W tym blogu: MOJ SWIAT _ZYCIE CODZIENNE...... opisuję mój świat i moje życie codzienne....... To moja cudowna mozliwość rozmowy z Wami ,dzielenie się problemami i radosciami dnia codziennego Jesteście mi bardzo bliscy i Wasze zdanie o tym co pisze, jest dla mnie bardzo wazne.Mam nadzieję ,ze bedziemy się często spotykac.Pozdrawiam serdecznie.
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Droga do szczęścia......to tytuł filmu ktory trzeba koniecznie obejrzec.
Nie jest to film w reżyserii jakiegoś zdobywcy Oskara. Zaden wybitny,znany.Skromny film amerykanski ukazujący życie zwykłej rodziny żyjącej w Nowym Meksyku na pustkowiu.Film który wywarł na mnie ogromne wrażenie.Nie jestem specjalnym znawcą kina,ale lubię dobre kino.Lubię filmy po których cos mi pozostaje. Ten film napewno pozostanie na zawsze w mojej pamięci.Film pokazywała stacja ATM rozrywka już dwukrotnie w póznych godzinach wieczornych.Ale myslę,ze także w internecie można go znaleść i obejrzeć.Nie jest to film ,rozrywkowy,chociaz pewna dozę humoru takze zawiera.Cała rzecz dzieje się w dzikim krajobrazie Nowego Meksyku daleko od małego miasteczka w 3 osobowej rodzinie.To wszystko co dzieje się w tym filmie,jest takie inne od słynnych amerykanskich strzelanek, że aż, niewiarygodne.Obejrzałam ten film już dwa razy,dzien po dniu i obejrzę napewno raz jeszcze.Bo za każdym razem odkrywam w nim cos nowego nad czym muszę się głebiej zastanowić i pomysleć.Filmu tego nie można oglądać zmęczonym,śpiacym.Bo nie zrobi na nas wrażenia.Trzeba go uważnie obejrzeć i zwrócic uwagę na wspaniale czasem surrealistyczne dialogi,wspaniałą przyrodę,zwierzęta,stosunek ludzi do zwierzat,siłę przyjażni,miłości,poswiecenia.A dzieje sie to wszystko wśród zwykłych prostych ludzi,i pewnie dlatego tak mnie zafascynowało.Chętnie będę chciała z Wami moi drodzy czytelnicy mego bloga porozmawiać które z wątkow filmu zrobiły najwieksze wrażenie.Dla mnie stosunek mamy do corki ,nazywanej przez rodzinę "Bo "jest absolutnie rewelacyjny.W niektórych momentach ,w czasie zabawy bardzo przypominała mnie samą ,ale to taka dygresja na marginesie.Godny zauważenia jest też wątek ,choroby depresji u ojca rodziny.Wogóle bardzo polecam ten film i napiszcie ,czy podzielacie moje zdanie lub ,że się z nim nie zgadzacie.Pozdrawiam serdecznie........cdn..Hala
niedziela, 5 stycznia 2014
Noworoczne postanowienia -i co z nich wynika?
