W tym blogu: MOJ SWIAT _ZYCIE CODZIENNE...... opisuję mój świat i moje życie codzienne....... To moja cudowna mozliwość rozmowy z Wami ,dzielenie się problemami i radosciami dnia codziennego Jesteście mi bardzo bliscy i Wasze zdanie o tym co pisze, jest dla mnie bardzo wazne.Mam nadzieję ,ze bedziemy się często spotykac.Pozdrawiam serdecznie.
środa, 24 września 2014
Moje wspominki w związku z Mistrzostwem Swiata naszych złotych siatkarzy.
Wczoraj ochoczo napisałam długi post wspomnieniowy.Niestety,kiedy kliknęłam opublikuj wszystko znikło.Moją czujność powinno już było zaniepokoic to ,że nie wyświetlał się licznik słow napisanych.Ale gapowe trzeba płacić.Nie wiem jak taki wpis można znalesć w przepastnych czeluściach internetu.Próbowałam ale znikło bezpowrotnie.W każdym bądz razie w szkicach sie nie zapisał.Wielki sukces ma zawsze wielu ojców,dumnych z sukcesu swoich idoli.Ja też poczułam to szczególne poczucie dumy,już takie bardziej osobiste.Moje związki z tą dyscyplina sportu zakonczyły się po moim przejsciu na emeryturę.Pracowałam w miejscu które było kużnią talentów siatkarskich.Klub MKS MDK i klub MOS Wola Warszawa to dwa miejsca ktore uważam wniosły bardzo duży wkład w obecny sukces.Proszę o zajrzenie na strony internetowe tych klubów i wtedy zobaczycie ile nazwisk czołowych sportowców było wychowankami tych klubów.Nasi dwaj "złoci" zawodnicy ktorych znam z lat pracy w MDK to Fabian Drzyzga i Paweł Zagumny.Ich ojcowie też byli naszymi zawodnikami .To wszystko można wyczytać na stronie internetowej.Ja opowiem wam jak wygladała i jak pracowała kużnia talentów w stanie wojennym.Drugi rok stanu wojennego,klub MKS MDK miał zaplanowane wcześniej Miedzynarodowe Zawody Juniorów w piłce siatkowej.Goście i zawodnicy zaproszeni dużo ,wcześniej.Wszystkie kraje ościenne zaproszone.Jest program,nagrody ufundowane przez Szkolny Związek Sportowy.Trenerzy z ramienia organizatora zwracają sie z prosbą o pomoc w zoorganizowaniu Turnieju do admin.MDK.Mnie przypada w udziale udanie się z planem imprezy o zgodę do ważnego wówczas Urzędu na ul.Mysią w Warszawie.Tam mieściła się tzw.cenzura bez ich zaklepania nie mogła się odbyć żadna impreza,sportowa,kulturalna itp.Udało się nawet bardzo spokojnie,załatwić sprawę.No,tak ale drużyny turnieju muszą gdzieś spać i jeśc.To też udało się jakoś załatwić.Pozostała tylko pożegnalna kolacja.Restauracja z wielu powodów nie wchodziła w grę.Postanowiliśmy :organizujemy kolację dla 35 osób u nas wlasnym sumptem.Ratowały nas wtedy tzw."sklepy komercyjne".Kto to pamięta?Za odpowiednio wyższą cenę można było kupować kartkowe towary bez kartek w tych sklepach.Zaplanowaliśmy menu ,zrobiłyśmy zakupy i po domowemu przygotowaliśmy kolację.Wszystko udało się znakomicie.Trzeba było widzieć miny delegacji zagranicznych z NRD,Czechosłowacji,ZSRR,i innych.Byli bardzo zdumieni jak nam się udało przygotować taką kolację z takim menu.Nasi chłopcy wygrali ten Turniej i jestem pewna ,że ojciec Fabiana pan Wojciech Drzyzga dobrze pamięta te zawody.Były to trudne lata dla sportu wogóle a już dla juniorow było szczegolnie trudno.Kupno dresow,piłek i innego sprzętu sportowego graniczyło z cudem.Dobrze to pamiętają nasi zawodnicy.Ale mieliśmy, wszyscy zapał i perspektywę,że niedługo będzie nam wszystkim lepiej.Myślę,że ten trudny czas zahartował tych mlodych juniorów i stali się super seniorami przyszłymi Mistrzami Swiata.Napisala.....Hala
niedziela, 21 września 2014
Wielka radość - Złoto dla filmu "Bogowie".......
