niedziela, 20 września 2015

Aktualności wokół mnie - świat i dzień codzienny........

Dzien codzienny wokół mnie toczy sie błyskawicznie.Dopiero był poniedzialek a już jest niedziela.Teraz upływ czasu odczuwam z wzmożoną siłą.Tak podobno jest u wszystkich seniorow.Swoją drogą jak to teraz pieknie nazywa się starych ludzi."Seniorzy".Podoba mi się.Wszędzie nawoluja do aktywizacji seniorow, w życiu publicznym,spolecznym.Każa nam się ruszać,dbać o siebie,być aktywnymi.Ponieważ mam kłopoty z swobodnym poruszaniem się,wynajduje sobie rożne zajęcia,nie wymagające aktywności fizycznej.Robię sto różnych rzeczy na raz aby zająć swoje rece,a przy okazji także swój mózg. Trochę maluję - raczej bazgrole,trochę pisze też raczej nadaje sie to tylko do szuflady,trochę oglądam,słucham.Jednak głównym moim zajęciem ostatnio jest zabawa z moimi dwiema kotkami płci żenskiej.Obie kapryśne,obrażające się,ale kiedy się z nimi bawię pokazują sympatyczne poczucie humoru i potrafią mnie mile zadziwić.Jeszcze coś tam gotuję,piękę,jem,śpię i tak upływa mi dzien za dniem.Z tym spaniem to mam dosyć duże kłopoty.Potrafię znużona zasnąć około godziny22,30 i obudzić się o 2-giej w nocy bardzo już wyspana.Mam jednak tablet Prestigio ktory jest moim najlepszym przyjacielem.Włączam sobie audiobooka i słucham dwie godziny i znowu zasypiam.Rano o ósmej muszę zażyć lekarstwo i po godzinię mogw zjeść śniadanie w towarzystwie mego męza..Mam nadzieję, że nikogo nie zgorszyłam opwieścią o moim sielskim anielskim życiu. Wiadomo ,że nie zawsze jest tak jak opisałam.Bywaja różne dnie lepsze i gorsze. Te gorsze dni bywają coraz częstsze,a to za sprawą tego co dzieje się u nas w Europie i czego doswiadczają na wlasnej skórze wszystkie kraje Unii.Mimo mojej wielkiej empatii do ludzi nie,moge pojąc jednego - jak można narażac te biedne dzieciny z Syrii na taką tułaczkę i poniewierkę.Sliczne dzieci z Syrii,Iraku Libii ciągnione przez rodzicow lub ojcow przez rożne kraje do Ziemi Obiecanej,zatrważają swoja brutalnością i bezwzglednością.Co te dzieci są winne ,ze ich ojcowie nie potrafią nic innego jak tylko wojować między sobą.To są kraje gdzie nie ma szans na demokrację.Tam jest potrzeby dobry przywódca który by ich wszystkich utrzymał w ryzach.Jednoczesnie pokazując jak można żyć w pokoju.Teraz wszyscy mają pretensje do Niemiec ,że pozwoliły na taki napływ imigrantów.Tego nie dało się przewidzieć.Niemcy utraciły nad tym kontrolę.To ,ze teraz pozamyka się ich w obozach to mały "pikuś" ale co będzie za jakis czas?.Czy ktos o tym pomyślał? Chyba nie?.I to wlasnie spedza mi sen z powiek.Nie potrafię być na to obojętna.Uważam ,ze cały świat powinien starać się o utworzenie specjalnej ligi Narodow mediacyjnej aby swoim autorytetem i mediacją studzić rozpalone głowy i starac się dojść do consensusu w sporach między zwaśnionymi panstwami.Wierzę ,że wszystko jest mozliwe tylko potrzebne są dobre chęci i pogodzenie interesow .Przeciez - "swiat nie jest taki zly -niech no tylko zakwitna jabłonie ".......... Tymi słowami konczę trochę przydł

niedziela, 23 sierpnia 2015

Zmarszczki i takie tam,inne...................

