poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Emocje olimpijskie za nami........

Emocje Olimpijskie juz nami.Ciesza sie z medali zwyciezcy,pokonani licza ,ze za 4lata oni beda zwyciezcami w goracym RIO.Kibice tez sa podobnego zdania.Byli wsrod nich takze,krolowie i ksiazeta z wielkich europejskich dworow.Na czas igrzysk zapomnieli o etykiecie  dworskiej.Porzucili eleganckie stroje,bizuterie i sportowo ubrani,czesto w strojach swoich druzyn narodowych mocno dopingowali swoich zawodnikow.Razem z swoimi rodzinami,glosno wyrazali swoj entuzjazm.Robili sobie zdjecia,byli na trybumach kazdego dnia.Przychodzili ogladac nie tylko swoich zawodnikow,ale i innych panstw uczestniczacych w Turnieju Olimpijskim.Ja widzialam kiedy byl mecz w badmintona Polska -Korea  jak ksiaze Karol/co prawda pod krawatem/entuzjastycznie bil brawa  kiedy Polska zdobywala punkty.Fajnie bylo patrzec jak Kate zona ksiecia Williama rzucala sie z radosci na szyje swemu malzonkowi.Byli tacy szczesliwi kiedy Anglicy odnosili sukcesy.Krolowa jednak nie mogla sobie pozwolic na odrzucenie etykiety.Jednak bardzo humorystyczne bylo kiedy w wiosce Olimpijskiej witali ja sportowcy mierzacy okolo dwoch metrow.Teraz oni patrzyli na Krolowa z gory - o zgrozo.Te dwa tygodnie tak szybko minely ,ale sa niezapomniane .Kazdy z nas za kims swoim wybranym kibicowal i albo bardzo sie cieszyl ,albo zakosztowal goryczy porazki.Ja moim bardzo skromnym zdaniem sie ciesze,ze zdobylismy az,10 medali.Bo dla mnie przyslowiowa szklanka jest zawsze pelna.Pewnie teraz bedziemy przezywac okres rozliczen,analiz,rodzierania szat.Wszyscy beda bardzo madrze mowic co bylo przyczyna kleski-a to to a,to tamto......W koncu zapanuje spokoj bo znow beda nowe newsy i nowe sprawy.

Musze jeszcze kilka slow napisac o zakonczeniu Igrzysk.Bylo monumentalne,z takimi efektami artystycznymi ,ze zapieralo dech/przynajmiej moj/na miare XXI wieku.Jednak nie dotrwalam do konca ze wzgl.na pozna pore.Nie jestem jeszcze prawdziwa sowa.........cdn.Hala

 

niedziela, 12 sierpnia 2012

goracy temat - to mialy byc wakacje marzen...........

Wakacje marzen- czy to te organizowane samodzielnie,czy z biurem podrozy,czy wogole wakacje w marzeniach?Mysle ,ze tylko od nas samych zalezy czy beda udane i dlugo bedziemy je pamietac.Oczywiscie w tym roku na fali bankructw biur podrozy wszelakich,takie uogolnienie nie ma zbytniego sensu.Przeciez Ci ludzie ktorzy poniesli straty poniesli nie tylko strate materialna ale jeszcze zawalil sie ich swiat marzen.Niejednokrotnie niektorzy,po raz pierwszy mieli wyjechac na wycieczke marzen ,ciulali grosz do grosza  a,tu taki niefart.Swoja droga zastanawiajace jest dlaczego te bankructwa dzieja sie wlasnie w pelni sezonu urlopowego a nie w ciagu roku.Czy moze chodzi  oto,ze te wlasnie biura podrozy skrzetnie ukrywaja swoje aktywa w dobrych miejscach.O powrot wczasowiczow niech sie martwi kto inny,a kiedy sprawa przycichnie to sie zobaczy co i jak.Ciekawam ile biur podrozy ktore upadly w ub.roku reaktywowalo swoja dzialalnosc pod innymi nazwami?.Zadziwiajaca jest tolerancja wymiaru sprawiedliwosci dla roznej masci biznesmenow.Otwieraja firme za firma majac rozne grzeszki na sumieniu.Nikt nie zada od nich swiadectw o niekaralnosci.Zmieniaja sie tylko nazwy /coraz wymyslniejsze/a stoja za tym ci sami ludzie.Prowadza podwojne ksiegowosci jedna dla Urzedu Skarbowego,a druga dla siebie gleboko ukryta.