Kiedy napisałam kilka lat temu w moim blogu,swoje bardzo osobiste wspomnienia o dr.Zbigniewie Relidze z czasow jego służby wojskowej w garnizonie Sandomierz otrzymałam maila z prośbą i zapytaniem o uzupełnienie mojej opowieści.Dowiedziałam się wtedy ,że filmowcy przygotowują sie do zrobienia filmu o Panu Profesorze.Bardzo czekałam na ten film.I kiedy wczoraj usłyszałam,że film dostał najważniejszą nagrodę Festiwalu,a aktor grający główną tytułową rolę za tą role też otrzymał najważniejszą nagrodę festiwalu byłam bardzo uradowana.Wogole film ten został obsypany wieloma nagrodami miedzy innymi za dialogi.Aktorowi Tomaszowi Kotowi bardzo trafnie powierzono rolę wybitnego profesora.Zewnętrzne podobieństwo między nimi wprost uderzające.Cała postać bardzo trafnie ukazana.Ja pamiętam pana doktora Religę jako młodego lekarza którego skierowano do służby wojskowej w garnizonie Sandomierz na samym początku jego kariery medycznej.Ale już wtedy można było zauważyć jego stosunek do ludzi.Zyczliwe traktowanie swoich współtowarzyszy "doli"i "niedoli".Był już wtedy młodym mężem i świeżo upieczonym ojcem.I trzeba było widzieć jakie iskry zapalaly się w jego oczach kiedy opowiadał o swojej rodzinie.Jeszcze wtedy nie miał żadnych wielkich planów dotyczących swojej kariery.Chciał być tylko jak mówil w prywatnych rozmowach w ktorych uczestniczyłam być porządnym dobrym lekarzem.Był człowiekiem bardzo radosnym,i chyba nie przesadzę w stwierdzeniu ,że można go było nazwac"bratem łatą"Ale kiedy było trzeba wspaniale spełniał swoja"poslugę medyczna" jak sam często powtarzał.Niejednokrotnie przyszło mi korzystać,/kiedy chorowały moje dzieci/z jego wiedzy medycznej.Bo lekarz garnizonu trzeba to podkreslić to lekarz od wszystkiego,wszystkie specjalności w pigułce.I trzeba błyskawicznie pomóc.On to potrafił.I byc może te półtora roku ukształtowały całą jego dalszą drogę zyciową.U nas sie zahartował i stał sie wspaniałym lekarzem.Był bardzo przez wszystkich lubiany i z naszymi dwoma lekarzami dr.Jackiem Ziąbrem i dr,Lukasiewiczem tworzyli wspaniały zeespół ludzi.Przepraszam za kolokwializm ale byli to ludzie i do "tanca i do rożańca"Ale zawsze chory był traktowany jak by to był jeden i najważniejszy dla nich pacjent.Szanowali wszystkich chorych czy był to szeregowy zolnierz czy wysoki rangą oficer,czy rodzina wojskowa.I to było to czego ,prozno potem w życiu,nie mogłam juz znależć.Mam nadzieję,że nie zanudzilam was moimi osobistymi wspomnieniami.Ale napiszę jeszcze jedno.Bardzo ale to bardzo mi było smutno kiedy Pan Profesor był już taki chory ,że nikt nie mogł mu pomóc,a on tylu ludziom tak bardzo pomogł.Ot,taki paradoks.. cdn Hala.......
sobota, 20 września 2014
Sobota na Bajecznej w Bramkach.........