Zyjemy moi drodzy w obecnych czasach w swoistym czasie kultu i uwielbienia młodości.Starość jest be.Każdy człowiek stary to zagrożenie dla ludzi młodych.Bo zajmuje miejsce w przychodni,szpitalu,bo siedzi Bog wie jak długo na stanowisku.Starsi okupuja miejsca wszedzie gdzie się da.Sejm średnia 60 lat.W senacie jeszcze gorzej 60 +.Tylko pod palmami jakoś nie widać ludzi starych a takie,obiecujące zdjęcia nam pokazywano.Pozostało nam co ? a ano -zmarszczki.I z nimi właśnie moje pokolenie 70+ musi pozostać już na zawsze.Kiedy próbowałam coś z tym zrobić.Miła pani dermatolog powiedziała mi -zapózno miła pani.Przeciez kilka lat temu nie było takich możliwości.Medycyna estetyczna prawie nie istniała.Kosmetyczki nieliczne w dużych miastach.Kobiety ze wsi mogły tylko o kosmetyczce najwyżej usłyszeć w radio lub tv.Pozostawał ogórek i jakiś krem jaki można było kupić w GS-ie.Ale,jeśli chodzi o zmarszczki jest jeszcze jedna ważna rzecz.Mimika twarzy.To czy lubimy się śmiać ? Czy dużo płaczemy?.Czy się często cieszymy czy złościmy?Mogłabym jeszcze wiele zależności wymieniać.Miałam kiedyś koleżankę piękną kobietę która już niestety od kilkunastu lat zadaje szyku w tym "lepszym świecie".A,była kilka lat młodsza odemnie.Ciągle mnie upominała.Czemu tak się śmiejesz całą buzią ? Czemu marszczysz czoło? Uważałam jej upominanie za totalna głupotę.Jak widać całkiem głupie to nie było.Ale kto to wie?.Ja z tymi swoimi zmarszczkami jestem a jej z gładka piękną buzią nie ma.Na mojej twarzy każda zmarszczka powstała w wyniku jakiegoś przeżycia,emocji i wrażliwości.Także z bólu,i z niemocy.I te moje zmarszczki są jakby mapą na której zaznaczone są mniejsze i większe drogi i dróżki jakie ,przemierzyłam w swoim dość już długim życiu.I to jest właśnie to czego mi nikt nie jest w stanie zabrać.I dalej się będę marszczyć śmiejąc się i kiedy płaczę z bezsilności i bólu,złorzecząc na cały świat.I dalej będę sobie robić selfie i patrzeć z empatią na moich kochanych przyjaciół z internetu,a zmarszczki po prostu będę mieć w nosie.I tylko mi trochę szkoda kiedy pewna pani z apteki powiedziała mi,że szkoda pieniędzy na ten kosmetyk z reklamy bo on pani już nic nie pomoże.A ja jeszcze miałam nadzieje...........pozdrawiam wszystkich z gładkimi buziami i ciut zmarszczonymi ..... napisała Hala

niedziela, 16 sierpnia 2015

Jestem za ,a nawet przeciw...............dlaczego ?Trzeba przeczytać.......

