środa, 22 stycznia 2014

Jesteśmy już razem prawie 3 lata.Małe opisanie tych minionych lat...........

W miesiącu marcu będzie 3 lata jak zawarłam bliższą znajomość z komputerem i internetem.Kiedy po długiej,poważnej chorobie wylądowalam w nowym miejscu zamieszkania na wsi  w Bramkach,byłam załamana i unieruchomiona.A,przede wszystkim moja psychika ucierpiała na tyle,że wydawało mi się,że dla mnie zycie i swiat się już skończył. Niczym nie potrafiłam się zająć.Biblioteka domowa pełna ksiązek,nieobejrzanych filmow, ulubione rysowanie i malowanie rzucone w kąt.Nie widziałam potrzeby dalszego zycia.Mimo kochającej mnie rodziny,nie mogłam się zwyczajnie pozbierać.Wtedy moją corka podjęła jedynie słuszną jak się jej wydawało wtedy,decyzję;trzeba kupic matce komputer,duży stacjonarny prosty w obsłudze PC z dużym monitorem Samsunga.Krok po kroku poznawałam obsługę PC-ta i jego możliwości. Zaczęłam buszować w internecie.I wtedy natknęłam się na strony z blogami.Przeczytałam i obejrzałam ich kilkadziesiąt i wszystkie mnie zachwyciły.Trafiłam wtedy na dwa blogi ,które dla mnie były wtedy bardzo ważne i sa nadal.Ważne dla mnie są przedewszystkim osoby które je piszą .One były dla mnie niejako pierwsze.Wszystko się zmieniało u mnie błyskawicznie.Już miałam po co się co rano budzić.Miałam cel-też bedę pisać bloga.Trochę miałam obaw gdyż,w szkole średniej miałam trochę kłopotów,z ortografia i gramatyką.Ale co tam -do odważnych swiat należy.Tak wtedy myślałam.

Marysia Wacławek autorka wspaniałego bloga  o tytule "Skarby żony dziadka" była pierwsza która mi odpowiedziała na mój komentarz skierowany do niej.Jej piękny zielony blog będe zawsze serdecznie wspominać.Opisywała w nim wszystko co było koło niej,i czym żyla.Podparte wszystko wspaniałymi zdjęciami.Jest fotografem-amatorem profesjonalnym ale jakim!!!Wielki szacun dla jej zdjęc i opisania świata  w jakim żyje.Zawsze ma dla mnie kilka miłych słów i wiem ,że są to słowa bardzo szczere i prawdziwe.Nasze spotkania na facebooku są nie do przecenienia.Jestem dzięki temu na bieżąco,i ona też wie co się u mnie dzieje.Ona była pierwsza i zawsze będzie.Nie chcę nikogo klasyfikować bo to nie jest konkurs ale, musze o tych wszystkich dziewczynach po kolei napisać.

Blog "Napotkane perełki" a teraz "Szkiełkiem okiem i sercem" to dla mnie jakby spotkanie z czymś niezwykle eleganckim,estetycznym.Pani Lusia która go prowadzi,jest wielką estetką.Pięknie pisze a zdjęcia sa takie jak w super folderach  zagranicznych biur podrozy.Dzięki niej zwiedziłam też wszystkie miejsca które ona i jej maz odwiedzili.Poznałam jej zycie codzienne ,podroze,kwiaty i szeroko pojętą przyrodę która ja otacza w jej pięknym domu.I wreszcie jej słowa do mnie skierowane są bardzo ciepłe ,troskliwe,pełne wyrozumiałości dla moich nieraz dziwnych emocji.Na niej zawsze mogę polegać.Jest dobrym człowiekiem,rozumie moje słabości.Nie wiem ile ma lat ,jak wygląda,jaki zawód uprawia.Jest bardzo dyskretna,ale mnie to nie przeszkadza.Byle by była.

Blog u Maliny ktory prowadzi piekna kobieta mająca wspaniały bardzo atrakcyjny zawód.Jest niezwykła osobą.Mądrą wyrozumiałą,bardzo serdeczną.Ma tyle talentów ,ze można by było nimi obdzielic pułk wojska.Wszyscy jej znajomi to ludzie,których zaszczyt jest spotkac w swoim życiu,choćby nawet wirtualnie.Dla mnie ,jej życzliwość bezinteresowna,daje mi poczucie bezpieczenstwa,-bo jakby co Ania mi na pewno pomoże i pocieszy. Jutro napiszę dalszy ciag  moich opowieści o dziewczynach i nie tylko z internetu .Smiało mogę powiedziec,że wszyscy uratowali moje życie i to że jestem z Wami jest ich pośrednią zasługa.Jutro napiszę o moich innych przyjaciołach z netu........cdn.Hala

wtorek, 21 stycznia 2014

Jest zima i znowu wszystkim żle.Dlaczego ciągle jesteśmy niezadowoleni?