Od rana na naszej Bajecznej na posesji o której pisałam na blogu dzieje się o dzieje.Przyjechał duży samochód firmy Plantipol i trzech pmłodych panów wzięło się do pracy.Z pedantyczną wprost starannością zaczęli usuwać roślinnosć-samosiejki i niektóre mniejsze drzewkaLiscie i drzewo układali na kupie gruzu aby zamaskować śmietnik o którym pisałam na blogu.Nie wiem czy to rezultat mojej informacji w blogu o dzikim wysypisku.Fakt jest oczywisty .Postanowiono w jakiś sposób zamaskować bałagan i schować pod sterta liści gruz.W tej chwili o godzinie 15-tej praca dalej trwa.Interesuje mnie czy dalej będzie sprzątana ta posesja czy tylko chciano ukryć dzikie wysypisko.Pożyjemy zobaczymy.W poniedziałek postaram się porozmawiac z Gminnym Wydziałem Ochrony Srodowiska i dowiedzieć się wiecej.Pogoda jak na razie jest bardzo ładna.Długo juz nie było deszczu i jest bardzo sucho.Pole kukurydzy jest już prawie brązowe i pewnie niedługo będą żniwa.Dzisiaj ptaki miały ptasi sejm.Slicznie to wyglądało takie kruszynki,nanizane na druty; byłydosc daleko i mój aparat w komórce nie mógł im zrobić fotki.Po dwóch godzinach karnie odleciały w zachodnim kierunku.Dużo już liści opada,jesień ta prawdziwa kalendarzowa już blisko.Oby jeszcze długo było ciepło bo wiadomo jakie są ceny ogrzewania.Musze się Wam przyznać,że przez cale swoje już dość długie życie,tak się nigdy nie wymarzłam co tu na Bajecznej.I właśnie Pani w radio słodkim głosikiem powiedziała ,że to ostatnie ciepłe dni.Nasz dom jest jakby konserwa.Podobno tak mają wszystkie ocieplane domy.Nie wiem o co w tym chodzi?Może jednak nie będzie tak żle? Pusia i Patusia korzystają z pięknej pogody i całe dnie spędzają na dworze.Psy Joris i Sara też mają się dobrze.Oby do następnej wiosny być znowu w komplecie czego sobie i Wam szczerze zyczę........napisała Hala.....cdn.
piątek, 19 września 2014
Wszystko stało się jasne ,a teraz do pracy panie i panowie.............
Przepraszam za takie moje wezwanie do pracy,nie jestem chyba do tego uprawniona.Chociaż jako osoba płacaca regularnie podatki i żyjaca w tym kraju mam chyba do takiego zachowania prawo.Zmiany,zmiany,Mnie najbardziej zastanowiła zmiana w MSZ.Przecież p.Radosław Sikorski był dobrym ministrem.Wydaje mi się ale,że p.Schetyna może być dobrym ministrem.To bardzo cierpliwy,spolegliwy człowiek.Mimo trochę kontrowersji miedzy nim a P.Premierem potrafił wspołpracować w Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych merytorycznie dla wspólnego consensusu w wielu sprawach dotyczacych polityki zagranicznej naszego kraju.Nowa twarz - zawsze spokojny uśmiechnięty będzie chyba potrafił uspokoić rozpalone głowy i ostudzić nadmierne emocje.Bardzo podoba mi się wybor Pani Leny Kolarskiej Bobinskiej na stanowisko Ministra Szkolnictwa Wyzszego i Nauki.Bardzo dużo jej komentarzy śledziłam w prasie i słuchałam w mediach.To wspaniała mądra,spokojna merytoryczna kobieta.Na pewno pokaże ,że w Szkolnictwie Wyższym należy przeprowadzić wiele zmian dotyczacych kształcenia,aby nie produkować takiej rzeszy bezrobotnych jak obecnie.Wogóle,kibicuję z cała życzliwoscią całemu rządowi pani Ewy Kopacz.Choc jest to rząd na jeden rok ale dobrze by było żebyśmy go dobrze zapamiętali.Jedno mnie tylko martwi ,kiedy nasi politycy będą władać płynnie chociaż jednym obcym językiem.Pan Schetyna będzie jednak miec z tym problem.Bo przecież kazdą wypowiedz można wytłumaczyć i siak i jak kto sobie woli.Próbkę jak wyglada tłumaczenie miałam ostatnio w swoim domu.Miałam gościa z Ukrainy i kiedy po rozmowie zauważyłam,że mojej rozmowczyni nagle zrzedła dziwnie mina zapytałam czy mnie dobrze zrozumiała?.Rozmowa dotyczyła stosunku mojego do nacjonalizmu narodowego.I dopiero po ponownym przedyskutowaniu tematu doszło do dobrego zrozumienia między nami.Gdybym jednak uznała ,że wyraziłam sie jasno,nie byłoby dalej tak miło miedzy nami.Wizyta gościa z Ukrainy była dla mnie okazja do skonfrontowania wielu poglądów na sytuację jaka istnieje na Ukrainie.O swoich przemyśleniach będę starała się niebawem napisać kilka słów wiecej
czwartek, 18 września 2014
Mam, już dość tego gdybania .Kiedy to się skończy?