No ale,poki co cieszmy sie latem i tak jak w moim przypadku wspominajmy nasze pieknie przezyte wakacje.Jedne z wakacji ktore najmilej wspominam to nasze wczasy w Szklarskiej Porebie.Pojechalismy tam we czworke cala nasza rodzina.W osrodku WOjskowego Domu Wypoczynkowego istnialo wspaniale przedszkole dla malych dzieci ,zeby rodzice mogli uczestniczyc w wycieczkach.Wycieczki byly codziennie.Po poludniu juz zajmowalismy sie sami swoimi pociechami.W polowie turnusu przyjechali nasi znajomi z Legnicy ktorzy z nami mieszkali w Sandomierzu.Byli z nami caly dzien.Pojechalismy na Szrenice  kolejka krzeselkowa .Byla piekna pogoda i czegoz trzeba chciec wiecej.Bylismy nawet w jeden wieczor na wieczorze tanecznym w gospdzie "U szeryfa".Szeryf piekny mezszczyzna w kowbojskim kapeluszu pieknie nas ugoscil.W lokalu tym byla sciane wspomnien gdzie byly wpisy wszystkich bywalcow tego miejsca.Same znane nazwiska-aktorzy,muzycy,literaci,politycy tam bywali.To tam akurat dzien przed swoja tragiczna smiercia balowal Zbyszek Cybulski.Jego autograf tez tam byl.Klimatyczne miejsce.Po wczasach jeszcze odwiedzilismy naszych przyjaciol w Legnicy,ale to temat na zupelnie inne opowiadanie.Legnica i jej uroki musze o tym napisac.Poniewaz teraz nie wiele rodzin stac na wyjazd na wakacje,a jednak w czasie zamierzchlej komuny wszyscy ktorzy chcieli mogli raz w roku wyjechac na dwutygodniowy wypoczynek.Nie bylo to cos wielkiego to byl standard.Wojsko w latach szescdziesiatych i siedemdziesiatych bylo bardzo nisko uposazone/swiadcza o tym chocby wysokosc ich emerytur/.Owczesny Zwierzchnik Sil Zbrojnych Gen.Jaruzelski sam nie wiele dla siebie i rodziny potrzebowal,zyl skromnie,jezdzil na te same wczasy co jego kadra.To mu wystarczalo i uwazal ,ze nie trzeba dawac wojsku zadnych specjalnych przywileji.Moze mi w to nie bedziecie wierzyc ale do roku 1980 tak wlasnie bylo w wojsku.Wojskowe Osrodki niczym sie nie roznily od FWP ,moze tylko organizacja lepsza,ale to przeciez zalezy od ludzi.Dzieki temu ze wczasy byly dostepne zwiedzilam dokladnie wszystkie piekne miejsca w naszym kraju a,moje dzieci na koloniach i obozach tez byly kazdego roku.........cdn....Hala

sobota, 11 sierpnia 2012

co z tymi sowami.........

Wczoraj w tv jeden z dziennikarzy podjal sie takiej krotkiej analizy porazki naszych siatkarzy na Olimpiadzie.Padlo takie stwierdzenie ,ze gdyby te przegrane mecze fazy grupowej odbywaly sie w innych godzinach mialy by zupelnie inne wyniki a co za tym idzie dalszy przebieg turnieju bylby zupelnie inny.Cos chyba w tym bylo.Pierwszy przegrany mecz odbywal sie w godz.dla siatkarzy prawie wczesno porannych.Wtedy oni/mam na mysli przedpoludnie/klada sie dopiero na drugi bok.Kazdy z nich szereg lat mial treningi w godz.popoludniowych i wieczornych.Trenowali w MKS,SKS -a tam zajecia odbywaly sie dopiero w godz,pozno popoludniowych i wieczornych.Zanim docierali do domow byla juz w zasadzie noc.Mlodzi ludzie jak obserwuje ,nigdy za bardzo nie lubia wstawac wczesnie rano.Lubia sobie pomarudzic z wieczora,maja wtedy jakby wieksza werwe i ochote do roznych zajec.Zawsze sie zastawialam dlaczego mecze odbywaja sie  poznym wieczorem.Myslalam ,ze to ze wzgl.na kibicow.Ale tochyba nie o to tak,naprawde chodzilo.Mysle ,ze mlodzi ludzie ,/jesliby zrobic jakies badania/sa bez wyjatku sowami.Tu jeszcze wchodzi w gre poczucie obowiazku i wtedy kiedy musza wstaja rano,ale jest to okupione ogromnym wysilkiem z ich strony.