Ostatnio mój niepokój wzbudziło wiele komentarzy i tekstów dotyczących wyboru Prezydenta naszego kraju.Użyłam w tytule mego postu słow byłego Prezydenta rozmyslnie.Uwazam ,że sa adekwatne do sytuacji w jakiej znalazło sie wielu wyborców.Byłam goracą zwolenniczką byłego Prezydenta i jego nachetniej widziałabym na "tronie".Niestety, stało się inaczej?.Ale,czy to oznacza ,ze mam sie obrazać na wszystko co dzieje sie nie po mojej myśli? Został wybrany nowy Prezydent W demokratycznych wolnych wyborach .I to należy uszanować.W ciagu całej nowej kadencji będziemy się mierzyć z roznymi sprawami,ktore będa pochodzić z działalnosci Kancelarii nowego Prezydenta i jego samego.Jedne sprawy będą dla nas ważne, potrzebne,inne zbędne wręcz szkodliwe.Postarajmy sie wykazac jak najdalej idaca empatią do nowego rozdania.Bądzmy za -ale także przeciw kiedy uznamy iż,cos nie przyniesie nam nic dobrego.Starajmy się wpływać na kształt prac legislacyjnych waznym słowem,poradą a nawet sprzeciwem.Ale wszystko zgodnie z prawem.Nie obrażajmy się na wszystko i wszystkich.Pomagajmy nowemu Prezydentowi ale i ukazujmy nasze niezadowolenie z niewłaściwych decyzji.Lecz wszystko na drodze konstruktywnego dialogu.Tylko konstruktywny dialog może pomoc w mądrym rzadzeniu głowy Panstwa.Uważam tez,że władza wykonawcza winna wszelkimi siłami pracować nad dobrymi stosunkami z Prezydentem RP.Trzeba zagrac na nosie tym ktorzy tylko czekają na to aby stosunki na linii Premier i Prezydent były złe.A właśnie ,że nie będzie wasni i kłótni.Ja w to wierzę.Mysle też,ze czytając moje słowa wiecie po co to napisałam.Nie znam się na polityce.Ale wiem jedno ,że zgoda buduje i o to nam właśnie chodzi.Pozdrawiam serdecznie nieco rozpalone młode głowy -bedzie dobrze ja to wiem ! Mój wiek mnie do tego upoważnia.Napisała ......Hala cdn.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Co o tym sądzicie? O przewadze dnia urodzin nad dniem imienin..............

Pytanie moje zadane jest nie co przewrotnie. Bo dyskusja ta jest całkiem jak z przewagą Swiąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. ileż to już dyskusji było na ten temat.Jedni wolą Swięta Bozego Narodzenia a drudzy Wielkanoc.Zdania są podzielone. Prawie tak samo jak w naszej polityce. Ja chciałam nieśmiało, poddać dyskusji -co ważniejsze czy urodziny czy imieniny. Kiedy mieszkałam na Sląsku w mojej rodzinie obchodzono zawsze uroczyście dzień urodzin. Zawsze był to dzień inny,od pozostałych.Zreszta cała rodzina bardzo uważała aby,tego dnia solenizant czuł się wyjątkowo.Dom w ktorym się wychowałam był domem wielopokoleniowym.Wszyscy wiedzieli wszystko o każdym,razem przeżywali wzloty i upadki.Razem się śmiali i razem płakali.Pomagali sobie wszyscy jak mogli.Choc czasem było dość goraco.I trzeba było /jak się to teraz modnie mówi/dużo wzajemnej empatii do siebie. W dzien urodzin wyciszały się spory i wszyscy byli a przynajmiej się starali być mili,dobrzy.Prezenty były drobne bo i czasy powojenne były ciężkie. Bardzo się jednak wszyscy starali aby prezent choć skromny,był starannie zapakowany i ozdobiony. Pamiętam ,że zawsze sobie chowałam jakiś ładny papier,czy wstążeczkę na tą okoliczność. Imieniny nie były ważne. Nawet chyba nie wiedziałam ,że można je obchodzić. Kiedy wyszłam za mąż,wyjechałam ze Slaska do potocznie nazwanej Polski Centralnej. Zamieszkiwaliśmy w róznych miastach/zawsze nad Wisła/.Jakie było moje zdumienie kiedy o tym ,że ktos z naszej rodziny ma urodziny ,nikt prócz domowników nie wiedział- no bo skąd mieli to niby wiedzieć ?. Oni czyli nasi sąsiedzi,znajomi obchodzili przecież imieniny.Pamiętam kiedy zamieszkaliśmy w Sandomierzu pierwsze moje urodziny.Odwiedził nas niespodziewanie mój ojciec z którym raczej miałam kontakt mierny.Był gdzieś przejazdem w tamtych stronach i nas odwiedził.To były jedyne moje urodziny kiedy gościłam mego ojca. Ale,dwa tygodnie,pózniej rankiem 1 lipca w dniu Haliny i Mariana dostaję wiadomość od przewodniczacej Koła Rodzin Wojskowych że o godz.18-tej mam przyjść do klubu oficerskiego na spotkanie w ważnej sprawie.Tam czeka na mnie przyjęcie jak z amerykanskiego filmu -przyjęcie niespodzianka. Wszystko pięknie przygotowane co stało się tradycją dla naszych rodzin wojskowych.Tyle sympatii i radosci ile wtedy otrzymałam,od naszych sąsiadów i znajomych już nigdy w życiu nie zaznałam.To były najpiękniejsze lata mojego życia.No,i te imieniny.Nie było miesiaca aby nie było solenizantów.Więc jak z tego wynika imieniny w moim życiu były bardzo ważne.W Warszawie tez ważne są imieniny.Teraz kiedy zaprzyjazniłam sie "na dobre i złe" z Panem Facebookiem i Google ważne są znów Urodziny.Nie macie pojęcia ,jakie to miłe kiedy na osi czasu ogladam te piękne bukiety i ogladam życzenia.Przecież ja siedzę jak wiezien dobrowolny w swoim domu i Wy do mnie poprzez internet przychodzicie i jeszcze na dodatek składacie mi takie piękne życzenia

