wtorek, 7 lutego 2012

Dobre miejsce..................

Minelo wlasnie poltora roku jak pozegnalam Warszawe.Zamieszkalam w malej wsi Bramki k.Blonia.Po 40 latach mieszkania w stolicy bylo to nielada wyzwanie dla mojej rodziny.Balam sie wszystkiego.Ale jednoczesnie bylam szczesliwa ze mam przed oczami,widokrag.Wszystkie okna w calym mieszkaniu wychodza na cztery strony swiata i wszedzie jest zielonoWarszawskie mieszkanie bylo na 6 tym pietrze z widokiem na szara sciane sasiedniego bloku.Cisza i spokoj jaka jest wokol nas z poczatku budzila w nas zdziwienie.I tylko dzwon z koscielnej wiezy bijacy rano na msze,w poludnie o 12 tej i wieczorem na msze swiadczy o tym ze mieszkamy wsrod ludzi.Moja kolezanka z Warszawy miala obawy jak bedzie z dostepem do lekarza.Ja tez mialam pewne obawy.Otoz nic z tego,sie nie potwierdzilo.Jest bardzo dobrze ,wrecz fantastycznie.Przychodnia z lekarzami pierwszego kontaktu dziala bez zarzutu.Sa dostepni kazdego dnia i rano i po poludniu.Caly personel bardzo zyczliwy,kompetentny.Po pierwszej swojej wizycie u mojej przemilej dr.Zawadzkiej poczulam sie dobrze zaopiekowana.Wobec ogolnych klopotow z sluzba zdrowia,my nic takiego nie odczuwamy.Nawet glosna w calej Polsce sprawa recept u nas nie miala miejsca.Ten spokoj i poczucie bezpieczenstwa,jakie tu mamy jest dla nas bezcenne i bardzo sobie to chwalimy.Wszystkie inne sluzby miejskie z  gminy Blonie tez wg.mnie dzialaja bez zarzutu- pogotowie ratunkowe,wywoz nieczystosci wg.harmonogramu zawsze punktualnie,straz miejska zglaszajaca sie zawsze kiedy jest wzywana.To jest wysoki standart uslug i nie jedno duze miasto mogloby nam pozazdroscic takiego standartu.Zeby nie bylo tak laurkowo-drogi na bocznych uliczkach wymagaja pilnej naprawy.Ale mysle ze na wiosne sie doczekamy naprawy naszej Bajecznej,wszak nazwa ulicy do czegos zobowiazuje.No i te dzikie wysypiska tworzace sie na zaniedbanych posesjach.Tez cos z tym trzeba zrobic.Bramki to dobre miejsce............. cdn........Hala

poniedziałek, 6 lutego 2012

Nie lubie poniedzialkow...................

To slynne powiedzenie  z filmu jest bardzo adekwatne do sytuacji w jakiej jestem.Ciezko bylo mi wstac.Wszystko bolalo.Potrzebuje okolo godziny aby sie rozruszac.Ciekawosc jednak mnie zmobilizowala i wstalam aby wlaczyc mego przyjaciela.Komentarze jakie  od kilku dni ukazuja sie w mediach w sprawie z Sosnowca,budza we mnie groze i przerazenie.Tragedia ludzka jako wielka sensacja.Chcialoby sie rzec-c"ciszej nad ta trumna"Gdzie byli wszyscy bliscy tej rodziny,ze nie dostrzegli ze cos niepokojacego sie wtej rodzinie dzieje.Ja wiem wszyscy strzega"prywatnosci",nie chca sie wtracac.Trzeba sie wtracac ,aby nie bylo takich nieszczesc.Teraz latwo pojsc -zaniesc zabawke ,zapalic znicze,do tego nie trzeba odwagi.Ale gdyby ktos sie wykazal odwaga do tego by nie doszlo.Trzeba reagowac ,bo jak wszyscy sobie odpuscimy to strach myslec co bedzie.Dzisiaj mlodzi ludzie maja malo cierpliwosci do dzieci.Sami dlugo mentalnie sa dziecmi.Kochaja komputerki ,rozne zabaweczki ,gadzety.Chca zyc lekko ,wesolo bez odpowiedzialnosci a ze,czasem przytrafi sie nowa zabawka DZIECKO ,ktore placze,chce sie bawic ,chce jesc,jest to juz