Od kilku tygodni mamy absolutnie zakręcone głowy nadchodzącymi zmianami .Po wybraniu naszego Premiera na ważne stanowisko w władzach Unii Europejskiej zaistniała konieczność zmiany rządu w naszym kraju.I wtedy się zaczęło.Ja juz wymiękam i jeśli Pani Ewa Kopacz znowu zmieni termin podania do publicznej wiadomości składu osobowego swego rządu,już chyba przestanę wogóle oglądac tv i słuchać radia.Dziennikarze i ich wyczyny już tak mi dokuczyły,że przestaję wogóle rozumieć o co im chodzi.Postanowilam sobie spisać listę przewin przedstawicieli tego pięknego zawodu i bardzo proszę ewent.czytelnikow mego bloga który z zarzutów im stawianych jest nie prawdziwy o wyprowadzenie mnie z błędu.Chętnie się poddam krytyce.Otóz uważam ,że dziennikarze są nieobiektywni a powinni.Winni relacjonować stany faktyczne a niestety bawią się w jasnowidztwo,konfabulują,dorabiaja tzw,"gębę" do faktów.Odwracają fakty do góry nogami i swobodnie przylepiają do osoby słowa nigdy nie wypowiedziane przez swego rozmowcę.Nie mowiąc już o dziwnych narracjach,tworzeniu czarnych scenariuszy,czarnowidztwie i jasnowidztwie.A już te tzw.przecieki i informacje prawdziwe a nigdy nie sprawdzone potrafią załamać calkowicie nawet odpornych czytelnikow i słuchaczy ich radosnej twórczosci.Celują wtym tabloidy,i tzw.prasa bulwarowa ale i inne media,internet nie są od tego wolne.Każdy,każdego może w każdej chwili bezkarnie opluć,oszkalować.Wszystkie chwyty dozwolone.Pogoń za sensacją,i newsami jest nadrzędnym celem pracowników mediów.Tak,nie pomyliłam się w nomenklaturze.Bo to przecież nie są dziennikarze tylko czasem tak się mianują ci różni komentatorzy naszego życia politycznego i społecznego.Dzisiaj stoczyłam w internecie na stronie TOKFM ostrą polemikę z takimi róznymi komentatorami.Zenujące komentarze po wizycie w radiu TOKFM naszego Prezydenta wprowadziły mnie w takie nerwy ,że myślałam ,że eksploduję.Ile nienawiści i jadu jest w nas ,nawet nie miałam wyobrażenia.Nic i nikt nie było i nie jest wystarczajaco dobre czego nie mogli by skrytykować,wysmiać.My genetycznie uwarunkowani "narzekacze" lubimy tak dziwnie interpretowac rzeczywistość.Już widzę jutro te komentarze po podaniu do wiadomości składu naszego Rzadu.Ale wrezscie się skonczy gdybanie:kto co i jak.Pozdrawiam serdecznie moich wiernych czytelników.Napiszcie mi czy bardzo byłam niesprawiedliwa dla dziennikarzy.....napisała Hala.....cdn.
środa, 17 września 2014
Jesień niesie wszystkie barwy lata..a w Bramkach ..........
