środa, 12 lutego 2014

Stoch złoty i inne olimpijskie memy........

XXII Zimowe Igrzyska Olimpijskie  są w internecie podzielone na dwie ery:przed Stochem i po Stochu.Era pierwsza to bezlitosne wyśmiewanie w internecie roznych niedorobek i innosci ktore nie udały się organizatorom Igrzysk,Wysmiewane było wszystko:koedukacyjne toalety,wpadki techniczne w czasie ceremonii otwarcia igrzysk.Cóz my jako nacja lubimy się czuć fajniejsi,najmądrzejsi od  wszystkich a co dopiero od  Rosjan.Rosjanie choc oddali nam na chwile obwod Kaliningradzki .... i tak ilościa zdobytych medali są od nas lepsi.Era po złotym skoku Stocha to już czysta euforia,radosc.Miasto nazwano Stochi a a walutą obowiazującą jest złoty Stoch czyli 100 złotowka co będzie z gazem nie wiadomo,choć słychać głosy ,że ma podrozeć.To nie co ironiczne internetowe głosy świadczą tylko,że mamy poczucie humoru.Kamil sprawił wielka niespodziankę-doczekaliśmy się po kilkudziesieciu latach złotego medalu w koronnej konkurencji.Bardzo piękne było przekazanie warty swego czasu,kiedypodczas ostatnich zawodow w Planicy zająl pierwsze miejsce Kamil Stoch a Adam Małysz miejsce trzecie..Obaj wtedy paradowali ubrani w goralskie stroje a mistrz z Wisły wykonał  przed swoim następca elegancki ukłon,jakby chciał powiedzieć:o przyszłość polskich skokow można byc spokojnym.Pamiętam to dokładnie bo oglądałam wtedy te zawody.Ale tu muszę się przyznać zswego słabego nosa w tej sprawie -kto będzie liderem.Mnie wydawalo się,że Piotr Zyla będzie liderem.Ale Kamil jest bardzo inteligentnym zawodnikiem,pomaga mu też ojciec psycholog sądowy,Opanowanie  trenera Kruczka to tez jego punkt odniesienia.On nie traktuje własnego warsztatu oraz swojej grupy zawodnikow jak dzieł skonczonych.Widziałam jak odpalił po drugim skoku Stocha gdzie za tenskok były najwyższe noty:że jemu jednak błedy nie umknęły.Można to brac za czepianie się ,ale ci co znaja trenera Kruczka mowia ,że za tym stoi jego ogromny perfekcjonizm.I jak na razie wszyscy na tym dobrze wychodzą.Bardzo ja osobiście kibicuję reszcie chłopaków i chciałabym aby znależli też swoje miejsce na"pudle"Swoja drogą bardzo pięknie grała tam orkiestra nasz hymn.Obysmy go jak najczęściej słyszeli.........cdn.Hala

wtorek, 11 lutego 2014

Niewielki dodatek do wczorajszego wpisu.........