sobota, 13 czerwca 2015

Wszystko się zmienia,i moje oczy to widzą...........

Mija akurat dwa lata jak gościlismy u nas rodzinę z Ukrainy. Jak przez tak krótki czas zmieniło się wszystko i u nas i u nich. Dzisiaj usłyszałam taki komentarz iż,w niedługim czasie szykuje się regularna wojna. Ale kto z kim będzie walczył nie zrozumiałam. Wszyscy i po jednej stronie i drugiej chcą pokoju a jednocześnie zbroja się intensywnie i szykuja do zbrojnego konfliktu.Kiedy dwa lata temu moje kuzynki,dziewczyny z Lwowa przyjechały do nas były pełne radości. Cieszyły się z pobytu u nas.Zwiedzały piękną Warszawę,snuły plany następnych przyjazdów. Jak bardzo się wszystko zmieniło.Teraz wszyscy trwaja w oczekiwaniu co przyniesie jutro ?.Wszystkie plany są jakby oddalone. Bo przecież,nie wiemy co będzie sie działo jutro?.Czas jednak nieubłaganie biegnie. Hanusia,jedna z kuzynek miała lat 12. Teraz to już -14 -letnia panienka.Ja coraz starsza patrzę na upływ czasu i nie mogę się nadziwić,że tak szybko wszystko sie zmienia.Tak mi juz brakuje czasu. Wiem ,że na wiele rzeczy które sobie zaplanowałam zabraknie mi już czasu i wierzcie mi ,ze jest to bardzo smutne. Przestrzegam więc wszystkich -to co masz zrobić jutro -zrób dzisiaj. Bo tego jutra już po prostu może nie być. Korzystajcie z życia. Nie popełniajcie-"grzechu zaniechania" Bo bardzo tego będziecie żałować. Czasu niestety,nie da sie cofnać. Chyba ,ze we wspomnieniach.Wychodzę tu w tym poście ,na bardzo "madrą-ciocię dobra rada". Dzisiaj jest "Dzien dobrych rad" więc sobie pozwoliłam. Myślę ,ze mnie zrozumiecie. Pogoda dzisiaj piękna. Jest wreszcie ciepło i ja wielki zmarzluch wreszcie się dogrzeję. Co do pisania na blogu to wybaczcie,ale coz ja moge ciekawego wam napisać. Mój świat bardzo sie zmienił i moje oczy to widzą. Jest to jednak nic ciekawego i atrakcyjnego dla raczej młodszych odemnie moich przyjacioł z facebooka. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.napisała Hala cdn.

niedziela, 31 maja 2015

Już jest czerwiec i do lata niedaleko -a ,na Bajecznej ?......