Bardzo trudno jest po dość długiej nieobecności,napisać notkę na blogu.Zabierałam się do tego kilka razy i zawsze wymiękałam po kilkunastu próbach.Dzisiaj postanowiłam się zaprzeć i jednak napisać.Zmusiła mnie do tego sytuacja której jestem świadkiem.W posesji leśnej vis a vis naszego domu młodzi ludzie z Bramek czy może skąd i nąd wysypali chyba azbest i podpalili to.Bardzo się śpieszyli i szybko wyjechali.Pozostała szara masa jakiegoś gruzu i nieczystości.Uważam to za wielki wandalizm.Jak można robić takie rzeczy.Teraz kiedy w każdej gminie są wysypiska smieci.Mam nadzieję ,że przeczytają ten moj post z linka na stronie Bramki zainteresowani ludzie i usuną te rzeczy które zostawili na posesji przy ulicy Bajecznej w Bramkach.Czekam do poniedziałku tzn do dnia 29 wrzesnia i wtedy zawiadomię policję i Wydział Ochrony Srodowiska w gminie Błonie do której należy nasze sołectwo.Już oni znajdą sposoby na znalezienie tego kto to zrobił.Wierzę w to. Przykro mi bardzo kiedy widzę,że to wlaśnie młodzi ludzie robią takie rzeczy.Przecież to oni będą życ jeszcze długo w skażonym środowisku.Ja już mam dużo lat i nie martwi mnie czy mi to skroci moje życie czy nie.Ich powinno martwić.Myslę ,że wlaścieciele tej posesji tez powinni sie zainteresować co dzieje sie w ich gospodarstwie.Jest jeszcze bardzo zielono ale kiedy opadną liście widok będzie przerazający.Zeby nie było tylko smutno: Serce mi sie raduje kiedy widze z swoich okien piękna kukurydzę która urosła na dawnym ugorze.Jeszcze jakieś kilka hektarow jest ugorem ale dobrze widzieć ,że sa pozytywne zmiany.Mała rzecz a cieszy.Bedąc wlascicielem tej pięknej leśnej posesji robiłabym wszystko aby coś na niej powstało.Wysprzątana w ub.roku znowu pięknie zarosła.Imponujące są zwłaszcza sadzonki akacji,i klonów samosiejek.Cos z tym należalo by jednak zrobić.Ja mieszkam tu 4 lata i widzę ,że nic się nie zmienia.Miał racje nasz wspanialy sąsiad pan W.kiedy ja pełna optymizmu cieszylam się ,że coś się bedzie działo na tej działce.Powiedział mi wtedy :Pani kochana oni to już kilka razy sprzątali i co z tego ,dalej zarosło i już.Wiem ,ze kryzys nikt nic nie buduje,i ten maszt w Bramkach to nie jest miejsce do dobrych inwestycji ale na wysypisko między domami napewno się nie zgodzimy.Napisała Hala ....cdn.......a
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Jeśli bys miała taką możliwosć -porozmawiać z kimś,kogo już niema.........
Z kim wtedy chciałabyś porozmawiac?.Wiem ,że każdy z nas ma na tak postawione pytanie swoją odpowiedż.Być może ,że zdziwi was moje podzielenie sie na tym blogu ,jaką ja mam odpowiedz.Dla mnie pisanie bloga jest jak rozmowa z kimś bliskim i uważam ,ze nie mam żadnych tematów tabu i mogę pisać co mi akurat w duszy gra.Co bym powiedziała teraz po latach osobie która odeszła z mego życia już bardzo dawno.?Długo się nad tym zastawiałam i stwierdziłam,że bardzo wiele jest ludzi,z ktorymi chciałabym porozmawiac.Zapytać o to dlaczego tak a nie inaczej postąpili w sprawie ktora dotyczyła mojej osoby.Wiem,ze to nic nie da takie rozpamiętywanie i zastanawianie się nad motywacją działania roznych ludzi z mego życia.Ale jednak jest to przyznacie sami ciekawa sytuacja.Ja jednak wybrałam.Bardzo ale,to bardzo chciałabym zadać kilkanascie pytań memu ojcu.Właściwie to swego ojca wcale nie znałam.Kiedy się urodziłam była wojna a kiedy się skonczyła ja miałam już lat 6 i poszłam do pierwszej klasy.Nigdy nie słyszałam żadnych opowieści z ust mego ojca jak przetrwał wojnę.Był jako ślazak ,wcielony do wojska niemieckiego.Ale bardzo szybko,prawie w pierwszych miesiacach wojny dostał się do niewoli do kraju alianckiego.I tam sobie ładnie przekoczował cała wojnę.Ale nigdy nic nie opowiadał.Nigdy też nie pamiętam abym,była przytulona i ucałowana.Nie interesowałam go nigdy.Raz tylko pamiętam,nie zostawilam klucza pod wycieraczką i poszłam sobie na sanki.Ojciec chciał się dostać do mieszkania bardzo był wtedy zły.Wtedy dostałam lanie,straszne.Bił