Wczoraj po napisaniu posta poczułam wielki niedosyt.Postanowiłam jednak prześledzić losy mej koleżanki z lat młodzienczych mego zycia.Po wystukaniu w Google nazwiska Urszula Burzywoda ukazała się wpierwszym rzędzie klepsydra pożegnalna.Usia bo tak do niej mówiłam była moją rownolatka.Miala 74 lata .Była moją równolatka.Piękne wspomnienia jej koleżanek z Uniwersytetu przybliżyły mi jej ostatnie lata życia.Była doktorem habilitowanym nauk humanistycznych na Uniwerdytecie Sląskim -pracownikiem naukowym i dydaktycznym.Tu chciałam w tym miejscu pokazać jaka była jej droga do tego sukcesu.Wychowywała się w prostej gorniczej rodzinie.Bardzo lubiła czytać wszystko co jej wpadlo w ręce,Wlaśnie z nią wymieniałyśmy się ksiązkami.Miałyśmy wspolne tematy.Kiedy w 7-mej klasie szkoły podstawowej przypadkiem doowiedziała się iz,jej rodzice ktorzy ją wychowywali nie byli jej biologicznymi rodzicami przeżyła okres życia bardzo trudny.Buntowała się przeciwko wszystkiemu i wszystkim.Przechodziła straszną traumę.Okazało się iz,jej rodzice byli prawdopodobnie narodowości niemieckiej.I obecni rodzice którzy byli w Niemczech na robotach stamtąd ja przywiezli.Szukała swoich korzeni przez Czerwony Krzyż ale,było to bardzo trudne.Dokładnie nie wiem ,czy otrzymała jakieś informacje.Kiedy nie chciała się dalej uczyć,rodzice powiedzieli jej żeby poszla do pracy.Została w wieku 16 lat robotnicą w fabryce garkow Silesia w Rybniku.Pracowała tam chyba ,z dwa lata kiedy podjęła decyzję,o nauce w wieczorowym Liceum.Tam zdała maturę.W roku 1963 była u mnie dwa tygodnie w Sandomierzu.Zwiedzalyśmy Sandomierz ,chodzila z moim synkiem na spacery i na zakupy.Do tej pory moj syn pamięta wspaniały prezent ktory od niej dostał.Muszę w tym miejscu napisać ,że wtedy nie było łatwych sposobów komunikowania się jak teraz .Pisałysmy z sobą listy.Nie miała żadnego chłopaka .Chciała siędalej uczycPoszła na studia .Przez dwa lata wykładała język polski w moim dawnym Liceum.Potem została pracownikiem naukowym swojej uczelni Uniwersytetu Sląskiego.Opublikowała wiele prac naukowych i napisała kilka ksiązek.Specjalizowała się w problematyce gwary slaskiej.Kiedy jeżdzilam z moimi dziecmi do mamy zawsze się spotykalysmy.W roku 2000 zabrałam mamę do Warszawy i nasza przyjazn zamarła.W koncu roku kilkakrotnie mi się przyśniła bardzo wyrażnie w dziwnych okolicznościach.Az,teraz przez Pana profesora chciałam ją pozdrowic i po prosić o kontakt i wtedy otrzymałan wiadomośc o jej zgonie w m-cu pażdzieniku 2013 roku.Bardzo mi smutno.I teraz już wiem,ze niczego nie wolno odkładać na pozniej bo tego"pożniej już możemy nie doczekać.Jej zycie jest dowodem na to ,że zawsze moze sie wszystko w zyciu zdarzyć.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Zycie jest jak ksiega,napisana losu ręką................

Dzisiaj spotkalo mnie ,jak to w życiu,tyle złego jak i tyle dobrego.Dzięki internetowi zobaczyłam swojego małego prawnuczka i jego psa.Mały jest wspaniałym radosnym 7-miesiecznym chłopczykiem.Zobaczyłam,że przybył mu towarzysz jego życia pies -dog niemiecki.Będzie to duży pies .W tej chwili jest szczeniakiem 3 miesiecznym a już jest dosyć duży.Myślę ,ze będzie on dobrym opiekunem Filipka.Mam nadzieję ,że sie bliżej poznamy.Filipek jest na etapie raczkowania.Zwiedza wszystkie zakamarki mieszkania ,jest bardzo mobilny. Gdyby nie internet nie widziałabym jak pięknie mu już rosną włoski.Ciemne takie jak ma jego tata.Fajnie jest choc na ekranie widziec swojego prawnuka pierwszego.Oglądam tez czasem zdjęcia moich wspaniałych wnukow.To już poważni meższczyzni.Mają swoje zycie ,zainteresowania,poglądy ale jedno ich wszystkich troje łączy -to mużyka.Dumna jestem z nich bardzo.Dzisiaj spotkała mnie przyjemnośc,że mogłam zobaczyć też czwartego młodego meższczyznę ,którego razem z nasza trójką gosciłam u siebie w domu kiedy był ich rówieśnikiem.Teraz to świezo upieczony absolwent medycyny -młody lekarz stażysta.Pamiętam kiedy ,rozmawiałam z jego mamą o planach studiowania medycyny.Wtedy pomyślałam sobie,że tego nie doczekam.A jednak,doczekałam i moge się cieszyc bo jest taka stara prawda ,że w rodzinie warto miec,ksiedza,prawnika i lekarza.Teraten mlody lekarz jest moim znajomym na fejsie.Swiat zwariował.Smutne wydarzenie jakie mnie spotkało jest z  gatunku takich nie wytłumaczalnych zdarzen.Mam na swoim profilu w znajomych pewnego Pana profesora z Uniwersytetu Sląskiego.Bardzo sympatyczny miły Pan wielki przyjaciel kolorowych ptaszków iPortugalii i jej piękna.Od czasu do czasu wymieniamy swoje poglądy.Dzisiaj zobaczyłam informacje o spotkaniu literackim na Uniwersytecie Slaskim.Przypomiałam sobie swoją koleżankę z bardzo młodych lat Pania doktor habilitowaną Uniwersytetu Slaskiego i napisałm prośbę do Pana profesora aby ja odemnie pozdrowil bo pewnie ją tam spotyka gdyz ona specjalizuje sie w literaturze.Kilka miesięcy temu snila mi się dosyc intensywnie.Zastanawiało mnie to ale,ja myslałam,że ona winna siedo mnie odezwać a ona pewnie ,że ja.I tak mijały lata.Byłysmy jako młode dziewczyny bardzo blisko siebie.Nawet kiedys w roku 1962 mnie odwiedziła kiedy mieszkałam w Sandomierzu.Potem spotykałyśmy sie rzadziej na Sląsku gdzie mieszkała moja mama i ona z rodzicami..Ale nasze spotkania były zawsze bardzo serdeczne i zyczliwe.Wiedziałam o niej i jejżyciu duzo bo kiedy przyjeżdzałam do mojej mamy spotykałam jej rodziców..Kiedy w 2000 roku zabrałam mamę do siebie do Warszawy utraciłyśmy kontakt.Jakieś kilka godzin temu odezwał się do mnie na prywatnej  wiadomości na fejsie  Pan ktory napisal mi kilka słow.Napisal mi ,że Pani doktor zmarła w pażdzierniku i podał linka  gdzie zobaczyłam klpsydrę o jej zgonie.Zrobiło mi się wprost nie wymownie smutno.Wszyscy odchodzą.Ja wiem ,ze taka jest kolej rzeczy ale jest to dla mnie już teraz bardzo przykre.Kończysię i kurczy mój świat.....serdecznie pozdrawiam.Cieszę się,że was mam...........cdn.Hala.