wielki dla nich problem.Okazalo sie ze nasz sasiad ktory zmarl mial kilka lat temu krwiaka i mial operacje.Wycieto duzego krwiaka a,maly zostal nie mozna go bylo usunac.Mial sie kontrolowac,uwazac na siebie.Ale on mial z tym problem.Kilka dnie przed smiercia kiedy cisnienie atmosferyczne osiagnelo rekordowa wysokosc,bardzo bolala go glowa.Widocznie pekl mu ten krwiak i odszedl w zasadzie w snie.To dobra smierc.I dla chorego i dla rodziny.Ja,ktora swiat realny ogladam tylko z perspektywy okien naszego domu.Bardzo boleje nad brakiem widoku krzatajacego sie wokol swego samochodu naszego sasiada.Pogoda jet bardzo ladna ale,w dalszym ciagu duzy mroz.Dzisiaj po polu naprzeciw naszego domu hasaly piekne duze zajace.Wogole sie nie boja bazantow ktore dumnie spacerowaly niedaleko nich.Kogut bazant jest piekny,dostojny.Zadziwiajace jest jak wspolnie potrafia zyc w jednym srodowisku,niedaleko domostw ludzkich.Dzisiaj mam ochote na nalesniki i zaraz zabieram sie do roboty.I to by bylo wszystko na dzisiaj.............cdn.Hala

piątek, 3 lutego 2012

dzieje sie wokol.............

Po wczorajszym horrorze z piecem do ogrzewania domu dochodzimy do siebie.Bylo bardzo nerwowo.Mroz coraz wiekszy,piec wylaczony.Nie bylo nam za wesolo.Pan ktory mial sie ta awaria zajac,nie mogl sobie poradzic z iloscia zlecen na naprawy.Powiedzial ze sie postara ,ale gwarancji na to ze zdazy jeszcze w dniu wczorajszym nie dawal.Jednak sie udalo i o godz.19-tej piec zostal ponownie wlaczony i po kilku godzinach rozkoszne ciepelko nas utulilo do snu.Dzisiaj  o godz.10-tej wpadla do nas corka z alarmem aby"general" poszedl do naszego sasiada.Miala od niego telefon ze cos sie dzieje z jego synem i juz wezwala pogotowie ratunkowe."General" poszedl a za nim przyjechalo pogotowie.Okazalo sie ze syn Pana W. juz nie zyje.Po chwili przyjechala policja.Nie wiem kto ja wzywal ,chyba ci z pogotowia?.Niedlugo potem,zjawili sie synowie,ktorzy raczej nigdy nie odwiedzali swego dziadka.Ale jest majatek wiec trzeba trzymac reke na pulsie.Tak to juz jest .Do pomocy nie bylo nikogo.Dziadek sam borykal sie z uciazliwym synem.Zaistniala jednak ewentualnosc spadku i cala rodzina zostala postawiona na bacznosc.W taj chwili a,jest godz.15 ta kilka samochodow parkuje pod brama domu Pana W.Bardzo mi zal bylo syna Pana W.byl to bardzo skadinad  fajny czlowiek uczynny,pracowity /oczywiscie kiedy Pani Wodka na chwile mu odpuscila/bardzo sympatyczny,zlota raczka.Nie wiadomo jaka byla przyczyna jego odejscia,ale bardzo szkoda ze tak sie to skonczylo.Dlugo bede pamietac ten dzien 3 luty 2012.Jakos tak rok po roku ktos na tej naszej Bajecznej nas zegna............cdn.Hala

czwartek, 2 lutego 2012

Odeszla Poetka.............