mnie po tyłku łopatką do węgla żelazną.Długo kilka tygodni goiły się mi rany.Opatrywała mi je babcia mama mojego ojca.Wtedy coś stało się takiego w mojej psychice,czułam,że już zawsze będę ofiarą przemocy.Z dziecinstwa pamiętam tylko niektore epizody i kłótnie moich rodzicow.Ojciec ciągle zainteresowany był róznymi paniami.Kiedyś mama chciała abym pojechała z ojcem na mecz drużyny Górnik Radlin ktorej był wielkim kibicem.Zostawił mnie tam samą.Miałam wtedy bodajże z 10-11 lat.Uprosiłam jakis przygodnie poznanych ludzi aby mnie wsadzili w autobus i tak dostałam się do domu.Ojciec wrócił po trzech dniach,zadowolony,zrelaksowany.Kiedy miałam 14 lat mama wyrzuciła go z domu.W zwiazku z tym została ukarana.Nie dostała ani grosza,żadnych alimentow.Wtedy to jeszcze nie było możliwości egzekwowania pieniędzy od takich ojców.I właśnie to chciałabym tato wiedziec dlaczego to ja byłam prze ciebie karana?Sorry nie mogłeś dogadac się z żonąale co ja Ci byłam winna.Mama poszla do ciężkiej fizycznej pracy na kopalni i jakoś sobie radziłyśmy.Kiedy brałam w wieku 19 lat ślub zaprosiłam Cie Tato na swój ślub.Jak bardzo tego załowałam.Nie,dlatego ,że nie dostałam od Ciebie żadnego prezentu ale,tego,że nawet mnie nie zapytałeśjak sobie poradziłyśmy z tym ślubem,weselem.Pożyczki spłacałyśmy ja i mama jeszcze długo.I jeszcze o coś chcę Cię tato zapytać?Czy to co cię pózniej spotkało/ciezka choroba konkubiny SM/było dla ciebie karą czy tak to swoje pożniejsze życie postrzegałeś ?Bo jeśli tak ja Ci wszystko już dawno przebaczyłam.Nawet to ,że twoj syn nie potrafił po twoim odejsciu ,podzielic się choćby jakims pamiatkowym zdjęciem.A przecież mama cały czas była jego żona.Rozwodu nigdy nie było.Podobno mu nie byl potrzebny.I to też jest moje pytanie.Ale mam dla Ciebie szacunek w jednej kwestii.Ze nie opuściłeś tej swojej kobiety w czasie jej choroby.Kupiłeś swojemu synowi piękne mieszkanie,byłeś dla niego bardzo szczodrym ojcem.Ale dlaczego ja byłam a jakby mnie nie było.Powiedz dlaczego? Przepraszam za ten tekst. ewent czytelników.To nie ekshibicjonizm z mej strony ale -samo życie ku pamięci i przestrodze.........napisała Hala cdn.
niedziela, 17 sierpnia 2014
Zapominanie to część procesu znikania.Codziennie znika........
Znikanie jest to proces,jaki toczy sie codziennie na naszych oczach.Znika kilkaset osob na całym świecie.Ot,tak jak pstryknięcie palcami.Poł biedy kiedy tyle samo się rodzi.Niestety,tak nie jest.Miało być jednak o zapominaniu ktore jest początkiem,znikania.Bo kiedy ktos juz tak wszystko zapomni to go po prostu nie ma.Zapominanie dotyka wszystkich od najmłodszych lat.Najpierw zapominamy zabrać stroj gimnastyczny na w.f,i takie tam różne rzeczy o których nie powinnismy zapominać.Natłok spraw ważnych i mniej ważnych też powoduje zapominanie.Bardzo ważna jest dla naszej pamięci uwaga jaką poświecamy zadaniom które aktualnie mamy do zrobienia.Jeśli z nieuwagą będziemy wysłuchiwać poleceń,bądzmy pewni,że napewno coś umknie naszej uwadze.Te wszystkie uwagi odnoszą się do ludzi młodych.Gdzież koło półwiecza naszej egzystencji zaczyna się nieuchronny proces kiedy zapominanie staje sie widoczne dla nas samych.Smiejemy się z siebie-ale mam sklerozę,o Boże znowu nie wiem gdzie położyłam klucze.......itd..Pół biedy to tylko my to widzimy.Gorzej kiedy staje się to widoczne dla ogółu towarzyszących nam osób.Wtedy zaczynamy wchodzic w okres kiedy pamięć bieżąca,jest coraz to słabsza.Za to pamieć wsteczna uruchamia się bardzo intensywnie.Lubimy dzielic się swoimi wspomnieniami,choc widzimy ,ze nie wszyscy lubia to słuchać i się zachwycać.Mają w nosie powtarzane po raz n-ty fakty i ich analizowanie.I teraz bardzo wazne dla nas jest udania się do lekarza aby porozmawiać jak z medycznego punktu widzenia będzie dalej wygladało nasze życie.Ja wiem,ze łatwo powiedzieć gorzej zrobić.Wczoraj zdumiałam się bardzo kiedy przeczytałam,że picie kawy w rozsądnych ilościach sprzyja zachowaniu dobrej pamieci.I jeszcze jedno