę przyznać ,nasz wiek  mi w tym pomaga  przecież nie od dzisiaj wiadomo ,że na starość się dziecinnieje .Moi kochani dziękuję tym którzy to przeczytają i się uśmiechnią, kręcąc na głowie wiadomy znak  Tak,tak to z nami jest.Napisała Halina cdn.

piątek, 17 maja 2019

Siła sugestii.........

Bramki 17 maja 2019.  Dzisiaj sobie na mojego bloga przesłałam moją ulubioną piosenkę w wykonaniu Damiana Holeckiego. Było mi smutno Już dwa tygodnie minęły, jak mój syn się nie odezwał. I wyobrazcie sobie,kiedy skończyłam słuchać dzwoni telefon .To mój syn który wraca do Warszawy z dalekiej podróży akurat w tej minucie zadzwonił. Czyżby moje myśli miały taką moc i siłę,że go przywołałam.? Było mi tak błogo na sercu . Nie macie pojęcia , ile radości mi sprawił swoim telefonem. Dzisiaj o 23 -tej na TVN ma być wyświetlony film p.Sekielskiego.Bardzo to smutne co się ,dzieje. Czyżby, naszych zwierzchników KK nie stać na właściwe odniesienie do tej sprawy.? Czy nie powinni zwołać najwyższego zgromadzenia aby,odnieść się z godnoscią do tej sprawy ? Milczeniem niczego się nie załatwi.To tylko napędza kryzysowa sytuację a, niczego nie poprawia i nie wyjaśnia Dość zamiatania pod dywan.KK jeśli nie chce stracić reszty szacunku u swoich wyznawców ,powinien zabrać głos na najwyższym poziomie i oczyścić swoje szeregi.Napisała Halina cdn.

Damian Holecki 'Mamo dla Ciebie jestem'

czwartek, 16 maja 2019

Moje myśli w maju 2019...............

Bramki  16 maja 2019 .Pogoda bardzo, nie majowa taka, raczej jesienna. Tylko zieleń przypomina ,że to jednak wiosna. Dąb prawdziwy "pomnik przyrody" który rośnie nad wałem melioracyjnym zasłania nam całkiem południowe słońce. Ma ogromne grube bardzo gałęzie. Każda z nich spokojnie mogłaby być samodzielnym drzewem. Zacieniają nasz taras  i mamy zamiar je trochę skrócić i tu nastąpił konflikt interesów. Obrońcy przyrody mieli by, to bardzo za złe,a my mamy latem zacieniony taras  i w domu mało słońca. Na razie dyskutujemy i myślimy co zrobić. Sara nasza piękna Sunia rasy owczarek niemiecki jest już bardzo niedołężna. Musimy jej pomagać aby, mogła wyjść z domu. Trzeba ją umiejętnie podnosić co nie jest łatwe dla nas. Ma już prawie 15 lat ale jeszcze bardzo lubi jeść. Nie jest otyła. W tej chwili staramy się, jej jak możemy, umilić  ostatnie chwile . Joris jest dla niej bardzo opiekuńczy. Często do niej podchodzi i coś tam po swojemu jej szepcze I ją całuje. Ta para mieszka na dole mają jako wybieg taras. My na górze rezydujemy z dwoma kotkami.Pusią i Patusią. Historia ich zamieszkania, jest opisana w dawnych postach. Kto ma ochotę może przeczytać. Dlaczego dzisiaj pisze o dobrodziejstwie naszego inwentarza. Po prostu byłam ostatnio kilkakrotnie przez nowych znajomych pytana .Więc napisałam Ja i mój mąż Michał jesteśmy już starszymi ludzmi, o dużym stażu małżeńskim i bardzo się martwimy co będzie z tymi naszymi kotkami ,kiedy nam się coś stanie.?Patusia ta mała cała czarna, uwielbia siedzieć koło mnie kiedy stukam w klawiaturę. Około godziny 18-tej muszę już kończyć bo, domaga się pieszczot i chce już oglądać ze mna tv. Najlepiej lubi oglądać  "Rodzinkę"pl Ja też, lubię ten serial aczkolwiek mam do nich żal. Nie mieli nigdy w tym domu żadnego zwierzaka .Dlaczego ? Dzisiaj to tyle napisała Halina cdn.





sobota, 13 kwietnia 2019

Bramki 13 kwietnia 2019 roku.