Początek Nowego Roku skłania nas do robienia sobie różnych postanowień.Ileż to razy przez szereg lat palacze postanawiają przestać palić. A ilu z nich dotrzymuje takich postanowień.Na całe szczęście ,ten okropny nałóg mnie nie dotyczy. Wyobrażam sobie jakby to było.Każda choroba ,każdy ból z jakim zgłaszałabym się do lekarza był wynikiem mego palenia.Wszystko przez palenie słyszą Ci co palą.Drugim takim odnośnikiem do którego odnoszą się lekarze kiedy mają trudności z właściwym zdiagnozowaniem pacjenta jest,nerwica wegetatywna a konkretnie stan nerwów i stres..To tylko dr.House był w stanie pochylić się nad pacjentem i tylko w filmie.W życiu codziennym w naszych realiach przeważają podejścia do pacjenta jako zła koniecznego.Brak czasu,brak cierpliwości powoduje ,że wszyscy jesteśmy nie zadowoleni z pomocy medycznej.Cezurą jest też wiek pacjenta.Kiedy lekarz pyta mnie o wiek,najchętniej schowalabym się w mysiej dziurze.Bo czego ja jeszcze chcę? Jak jestem stara to mam cierpieć,bo starzy mają cierpieć a,nie zawracać głowę.Pamiętam kiedy na skutek wypadku,przed kilku laty złamałam sobie cztery żebra.Lekarz prowadzący nie mogl zrozumieć,że mnie mocno boli.Dopiero lekarze z poradni leczenia bólu mi pomogli.Ale,kiedy przyszłam do mego lekarza do kontroli i zobaczyłam ,że skręca się z bólu zapytałam grzecznie -co Pan doktor taki cierpiacy.On mi na to,że wychylal się z parapetu za kotem który mu uciekł i chyba przygniótl sobie zebra.Idzie zaraz do rtg.bo chyba sobie coś złamał. Wtedy miałam mu ochotę powiedzieć,że wreszcie na wlasnej skorze doświadczy jak to jest.Ale się powstrzymałam.I tak już bardzo cierpiał.Tak sobie myslę,że teraz kiedy wszyscy trąbią o ogromnym starzeniu się spoleczenstwa i konieczności wykształcenia większej ilości lekarzy geriatrow-kazdy przyszły lekarz obowiązkowo winien co najmiej poł roku popracować na oddziałach geriatrycznych,neurologicznych,ortopedycznych. I jeśli wtedy dalej będzie chciał być lekarzem -to na pewno,choc może się mylę będzie dobrym wrazliwym lekarzem.A,moje postanowienie noworoczne? Ograniczyć liczbę leków do niezbędnych.Odtruć swoj organizm,uspokoić.Tak też robię i dzisiaj 5-tego dnia przespałam z kotkiem u boku 5 wspaniałych godzin i o dziwo bez bólu i leków.Moi kochani jak widzicie robię wszystko aby jeszcze jakiś czas byc razem z Wami i cieszyć się każdym dniem.A w naszych Bramkach wiosna.Coś się chyba rozregulowało na dobre.Moi znajomi z Mathawian w stanie NY śa całkowicie zasypani śniegiem......cdn.Hala
piątek, 3 stycznia 2014
Jaka szkoda,że to nie był szpital w Leśnej Gorze z serialu "Na dobre i na złe".....................
Cierpiałam już od dłuższego czasu,Kiedy ból i oszołomienie po zażywaniu silnych środków przeciwbólowych,doszedł do stanu krytycznego,było mi już zupełnie obojętne-co ze mną będzie się dalej działo.Ale ,póki co potrzebowałam pilnej pomocy medycznej.Po wspanialej kolacji wigilijnej u mego wnuka i jego rodziny,miałam nadzieję,że dam rady.Jednak ,noc,była wprost koszmarna a,ja po prostu "wymiękłam"/jak to teraz mówi młodzież/W pierwszy dzien po poludniu pojechaliśmy do Błonia do światecznej pomocy lekarskiej.Zadnych pacjentów.Lekarz sympatyczny bardzo ale,niestety internista.Od jakiegoś czasu z powodu oszczędności nie ma już dyżuru lekarza ortopedy.Robią mi zastrzyk silny przeciwbólowy i dają skierowanie do szpitala.Szkoda,że nie ma ortopedy lub chirurga .Dostalabym mocniejsze leki w zastrzykach i obylo by się bez szpitala.Kiedyś