podobno herbata z cytryną,nie jest za dobra na pamięć.Wytwarza się w niej ponoć glin a ten nie jest dobry na pamieć.Czy tak jest istotnie - nie mam pojęcia.Wiem tlko ,że moja mama miała 95 lat kiedy odeszla i dobrze nas wszystkich rozpoznawała.Ale jest jeszcze jedno zapominanie to takie zwyczajne zapominanie o telefonie do kogoś z rodziny,do znajomych,o telefonie do mamy,taty,tesciowj do synowej czy zięcia i vice versa.I wtedy kiedy już zapominamy o tym to te osoby pomału znikają z naszego życia i ani się obejrzymy a znikną nam całkowicie.Ileż to ludzi swiata kultury zniknęło nam calkiem z oczu po prostu przez zapomnienie.Bo akurat nic bulwersującego się w ich życiu nie wydarzyło,nie zagrali żadnej ostrej roli,nie napisali skandalizującej ksiażki,lub nie namalowali erotycznego obrazu.My już ich nie pamietamy a oni sami juz też zapominają i znikają na dobre.Ale coś jednak po nas zostaje,dbajmy o to by pamięć o nas została,chocby w śmiesznych wspomnieniach jak to ciocia patrząc na swego meza pytała się czy nie widział jej męża.Wszystkim czytającym życzę jak najwięcej dobrych wesołych wspomnień,o nich i ich bliskich.Pamietajmy wzajemnie o sobie napisała Hala...........cdn.
czwartek, 14 sierpnia 2014
Nie czytają miliony a jednak daje radość..............
Kiedy patrze na statystyki niektórych blogów -widzę na nich wprost astronomiczne dla mnie sumy osob czytających.Wiem,że zainteresowanie czytelników jest miarą atrakcyjności bloga.Ale,jak wiecie mój blog powstał z powodów terapeutycznych i jak do tej pory wywiązał się z tego załozenia w sposób nieomalże doskonały.Cel został osiągnięty.I codziennie kiedy nawet jeden człowiek zajrzał by na mego bloga,to tak jak by był u mnie w gościnie i porozmawiałby ze mną.Przecież każdy jest na tej mojej stronie blogowej bardzo oczekiwanym gościem.Różne sa metody terapeutyczne ,przywracania do życia ludzi których życie nagle i czasem bardzo brutalnie zmieniło swój bieg.Czasem jedna minuta może zadecydować o diametralnej zmianie i już nic nie będzie takie jak dawniej.O tym własnie oglądalam wczoraj film.Film o tytule "Odnależć siebie"Oglądalam już kiedyś ten film w kinie bodajże w roku 1993.Wtedy jeszcze chodziłam do kina.Film bardzo dobry z świetnymi aktorami :Annette Bening,HarrisonFord.Annette Bening za ten filmm nominowana była do Oskara.I wlaśnie ten film winien byc wyświetlany jako obowiązkowy film dla chorych ktorzy mozolnie wracają do życia .Film niosący nadzieję i posłanie ,że tylko od nas samych zależy jak szybko i kiedy damy rady wrocić do życia.Nie będę opisywac fabuły filmu.Można to wszystko wyczytać choćby w Wikipedii lub jako recenzję filmu.Ale caly film jest jedną wielką afirmacją życia i ukazuje ,że wszystko da się rady zrobić jak bardzo się chce.Ponieważ jak już kiedyś pisałam filmy ktore coś dla mnie znaczą,uwielbiam oglądać po kilka razy,ten też nagralam i dzisiaj go obejrzałam znowu.Przjrzałam się dopiero teraz twarzom aktorow,i świetnym dialogom.Młodziutka dziewczynka grająca córkę glownej pary aktorow zawsze miała smutną twarz.Dopiero na koncu prawie filmu,kiedy otrzymała upragnionego pieska jej smutną buzię rozjaśnił piękny usmiech.Ona i jej mama z wielką starannoscią pomagają swemu męzowi i ojcu w nauce nowego życia.On odmieniony przez chorobe poznaje na nowo swoje środowisko zawodowe,przyjaciół oraz żonę i córkę.Fabuła filmu jest mało istotna ,ale postawy ludzi z otoczenia głównego bohatera jak najbardziej.Wspaniała scena z rozmowy z swoim fizykoterapeuta stawia go na nogi po chwilowym załamaniu.To bardzo ważne aby przy człowieku w trudnej sytuacji życiowej znalazł się wlaściwy człowiek Takiego człowieka zabrakło choćby ostatnio jednemu z amerykańskich aktorów.Jakże inaczej potoczyłoby się jego życie.Przewartosciowanie życia i jego całkowita zmiana,jest możliwa.Choć jest to bardzo trudna droga i nie każdemu się to udaje.Mam nadzieje,że kilka osób film obejrzy i napisze do mnie co o tym sądzi.Czekam na moich gości........Hala cdn.