niedziela, 9 lutego 2014

Czy na ziemi czeka nas kuchnia kosmonautów ?

Pytanie zawarte w tytule jest trochę przewrotne?Teraz kiedy taka dużą wagę przykładamy do tego co jemy i jak jemy.Dziwnie ,że tak zapytałam.W tv wszystkie programy o jedzeniu mają się bardzo dobrze.Internet az,kipi od wszelkiego rodzaju przepisow na dobre jedzonko.A jednak?Czy pamiętacie jak w filmie Pan Kleks przygotowywał posiłki w swojej kuchni laboratorium? Oczywiscie !Przepis jest bardzo prosty:wez garśc kolorowych szkielek doloż coś tam ,coś tam.....Ta bajka jest już dzisiaj rzeczywistoscią.Zeby sobie ulożyć na cały dzień menu wystarczy oglądac uważnie reklamy:Zaczynamy od sniadania.Zamiast otwierac lodowkę i kombinować co tu zjesc.Wystarczy garśc pigułek suplementów diety: na odporność,na włosy,witaminy na wszystko itd.Obiad to też pigulki bardzo kolorowe :na apetyt i brak apetytu,na pracę jelit aby brzuch był wesoły i radosny i zaczał się  uśmiechac,na zgagę i na wątrobę.Kolacja to juś dla pań suplementy na kobiece dolegliwości i dla panów trochę krępujące te wszystkie pigulki na potencję itd.Co raz modniejsza jest kuchnia molekularna.A co za tym idzie.Znikną zupełnie zapachy na klatkach schodowych.Już nikt nie będzie czuł,że Pani Jadzia często gotuje kapustę.Odpadnie zmywanie naczyn i używanie chemii gospodarczej.Jacy zadowoleni będą ekolodzy bo wcale nie bedzie śmieci,i oszczedzana będzie woda. Jakie jednak będą wady takiego sposobu odżywiania? Otoz będą:Jesli zostaniemy pozbawieni tego co teraz jemy ajest to dla nas ponoc trujace-bedziemy chyba życ dwa razy dłużej.I to dla nas będzie wielka kara.Ktoś mi kiedyś powiedział:,że jeśli człowiek długo żyje to wszystkiego dożyje.A tak naprawdę mimo ciekawosci i świata i ludzi niektorych szczegolnie złych rzeczy nie chciałabym już dożyć.Wiec moji drodzy czytelnicy nie dajcie się zwariowac i nie dajcie sobie w mowic ,ze tylko z tym magnezem anie innym będziecie szczesliwi i cali hapy.Przeciez tak naprawde na wszystko ,można brać pigulki a gdzie wtedy pieknie zastawiony stół?Tylko w wyobrażni.O nie!Nie zgadzam się z tym zupelnie.Szybko wtedy ,mielibysmy  dosć takiego zycia.I ja miałabym zrezygnować z smakołyków mojej kuchni śląskiej.Nigdy,przenigdy żadne piguły mną nie będą rządzić i myślę,ze mam tyle samo zwolennikow w tej sprawie co przeciwników.Napiszcie do mnie co o tym sądzicie.Ciekawa jestem czy kuchnia molekuralna jest dla was atrakcyjna?Czy potraficie sie oprzeć cudownym reklamom na suplementy diety,które od rana we wszystkich mediach nas atakują.I czy rzeczywiscie odniosły w waszym organiżmie sukces.Czy przez nie stalyście się piękne,młode,wspaniałe?Napiszcie mi o tym bo ja jakoś nie moge wnie uwierzyć.Choc kiedys wierzyłam w 100% frekwencję w wyborach.Ale to było dawno i wtedy nie było suplementów diety.Serdecznie pozdrawiam cdn.....Hala.