Ja sama kiedy pracowalam ,wstawalam bardzo wczesnym rankiem aby,ugotowac jakis obiad moim domownikom.Ale bardzo tego nie lubilam.Potem z uplywem lat sie przyzwyczailam i stalam sie z sowy skowronkiem "z koniecznosci".Teraz kiedy juz nie musze wczesnie wstawac,i tak nijak nie moge pospac dluzej rano.Chociaz nie- ostatnio zauwazylam lekka zmiane.Moja Pusia ostatnio o godz 5-tej rano domaga sie jedzenia takim donosnym miauczeniem,ze niestety  trzeba wstac.Wstaje wiec,zlorzeczac w duchu na swoj los i daje jej jesc.Ale teraz klade sie znowu do lozka i podsypiam do 8-mej.Co jeszcze nie tak dawno byloby u mnie nie mozliwe..Mam nadzieje ,ze znajda sie tacy "madrzy" ktorzy przeanalizuja ten problem.Lepiej na mily Bog nie robmy juz takich numerow naszym zawodnikom i ustalajmy godziny sensownie aby,i wilk i owca byly cale......cdn.Hala.

piątek, 10 sierpnia 2012

Przyslowia sa madroscia narodow.........

Jest takie powiedzenie:Jesli chcesz rozsmieszyc Pana Boga to powiedz mu o swoich planach.To powiedzenie,czesto przez ludzi powtarzane pasuje jak ulal do rzeczywistosci w jakiej zyjemy.Planowano iles tam medali,iles tam miejsc czwartych i co nic z tego nie wyszlo.Wygrali inni na ktorych tak,naprawde nikt nie stawial.Oni sami w swoje wygrane nie bardzo tez mogli uwierzyc.Ale dlatego radosc  z wygranej byla takim zaskoczeniem.Te dwie dziewczyny wioslarki -jak one sie cieszyly i wszystkim nam przy telewizorach sie to udzielilo.Niejedna lza sie polala kiedy jedna z nich powiedziala z lzami  w oczach ,ze dla niej to ten brazowy medal jest z szczerego zlota.Na wielkie podsumowanie przyjdzie czas po Igrzyskach.Ja nie znam sie na sporcie,ale pare swoich spostrzezen opisalam i troche zalu wylalam na papier.Zawsze to czlowiekowi lzej jak sie z kims podzieli.

U nas w Bramkach od kilku dni  pogoda taka wczesno wiosenna,jest slonce ale jest chlodno.Dzisiaj akurat nie ma duzego wiatru.Bo ostatnio wiatry bardzo nam dokuczaly.Burze ktory posialy tyle zniszczen szczesliwie nas ominely.Mysle ,ze teogromne drzewa ktore rosna wokol naszego domu troche hamuja te cale traby powietrzne.Mysle ,ze dawniej ludzie wiedzieli co robia kiedy sadzili wokol domu duze drzewa.Moze zle mysle? Po prostu nie wiem?

Ostatnio zabralam sie z wielkim zapalem do czytania ksiazek z swej dobrze zaopatrzonej biblioteki.Postanowilam ,ze musze po kolei przeczytac kazda ksiazke.Bo przeciez jesli juz sie nie zabiore do tego to moge zwyczajnie nie zdazyc.Kiedys bardzo lubilam odwiedzac ksiegarnie.Potem nalezalam do klubu "Swiata Ksiazek" i przybywalo mi roznych pozycji.Nie zawsze ambitnych dziel,ale tez i literatury lekkiej ,latwej i przyjemnej.Teraz kiedy jest internet mam mniej czasu ,ale codziennie przed snem musze poczytac kilka stron. Wczoraj moj wnuk ktory ma zamiar byc jednym z lepszych DJ naszego kraju/jest na najlepszej do  tego drodze/mial audycje w 4 programie Polskiego Radia.Ale dowiedzialam sie za pozno i nie slyszalam jak sobie poradzil.Wogole to zastanawiajacy jest fakt iz,cala trojka naszych wnukow ma inklinacje muzyczne.Graja i zajmuja sie muzyka i sa w tym dobrzy.Mysle .ze po swoim dziadku i jego rodzinie.Ich pradziadek mial brata znanego na calej Zywiecczyznie wielkiego muzykanta.Gral na wszystkim.Niestety zginal w koncowych dniach wojny.Ja tez troche gralam na pianinie,ale to slabe bylo to moje granie.Ale pamietam jedna gwiazdke u mojego syna,kiedy to moj maz usiadl do pianina i gral ze sluchu rozne kawalki.koledy a nawet probowal ze sluchu zagrac "Cztery pory roku"Vivaldiego w transkrypcji na fortepian.Gral pieknie i absolutnie nas zauroczyl.Ta gwiazdke wszyscy pamietaja lecz byla jednorazowa.Juz nigdy tego nie powtorzyl.Zreszta nie bylo by na czym zagrac.Fortepian ze starosci sie rozlecial i zostal wyrzucony..Tak,ze tak naprawde nie wiemy kto i jak rozdziela te talenty,ale wiemy ,ze troche sie talentow/moze nie talentow a predyspozycji/ naszej rodzinie dostalo......cdn...Hala