Cos niebywalego.Napisalam o odejsciu naszej poetki Wislawy Szymborskiej,niestety poniewaz ,musialam przerwac pisanie,ale nie zapisalam szkicu wszystko sie skasowalo.No coz gapowe sie placi.Nasza laureatka Nagrody Nobla odeszla tak godnie i spokojnie jak na to zasluzyla.Byla osoba pogodna ,pelna humoru.Kochala ludzi a,do siebie miala stosunek nieco ironiczny.Potrafila smiac sie z siebie samej.Miala do siebie dystans.Kiedys przeczytalam wywiad z jej osobistym sekretarzem Michalem Rusinkiem,opowiadal ze byla kobieta pelna zagadek.Potrafila czasem byc uparta,nawet niekiedy nieznosna,ale zawsze byla wielka dama.I potrafila kochac ludzi.Krakow i caly kraj poniosl niepowetowana strate.Odeszla wielka poetka i czlowiek.Mam przyjaciela na Nk jest zarejestrowany jako Bielsko-Biala najpiekniejsze miasto.Nie wiem kto jest?Jest anonimowy.Ale kocha poezje.Ja nie bardzo gustowalam w poezji.Wspolczesnej prawie nie czytalam .Dzieki niemu poznalam tworczosc wielu poetow i bardzo polubilam te jego poetyckie komentarze na moim profilu.Dzisiaj zamiescil piekny wiersz Wislawy Szymborskiej.Bardzo sie wzruszylam.Ja najlepiej pamietam slowa poetki-nic dwa razy sie nie zdarza...........Mysle ze teraz wiele ludzi zainteresuje sie jej poezja.Tak to juz jest ,jestesmy bardziej doceniani po odejsciu niz za zycia.Teraz troszke co u mnie w domu.Moj "general" dzielnie walczy z zima .Jest glownym zaopatrzeniowcem domowym.Kotka Pusia ani,mysli isc na dwor na mroz.Uwielbia kiedy ja lusterkiem puszczam jej "zajaczki".Skacze ,biega i je lapie.Ma jednak dosc slabe serduszko,szybko sie meczy.Te skoki na drzewa wysokie ja chyba oslabily.Tak mysle.Dzisiaj mamy znowu problem cos sie stalo z piecem gazowym c.o.Za dwie godziny maja przyjechac fachowcy i zobaczymy co dalej.Troche nas to zmartwilo.Mrozy duze i wielki klopot dla nas domownikow.cdn.........Hala

wtorek, 31 stycznia 2012

zycie plotki..........

Nie ma chyba czlowieka ktory by nie przekazywal zaslyszanych rewelacji w dalszy obieg.Lubimy wiedziec rozne rzeczy o naszych znajomych i czasem je przekazywac dalej.Pol biedy kieda sa to nieszkodliwe,nikogo nie raniace opowiesci zaslyszane gdzies na boku.Gorzej gdy kogos takie pseudo prawdziwe  wiadomosci,obraza wprowadza w rozpacz.Nigdy nie mozna byc pewnym jak daleko,ingerujemy w zycie prywatne osoby o ktorej powtarzamy zaslyszane plotki.Plotka jak to plotka,zawiera zawsze jakis procent prawdy.Nie darmo sie powiada "ze cos jest na rzeczy".I wlasnie to jest najbardziej niebezpieczne  w przekazywaniu plotek.Czasem kiedy slyszymy burzliwe dyskusje naszych elit politycznych,mam wrazenie ze czesto posluguja sie zjawiskiem plotki.Chetnie z nich  korzystaja.Jest takie fajne powiedzenie moze nie bardzo znane-ze plotkarze  to czesto omawiaja sprawe"jak to jedna pani drugiej pani wsadzila do d..y grabie.Czesto zupelnie absurdalne sytuacje mowione na serio urastaja do rangi waznego problemu kiedy przekazywane sa przez ludzi dobrze poinformowanych.Takich co to wszystko dobrze wiedza.Gorsza forma plotki ,jesli mozna tak kolokwialnie powiedziec to pomowienie.Ile nieszczesc i klopotow moze spowodowac takie niby zwykle -pomowienie.Strzezmy sie i starajmy sie walczycz pomowieniami i plotkami w naszym zyciu.Wierzcie mi ze niejedno zycie ludzkie maja na sumieniu plotkarze.Troche juz tego zycia przezylam i wiem z autopsji co to znaczy.Pogoda ostatnio jest piekna slonce od rana,dzien coraz dluzszy.Tylko ten mroz ktory mocno trzyma,troche nam dokucza.Moja kotka Pusia nigdzie nie chce wychodzic,nie lubi zimna.W domu jest cieplutko,ale rachunki za gaz troche nam popsuja nasze dobre samopoczucie.Gaz jest bardzo drogi,ale bardzo wygodny w uzyciu,cos za cos,jak wszystko.Rano kiedy sie budze,moj pokoj zalany jest sloncem.Chce sie wtedy zyc.Chociaz mam tyle dolegliwosci,staram sie o tym zapominac.Siadam do komputera,pije sobie kawe i patrze kto z moich przyjaciol sie do mnie odezwal.Niektorzy juz sobie odpuscili korespondencje ,sa mlodsi nie maja tyle wolnego czasu.Ogladam sobie filmy,slucham muzyki i tak czas leci.Martwie sie tylko swoimi oczami,oby mi jeszcze jakis czas sluzyly.bo jeszcze bardzo jestem ciekawa swiata i jego spraw....cdn.Hala