środa, 5 lutego 2014

Bardzo jest mi przykro,ale ja mam takie zdanie na ten temat.............

Bardzo długo przymierzalam się do napisania postu na ten temat.Dzisiejsze doniesienia prasowe,zmobilizowaly mnie ostatecznie.Wiem,że wielu osobom nie będzie się podobało moje zdanie i osąd sprawy.Ale trudno,tak jest w życiu, nie każdy może się wszystkim podobać i z jego zdaniem się zgadzac też nie wszyscy mogą.Po tak dosyć przydlugim wstępie  dochodzę do meritum.Dzisiaj wielki krzyczący tytułw jednej z gazet.Ksiądz wikary ma kochanke,poprzednio-ksiądz ma dziecko itak nie ma tygodnia żeby takie tytuły nas nie szokowały.Tematu dla mnie nie mogło by być wogóle.Bo niby dlaczego,wszyscy ktorzy wierzą w Boga,muszą sie dzielic na tych co utrzymują celibat i na tych którzy też go nie utrzymują?.Pastorzy i księża grekokatolicy,ojcowie prawoslawni,nie utrzymują celibatu.Mają dzieci,zony rodziny a przecież wszyscy wierzą w tego samego Boga.Bóg je st przecież dla nas wszystkich ten sam.Modlimy sie do tego samego Boga.I Bóg nas wszystkich jednakowo kocha.W moich młodzieńczych latach miałam możnośc obserwować z bliska na Slasku Cieszynskim jak wygląda kościół anglikański.Pastor miał wspaniała rodzinę,jego corki byly moimi koleżankami.Wiedział jak trudne jest czasem życie małzenskie i rodzinne.Zapewnienie spokoju i życia rodzinnego w niczym mu nie przeszkadzało w prowadzeniu swojej wspolnoty modlitewnej w kosciele.To było w miasteczku Skoczow gdzie jest bardzo duzo ludzi wyznania ewangelickiego.Był szanowanym wielebnym,chociaż byl też ojcem,mężem.Parafia co prawda nie była taka bogata jak w kosciele katolickim.I wlaśnie o to chyba chodzi ,że za wszelką cenę utrzymuje się w kosciele katolickim celibat.CWydaje mi się ,ze jest to kwestia majątku kościelnego.Bo kiedy jest rodzina majątek kościelny ma już wielu beneficjentow,rozchodzi sie,że się tak wyrażę-po rodzinie.Ale,jeśli chodzi o wiarę i prowadzenie swoich owieczek cel jest ten sam.Widziałam też,jak biedne są w porownaniu do kościoła katolickiego parafie grecko-katolickie,za Lwowem.I oni tez mimo,że mają rodziny wyznają tą sama naukę,wiary.Ucza przestrzegania dekalogu i sami dają wspaniały przykład żyjąc uczciwie w swoich rodzinach.Nie żyja w oderwaniu od rzeczywistosci,znają życie od tej prostej ludzkiej strony.Uważam,że celibat w kościele katolickim jest w obecnych czasach bardzo trudnym wyzwaniem.Miałam kiedyś przyjaciela wspaniałego kolegę ,był księdzem katolickim.Niestety nie żyje juz od kilku lat.Często rozmawialismy na temat celibatu,i kiedyś zwierzył mi się iz,nieraz przeżywał kryzys wiary własnie  z powodu surowych zasad przestrzegania celibatu.Ja też nie mogę się zgodzić,z niektorymi zasadami ktore istnieją w kościele katolickim.Boli mnie też,że w kosćiele katolickim doszło w ostatnim czasie do wielu spraw nieetycznych nie licujących z nauka koscioła.Czy nie za wysoka to cena za utrzymanie tych wszystkich majątkow koscielnych ?.Uważam,że jest teraz juz wreszcie czas aby o tym wszystkim rozmawiac.Papież Franciszek daje taką nadzieję.Cały czas musimy pamiętać,że Bog jest jeden Wszechmogący ale,dla wszystkich i bogatych i biednych,chorych ,pięknych,bogatych,czarnych ,białych,żóltych.Wiele spraw w kościele katolickim wymknęło się i doszło do wielu nieprzyjemnych spraw.Jedno mnie tylko zastanawia do kogo chodzili do spowiedzi,i komu szeptali do ucha o swoich niecnych pedofilskich czynach i jak uzyskiwali rozgrzeszenie?Podoba misię,że w kościele ewangelickim nie ma spowiedzi sw.takiej jak w kościele katolickim.Jest spowiedz powszechna a,ludzie tam jakby lepsi.Warto by było przesledzić ilu ludzi którzy popełniali zbrodnicze czyny-jakiej byli wiary?.Wiem,że podjęlam się napisania kontrowersyjnego postu ale myślę,że ostatnie wydarzenia dały mi wystarczającą legitymacje do takiego opisania sprawy.Swiat nie jest taki zły.......................cdn.HalaPrzepraszam za chaotycznośc postu ale,pisze od razu na czysto.Nie stosuję brudnopisu.Piszę co mi serce dyktuje.......