czwartek, 9 sierpnia 2012

Na Boga -to jest tylko sport...........

Stalo sie -padly nasze nadzieje.Mocno podsycane hurra optymizmem.Rozwialy sie jak mgla rankiem po mglistej nocy.Tylko ,ze wtedy jest zawsze nazajutrz piekna pogoda.Co bedzie teraz .Analizowanie kleski,szukanie winnych i takie tam rozne gdybania.Sport wlasnie dlatego jest taki piekny.wspanialy,ze jest zupelnie nieprzewidywalny.W duzych Turniejach jest wszystko mozliwe.Jeden dzien zalamania pociaga za soba cala lawine i pada wszystko.Jest jakis taki moment maly prawie niedostrzegalnyktory powoduje ,ze caly misternie ulozony plan i strategia peka jak pekniety balon.I juz nie jest mozliwe dalsze prowadzenie gry na najwyzszych obrotach.Cala Olimpiada byla potraktowana przez zawodnikow powaznie.Oni naprawde ,chcieli byc najlepsi-zdobywac medale,ale inni byli od nich jeszcze lepsi.Mieli bardziej odporna psychike,dobrze rozlozyli swoje sily.Swiat bardzo poszedl w sporcie do przodu.W naszym kraju coraz mniej jest mlodych ludzi uprawiajacych sport wyczynowo.Jest taka prawidlowosc,ze ze stu zawodnikow coraz trudniej jest wybrac jednego, niz z tysiaca nawet kilku.Na zajecia SKS-u w szkolach uczeszcza coraz mniej mlodziezy.Sport nie jest  w modzie.Tylko co cztery lata sobie o nim przypominamy i wtedy chcemy miec same sukcesy.To tak nie dziala.

Mysle ,ze bardzo powinnismy sie cieszyc z tych sukcesow ktore byly udzialem naszych zawodnikow .Porazki zas przekuc na sukces za 4 lata na nastepnej Olimpiadzie.Napewno im sie uda.Beda wszak glodni sukcesu po przezytej porazce.Jestem bardzo  smutna po porazce moich ulubionych siatkarzy,no ale co robic pilka jest okragla a siatka ma dwi strony............cdn.Hala

wtorek, 7 sierpnia 2012

Koniecznie trzeba obejrzec............

Wczoraj zmeczona bardzo upalem,postanowilam sie zrelaksowac.Moj wybor padl na obejrzenie polskiego filmu o wdziecznym tytule "Hania".Poniewaz film rezyserowal dobry rezyser J.Machulski -pewna bylam iz,obejrze komedie.Bardzo sie jednak mylilam.Film przepiekny,gleboki ,sklaniajacy do refleksji nad tym naszym rozpedzonym zyciem.Szczegolnie winni go obejrzec ludzie mlodzi,ktorzy robienie kariery ,uwazaja za priorytet zycia.Gubia po drodze to co najwazniejsze,fajna rodzine,milosc swoich najblizszych-staja sie po trochu jak roboty mechaniczne pozbawione uczuc.Tytulowa Hania to po prostu piekne drzewko.Ulubione przez malego bohatera filmu,ktory jest wychowankiem domu dziecka i na 3 dni Swiat Bozego Narodzenia trafia do mlodego malzenstwa.Maly aktor ktory gra ta role nazywa sie Maciej Stolarczyk.Brawurowo zagral role dziecka z Domu Dziecka.Widzialam go juz w innej roli w serialu "Codzienna 63" tez doskonale sobie z ta rola poradzil.Bardzo zdolne dziecko.Jeszcze nie raz mam nadzieje o nim uslyszymy.Film konczy sie bardzo smutno,ale jednak optymistycznie.Jak to mozliwe? Obejrzyjcie koniecznie film-zobaczycie jak to jest mozliwe.Film dostepny jest w komputerze na  www.iplex film za darmo.Polecam szczegolnie ludziom mlodym,aby mogli sie zastanowic nad swoimi wyborami zyciowymi.