Moi kochani. Wiem ,że wielu z Was się zastanawia nad tym,czego ta nasza Halina tak ciągle wraca do wspomnień..Otóż,moi drodzy to przywilej mego słusznego wieku. W pewnym okresie życia pamięta się lepiej zdarzenia z przed kilkudziesięciu lat, niż to co, się robiło wczoraj. Pozwólcie ,że sięgnę pamięcią do bardzo dawna bo 60 lat wstecz. Jest niedziela 12 kwietnia roku 1959 Rudułtowy .Tu mieszka moja mama, a my ,przyjechaliśmy z mężem do niej na Swięta Wielkanocne. Jestem w ciąży a synek ma się urodzić za dwa tygodnie. Mąż wyjeżdża już do pracy.Ja , zostaję u mamy .Popołudniu w niedzielę dostaję bóli więc idę do szpitala Nie,żadną taksówką bo, takowych  Rydułtowach jeszcze wtedy nie było .Tylko maszeruję" per pedes" Docieram do szpitala.Pytają po co przyszłam ? Jak to po co do porodu? A, to proszę bardzo?  Takie powitanie ? Dziwne. Rozpoczynają się bóle lekarze mają trąbkę i własne ucho Zadne tam usg czy ktt. Cierpię już bardzo  i cały czas płaczę wołając...... mama, mama. Jedna z pań z sąsiedniego łóżka się pyta ? Czy to mama, pani to dziecko zrobiła? Jestem zła ,nie rozumiem ,o co jej chodzi. Bo, trzeba wiedzieć ,że jestem na sali 24 - łóżkowej i moje zawodzenie ,słychać bardzo dobrze przy świetnej akustyce sali. Wreszcie jedna z pań około północy idzie na porodówkę i przyprowadza lekarza aby, mnie wreszcie zabrał na salę porodowa. Co za radość ,lekarzem dyżurnym położnikiem, okazuje się być znajomy lekarz z którym,rok przedtem byłam świadkiem na weselu kuzyna, którego wybranką była lekarz laryngolog. Okazuje się jaki świat jest mały.Na sali porodowej druga niespodzianka .Położną jest koleżanka z Liceum. Zastanawiają się głośno oboje pan doktor i położna jak to będzie bo wiadomo ,że "protega" się wikła. Tzn.zawsze u znajomych są kłopoty. Kiedy opowiadam jak trudna była ta ciąża/zatrucie ciążowe, cukrzyca cieżarnej, operacja wyrostka robaczkowego w 3 m ciąży, szpital. Lapią sie za głowę i słyszę ,że wzywają jeszcze jednego lekarza. Istotnie, to wszystko co w podręcznikach położnictwa ,opisano jako patologię ma u mnie miejsce. Synek rodzi si ę w zamartwicy ale, w czepku .Ma 3100 kg jest długi i bardzo chudy Po ostrej reanimacji ciepła woda i zimna plus   klapsy  w tyłek wreszcie słyszymy krzyk . Jest rano, w poniedziałek godzina 6,30 Słyszę jak siostra Pallotynka która asystowała przy porodzie mówi do mnie....... będzie robotny ten twój syn . Nikt nie dzwoni pytać o mnie .Dopiero po południu, moja mama przychodzi do szpitala, i się dowiaduje ,że urodziłam .Zamawia rozmowę telefoniczną z jednostką w leśnym garnizonie i czeka bite 4 godziny aby przekazać wiadomość oficerowi dyżurnemu ,że panu pporucznikowi urodził się syn. Są ćwiczenia Układu Warszawskiego i dopiero po dwóch tygodniach mój mąż oficer łączności dostaje  urlop .Z szpitala odbiera mnie z synkiem mama, i muszę sobie radzić sama, kiedy mama idzie do pracy.Wtedy u niej na kopalni pracuje się dodatkowo, w czynie społecznym na odbudowę Warszawy. Moi kochani wnioski ,proszę sobie wysnuć samemu, czy żyje, nam się teraz dobrze,lepiej czy gorzej ? Napisała Halina na okoliczność urodzin mego syna Serdecznie pozdrawiam

środa, 10 kwietnia 2019

Bramki 10 kwietnia 2019 roku Bolesne rocznice..........