O co chodzi z tą ulica o przeuroczej nazwie? Uliczka jest mała i ślepa.Nie ma na niej przelotu jak to fachowo nazywają ci co projektuja drogi.Jest to uliczka wiejska czyms posypana uklepana z ziemią.Po poprzedniej zimie kiedy konieczna była interwencja snieżnego pluga powstały na niej koszmarne koleiny.W tym roku na skutek deszczu bardzo się poglebiły.Uliczka jest krótka raptem kilkaset metrów.Nasz dom po nieparzystej stronie ma nr.9 a po parzystej naprzeciwko ma nr. 24. Kiedy Burmistrz Błonia naszej Gminy Pan Zenon Reszka wręczał nam medal /za długoletnie pożycie małżenskie/w prywatnej rozmowie na uroczystości obiecał ,ze sprawą naszej uliczki się zajmie byłam bardzo zadowolona.Rzeczywiście nie długo przyjechał taka maszyna i czyms posypali i zawalcowali ziemię.Było lepiej.To był rok 2011.Obecnie ulica jest w koszmarnym stanie.Nie ma chodnika i dziury jedna na drugiej.Droge rozjeżdzają tez motory które traktuja tę uliczke jak tor rajdowy ekstremalny.Kiedy ostatni raz było u nas pogotowie ratunkowe kierowca stwierdził,że przez tę drogę trzeba jeżdzić bardzo pomału i kiedyś pogotowie moze przyjechać za pożno.Ja wiem ,ze do budowy drogi trzeba kasy,planów itp rzeczy.Ale wiem ,też jedno to jest sprawa bardzo ważna.Tu mieszkają ludzie starsi ale też rodziny z małymi dziećmi.Ja sama chetnie bym wyjechała swoim wozkiem inwalidzkim na spacer lub do przychodni.Mam nadzieję ,ze teraz kiedy czekają nas nowe wybory ci co sie staraja o wybór wezmą to pod uwagę.Nudny temat na bloga ale moj blog ma tytuł"moj świat -życie codzienne" a wiec wszystko sie zgadza.Jeszcze jedna sprawa mnie zastanawia.Otoż przychpdnia podstawowej opieki lekarskiej w Bramkach mieści się w willi na piętrze dośc wysokim.Są schody ale dosc strome i jest ich dużo.Są na zewnątrz budynku i kiedy pada deszcz są bardzo śliskie.Przeciez do lekarza chodza głównie ludzie starsi z problemami z poruszaniem się.Dlaczego nie ma windy choćby takiej towarowej zewnetrznej? Gdyby nie fakt iż w przychodni pracują wspaniali lekarze i pielęgniarki,serdeczni fachowi i kompetentni ,nie wiem jak dałoby się te niedogodności schodowe przeżyć.Napisałam o tym bo teraz będą nowe pieniądze z Unii na nowe projekty -aby nam się lepiej zyło.Proszę to wziac pod uwagę szanowni decydenci.Ja z swoimi problemami z poruszaniem się póki co -zmuszona jestem fatygować moją wspaniałą Pania doktor Zawadzką na wizyte domową.Po prostu nie dała bym rady pokonać tych schodów,Pani doktor porusza sie samochodem i jak na tych dziurach na Bajecznej urwie kolo to to dopiero będzie problem

sobota, 16 maja 2015

Minął marzec,minął kwiecień przyszedł maj................