już korzystałam z pomocy lekarza chirurga i bardzo mi wtedy pomogł.No!cóż najłatwiej oszczędza się na ludziach. Chwilowa ulga w bólu nogi.Jedziemy do domu i zapada decyzja. Czekamy jeszcze jeden dzień.Jedziemy do szpitala w pierwszy dzień po świetach,a jeśli by się działo cos bardzo zlego wzywamy pogotowie. Syn pojechał do swego domu. Ja cierpiąca probuję się ratować swoimi dostępnymi mi środkami.27 grudnia o godzinie 9-tej rano jedziemy do szpitala..Kiedy dojeżdżamy widzimy jako żywcem przeniesiony z filmu -podjazd i front szpitala w Leśnej Gorze..Rzeczywiście gra on w serialu "Na dobre i na zle". Pelna nadziei na rychła pomoc,cieszę się,że jesteśmy na miejscu. Jesteśmy drudzy w kolejce.Więc jest dobrze .Jest godz.9.40 kiedy wita nas SOR miejsce gdzie czekają na takie właśnie przypadki. Czekamy spokojnie.Jest godzina 11-ta wchodzimy do gabinetu lekarza. Pacjentów przybywa.Jest juz gęsty tłum. Pani doktor kieruje mnie na rtg stawu biodrowego w ktorym mam śruby Gama i całej nogi.Cierpię tak bardzo ze tracę poczucie rzeczywistości.Kiedy Pani doktor mruczy pod nosem do stażysty-to i tak nic nie da -trzeba by zrobić rezonans .Ale do 15 stycznia jest to niemozliwe.Nie ma na to pieniędzy. Pani doktór w międzyczasie ,rozmawia z kims przez telefon,że niestety ale nie moze przyjjąć nikogo na oddzial szpitalny .Nie ma wolnych łozek.Czekam na rtg.prawie 2 godziny.Po rtg. czekam znowu na badanie krwi w kierunku zakrzepicy następną godzinę.Jest godzina 15-ta.Jestem znowu u p. doktor .Wykonczona już jestem bardzo ale,pani doktór nie mniej.Robią mi znowu bardzo mocny zastrzyk podobno o działaniu narkotycznym.Więc wyobrażacie sobie jak mi się robi dobrze.Tym bardziej ,ze Pani doktor mowi mi,że prawdopodobnie doszło do pęknięcia z przeciązenia kości piszczelowej.Charakterystyczne jest to ,że ból nasila się pod obciążeniem ,na stojąco.Tym bardziej ,że tak wlaśnie zlamałam kiedyś 12 krag piersiowy i żebra.Kilka lat temu.Więc mam leżeć -nie chodzić.Jedziemy do domu jest godzina 17-ta.Odbieramy jeszce wynik badania na zakrzepicę który jest "niejednoznaczny".Nie wiem,co to znaczy ale mam dość..Mam leki,ale kiedy czytam to co piszą o działaniach ubocznych tych leków.Mam obawy .I tak tkwię w domu i czekam na mozliwość prywatnego dostania się do jakiegoś ortopedy.Ale co najważniejsze -nie chodzę.Jeżdżę na wozku .Trochę to chaotycznie napisałam i za długie ale, musiałam wylac na papier swoj żal.pozdrawiam serdecznie cdn.Hala
środa, 1 stycznia 2014
Zyczenia Noworoczne!!!
Moi Drodzy!Jest Nowy Rok 2014.Wszystkim przyjaciołom ktorych znam, i ktorzy pewnie niedługo będą moimi przyjaciołmi i znajomymi-składam tą drogą wiele serdecznych życzen:zdrowia,radości,samych słonecznych dni i dużo miłości.Niech ten Nowy Rok 2014 spełni wasze oczekiwania osobiste i zawodowe w 100 procentach. Z powodu choroby zmuszona jestem ograniczyć swe spotkania w internecie. Ale ,mam nadzieję wrocić i byc razem z Wami.Bardzo za Wami wszystkimi tęsknię i serdecznie pozdrawiam-Halina Bulas vel Hala
niedziela, 22 grudnia 2013
Czas leczy prawie wszystko..........daj sobie czas....
Moi Drodzy przyjaciele!!! Niestety mam kłopoty zdrowotne.Zyczę Wam z calego serca z okazji Swiąt Bożego Narodzenia,wszystkiego najlepszego,dużo zdrowia i wszelakiego dobra.Samych radosnych słonecznych dni i góry prezentów pod choinką.Jesteście wszyscy w mojej zyczliwej Wam pamięci-pozdrawiam serdecznie Halina
sobota, 7 grudnia 2013
Dzisiaj bezproblemowo-jak to dobrze.........