10 kwietnia2019 roku Szpital Rehabilitacyjny w Włocławku. Pogoda piękna słoneczna ale, dość chłodno Po ciężkiej chorobie ,trudnej operacji i długotrwałym pobycie w Szpitalu  wracam do domu. Czekam, na mego syna Janusza, który ma mnie zawieść do mego domu w Warszawie. Jestem spakowana  i cała hapy ,ze już za kilka godzin będę w swoim domu. Od kilku dni mam zamontowany w swoim pokoju szpitalnym duży 55 calowy telewizor. Nigdy go rano nie włączałam bo rano były zabiegi, wizyty lekarzy rehabilitacja i inne zajęcia. Wtedy, 10 kwietnia dziwnie mnie korciło aby go włączyć. Chciałam sobie umilić czekanie. Kiedy go włączyłam bardzo zdziwiło mnie zachowanie ludzi w Smoleńsku na placu Płakali  byli poruszeni ,niespokojni. Nie mogłam zrozumieć w pierwszej chwili komunikatu spikera. Po chwili juz się zorientowałam.Tam się stało coś niewyobrażalnie strasznego. Ja znowu,jak już nie raz w moim życiu mam wszystko zepsute. Mój przyjazd do domu , miał być cudownym radosnym dniem, a wszystko  popsuła jakaś niewidzialna zła ręka. Kiedy wszedł do pokoju mój syn, już wiedział -jadąc słuchał radia. Zegnając się serdecznie z personelem dobrego szpitala płakaliśmy wszyscy. Nic już nie było,tak jak miało być. Strasznie mi było smutno.Tym bardziej kiedy, usłyszałam nazwiska tych, co zginęli i były na tej liście dwie osoby, które dobrze znałam osobiście. To co się działo pózniej, nie bardzo pamiętam . Stres miał wpływ na moje zdrowie,zapadłam w marazm . Nic nie było ważne,wszystko się przestało liczyć. Wróciłam do swojej życiowej egzystencji, ale to już nie byłam ja. Kilka miesięcy przed tym moim  wypadkiem, odeszła moja mama po 10 latach trudnej walki z chorobą. Potem mój wypadek i wreszcie ,kiedy miało iść ku lepszemu znowu problemy. Moje załamanie skutkowało wielkimi problemami zdrowotnymi.Fizycznie było kiepsko ale gorzej psychicznie.  Kiedy szczerze porozmawiałam z lekarzem psychiatrą  poddał mi myśl: ...... niech pani sobie kupi komputer i zacznie pisać bloga To panią uratuje ........ I to była prawda.i tak oto napisałam Wam moi kochani skąd się znalazłam i tkwię przy Was moi kochani czytelnicy.  Bardzo was cenię ,lubię i szanuję
i nigdy nie przestanę Napisała Halina 40013 cdn.
Tego słonika i kotka ze zdjęcia dostałam na pożegnanie od personelu szpitala, na szczęście.

sobota, 30 marca 2019

Niech zyją reklamy i poczta email...........