W maju radosnym miesiącu wiosny,dzieje się tak duzo ,że po prostu nie sposob tego ogarnąć.Ale po kolei.Wielkiej mojej cierpliwości stało się zadość i wreszcie po kilkudziesięciu minutach ładowania się na stronę mego bloga JESTEM.Wczoraj minęła 4 rocznica jak otrzymaliśmy z meżem list z Kancelarii Prezydenta RP z życzeniami i informacją o przyznaniu nam medalu za długoletnie pożycie małżeńskie.Sam medal otrzymaliśmy z rąk Burmistrza Miasta Błonie na pięknej uroczystosci która odbyła się w urzędzie Miejskim w Błoniu.W tym roku 10 lipca w dniu Urodzin mojego pierwszego prawnuka będziemy obchodzili 57-mą rocznicę jak staliśmy się małżenstwem.Wspominam dlatego o tym,bo tak naprawdę dopiero teraz zdaję sobie sprawę,jak ważne jest aby w naszym życiu było coś stałego jakiś constans.Bardzo lubimy zmiany ale czy zawsze są one dobre?Po co ciągle coś zmieniać?.Kiedyś kiedy się coś zepsuło to się to naprawiało.Teraz trzeba wszystko skrócić i wyrzucić.Tak jest ze wszystkim.Trzeba zmienić Prezydenta RP dla samej zmiany.Kto mi jednak zagwarantuje ,że ktoś nowy będzie moim lepszym Prezydentem,Ze spełni nasze oczekiwania.Nikt nam tego nie zagwarantuje.Ja wiem trzeba dać szansę młodszym,obiecujacym nam złote gory,itd.Ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.Prezydent jest strażnikiem Konstytucji i gwarantem stałości naszej polityki zagranicznej i obronności.I to sa jego priorytety.Wiek emerytalny jego skrocenie czy wydlużenie to już jest sprawa Sejmu,Senatu,Rządu,Premiera.Oni ustalają takie sprawy i jeśli Prezydent będzie w tych sprawach vetował ustawy,doprowadzi do /przepraszam za anatomiczne wyrażenie/ obstrukcji rządu,sejmu i senatu.Uważam ,że Pan Prezydent Komorowski jako Prezydent się sprawdził.Jego rozwaga i poważne potraktowanie swoich obowiązków jest właśnie czymś stałym.Punktem odniesienia.Czymś co stanowi o stałości Urzedu Prezydenta RP.Uważam ,ze wszyscy którzy się tak chętnie opowiadają za zmianą Prezydenta powinni się jeszcze głęboko zastanowić.Zachecam szczególnie młode rozpalone głowy do zastanowienia się.Ja wiem ,walka o władzę jest bezpardonowa.Ja też wiem jedno ,że żeby poznac człowieka trzeba mu dac władzę.Ale na Boga czy trzeba to znowu cwiczyc na sobie? Wczoraj patrzyłam jak pięknie Pani Danuta Szaflarska poprosiła nas do głosowania na Pana Prezydenta B.Komorowskiego.Posłuchajmy tej 100 letniej Pani.Wzruszyłam się do łez.Zdaję sobie jednak sprawe ,że nasze społeczeństwo to nie aniołki i może byc różnie,ale konsekwencje naszych wyborów odczujemy wszyscy.Pozwólcie jednak mi być dobrej myśli.Pozdrawiam wszystkich którzy czytają mojego bloga.Cieszę się,że jednak mnie odwiedzacie.Jesteście kochani.Napisała Hala cdn...........

czwartek, 16 kwietnia 2015

Swiat,jednak nie jest taki zły......................

Już kiedyś pisałam posta o takim tytule.Powtarzam się.To co wydarzylo się w moim zyciu zasługuje ze wszech miar na takie stwierdzenie.Wczoraj pocztą otrzymałam książkę wywiad rzekę Kamili Dreckiej z Haliną Kunicką.Książka też zatutułowana słowami piosenki która śpiewa pani Halina.Książka ma pięknę dedykację.Gduż Pani Kunicka była na spotkaniu autorskim w moim miasteczku i przemiła Pani Kasia z Biblioteki w Rydułtowach poprosiła o dedykację dla mnie.Potem ksiazkę starannie zapakowała i przysłala do mnie.Wcale tego nie musiała robić.Nasza znajomość jest z gatunku takiego ,że ja jestem ta upierdliwa co to ciagle od nich coś chce.Ale wierzcie mi jeśliby swiat składal się z takich ludzi jak panie z Biblioteki z Rydułtowy to byłby rajem.Nie wiem,może te panie odebrały takie prawdziwe solidne śląskie wychowanie,albo sa po prostu dobrymi ludzmi z wielka empatia do świata i ludzi.Wczorajszą noc miałam wiec z głowy bo poświeciłam ją na przeczytanie książki którą dostałam.Jak już pisałam jest to wywiad rzeka.Wspaniale sie czyta a ,że opisuje życie bardzo znanych postaci z życia kulturalnego naszego kraju ma też ogromną wartość poznawczą.Pani Halina Kunicka opisuje zwykłe życie niezwykłej osoby.Dementuje plotki,nieścisłosci w życiorysach stwarza w swoich wypowiedziach klimat osobistej pogawędki z czytelnikami.Bardzo lubie czytać ksiażki bibliograficzne,oparte na faktach,różne wywiady ,dzienniki ,pamietniki.Jak wiele dowiadujemy się o osobie ktorą niby znaliśmy tak nie do końca.Panią Halinę Kunicką spotykałam kilkakrotnie jak przychodziła ze swoim małym synkiem Marcinem do lekarza gdzie ja pracowałam.Przemiła osoba o wielkim uroku osobistym.Potem spotykałam ją na zakupach na ul.Rozbrat.Zwykła Pani taszcząca siaty z zakupami.Wieczorem na estradzie zmieniała siew piękną istotę,w divę,artystkę.Jej kreacje olśniewajace wtedy w tych czasach trochę siermiężnych były powiewem wielkiego świata.U jej boku też wspaniała postać człowieka kultury.Pan Lucjan Kydrynski jej maż.Byli piękną parą.Jak pięknie opowiada pani Halina na nawet bardzo intymne pytania pani Kamili Dreckiej ktore dotyczą jej małzenstwa i spraw rodzinnych.Jest bardzo szczera otwarta choc mówi o sobie ,że jest bardzo skryta.Jest to taki paradoks.A,przecież powszechnie wiadomo ze z paradoksow składa się życie.Nie mamy się czego dziwić.Bardzo zachęcam do nabycia tej pozycji.Jest dosyć droga ,co jest czasem problemem ale warto.Ja wszystkie książki i filmy czytam i oglądam kilka razy.Za pierwszym razem śledzę uważnie akcję,fabułe,potem zwracam większą uwagę na dialogi,a dopiero na koncu poznaję całośc artystyczną książki czy filmu.Tak mam,i to się nigdy u mnie nie zmieni.Mam jeszcze wiele ksiazek do przeczytania i filmów do zobaczenia,obym tylko zdążyła.Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zachecam do lektury.napisała Hala cdn.