W ubieglym tygodniu media obiegla informacja o 4 smiertelnych wypadkach na slaskich kopalniach.Zawsze kiedy ,slysze o wypadkach na kopalniach przypomina mi sie sytuacja z przed kilkudziesieciu lat.Wtedy zginal na kopalni Manifest Lipcowy moj mlodszy cioteczny brat.Razem sie wychowywalismy w jednym rodzinnym domu.Ojciec jego zginal w wypadku na kopalni.Mego ojca porwala pewna piekna pani.Oboje bylismy takimi polsierotami.Wspieralismy sie dzielnie,choc byla miedzy nami dosc duza roznica wieku.Artur bo tak  mial na imie,ukonczyl technikum Gornicze i studia na Politechnice Slaskiej na wydziale Gorniczym.Zostal pasowany na sztygara i rozpoczal prace jako sztygar na kopalni Manifest Lipcowy.Kiedy urodzila sie nasza upragniona coreczka zostal jej ojcem chrzestnym.Ozenil sie ,ale niestety nie mial jeszcze dziecka.W ta feralna noc  na dole trzeba bylo umiescic-posadowic kombajn na scianie aby fedrowac.Stary gornik mowil mu wtedy -Panie sztygarze to sie nie da w tym miejscu.Ale on -mloda goraca glowa nie sluchal i powiedzial-ja Wam pokaze ,ze sie da.Dalo sie,tylko,ze za chwile oderwal sie olbrzymi glaz i zmiazdzyl mu cala klatke piersiowa.Zginal na miejscu.Bardzo go cala rodzina oplakiwala.Tak to,sie dzieje kiedy brawura i brak rozsadku bierze gore w naszych wyborach.Ale ,niestety nie zawsze mozemy tego uniknac.Takie jest zycie.........cdn.Hala

sobota, 4 sierpnia 2012

Troche wiosny.........

            

Zwyciestwa i porazki.......

Nie rozumiem tych wszystkich komentarzy i utyskiwan dziennikarzy sportowych z powodu slabego jak do tej pory,dorobku medalowego naszych sportowcow.Pewnie zapewne latwiej jest komentowac sukces,radosc,ilosc medali i ich range.Ale to wlasnie jest w sporcie najpiekniejsze-ta nieprzewidywalnosc.Co  z tego ,ze sie planuje ilosc medali zlotych,srebrnych ,brazowych a zycie pokaze jest inaczej.

Mnie bardzo zmartwila historia Maji Wloszczowskiej.Nie chce nawet myslec co ta dziewczyna przezywala.4 lata morderczego treningu przed Olimpiada i taki pech.Mysle ,ze jednak juz chyba byl niepotrzebny tuz przed samym startem na Olimpiadzie taki forsowny trening.Ktos chyba byl nie roztropny.Wlasciwie to tak jak by jej ktos zabral 4 lata zycia .Bardzo jest mi jej zal.

Wczoraj kiedy ogladalam wreczanie medali dla naszych brazowych medalistek wioslarek poplakalam sie szczerze.Wspaniale dziewczyny.Wiem jak ciezka jest to konkurencja.Moja synowa tez uprawiala wioslarstwo wyczynowo i nieraz opowiadala mi jakie to trudne.Ile  roznych kontuzji mozna sie nabawic.I znowu po co byl ten forsowny trening w przededniu zawodow.Jedna z wioslarek musiala startowac z zalozona blokada przeciw bolowa i wszyscy widzielismy jak sie biedna sforsowala.Ale daly rady -skromne dziewczyny/nie malowane lale /a jakie dzielne.Taka mlodziez moze jeszcze cos zrobic w sporcie.Czekamy teraz na dalsze rozstrzygniecia medalowe.Oby nasi dziennikarze mieli moznosc piania z zachwytu.