Witajcie moi mili!Bardzo trudno jest u mnie ostatnio z mobilizacją do pisania bloga. Doszlam do wniosku ,że lepiej pisać do szuflady,kiedy zobaczyłam,,że jednak wszyscy piszą duzo lepiej,ciekawiej,mądrzej odemnie.Załamałam się,nastąpiło zmęczenie materiału.Po dwóch latach z okładem pisania,wyczerpały mi się wspomnienia. Codzienne moje życie ,już nie dostarcza mi takiej ilości wrażeń,ze warto by było o nich pisać.Dzisiaj jednak postanowiłam,napisać o kilku sprawach bieżących.W piątek odwiedził nas nasz Wielebny z duszpasterską wizyta.Wizyta jak zwykle pośpieszna ....bo cos tam,cos tam już czeka.....Mnie zwyczajnie zrobiło się smutno.Brakowało mi zwykłej empatii,pochylenia się nad swoim parafianinem,oddania mu swego cennego czasu-ale widać teraz takie czasy.Pośpiech,zwariowany zmienił w naszym życiu codziennym wszystko. Radio dzisiaj od rana rozwodziło się nad ta zimą -jaka ciężka potrafi być.Ile to pociągow utknęło gdzieś po drodze,ile bylo spoznień.A przecież to dopiero początek zimy i temperatury jeszcze wcale nie takie mrozne. I żadne Panie Ministry tu nie pomogą,jeśli ludzie będą zawodzić i nie wezmą się ostro do roboty.Kiedy miała być u nas kolęda to nawet plug przyjechał i oczyścił nasza uliczkę.Wczoraj wieczorem na stacji TVP Kultura trafiłam na film o tytule"Kraina śniegu".Film produkcji niemieckiej .Film który chyba każdego kto go oglądał nie pozostawił obojętnym.Dramat obyczajowy bardzo chwilami trudny w odbiorze.Emocje i momenty dramatyczne zagrane przez aktorow z wielką wrażliwoscią i dbałoscia o realia.Realia czasem nawet trudne do wyobrażenia.Film cały dzieje się w surowym klimacie Norwegii bardzo naturalistycznie filmowany.I ten śnieg,śnieg wszędzie wokoło.Uważam,jednak ,że czas ktory poświęciłam na obejrzenie tego filmu nie był zmarnowany i coś pozostało w mojej pamięci.Trudny problem złej miłosci ojca do corki to rzadki temat filmowy a okazuje się,że bardzo potrzebny.Mam nadzieję,że zachęciłam Was do obejrzenia tego filmu.Napewno jest gdzieś w internecie dostępny.Warto.Dzisiaj w Dzień Babci radio Jedynka cały program poświęca babciom.Wypowiedzi małych przedszkolaków -za co kochają swoje babcie i jakie te babcie są rozczuliły mnie do łez.Wywiad z p.Haliną Kunicką dopełnił wypowiedzi w temacie-babcia.Ale jedno zapamiętałam sobie z jej wypowiedzi,że kiedy wnuki dorastaja nie ma już takiej bliskościz babciami i dziadkami.Dopiero potem kiedy sami zostaja rodzicami to się zmienia.Więc czekam na małego Filipka jak z laurką w rece maszeruje do babci i dziadka.Czego Wam też zyczę moje miłe babcie idziadkowie .Trzymajcie się............cdn.Hala

piątek, 10 stycznia 2014

Czyżby zapowiedż zbliżającej się zimy?