Jakby mnie ktoś na sto koni posadził.To stare porzekadło,bardzo prawdziwie opisuje moją dzisiejszą sytuację.Po wczorajszym trudnym dniu z powodu okropnej pogody,dzisiaj już nawet wyjrzało słonce .I chociaż duje jeszcze bardzo mocno-jest dobrze.Latwo się zalogowałam do strony blog.pl.To niebywałe ,jakie to jest łatwe kiedy wszystko jest w porządku.Nasza mała kotka miała dzisiaj od rana wspaniała zabawę.Z zwykłej prostokątnej butelki na wodę,wyciętej z boku na otwór/starannie podwinietej/aby się ptaszki nie kaleczyły powstał wspanialy karmnik.Wszystko widać jak ptaszki do niego wchodzą i zajadają mielone orzeszki i slonecznik.Mała kotka Patusia siada sobie i patrzy.Potrafi godzinami obserwować ptaszki i ich harce.Starsza kotka już mało się tym interesuje..Okno jest duże,takie balkonowe i kotek ma wspaniały punkt obserwacyjny.Odwiedził nas dzisiaj nasz syn i pogratulował nam inwencji w sprawie karmnika.Bez kosztowy wspaniały pomysł. Właśnie takie drobne radości składają się na nasz dzień codzienny.Dzisiaj mała kotka miała obcinane pazurki i bardzo się denerwowala.Trzeba było widzieć jak Pusia to przeżywała. Była zła na męza i go nawet podrapała.Czyli nie jest jej ta mała tak zupełnie obojętna.Byc moze ,że w koncu się jakoś zintegrują.
Nie dawno bo zaledwie kilka dni temu przeżywaliśmy,radosne swięto Barbórkę.U mnie na Sląsku i wmojej rodzinie osobiście bardzo to bylo ważne,znaczące święto.Córka moja ma na imie Barbara.Dostała to imię po matce mego męza.Zmarła bardzo młodo miała zaledwie 47 lat.Daliśmy to imię naszej upragnionej i długo wyczekiwanej córeczce na pamiątkę Barbary -matki mego męża.Kiedy byłam dzieckiem i nastolatką Barborka była bardzo znaczącym dl a nas swiętem.Wszak kilka osób z najblizszej rodziny pracowało na kopalni,w tym też moja mama.W ten dzień 4 grudnia o 6-tej rano budziła nas orkiestra górnicza.Obchodzili ulice naszego miasteczka grając wspaniałe śląskie melodie.Piękny to zwyczaj.Pozniej szliśmy do kościoła na mszę uroczystą.Tam też grała nasza kopalniana orkiestra.Potem w każdym domu był dobry świąteczny obiad.Czyli :rosół z nudlami,rolada,modro kapusta i kluski ślaskie.Po południu była dla chłopow -karczma piwna a dla kobiet babski comber.Babski comber-kilka razy w nim uczestniczyłam to wspaniała zabawa samych kobiet.I tak to było za czasow mojej młodości.Teraz dzien ten przywołuje we mnie tylko wspomnienia i nostalgię za czasem który minął bezpowrotnie.Ale mamy Barbarę w domu i jest ona naszym łacznikiem z tamtym czasem..Pozdrawiam wszystkich serdecznie .Mam nadzieję,że za bardzo Was nie zanudziłam tym moim dniem codziennym i swiatem wokoł mnie...........cdn.HalaNie
Nie dawno bo zaledwie kilka dni temu przeżywaliśmy,radosne swięto Barbórkę.U mnie na Sląsku i wmojej rodzinie osobiście bardzo to bylo ważne,znaczące święto.Córka moja ma na imie Barbara.Dostała to imię po matce mego męza.Zmarła bardzo młodo miała zaledwie 47 lat.Daliśmy to imię naszej upragnionej i długo wyczekiwanej córeczce na pamiątkę Barbary -matki mego męża.Kiedy byłam dzieckiem i nastolatką Barborka była bardzo znaczącym dl a nas swiętem.Wszak kilka osób z najblizszej rodziny pracowało na kopalni,w tym też moja mama.W ten dzień 4 grudnia o 6-tej rano budziła nas orkiestra górnicza.Obchodzili ulice naszego miasteczka grając wspaniałe śląskie melodie.Piękny to zwyczaj.Pozniej szliśmy do kościoła na mszę uroczystą.Tam też grała nasza kopalniana orkiestra.Potem w każdym domu był dobry świąteczny obiad.Czyli :rosół z nudlami,rolada,modro kapusta i kluski ślaskie.Po południu była dla chłopow -karczma piwna a dla kobiet babski comber.Babski comber-kilka razy w nim uczestniczyłam to wspaniała zabawa samych kobiet.I tak to było za czasow mojej młodości.Teraz dzien ten przywołuje we mnie tylko wspomnienia i nostalgię za czasem który minął bezpowrotnie.Ale mamy Barbarę w domu i jest ona naszym łacznikiem z tamtym czasem..Pozdrawiam wszystkich serdecznie .Mam nadzieję,że za bardzo Was nie zanudziłam tym moim dniem codziennym i swiatem wokoł mnie...........cdn.HalaNie
piątek, 6 grudnia 2013
Udało się.po wielu próbach...........