sobota, 21 marca 2015

Jednak się dostałam -coś się wydarzyło w moim życiu codziennym.............

Jestem w takiej euforii jak bym wygrała w Toto grubszą kasę.Mimo mojej ogromnej empatii do Onetu już tak mnie wkurzyli ,ze już nic nie jest mi w stanie wynagrodzić mojej frustracji i nerwów.Nie można się dostać,żeby cokolwiek napisać.Kiedy napisałam na kokpicie wszystko uleciało w kosmos.I wreszcie kiedy sie dostałam nie potrafię pisać większą czcionką .Chyba nie umiem tego ustawic na zmienionej grafice strony.Ale do rzeczy .- piszę bo w moim życiu zaszły zmiany.Urodził nam się nowy członek rodziny.Mamy drugiego prawnuka.Będzie miał na imię Julian.Jest dużym dorodnym chłopcem.Ważył jak się urodził 4 kg i mierzył 56 cm.Wszyscy faceci w naszej rodzinie mają najmniej 180 cm.Więc mam nadzieję że i Julian nie będzie ułomkiem.Młodszy Filip /niecałe dwa lata/ na razie chyba nie bardzo sobie zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji.Już nie będzie tym jedynym.Ale ma wspaniałego tatę i mamę i nie dadzą mu chyba za bardzo odczuć tego, że trzeba wszystko dzielić na pół.Moj wnuk a ojciec tych dwoch maluchów,bardzo przeżywał kiedy dowiedział sie ,że ma brata.Płakal bardzo żałośnie mimo,że był na to przygotowywany.Moja radość go bardzo wkurzała.Kiedy mowiłam mu o braciszku zatykał mi buzię rączką nie chcial nawet słuchać.Wiec ja widzicie reakcje moga być różne.Sa jeszcze dwie wspaniałe babcie które na pewno wynagrodzą Filipkowi trudny czas.Wczoraj pod nasz dom przyszła rodzina jelonków.Mama,tata,i dzieciatko.Spacerowali i wcale się nie bały naszych psów.One też nie okazywały specjalnego zainteresowania.Dla mnie były jednak atrakcją bo już dawno ich nie było.W domu po wszystkich chorobach spokój.Kotki mają się dobrze.Zadziwiają nas codziennie.Dwa koty żyjące w obejsciu-rezydenci też sobie radzą.Najgorzej jest kiedy jest zimno.Ale w tym roku zima była łagodna.Tylko ten gaz coraz chyba droższy jeśli za dwa miesiace rachunek był na kwotę 2,700 złotych przy takim słabym grzaniu to co by było jak byłyby mrozy.Za dużo jest tych kosztów około tego gazu.Ale z czegoś trzeba te dziesiątki tysięcy płacić dla tych wszystkich dyrektorów,supermenagerów..I tak to jest.Do tego jeszcze prąd.Dobrze ,że nasze potrzeby już są mniejsze.Nie jemy tak dużo bo się karmimy pigułami.Swoja drogą to pierwszy raz był u mnie na wizycie lekarz ktory zapytał mnie jakie leki biorę.Ważne to było dla niego ale i dla mnie.Bo przecież leki wchodzą w rozne interreakcje z sobą i czasem przez to zamiast pomagać wręcz szkodzą.Myslę,że razem ze mna podzielicie moja radość z bycia zoną pradziadka.Może jeszcze kiedyś zostanę prawdziwa prababcią i doczekam się dziewczynki - prawnusi. napisała Hala cdn.....