niedziela, 2 lutego 2014

Swiat nie jest taki zły-niech no tylko zakwitną jabłonie............

Tytuł mego postu zaczerpnęłam z tytułu piosenki Agnieszki Osieckiej.Dlaczego ?Otóż od dwoch dni słucham w Programie I Polskiego Radia spotkań z piosenkarką Halina Kunicka.Wspaniałe spotkania z nostalgia.Panią Halinę kiedy pracowałam na ulicy Lazienkowskiej na Powiślu,często spotykałam.Widziałam jak taszczyla ogromną torbę z zakupami,a wieczorem oglądałam ją na koncercie w teatrze Buffo.Piękną ,elegancka w świetnej formie.Pamiętam też kiedy w przychodni mały jej synek czekał na wizytę lekarską.A teraz już sam ma prawie dorosłych synow.Przez dwa dni sobotę i niedziele opowiadala ona o swoim zyciu i śpiewała swoje piosenki.Opowiadała jak dochodziło do takich a nie innych nagrań.Skąd brala pomysły repertuarowe i  ile z tym miała czasem problemów.Prywatne życie też miało ogromny wplyw na to co śpiewała.Np.płyta 12 godzin z życia kobiety była jakby zapisem muzycznym jej 12 godzin z życia prywatnego.Dużo opowiadała też,o swoim malżenstwie z Lucjanem Kydrynskim.Teraz ogromną radość sprawiaja jej spotkania z piosenka w róznych Domach Kultury,Domach Spokojnej Starości,DPS-ach.Czerpie z tych spotkan energię do zycia.I tylko jednego żałuje ,że trochę zbyt mało czasu poświęcala wnukom kiedy byli mali.Bardzo chwaliła swoją cudowna synową Anna Marią Jopek.Jednym słowem .ardzo przyjemne są takie spotkania radiowe z  ciekawymi osobamiWczoraj wieczorem,tv w programie tvn /rzadko oglądam ten program/obejrzałam dwa filmy i obydwa serdecznie polecam moim czytelnikom.Film o tytule"Wymyk" poruszający trudnośc wyboru wlasciwej postawy w stosunku do zagrożenia z zewnątrz.Glowny bohater aktor.Robert Więckiewicz gra koncertowo swoją rolę.Cała obsada dobrana fantastycznie i temat choć bardzo trudny daje nadzieję,ze polski film ma się dobrze.Tylko ten głos.Nie wiem dlaczego,ale każdy polski film ma kłopoty z dżwiękiem.I jeszcze jedno zauważyłam ,że trochę trudno się ogląda filmy fabularne po serialach.W filmie realizowanym na długiej taśmie wszystkojest filmowane długim kadrem.Długo aktor idzie np.drogą a w serialu myk ,myk i już.Zmiana kadru.I to trochę denerwuje. Drugi film ktory obejrzalam w tą sobotę był film o tytule "Noce w Rodanthe" z głowna rolą Diane Lane i Richarda Gere.Kiedy czytałam zajawkę pomyslałam sobie ot,jeszcze jeden melodramat amerykanski.Ale ten film to nie taki zwykły melodramat to film poruszający przeżycia lekarza kiedy nie udaje mu się operacja i umiera mu pacjent.Przeżycia lekarza i rodziny zmarłej,rozmowy i wpływ na życie prywatne,bardzo dobrze w tym filmie zostały ukazane.Teraz kiedy tyle doniesień na temat znieczulicy medykow mamy w mediach,widzimy ,ze jednak nie jest to wszystko takie jednoznaczne jak by się wydawało.Bardzo mądry dobry film.Polecam go do obejrzenia w sieci.Mnie osobiscie najbardziej podobał się taniec bohaterki z starszym mieszkancem miasteczka na festynie z okazji konca huraganu.Jak pieknie bawili sie ludzie ktorzy przeżyli huragan i to ludzie już w zaawansowanym wieku.Choć film konczy się smutno ,ma jedno ważne przesłanie,ze rodzina potrafiła się pieknie z sobą porozumiec i jest razem.Mam nadzieję,ze zacheciłam was do mojego świata filmu  i tego czym żyję w swoim życiu codziennym........cdn Hala

piątek, 31 stycznia 2014

Konkursy ,konkursy......