Bardzo sie martwie o umysly tych ludzi ktorzy poszli pod pomnik na Powazkach ,aby wykrzykiwac swoje racje.Ani to nie bylo miejsce ,ani czas na demonstrowanie swego niezadowolenia.Czlowiek poto ma rozum ,zeby sie dostosowywac do czasu i miejsca w ktorym zyje.Swoja droga zastanawia mnie dlaczego u nas nie ma/skoro tak wszystko malpujemy z Zachodu/Hyde Parku.Tam by sie mogli nakrzyczec do woli,demonstrowac,okazywac swoje niezadowolenie.Wiem ,ze ciezko by bylo znalezc w Warszawie takie miejsce ale dla chcacego nic trudnego.Tak nas uczyli nasi rodzice.

Dzisiaj w Bramkach po wczorajszej burzy spokoj cisza..Nawet wiatru na ktory tak ciagle narzekam nie ma.Jest sielsko i anielsko-lato,lato!!! cdn....Hala

czwartek, 2 sierpnia 2012

Przeczytalam...........

Wczoraj skonczylam czytac ksiazke polskiej autorki Anny Wallenberg o tytule"Fajnie bylo,prawda Honey"Jest to opowiesc w pierwszej osobie autorki ktora  po stanie wojennym wyjechala do Stanow za praca.W Polsce byla pracownikiem naukowym,ale na skutek roznych okolicznosci musiala zrezygnowac z tej pracy.Zostala wiec w lepszym jak to sie wtedy zdawalo swiecie -gastarbeiterka.Imala sie roznych zajec od opieki nad dziecmi i starszymi osobami do sprzatania.Byla takze tzw,dama do towarzystwa i sprzataczka w zaleznosci od okolicznosci.Barwnie napisana powiesc.Akurat dzisiaj w "goracym temacie poruszony jest temat pracy dorywczej-za chlebem.Wiele dzisiaj slawnych juz ludzi zaczynalo od imania sie roznych zajec niekoniecznie zgodnych z wyksztalceniem.To byly czesto wybory z koniecznosci -przeciez z czegos trzeba bylo zyc.Kierunkiem zarobkowym byly w zasadzie wszystkie kraje swiata.Wszedzie gdzie mozna bylo zarobic jakies lepsze pieniadze byli nasi rodacy.To sie tak naprawde wcale nie zmienilo.Pomyslalam sobie wczoraj ,ze istnieje z tym zwiazany pewien problem o ktorym chyba nikt tak naprawde nie pomyslal.

Szczegolnie jesli chodzi o Stany problem jest bardzo widoczny.Bogatym rodzinom amerykanskim dzieci chowaja prawie bez wyjatki Polki.Mozna przyjac jako pewnik ,ze kazdy Amerykanin ktory w swym spoleczenstwie zajmie kiedys wysoka pozycje ma,mial lub bedzie mial polska opiekunke.

Pierwsze slyszane przez dzieci slowa sa w jez.polskim.Kolysanki,rymowanki,wyliczanki.Nawe slowo papu brzmi po polsku.Kolysanki spiewaja po polsku lub puszczaja nasze nagrania..

Nowe teorie psychologiczne nie pozostawiaja watpliwosci ,ze osobowosc dziecka ksztaltuje sie w wieku przedszkolnym i to co uslyszy i czego sie wtedy nauczy jest dla jego rozwoju decydujace.

Widzimy wiec iz,najsilniejsze lobby tego swiata ksztaltowane jest po polsku:to wlasnie polska niania pokazuje mu i objasnia jako pierwsza caly ten swiat i wprowadza go w zycie .Zapracowani rodzice  nie maja na to czasu.Jak widzimy przyszlosc swiata jest w rekach,tych kilkuset polskich kobiet ktore wyjechaly za chlebem do Stanow do Europy a nawet na Antypody.Po prostu jest w naszych rekach a,to cos znaczy.I szkoda ,ze asystent badz co badz kandydata na prezydenta mowi do gawiedzi ktora go nagabuje-pocalujcie mnie w d...e.Musiala byc ostra ta niania ktora mu zmieniala pieluchy.Dziennikarze tez powinni byli mu dac spokoj co nie? Biedaczyna tak sie zdenerwowal.Troche ironicznie i satyrycznie podeszlam do tematu ale mamy przeciez lato i kanikule......cdn.Hala