Nie macie,pojęcia moi drodzy jakiej radości doznalam ,że po wielu próbach wreszcie się zalogowałam do strony blogowej/www.blog.pl/Cały mój plan o czym miałam pisać w ubiegłym tygodniu się nie udał.Wszystko jest już jest nieaktualne.Bardzo mi było przykro,że z zadnej strony nie mogłam się dostać.Wreszcie udało się przez wyszukiwarkę Mozilla Firefox.Ale też sa kłopoty z cczcionką.Mam jakieś wielkie klopoty z ustawieniem właściwym komputera.No,cóż i wiek nie ten i wykształcenie.Ale poproszę do siebie młodego człowieka i może mi pomoże.Teraz do rzeczy:Bardzo cierpię z powodu problemów na Ukrainie.Naród ten jest mi bardzo bliski z powodow rodzinnych.Ale też wielu rzeczy które tam się dzieją ,jest mi trudno zrozumieć.Przecież nie od dawna wiadomo ,że siła niczego nie da się zmienić.Trzeba rozmawiać,dyskutować,spierać się,ale wszystko spokojnie pokojowo.Wiem powie ktoś- gadanie nic nie da.Dopiero rewolucje coś zmieniały.Ale,teraz to nie ten czas.Zmienily się całkowicie realia.Wszyscy z wszystkimi niby cacy cacy ale głownie dbają o swoje interesy.Nam Unia bardzo wiele dała.Ale też i wiele zabrała,Zamknieto wiele zakładów pracy .Nikt nie przejmował się ludzmi.Likwidowano PGR a ludzie zostali goli i weseli.Ci których zakłady pracy zprywatyzowano korzystnie dostali jeszcze jakieś akcje.Ale gro społeczeństwa sobie musiało samo radzić.I radzimy sobie w tej Unii dość kiepsko.Wszystko po kolei nas dotyka .Bezrobocie itd......Nasi wschodni sasiedzi mówią-byliśmy już ppod Rosjanami ,możemy teraz zobaczyć jak w tej Unii będzie.Oczywiscie bedą mogli wyjeżdzać w świat .Emigrować.Swiat będzie dla nich otworem.Tylko pytam za co? Skąd wezmą na to pieniądze jak stracą pracę?Przyjdą wielkie korporacje i zlikwidujeą rodzime zakłady pracy.Głownie przemysł zbrojeniowy.Bo nie da się ukryć ,ze takich samolotów jak Rusłany nikt nie produkuje.Trzeba będzie spowodować,żeby gospodarka ukraińska nie była konkurencją dla zachodu tylko nowym wspaniałym rynkiem zbytu..Nie znam się na tym,ale uważam ,że przyczyną wszelkiego zła w gospodarce rządzeniu i etc,jest korupcja.Kiedy byłam na Ukrainie w roku ,1969 najczęściej używanym słowem było słowo- kałym co znaczyło w naszym jezyku łapówka.U nas jeszcze wtedy,tak silnie tego nie odczuwaliśmy.Ale tam ,codziennie było używane.Za wszystko trzeba było,dać " kałym".Były tam wtedy sklepy takie nasze Peweksy nazywały się sklepy "kasztan".Ale żeby tam coś ciekawego kupic trzeba było ekspedientce wreczyć lapówkę.Teraz u nas ,i oni to zobaczyli jest wszystko.Można kupic wiele wspaniałych rzeczy tylko jeszcze ni e wiedzą jednego,że brak jest często na te wspaniale towary pieniędzy.Bo bezrobocie 15% ,bo mała emerytura itd,Przepraszam tak sobie ponarzekałam ale opisałam swoj punkt widzenia i można się z tym zgodzić lub zwyczajnie niezgodzić.A tak na marginesie -wszedzie dobrze gdzie nas nie ma........cdn Hala.