czwartek, 19 lutego 2015

Wszystko się wyczerpało,brak mi już cierpliwości,a dlaczego?

Kiedy trzy lata temu rozpoczęłam pisanie bloga czyniłam to glownie z pobudek osobistych.Ja osoba czynna,mająca wielu znajomych dookoła siebie,spotykająca się z ludżmi codziennie ,nagle z powodu wypadku i ciężkiej choroby zostałam sama.Bliższa rodzina zajęta swoimi sprawami,postanowiła pomóc mi w trudnym oswajaniu nagłej samotności.Padło na komputer.Wybor okazał się bardzo trafny.Szczegolnie kiedy stało się już jasne,że moja choroba jest z tych ,co to już do konca będą mi towarzyszyć.Szczegolną sytuacją było też nasze zamieszkanie na małej mazowszańskiej wiosce.Warszawa stała się już czymś bardzo odległym.Nie tęskniłam za miastem,tu gdzie zanieszkałam bardzo mi się podobało.Cicho spokojnie,towarzystwo wspanialych zwierzaczkow bardzo mi odpowiadało.Pisałam o tym w moich pierwszych postach.Teraz jednak widzę że,zaszła we mnie wielka zmiana.Już nie mam cierpliwosci do spraw które się dzieją wokół mnie i nie chce mi się już o niczym pisać.No bo o czym tu pisać?Tematy się wyczerpały.Zresztą kogo to interesuje jak żyję i co mnie boli?Facebook zaspakaja mi w zupełności potrzebę kontaktu z ludzmi.Tam spotykam wielu ze znajomych.Rozmawiam z nimi ,cieszę się z ich komentarzy i wspaniałych zdjeć.Pisaniena blogu postanowiłam sobie odpuścić.Kiedy stwierdziłam że jest tylu wspaniałych autorów którzy piszą o niebo lepiej odemnie,zaczęlam pisać do szuflady .Może kiedyś to jeszcze wykorzystam a moze nie.Pisanie o polityce też uważam za niepotrzebne .Szkoda cierpliwości.Szczególnie temat Ukrainy bardzo mi bliski,jest dla mnie już tematem wyczerpanym.Bardzo smutne są te międzynarodowe, spotkania przywódców które nie wnoszą nic.Ludzie jednak giną i to głownie ludzie młodzi.Nie,nie mogę już o niczym pisać.Dopóki nie przestaną ginąć ludzie ja nie mogę już się zajmować osobistymi tematami.Opisywać co czytałam ,czy oglądałam.Co dzieje sie na naszej rodzimej scenie politycznej,tez już dla mnie nie jest tematem ,abym ja musiała o tym pisać.Robia to inni o niebo lepsi.I tak to by było na tyle w temacie pisania postów na bloga.Jeśli wydarzy się coś takiego,że uznam iz powinnam zabrać głos wtedy nie omieszkam się go zabrać.Pozdrawiam wszystkich blogowych przyjacioł.napisała Hala dnia 18 lutego 2015 roku.