Bramki 30 marzec 2019 roku  Moi  kochani dawno w tym miejscu nic do Was nie pisałam Wczoraj na swojej tablicy napisałam Alert o poszukiwaniu filmu o tytule "Dwa tygodnie" którego, nigdzie w internecie nie mogę namierzyć. Film ten  kilka tygodni temu wyemitowała TVP program 2 póznym wieczorem Jako ,że nie obejrzałam początku filmu a film mnie bardzo zainteresował, bardzo go pragnę na spokojnie obejrzeć od początku do końca.Poszukiwania po wszystkich wypożyczalniach nic nie dały W poniedziałek postaram się skontaktować z TVP i dowiedzieć się gdzie ten film można obejrzeć. Jest opisany w FilmWEB ale niestety, przy numerze katalogu chyba? pisze kopia i nie można nic wyświetlić.No, cóż mój mąż ma sie z czego śmiać Teraz ja, Wam mam nadzieję napiszę coś do śmiechu.Otóż, dzisiaj w poczcie dostaję takiego emaila :....... Witaj Halina Sprawdz czy wygrałaś -Nowa hulajnoga może być twoja. Nadszedł czas na hulajnogę elektryczną .To twoja szansa na bycie na czasie..........Bardzo mi się ten email spodobał trafili jak kulą w płot. To jak wygrana w Totka .Ja i hulajnoga elektryczna. Już się widzę ,jak pomykam w Bramkach po Bajecznej na tej hulajnodze. Humor na cały dzień mi zapewnili .A moze właśnie im o to chodzi? Ze tak ochoczo co ,dnia nam piszą o tych wygranych i premiach,bonusach. Wszystko kasujemy a może faktycznie jest jakaś wygrana. Ktoś przecież to pisze i tworzy Czyżby wszyscy już sfiksowali ? Nie wiem.? Bardzo mnie korci aby puścić plotkę ,że wygrałam jakąś kumulację. Chciałabym się przekonać ilu, życzliwych znajomych by się do mnie odezwało ,nie mówiąc już o rodzinie która ma trudności z dodzwonieniem się do mnie. Na tym kończę ten post życząc wszystkim dużo zdrowia i wielu wygranych nagród.Napisała Halina cdn.


piątek, 8 marca 2019

8 marca Dzien Kobiet na całym świecie i smutna rocznica............

Moje kochane kobietki- piękne panie które znam i które jeszcze pewnie poznam. W dniu Naszego Swięta dużo radości każdego dnia,zdrowia i miłości  życzy Wam jedna z Was ,Wiem dobrze ,że jak mamy dwie rzeczy zdrowie i miłość to nie mamy, się czego bać bo, o resztę łatwo zadbamy na pewno, same.................Dla mnie jest to jednocześnie smutny dzień. Dzisiaj mamy 10 rocznicę zgonu  w roku 2009 naszego wielkiego lekarza kardiochirurga Zbigniewa Religi. Jako ,że mam wiele osobistych wspomnień o nim pozwólcie iż, go powspominam. Poznałam doktora Zbigniewa Religę w Sandomierzu w  połowie lat 60-tych ub.wieku, kiedy jako młody lekarz odbywał służbę wojskową w batalionie saperów.W owym czasie w Sandomierzu stacjonowały  dwie jednostki wojskowe - saperzy i lotnicy. Obie jednostki miały wspólną służbę zdrowia,izbę chorych i wspólnych lekarzy.Jako ,że przyjażniłam się z rodziną naszego lekarza od lotników, pewnego dnia poznałam u nich pana dr.Zbyszka Religę  ogromnie sympatycznego młodego człowieka Za kilka dni miał się odbyć duży bal ostatkowy jako, że kończył się  już karnawał. Wyobrażcie sobie jakie zainteresowanie wzbudził młody człowiek który na bal, przybył pięknie ubrany w czarnych lakierkach. Przystojny, elegancki, od razu skradł serca pięknych pań. Pięknie tańczył co bardzo nam się podobało. Nasi panowie nawet byli zadowoleni ,że ktoś ich wyręczył a oni, spokojnie mogli sobie posiedzieć,przy stole z napitkami, Jako lekarz był bardzo kompetentny i przygotowany do zawodu ,empatyczny w ciągu roku ,dał  się poznać z jak najlepszej strony.I bardzo go żałowałyśmy kiedy, po roku jego żonie udało się go ściągnąć do Warszawy. Jako ,że mego męża też przeniesiono ,do Warszawy miałam i pózniej przyjemność od czasu do czasu, widywać pana doktora.Sledziłam jego pracę ,życie i wspaniałe osiagnięcia i bardzo bolałam nad jego chorobą i smutnym zakończeniem jego życia. Polecam książkę której okładkę prezentuję na Facebooku.Jest to wywiad rzeka z doktorem bardzo ciekawie napisany. Ja napisałam wam o takim kobiecym spojrzeniu na pierwsze kroki pana doktora jako lekarza i młodego człowieka.Napisała Halina cdn.

środa, 6 marca 2019

Bramki 6 marca 2019 roku O naszych lekturach.