sobota, 23 listopada 2013
Możemy to nazwać róznie -kliką,układem czy rodziną.Jakkolwiek to nazwiemy -potrzebujemy tego.
Mniej więcej o tej porze roku zaczynamy myśleć o rodzinie,czasami serdecznie czasem z przerażeniem.I chociaż ostatnio nasze życie rodzinne bardzo się zmieniło,nie zmieniła się nasza potrzeba bliskości z tymi których potocznie nazywamy "naszymi". Realne życie często nie sprzyja więzom rodzinnym.Duże odległości,nasze zobowiązania życiowe,brak czasu,pogorszone stosunki rodzinne to między innymi przyczyny tego iż, wiezy rodzinne bardzo się osłabiają. Trudno w tym całym zabieganiu dnia codziennego ,znależć czas dla rodziny .Istnieje też u niektórych z nas ,osobista niechęć do spotkan rodzinnych.Z różnych rzecz jasna powodów.Im jest dobrze ,kiedy nie muszą o nikim pamiętać-są dla siebie tu i teraz i na zawsze.Nikt nie jest im do szczęścia i życia potrzebny.Owszem,czasem ,wspomną kogoś z rodziny,ale tak jak wspominamy osoby znane nam zrożnych lat i dziedzin naszego zycia-bez emocji. Rodzina to dla nich,prawie zupełna abstrakcja lub jeszcze gorzej balast. Cos co przeszkadza im w życiu. Przecież oni sobie doskonale radzą w życiu,po co im ktoś z rodziny o którym trzeba by myślec,lub co nie daj Boże jeszcze pomagać.Lepiej miec to z głowy. My przecież sami mamy tyle problemow i musimy sobie z nimi radzić-myślą sobie.Takie myślenie jest teraz norma w obecnych czasach.Wierzcie mi ,że jest to błedne myślenie-sama tego doświadczyłam na wlasnej skórze. Były takie lata w moim życiu,kiedy oprocz pracy i kilku osób z najbliższej rodziny,nikt nie był mi potrzebny. Kiedy się zoorientowałam o co w tym wszystkim chodzi ,utraciłam 3/4 swojej rodziny. Chciałam potem nadrobic stracony czas,lecz czasu nie da się cofnąć. I teraz kiedy już mam,właśnie 3/4 albo i lepiej życia za sobą widzę ,że postępowałam bardzo żle. Apeluję więc ,do rozsądku i dobrego serca wszystkich młodych ludzi. Nie zapominajcie ,o swoich rodzinach.Rodziny się nie wybiera -rodzinę się po prostu ma. Dbajcie o nie,huhajcie na nie.Pamiętajcie o swoich korzeniach. Kiedy zblizaja się najpiękniejsze rodzinne Swieta Bożego Narodzenia pamiętajmy o tych naszych bliskich nam osobach o których zapomnieliśmy .Oni na nas czekają.Znajdzmy dla nich czas.Dajmy im cząstkę siebie, bądzmy z nimi w ten swiąteczny czas.Nie patrzmy ciągle na zegarki.Odnówmy naszą pamieć.Porozmawiajmy z nimi o ich sprawach.To bardzo ważne ,aby czuli sie przez nas docenieni,i ich problemy były przez nas zauważone. Bądzmy mimo braku od nich prezentów dla nich mili.Oni i tak bardzo się smucą,że nie mogą kupic tego co by wam sprawilo radośc. Nie dajmy im tego odczuc. Kochajmy a będziemy kochani.........cdn.Hala.