sobota, 28 stycznia 2012

Co z ta prywatnoscia w internecie...........

Piekna katastrofa.Przy tworzeniu i programowaniu internetu popelniono ogromna ilosc bledow.Poszli na zywiol .Teraz niestety sie wszystko msci sie na obecnych uzytkownikach internetu Kazda proba uporzadkowania powoduje ogromna wrzawe.Wszyscy widza ze potrzebne sa zmiany,ale nie bardzo wiedza jak je wprowadzac.Przyklad-ACTA i wrzawa wokol tej Ustawy.Nikt nic tak naprawde nie wie a podnosi larum.Bo najlepiej jest cos ,oprotestowywac a,potem sie okaze -moze akurat bedzie dobrze.Ja niestety nie wiele z tego rozumiem choc bardzo dokladnie probowalam sie zapoznac z artykulami na ten temat.Dla mnie jedno jest pewne.Po jaka cholere  wszystko co sie da publikowane jest w internecie.Uwazam ze po to zeby szeroki krag uzytkownikow mogl sie zapoznac z ta tworczoscia.Przeciez nie po to zeby sie tylko pochwalic ze cos tam stworzylem,napisalem narysowalem namalowalem i chce to sprzedac..I jesli ja zwykly yzytkownik to obejrze i wysle koledze zeby zwrocil tez na to uwage-to to juz jest kradziez wlasnosci intelektualnej?Ja rozumiem jesli ktos odbija sobie iles tam egz.filmu i staje na rogu ulicy i go sprzedaje.To to jest bezczelna kradziez.Ale w przypadku kiedy z tego poprzez rozne portale  korzystaja internauci to co to jest?.To moze nie wolno tworzyc takich roznych portali w rodzaju np." pobieraczek"czy "chomik".Juz na etapie tworzenia tych stron i portali administratorzy winni w to ingerowac,i zwracac na to uwage.Jesli ktos nie chce zeby jego film byl dla ogolu niech go zwyczajnie trzyma w szufladzie.Bedzie mial wtedy zachowane prawa autorskie ,ale nic po za tym.Nie ludzmy sie ,ze zakazy cos dadza.Moze trzeba zeby kazdy z internautow wykupywal jakis abonament np.na YOU TUBE i wtedy mogllby sobie dowoli  sluchac i raczyc znajomych.Wiemy jednak dobrze jak opornie wyglada sprawa abonamentu TV.Jak wielu ludzi go nie placi a telewizje oglada.Bledne kolo.Martwie sie tez roznymi sloganami o potrzebie zachowania wiekszej prywatnosci w internecie.Przeciez nikt nikogo nie zmusza zeby sie pochwalil swoja rodzina.Chce to sie chwali,nie chce to sie nie chwali.Jego wybor.Bez sensu.Uwaza z.sie ze spoleczenstwo amerykanskie jest bardzo wyczulone na tzw.zachowanie prywatnosci.Nic bardziej mylnego.Popatrzcie na Facebooku na niektore strony  naszych przyjaciol z Stanow.Opisuja i dokumentuja swoje zycie,rodziny itd.Nie dajmy sie zwariowac.To po co wogole ten internet-nie wszyscy sa intelektualistami.Sa tam tez prosci ludzie ktorzy lubia napisac o swojej rodzinie,wyslac  muzyke ,piosenke ,wiersz ktory im sie podoba.Obejrzec film w zaciszu swego domu,a nie stac ich na drogie dvd.Jest ich cale miliony ,anie elitarna grupa tworcow sobie a muzom.Owszem ,jesli ktos chce miec zagwarantowane prawa autorskie,to w odpowiednim urzedzie je zastrzega i ten kto cos rozpowszechnia musi za to placic.Ale winno to byc juz na etapie poczatkowym powstania dziela zalatwione.Taki paszport..Wogole to mysle ze tak jak ja sie pogubili tez nasi decydenci i nie tylko z naszego kraju.Teraz trzeba wg.mego skromnego zdania zastanowic sie co robimy z tym fantem, i cos sensownego postanowic. cdn....Hala