Moi drodzy przyjaciele!Bardzo Was proszę pomóżcie w konkursie na Blog Roku 2013.Uczestniczy w nim moja znajoma Anna Baran z blogiem o tytule -"szpakowe drzewo" Jest to blog o szalonej pasji pani Anny.Przywraca do życia stare budowle i opisuje wspaniale swoje inne pasje.Trzeba wysłać SMS za niecale dwa złote o treści F00003 na numer 7122.Bardzo wszystkim z gory dziekuję Halina z moj swiat-życie codzienne halinas40013

czwartek, 30 stycznia 2014

Szukam klucza do przyczyn i skutkow-może by mówic.częściej nie?

Wszyscy ostatnio zastanawiają się,nad problemem ludzi starszych.Dzisiaj słuchalam wypowiedzi pewnego bardzo madrego lekarza.Stwierdził on iz, w naszym kraju nie ma żadnej opieki nad ludzmi starszymi.A,jeśli już nawet cos jest,to jest to zupelnie zle zoorganizowane.Szczegolnie to widać u ludzi  starszych ze wsi i małych miasteczek.Jest ogromna przepaść,między nami,a ludżmi mieszkającymi w innych krajach Europy.Narasta w bardzo szybkim tempie depresja ludzi starszych.Co ja tu wypisuję?A,młodzi ludzie co mają powiedziec?Jak oni mają zyć?Studia skonczone,a pracy ani widu,ani słychu.Trzeba emigrować,aby nie zmarnować sobie życia w swojej własnej ojczyżnie itd. itd.............Temat rzeka.Ale chyba zgodzicie się ze mną,że los i codzienne życie seniorów mieszkających na wsi jest bardzo cieżki.Kiedy jeszcze tak jak u mnie w mojej rodzinie jest dwoje wspierających się starszych ludzi to mały "pikuś"Co innego kiedy żyje na wsi samotnie starszy człowiek.Sąsiad daleko,dzieci daleko i nikogo nie obchodzi jak on żyje. Kiedyś istniała przy każdej przychodni rejonowej ,instytucja lekarza i pielegniarki środowiskowej.Oni z założenia musieli co jakiś czas obejśc swoj rejon,zapoznac się z swoimi podopiecznymi.Opisać w swoich dzienniczkach jak żyja ich pacjenci. Na co chorują,czy się leczą,w jakich warunkach żyją,czy ma im kto pomóc w krytycznych momentach ich zycia.Poniewaz,pracowałam w latach 70-tych ub.wieku w przychodni rejonowej widziałam jak to funkcjonowało.Pamiętam naprzykład  sytuację trudna,u naszej pacjentki skąd inąd znanej osoby.Pani Marta M.znana piosenkarka bardzo chorowała ale nie miała wsparcia w rodzinie.Zadziałała opieka w podstawowej opiece spolecznej-pielęgniarka środowiskowa  i bardzo jej pomogło dojsc do siebie. Na wsi kazdy kto choruje na choroby przewlekłe ,uciążliwe  ale nie smiertelne ma po prostu przechlapane/przepraszam za kolokwializm/Umrzeć trudno i życ jeszcze trudniej.Powstają  różne programy,fundacje mające  sie zajmować starszymi ludzmi .Nic one nie bedą w stanie zrobic kiedy nie będzie istniała prawdziwa podstawowa ,opieka lekarsko -pielegniarska z prawdziwego zdarzenia.Wszyscy młodzi lekarze chcą byc anestezjologami,chirurgami.Lekarzem w podstawowej opiece lekarskiej nie chce byc nikt.Chyba ,że  będzie to dla niego dodatkowe zajęcie i tak wlaśnie traktowane.Dokładnie pamiętam z swego rodzinnego miasteczka naszego lekarza rodzinnego.Pan dr.Bruckner znał cała rodzinę.Wiedział o swoich podopiecznych wszystko,co wiedzieć powinien a nawet,jeszcze więcej.Leczył wszystkich i starych i młodych a nawet bardzo młodych.Kiedy mój maleńki synek cieżko zachorował .Potrafił dać trafne rozpoznanie i mu pomoc i obyło się bez szpitala.Mieliśmy do niego bezgraniczne zaufanie.W jego diagnozy wszyscy wierzyli,i stosowali sie do jego zaleceń.Ale to byly czasy !!!Nie było tej biurokratycznej machiny,tego liczenia ,gdzie po pewnym czasie już nie ma czego liczyć.Błagam naszych wybrańców narodu.Zróbcie coś z tym bałaganem,bo nie dlugo już nie będzie co sprzątać.I żaden Owsiak i jego Orkiestra wam już nie pomoże.   cdn.Hala

sobota, 25 stycznia 2014

Mam nadzieję,że ten trud nie pójdzie na marne...........