Moi kochani .......... Dzisiaj postanowiłam napisać kilka słów na temat naszego czytania. Statystyki biją na alarm. Okazuje się ,że czytelnictwo kuleje a ilości, wydawanych książek osiągnęły zaskakujące wyniki. Sztuka wydawnicza też poszła mocno w górę. .Książki są pięknie wydawane,ilustrowane,okładki zachęcają do zakupu- są piękne.A jednak ,w czytelnictwie jest coraz gorzej. Moi kochani, nie wiem, czy pamiętacie takie czasy ,że trzeba było mieć w księgarni zaprzyjażnioną ekspedientkę która nam zostawiała nowości pod ladą, do zakupu. Teraz to się diametralnie zmieniło.  Smiem twierdzić ,że prawie każda  osoba udzielająca się na Facebooku, zna lub ma, w swoich znajomych kilku pisarzy. Ja bardzo sobie to cenię są moimi znajomymi takimi na dobre i na złe. Z okazji iż zbliża się nasze babskie święto  Dzień Kobiet,  pragnę Was moi kochani zachęcić do sprawienia sobie prezentu w postaci lektury polskiego pisarza,scenarzysty,dramaturga pana Jacka Getnera - autora cyklu polskich komedii kryminalnych. To już chyba ósma , pozycja w jego dorobku z tego cyklu, przy której, można się świetnie bawić w towarzystwie pana Jacka Przypadka detektywa.  Stara się On cierpliwie i z właściwym sobie humorem, rozwikłać kryminalne zagadki. Serdecznie polecam nowość autorstwa Jacka Gertnera w celu poprawienia sobie humoru , samopoczucia i nastroju. To bardzo ważne,  gdyż musimy dbać o nasza  higienę psychiczną a ,życie dostarcza nam wiele powodów do frustracji. Napisała Halina cdn.

wtorek, 5 marca 2019

Bramki 5 marca 2019 roku ...........Przed pól wieku z okładem..............

Moi kochani........ Dziś mój szczególny świąteczny dzień. Pół wieku temu ,z malutkim okładem  dnia 5 marca 1966 przyszła na świat moja upragniona córka. Po wielkiej, dla naszej rodziny tragedii jaką była śmierć naszego synka,bardzo pragnęłam mieć drugie dziecko. Miałam jednego syna który miał już 6 lat i był sam. Ja wiedziałam, co to jest być jedynakiem - sama byłam jedynaczką.  Nie chciałam tego dla mego syna. Miał mieć brata .Niestety stało się inaczej.  Kiedy mój pierworodny syn miał 7 lat urodziła się ona .Moja córeczka. Maleńka ważąca zaledwie 2,600 kg. Kilka razy, to moje szczęście otarło się o śmierć. Bardzo dużo  kłopotów, zdrowotnych było jej udziałem  ale, dzięki Bogu wyrosła na piękną kobietę i cały czas ,jest przez nas bardzo kochana. Takie to moje wspomnienie. Kiedy parę dni pózniej wracaliśmy z naszą córeczka z szpitala w Stalowej Woli do Sandomierza zepsuł się gazik którym jechaliśmy, w szczerym polu . Kierowca żołnierz był bezradny i wtedy, mąż wyskoczył na drogę i  usiłował zatrzymać jakiś pojazd, który by nas zabrał. Zatrzymał się piękny Mercedes i okazało się ,że jechał nim obywatel Niemiec który okazał się ogromnie sympatycznym człowiekiem i nadkładając drogi odwiózł nas do Sandomierza do domu. Nie chciał żadnej zapłaty tylko życzył małej dużo szczęścia i nam jej rodzicom. Ten szczęśliwy traf zawsze miałam w myślach  szczególnie ,że dzisiejsza pogoda bardzo mi przypomina tamten dzień. Tez wiało tak sakramencko i było chłodno. Moi kochani ja jestem już w takim wieku ,że żyję głównie wspomnieniami i proszę mi wybaczcie i nie miejcie mi  za złe ,ze wam tak przynudzam.Tak mam......
napisała Halina cdn.Będzie na mnie zła ale co mi tam To jej urodziny.