czwartek, 26 stycznia 2012

Przykro tak............

Przykro tak jak sie patrzy ,jak fajny zdawaloby sie facet dokonuje na sobie autodestrukcji.Potega alkoholu jest porazajaca dla niektorych ludzi.W dobie wielkich wspanialych osiagniec medycyny,walka z przekleta choroba alkoholowa jestz gory przegrana.Nasz sasiad syn Pana W.znowu  nie dal rady.Juz mi sie zdawalo ze bedzie z nim dobrze,ale bardzo sie mylilam.Dzisiaj popoludniu pod domem naszego sasiada corka  moja zobaczyla ,czlowieka ktory bez obuwia na nogach staral sie isc do domu.Przewracal sie kiedy tylko chcial wstac,ale niestety nie mogl.Rozpoznala naszego sasiada.Zadzwonila na policje ,aby ktos przyjechal pomoc mu sie dostac do domu.Poniewaz dzisiaj jest mroz ,stopy napewno ma odmrozone tak argumentowala koniecznosc interwencji .Pan W.starszy czlowiek nic nie widzial.Po okolo pol godziny przyjechala straz miejska.Wniesli go do domu.Silnie sie opieral ,ale dwoch roslych facetow szybko mu poradzili i wniesli go do domuStrasznie to patrzec jak ojciec musi sie zajmowac synem ,a nie odwrotnie.Dobrze ze straz miejska w Bloniu jest taka sprawna i szybko podejmuje interwencje.Ktos moze powiedziec/gdyby mu sie cos stalo/dobrze ze sie pijak zapil na smierc.Ale to przeciez jeszcze jest czlowiek .I kiedy nie pije zupelnie z niego sensowny facet.Ale pan W. juz jest bezradny.Nie wie co znim robicMysle ,ze przymusowy pobyt w Osrodku Leczenia moze by cos dal.Ale taki dluzszy z przymusowa pracaNiestety ja bardzo przezywam takie historie dziejace sie wokol mnie.Jestem calkowicie wytracona z rownowagi.To juz nie jest na moje nerwy.Wczoraj mielismy znowu wizyte calego duzego  stada saren w ilosci 15 sztuk.Jutro musze zadzwonic do Nadlesnictwa pod ktore podlegaja Bramki i zapytac skad do nas przychodza takie duze stada.Jakie maja miejsce pobytu,gdzie nocuja.Caly czas sie pasly w ciagu dnia i potem zniknely tak nagle jak przyszly.Ciekawe?Dzien robi sie juz dluzszy.Dzisiaj nawet pokazalo sie slonce .Jest tez lekki mrozik.Koncza sie ferie zimowe.Czas bardzo szybko ucieka a z nim nasze zycie...... cdn.Hala

niedziela, 22 stycznia 2012

smutno po sobocie i niedzieli........