Codziennie od miesiąca slędzę w wszystkich programach informacyjnych doniesienia agencji o sytuacji w Ukrainie.Zastanawiacie się pewnie dlaczego napisałam w Ukrainie a,nie na Ukrainie.Otoż, byłam dzisiaj świadkiem poważnej dyskusji w programie I Polskiego Radia na temat jak winno się mowić poprawnie "w Ukrainie"czy "na Ukrainie".Przecież nie mówimy "na Niemczech" ale  "w Niemczech",w Francji"a nie "na Francji".To taki zbytni kolokwializm w stosunku do tego narodu.Szanuj sąsiada swego bo możesz mieć jeszcze gorszego.To taka stara prawda.Bardzo mnie martwi sprawa braku jednego charyzmatycznego przywódcy tego narodu.Osoby z którą czy prędzej ,czy pozniej musiały by się liczyć obecne władze.Wittalij Kliczko nie przez wszystkich uczestników demonstracji na Majdanie,jest uznawany jako przywódca.Nie wiem, ale boję się,że bardzo blisko jest tam do wojny domowej-gdzie brat bije brata.Nie,od dawna wiadomo,że Ukraina jest podzielona na dwie części zachodnią i wschodnią.Na wschodzie jest przemysł ścisle współpracujący z Rosją.Na zachodzie żyją ludzie,mający związki z zachodem.Jeżdżą  na zachód do pracy i jakoś sobie radzą.Wszystkie władze na zachodzie obsadzone są przez osoby mające związki z Rosją.Tak było w czasach komunistycznych i tak jest chyba dalej.Nawet premier nie za bardzo dobrze mówi po ukrainsku.Zwykli prości ludzie ,też nie za bardzo się między sobą lubią,ci ze wschodu mają się za lepszych bo są bogatsi od tych z zachodu.Trzy wyznania religijne też,nie służą bliższej integracji.Tak naprawdę to przespała też sprawę Ukrainy,Unia Europejska a teraz bija na alarm.Wielkie larum tu nie pomoże,trzeba jakoś pomóc tym młodym gorącym rozpalonym glowom.Bo eskalacja,całej awantury nic nie da.Moje związki rodzinne z Ukrainą nie pozwalają mi spać spokojnie .Ale dobrze pamiętam,list do mego syna od córki mej ciotecznej siostry z Ukrainy w czasie naszego stanu wojennego.Napisała ona studentka Uniwersytetu Lwowskiego -cytuję-to u was wszystko przez imperialistów z Ameryki się dzieje.Bardzo to było przykre takie stwierdzenie.Ale to zrobiła już propaganda..Tam potrzebny jest przywódca .Twardy gość.Z którym będą się liczyc.Swoja drogą dziwne jest milczenie byłej premier tego kraju.Zastanawia też,brak bezpośredniej reakcji prezydenta na to co się dzieje.Myślę ,że mądre oredzie do narodu.-mogłoby nie co uspokoić wszystkie strony.Zabezpieczenie dla ludzi możliwości wyjazdów bez zaproszeń,uciazliwych formalnosci,bez wiz też by tu na pewno pomogło.Potrzebny jest mądry dialog.To jest wielki impas.Teraz się już nic nie jest w stanie ukryć co się tam dzieje.W globalnej wiosce wszyscy wszystko  wiedzą.My,możemy ich tylko wspierać na różne sposoby...........cdn.Hala

czwartek, 23 stycznia 2014

Mojego opisania ciąg dalszy............

.....Wspaniałe małzenstwo p.Gontów z Gorzowa Wlkp.Najpierw poznałam p.Marię.Bardzo mi sie spodobało jak podpisywała się pod komentarzami poprostu Maryśka.Bardzo mnie tym ujęła.Ciepła wrazliwa osoba.Jako jedna z pierwszych osób dodawała mi otuchy.Jej blog z stroną tytułową-Maryśka spaceruje w polu  kwitnącego rzepaku.Cudowny energetyczny widok.Małżenstwo państwo Maria i Bogdan Gontowie to prawdziwi globtroterzy.Ciągle ich gdzieś nosi.Są wszędzie gdzie dzieje sie coś ciekawego-warte opisania.Są wielkimi admiratorami naszych Ziem Zachodnich.Opisują ciekawe miejsca,zachęcają do lepszego poznania miejsc ktore odwiedzają.Dzięki nim poznałam też Danię ,jej piękne urokliwe miejsca.Teraz mają nową stronępt.Kielakowie .Czesto tez do nich zaglądam.Dzięki nim poznałam wiele interesująch osób,ktorych poznanie poszerzyło mój krąg znajomych na facebooku.