środa, 20 listopada 2013
Jak nam się żyje w Bramkach...........
Zrobiło się już na dobre jesiennie....Od czasu,do czasu, trafiaja się jeszcze słoneczne dni ale,przeważnie jest szaro ,mgliście i ponuro.Na sasiadujacej z nami posesji wyrosły znowu młode klony i cala masa chwastów.Wszystko pieknie było uporzadkowane ale dalej nic się nie dzieje,wię znowu posesja zarasta.Kiedy tam zacznie się coś dziac będzie to dla mnie symboliczny koniec kryzysu.Wokół buduje się dużo.Do sasiednich domkow wybudowanych w stylu"polskich dworkow" wprowadzili się już mieszkancy.Jest nam rażniej wieczorami,kiedy naokoło się,świeci.Ponieważ ja nigdzie nie chodzę,z powodu swojej choroby,dociera do mnie bardzo mało wieści gminnych.Ostatnio wielką sensacją była likwidacja sklepu u p.Darka.Bardzo to dla mnie wielka strata,bo p.Darek wlasciciel tego sklepu,był bardzo sympatycznym,uczynnym człowiekiem.Każdą prosbę klienta ,nawet dość męczącego jak moj mąz,starał się spelnić bardzo chętnie.Ten jego sklep i asortyment w jaki był zaopatrzony,to była jakby filia porządnych wielkomiejskich delikatesów.Ekspedientki przesympatyczne ,dziewczyny.Wnosiły elegancki,powiew wielkiego miasta.Pod parasolem latem można było zjeść lody.Można też było ,zamowic telefonicznie niektore rzeczy ,ktore pan Darek ,chętnie do sklepu sprowadzał.Szacunek do starszych osób wyssał chyba z mlekiem matki.Miał zawsze dobre słowo dla starszych klientow.Zakupy w jego sklepie były przyjemnościa i okazją do milej pogawedki.Okrutne prawo rynku,duża konkurencja, nie pozwolily mu rozwinąc skrzydeł.Tu w Bramkach dobrze sprzedają się towary biedne,tanie ktore po dodaniu 50% marży są jeszcze tanie.Teraz w tym domu ma podobno powstać przedszkole.Bramki sa dosyc młoda wsia.To i dzieci jest dosyc dużo.Teraz zaopatrujemy się w rzeczy codziennego użytku w sklepie nie daleko nas.Sklep ma wdzięczną nazwę"Pablo" Niektore towary sprzedawane w tym sklepie są wprost rewelacyjne.Ja upodobałam sobie szczególnie,biały ser śmietankowy.Niczym uważam nie rożni się od włoskiego ,sera z którego robi się Tiramissu.Właściwie to własciciele bardzo się starają o zaopatrzenie tego sklepu.Przykre jest to ,ze nie można zadzwonic i zapytać o cos ,czy poprosic o pozostawienie np.chleba.Trzeba być rano .Co jak wiadomo u starszych ludzi jest bardzo trudne.Czasem wręcz niewykonalne.U p.Darka można bylo dobry chlebek zamówić.Teraz kiedy Internetowy sklep Tesco dociera do Bramek,trzeba chyba będzie z niego korzystać.To wielka wygoda dla starszych osob.Bo przecież nie każda starsza osoba może sama pojść do sklepu czy nawet pojechac.My mieszkamy sami i chętnie byśmy opłacili przywoz żywności do domu.Tak ,pokrótce,opisałam nasze sprawy codzienne,bytowe.Gdyby nie sklepy internetowe,byłoby nam o wiele ciężej żyć.Dużo rzeczy można już zamowic i to jest dla nas ogromna wygoda.Mamy wspaniały dobry kontakt z przychodnia rejonowa.Lekarz pierwszego kontaktu jest na miejscu.Jesteśmy bardzo zadowoleni -czujemy się dobrze zaopiekowani.I jeszcze jedno,ten młody człowiek ktory pod nasz dom podrzucił nam czarnego kotka może być spokojny.Kotek ma się dobrze,pięknie rośnie ,jest bardzo mądrym,zdolnym kotkiem.Pięknie jak pies aportuje,i mamy z niego duzo radości.Ale,ponieważ mamy już duzo lat prosimy aby,nie robić nam juz takich prezentow.Mozemy po prostu nie zdążyć juz wychować,malego zwierzaka.Pozdrawiam wszystkich serdecznie -szczególnie Bramkowiczów z Facebooka.Mam jeszce kilka tematów o ktorych chciałabym napisać.Między innymi o automacie do biletow PKP na stacji Boża Wola..........cdn.Hala
środa, 13 listopada 2013
"Prawdziwi polacy" i ich fobie........