Dlaczego? nie bede sie rozpisywac na ten temat.Bo i po co? I tak nic sie nie zmieni i bedzie tak jak ma byc.Jedno jest pewno wszyscy na wlasnej skorze czy predzej czy pozniej to odczuja.Zobacza jak to jest na cos czekac i sromotnie sie zawiesc.Ja wiem ze,tez nie zawsze bylam w porzadku z okazywaniem uczuc ,i ma cialo czego same chcialo.Wszystko do czlowieka wraca jak bumerang czy sie chce czy nie.Tak to juz jest.Wczoraj mielismy za oknem cudowny spektakl .Cale stado sarenek ,ja naliczylam 7  przyszlo nas odwiedzic.Urzadzily sobie piknik niedaleko naszego domu.Pasly sie ,bawily ,skakaly.Przez lornetki dobrze sie im przyjrzelismy.Sa duze dorodne i bardzo piekne.To bylo wczoraj w sobote.Dzisiaj w niedziele znowu do nas zawitaly.Upodobaly sobie to miejsce czy co?Zupelnie nie moge pojac skad one przychodza?Gdzie spia.Owszem ,jest maly lasek ,krzczory i woda.Przeciez do Kampinosu jest dosc daleko.Trzeba przejsc dwie ruchliwe bardzo szosy.Ktos z milosnikow przyrody moglby poczynic ciekawe obserwacje migracji tych pieknych lesnych zwierzat.Smialismy sie z mezem ze ,one sa nie z tego swiata.Ku pocieszeniu naszych skolatanych dusz i niech tak zostanie......... cdnHala

sobota, 21 stycznia 2012

Plany i marzenia babci................

Wiem,wiem.Juz nie powinnam miec zadnych planow i marzen.W moim wieku winnam sie cieszyc ze jeszcze wogole zyje.Akurat godzine temu dowiedzialam sie iz,zmarla jedna z moich ulubionych piosenkarek Irena Jarocka.Miala dopiero 66 lat.Okrutna choroba jej nie oszczedzila.Napewno miala dobra opieke .Dobre leki,szpital,lekarzy.Nic nie pomoglo musiala nas pozegnac.Kiedys dawno temu mialam kolezanke w pracy bardzo bogobojna dziewczyne.Kiedy rozpaczalam po smierci naszej mlodszej od nas kolezanki tak mi powiedziala:co pani mysli ze tam tylko potrzebuja samych staruchow,tam mlodzi tez sa potrzebni............Dalo mi to duzo do myslenia.Teraz,kiedy rozmawiam z znajomymi ktorzy intensywnie lataja od lekarza do lekarza,mam wielka ochote im powiedziec aby sobie troche odpuscili.Kazdy ma swoj los.Swiecie w to wierze.Szkopul w tym ze nie znamy ani dnia ,ani godziny.I tu jest"pies pogrzebany".Pania Irene Jarocka bardzo lubilam za jej spokoj,melancholie.Jej piosenki uspakajaly skolatane serca.Jeszcze niedawno miala plany co do nowych nagran,spotkan z sluchaczami.Byla madra,piekna kobieta.Zyla spokojnie bez skandali wokol jej osoby.Dlugo bedziemy ja pamietac.Teraz troche o moich planach i zamierzeniach.Ktos kiedys powiedzial-chcesz rozsmieszyc Pana Boga-powiedz mu o swoich planach.Bardzo chcialabym doprowadzic do konca plan napisania malej historii mojej rodziny.Jestem w okolo 50%  w tym temacie.Ciezko jest mi dotrzec do starych zrodel  z uwagi na odleglosci od miejsca w ktorym mieszkam.Minelo juz duzo lat ,a wiadomo ze czas zaciera slady.Moze mlodsze pokolenie mojej rodziny doprowadzi do konca cala sprawe?Nastepnie bardzo bym chciala odbyc jeszcze taka przedostatnia podroz/bo ostatnia to bedzie wiadomo do kad/.Bedzie to podroz sentymentalna.Bardzo bym chciala odwiedzic miasteczko w ktorym sie wychowalam.Odwiedzic cmentarz i pozegnac spokojnie  ta kraine swojej mlodosci.Potem chcialabym odwiedzic Bielsko Biala,i rodzine mego meza.Jeszcze raz popatrzec na gory Beskidy,odwiedzic cmentarze,pozegnac cala rodzine.Potem na mojej drodze bylby Sandomierz miejsce gdzie przezylam 12 wspanialych lat mojej mlodosci.Lat dobrych i zlych jak to wzyciu bywa.Jak bede jeszcze w przyszlym roku w miare zdrowa i dalabym rade to bardzo bym chciala pojechac do Lwowa i Bobrki na Ukrainie.Odwiedzila bym cmentarze w Bobrce i na Lyczakowie we Lwowie .Tam spoczywa wiele osob z mojej rodziny.Chcialabym tam jeszcze byc ostatni juz raz.Koresponduje z ludzmi z Lwowa na Faceebooku iz Sandomierza ,ale to nie to samo co samemu "dotknac bruku".Dzisiaj rano zadzwonila do mnie moja kolezanka z mlodych lat z Skoczowa.Bardzo sie z nimi kolegowalam z nia,i jej bratem.On zostal ksiedzem niestety juz zmarl.Po 43 latach kiedy ostatni raz z soba rozmawialysmy,powiedziala mi ze moj glos jest taki sam jak w dawnych latach.Zachowalam wiec glos - dobrze ze choc tyle.Materialnych planow i marzen nie mam juz zadnych,wiec mysle ze ,z tymi podrozami dam rade.Mysle ze,bede mogla liczyc na mojego syna i synowa w tej sprawie.Jak bedzie pokaze zycie.Na razie koncze ........cdn.Hala