środa, 13 sierpnia 2014
Bezsilność jest taka śmieszna ,gdy stać cię tylko na kilka kroków..............
Kiedy umiera aktor ,znany swiatowy,cały świat płacze wspomina jego dokonania,role jakie zagrał,jestesmy poruszeni.Robin Williams nie żyje.Aktor wspaniały.Laureat Oscara.Wszyscy się teraz rozpisuja o nim,wspominają,omawiaja jego znakomite role.Choroba która była bezpośrednią przyczyną jego odejścia w 63 roku jego zycia .Jest okrutna,i kiedy ktoś jej się poddaje stać go już tylko na kilka kroków w jedną strone - stronę z której się nie wraca.Wierzcie mi wiem dokladnie jak to jest.Ja zapamiętałam Robina z wielu rol.Ale jedna szczegolnie utkneła w mojej pamięci.Film pt"Moskwa nad rzeka Hudson" to obraz który ukazuje zderzenie dwoch zupełnie sobie innych światow.Historia rosyjskiego muzyka jazzowego o ktorego losach opowiada .jest poruszającą opowieścia o tym jak w naszych czasach jeden człowiek potrafi zniewolić drugiego człowieka w imię ideologii i walki o władzę.Film bardzo trudny i tak naprawde to myśle,że wejscie w tą postać grana przez aktora Robina musiało zostawić trwały ślad w jego psychice.Mysle ,ze gdzieś w internecie można go jeszcze zobaczyć.Zobaczcie bo naprawdę warto.Tym bardziej ,że przywykliśmy raczej do jego rol komediowych,Ta jest inna i ukazuje jak dobrym i wszechstronnym był Robbin aktorem.Jeszcze jedną rolę dokładnie zapamiętałama jest to rola mało znana.Jako pierwszy aktor amerykanski podłożył swoj głos w roli dubinngowej Dżina w Bajce Disneya Alladyn.Tak bardzo dobrze ją zagrał,ze mało kto rozpoznał.Potrafił naśladować głosy wszystkich i wszystkiego.Nie był wolny od ludzkich słabości,walczył z nimi jak mogł lecz,niestety został pokonany.Bezsilnosć w jego przypadku odniosła sukces.Bardzo przeżywam to wszystko co dzieje się na świecie.Nie mogę się zupełnie uspokoic po tych wszystkich medialnych wrzawach.Boli mnie jednak bardzo serce kiedy widzę te male bezbronne dzieci i wtedy się głęboko zastanawiam:dlaczego ten szef wszystkich szefów dopuszcza do tego ,że giną małe niewinne dzieci.Czyżby już też nie daje rady?Nie wiem,nie znam się na polityce ale z tym co się dzieje zupelnie się nie zgadzam.Po prostu apeluje do Was wszyscy szefowie polityczni wszystkich panstw - spotkajcie się z soba i nie dopuscie do dalszego rozlewu krwi.Brzydko się chłopcy bawicie !!!Zycie ,przemoc i wojny to nie gry komputerowe w ktore tak ochoczo sie bawiliście lub bawicie.Zakonczcie te zabawy.Apeluje do Waszych sumien.Tak bardzo modne jest teraz myslenie i mowienie o sumieniu.A co z waszymi sumieniami .Czy zrobiliście wszystko co mozecie aby nie było wojen.Napisała Hala cdn.
Subskrybuj:
Posty (Atom)