Kiedy na facebooku odezwała się do mnie rodzina z Ukrainy byłam przeszczęśliwa.Poznałam też bardzo dla mnie serdeczne osoby z Lwowa.Pani Wiktoria Wojtowicz i Tatiana Maksimienko przesympatyczne Lwowianki z mojego ukochanego Lwowa.W roku 2013 odwiedziła mnie moja rodzina z którą kontakt utraciłam przed prawie  pol wieku temu.Ale kiedy się spotkałyśmy,tych lat rozlaki jakby nie było.Było tak jakbyśmy się ,niedawno rozstały.Teraz w grudniu moja corka pojechała do Lwowa na kilka dni.Aby poznać cała rodzinęa,przedewszystkim ciocię ,ktora ma już swoje lata.Bardzo się jej ta wyprawa udał.Przywitała z nimi Nowy Rok.Teraz w świetle ostatnich wydarzeń na Ukrainie -bardzo się o nich boimy.Chcielibyśmy ich znowu gościć u nas.Dobrze,że jest skyp tam mozemy się zobaczyć i pogadać.

Muszę też opowiedzieć jak bardzo internet i poznani przez niego ludzie wplynęli na moje życie codzienne.Pan Mariusz Sikorski który kiedy pojechał na Ukrainę przywiozł mi wiele informacji genealogicznych jest dla mnie wzorem młodego wrazliwego człowieka,który bardzo chętnie poświecił mi swój wolny czas.Jego opisy i zdjęcia z cmentarza w Bobrce oglądałam z wielkim wzruszeniem.Bardzo  chętnie zagladam na My heritag i czasem coś tam też piszę.Kiedy opisałam 2012 w Dzien Kobiet moją mamę i moje opisanie poszło na cały świat ,pękałam z dumy.Brałam też udział w konkursie Ambasady Szwajcarii w Polsce i Onetu.Temat:Moja Szwajcaria.Opisałam wtedy swoją podróż z Ukrainy do Polski przez Niemcy Szwajcarię.Tak,taką okrężną nieco droga wracała moja mama ze mną malutka do domu na Sląsk z Lwowa kiedy wybuchla wojna.Miałam wtedy 5 miesięcy życia.Za swoją pracę otrzymałam piękne wyróżnienie.Napisałam wszystko to co opowiedziała mi moja mama.Moim wielkim żalem jest to ,że nie dane już było mojej mamie ,poznać internetu.

Osobnym bardzo dla mnie ważną sprawą jest spotkanie na NK moich ukochanych koleżanek i kolegów z Szkoły Sredniej.Ja tego nie potrafie opisać,wyrazic słowami.Ile ja miałam radości jak odzywali się do mnie ludzie z ktorymi nie widziałam się bardzo dużo lat.Pól wieku z okladem minęlo .Kiedy wreszcie się spotkalismy/opisałam to w moim blogu/było tak ,jakby nie było tych bagatela 55 lat.

Osobną moją fascynacją jest nawiązanie kontaktu i poznanie bardzo dla mnie ważnych osób z Sandomierza.Miejsca które w moim sercu zajmuje bardzo dużo miejsca.Ukochane miasto,gdzie mieszkałam kiedy byłam młoda.Tam w tym mieście ,kochałam płakałam .Byłam młoda i dla mnie to były lata magiczne.Dzięki moim znajomym z tego wspaniałego miasta,jestem tam jeszcze  ciagle z nimi.Bardzo lubię z nimi wymieniać poglady,wiedzieć co się u nich dzieje.Sandomierzacy rozrzuceni są po całym świecie.Dumna jestem,że mogę powiedzieć,że jestem jedną z nich.Teraz w jesieni mego zycia ,kiedy wiem,że już tam nie pojadę nie zobaczę na wlasne oczy -każda wiadomość z tego miasta jest dla mnie bezcenna.

O wielu osobach które żyją ze mną w internecie/przepraszam za kolokwializm/ nie napisałam .Ale wszyscy ,sa dla mnie najważniejsi,są całym moim swiatem.Jako ,że mieszkam w małej mazowieckiej wsi jesteście wszyscy moimi łącznikami ,pozwalacie mi budzić się z nadzieją,że może coś tam ciekawego do mnie napiszecie.Szczególnie waznym jest dla mnie pewien mieszkaniec Bramek p.S Janicki dzięki niemu wiem ,co dzieje się w naszej najbliższej okolicy Pozdrawiam serdecznie.....cdn.Hala