piątek, 20 stycznia 2012

po koledzie.........

Dzisiaj "goracy temat" to koleda czyli wizyta duszpasterzy u swoich parafian.U nas odbylo sie wszystko dosc spokojnie.Chociaz troche nerwowo tez bylo.Podano godzine wizyty od 9-14.Wiec dosc dlugie oczekiwanie lub wczesna wizyta.Zalezy z ktorej strony ksiadz ja rozpocznie.W tym roku poprosilismy nasza corke aby,przyjela kolede u siebie na parterze.Ja o dwoch kulach jakos  sie dokustykalam.Maz wygladal co i no rusz na droge ,ale ksiedza jakos nie bylo.Corka zrobila mi dobra kawe z ekspresu i spokojnie sobie siedzialam i czekalam.Po godz.12 -tej ksiadz sie zjawil.Nasz proboszcz w Bramkach to postawny mezszczyzna-slusznej postory.Sympatyczny,elokwentny umiejacy z ludzmi rozmawiac.Po wspolnej modlitwie troche porozmawialismy.Najgorzej mialy nasze kochane psy ktore musialy grzecznie siedziec zamkniete w malym pokoiku.Ale byly bardzo grzeczne rozumiejac powage sytuacji.Tylko nasza Pusia na gorze zalosnie plakala.Bala sie ze zostanie sama w domu.Kiedy wracalam wybiegla na schody  i przedemna skakala chcac mi dac buzi.Tak sie cieszyla,ze wracam.Tak sobie pomyslalam,ze zwyczaj czy tradycja koledy to cos,ponad czasowego.Bo oprocz zebrania pieniedzy od parafian/co pewnie jest zwyczajnie najwazniejsze/jest tez chec wzajemnego poznania sie i zjednej i drugiej strony.Chec pokazania sie ze jestesmy,rodzina i na jakims poziomie zyjemy.My dawniej jako rodzina zyjaca ,w zamknietym wojskowym srodowisku nie goscilismy ksiedza po koledzie.Tak bylo.Mysle ze,ludzie im bardziej starsi tym chetniej sklaniaja sie ku kosciolowi.Byc moze to wizja nieuchronnosci naszego odejscia sklania nas ku temu.Bo jednak chyba warto sobie zapewnic godne pozegnanie z swiatem.Oby to byla prawda.........cdn Hala