Postanowiłam sobie,że już nigdy nie będę się wypowiadać w swoim blogu na tematy polityczne.Niestety,po prostu ten ostatni już raz muszę zabrać głos w sprawie która mnie nurtuje.Dyskusje czy w Polsce występuje antysemityzm,powtarzają się od czasu do czasu za sprawą np.zniszczenia starych macew na cmentarzach.Jest wtedy w mediach gorąca dyskusja na ten temat.Niestety ,chyba nigdy nie pozbędziemy się,lekceważącego stosunku do ludzi mających korzenie żydowskie.Zabawne kawały na temat diaspory żydowskiej.Zawsze ktoś będzie przypuszczał ,że Jabłkowski kiedyś nazywał się Apfelbaum i wszystkie polskie nazwiska zakończone na-ski,ska,mają rodowód żydowski.Wiem,że tego drobnego antysemityzmu sie łatwo nie pozbędziemy.A nacjonalistyczne ugrupowania nie dają o tym zapomnieć. Jednak o wiele grożniejszym i narastającym zjawiskiem jest wg,mnie -rusofobia,ogólnie mówiąc fobia wschodnia.Trudno walczyc z tymi fobiami.Podsycane przez niektore ugrupowania polityczne ,padają napodatny grunt- młode rozpalone glowy.Rezultat znamy az,nadto dobrze z stadionów i ulic.Jednego tylko nie mogę zrozumiec.Dlaczego ci "prawdziwi polacy" nie chorują na "germanofobie".Blisko 72 miliony ofiar drugiej wojny światowej wywołanej przez nazistowskie Niemcy,ponad 200 tysięcy ofiar w czasie warszawskiego powstania.Obozy koncentracyjne nie robią już na nich żadnego wrażenia.Niemcy są " na zachodzie" Jesteśmy razem w Unii .Zachód jest cacy- a wschod-be.Nie podoba mi się takie podejście.To dobrze ,ze pojednalismy się z narodem niemieckim ale,dlaczego ziejemy taką nienawiścia do tych -co ze wschodu.Przecież oni też,tak jak i my przeszli swoje.Dlaczego ci młodzi ludzie "prawdziwi Polacy" dają sobą manipulować.Przeciętny ,młody"prawdziwy Polak",nie zna rosyjskiej literatury,obce mu są nazwiska Tołstoj,Gorki czy Bułhakow.Wiedzą ale nie tak do konca kim był Stalin czy Lenin.Ale napewno są przekonani ,że byli oni gorsi niż Hitler i jego ekipa.Mała wiedza,braki w nauczaniu historii ,literatury i geografii w szkolnictwie średnim robią swoje.Ja już wiele,przeżyłam ale to co teraz kieruje tymi młodymi ludzmi jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe.Czy w ich rodzinach istnieje tylko szmal,wóda i rozróba? Czyżby te niecne manipulacje roznych polityków padały na tak podatny grunt?Myślę,że nie doczekam się żadnych odpowiedzi na moje pytania.Bo przecież,to nic ciekawego.Ot,tak sobie chciałam napisać to i napisalam.Pozdrawiam serdecznie.......cdn.Hala
Subskrybuj:
Posty (Atom)