Pogoda okropna .Od rano u nas w Bramkach po niebie przewalają się ciężkie ołowiane chmury.Wieje duży wiatr.Ale jest dosyć ciepło +7 stopni.To dużo jak na 10 -tego stycznia.13 -tego obchodzimy smutną rocznicę już czwartą odejścia naszej mamy-nestorki rodu.Msza Swięta za spokój jej duszy będzie odprawiona 13-tego w bazylice w Niepokalanowie.To piękne miejsce.Dzisiaj obejrzałam mały filmik z udziałem naszego prawnuczka Filipa.I tak sobie pomyślałam jak to dobrze jest zobaczyc na bieżąco małego na youtoube.Filip ;jabłuszko i gruszka.Bardzo się mały krzywił przy spożywaniu tych owoców.Ja dośc daleko od niego mogę być choć kilka chwil w jego towarzystwie.Oto!potega internetu.A ,że są ludzie którzy internetu używają do niecnych celów bardzo nas martwi.Ale jak widać nie ma zadnych skutecznych sposobów aby uniknąc niepochlebnych komentarzy. Trzeba je po prostu ignorować.A,dla takiej babci jak ja, to sama radość zobaczyć to małe szczęście,choćby tylko na ekranie monitora.Wyobrazam sobie jak bardzo cieszyłaby się moja mama małym Filipkiem.Kiedy przy okazji wigilii rozmawialam z jego prababcią, z strony żony mego wnuka.powiedziała mi,że codziennie dziękuje Bogu za to wielkie szczęscie ,że doczekala takiej chwili.Mieszka blisko młodych to i kontakt ma bliski.Wogole to teraz spotkania rodzinne będą zdominowane tym malym słodziakiem.Jak tak patrzę,na start młodej pary mego wnuka i jego wybranki to widzę jak wiele zmieniło się w naszym życiu na lepsze.Martwimy się o wszystko,niepotrzebnie wszystko idzie ku lepszemu.Na to co teraz mają młodzi ludzie,my musieliśmy pracowac dziesiątki lat.A, oni z pomocą rodziny już żyją w miarę wygodnie.Mają swoj dach nad głową, a jest to przeciez podstawa zycia.Wczoraj ogladalam w tv reportaż o człowieku będącym 30 lat bezdomnym.I wreszcie dostal upragnione mieszkanie.Trzeba było widzieć jak on się cieszył.Jeszce nigdy nie widziałam tyle radości w oczach człowieka.Polecam też Wam moi kochani program w Jedynce-świat się kręci.Wczoraj było szczegolnie sympatycznie i wzruszajaco.Polecam w sobotę -powtarzają wybrane fragmenty.Mój świat-życie codzienne też sięjak widzicie nieżle kręci ........cdn.Hala

czwartek, 9 stycznia 2014

Oswajanie starości od młodości.........-ale czy realne ?

Ostatnio bardzo wiele miejsca ,media poświęcają ludziom starszym 60+.Temat stał się niejako modny.Wszystko za sprawą doniesien demografów na temat gwałtownego starzenia się spoleczeństwa.Zainteresowanie duże.Tytuł mojego postu może wydawac się przewrotny. Oswajanie starości od młodości.Co mam na myśli?.Kiedyś,dawniej,było to o tyle prostsze ,że inaczej funkcjonowały w większości nasze rodziny.Rodziny były wielopokoleniowe. W jednym domu mieszkali często,i babcia i dziadek,dzieci -corki i synowie,ich małzonkowie ,ich wspolne dzieci......Szczególnie było to widoczne na Sląsku.Prawie w każdym domu Sląskim były starzyki. Dzieci od małego oswajały się z pojeciem starości.Widziały starość na codzień,żyły z nią.Widziały jak wygląda z bliska wiek senioralny.Teraz tego nie ma. Babcia i dziadek mieszkają czesto bardzo daleko.I poki nie sprawiają kłopotu rodzina ma święty spokój.Kiedy już istnieje problem w zapewnieniu,godnego życia takiej babci czy dziadka w odwodzie jest dom starców.I bardzo dobrze, seniorzy mają zapewnioną dobrą opiekę i wszyscy mają przysłowiowy świety spokój.Mnie osobiście wydaje się,że jest w tym zakresie ogromna praca do wykonania.Brak kontaktów,bieżacych z starszym członkiem rodziny rzutuje na młode pokolenie.Oni po prostu nie potrafią rozmawiać z starszymi ludzmi.Pobłazliwie traktują przygluchego już często ,dziadka czy babcię.A,przecież i babcia i dziadek mają często bardzo wiele do powiedzenia w temacie-jak zyc.Nawet wtedy kiedy,sami w życiu popełnili wiele błędów.Bardzo ważne są kontakty naszych milusinskich z babciami i dziadkami.Występy w przedszkolach ,dnie babci i dziadka ,w przedszkolach i szkołach to buduje prawdziwą więz miedzypokoleniową.Dokładnie pamiętam takie imprezy na ktore zapraszaly mnie moje wnuki.Te laurki wykonywane dla babci też jeszcze są w mojej pamieci.Duża w tym rola mam takich młodych ludzi..Bo to własnie to średnie pokolenie uczy młodych odpowiedniego odnoszenia się do"starszakow"I kiedy oni sami bedą już seniorami będą mieli jak znalazł.I tak to się kręci.Już drugi rok z kolei Wielka Orkiestra Swiatecznej Pomocy gra też dla seniorów.I tym optymistycznym akcentem kończę mój mały głos w temacie senioralnym.............cdn.Hala

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Droga do szczęścia......to tytuł filmu ktory trzeba koniecznie obejrzec.

Nie jest to film w reżyserii jakiegoś zdobywcy Oskara. Zaden wybitny,znany.Skromny film amerykanski ukazujący życie zwykłej rodziny żyjącej w Nowym Meksyku na pustkowiu.Film który wywarł na mnie ogromne wrażenie.Nie jestem specjalnym znawcą kina,ale lubię dobre kino.Lubię filmy po których cos mi pozostaje. Ten film napewno pozostanie na zawsze w mojej pamięci.Film pokazywała stacja ATM rozrywka już dwukrotnie w póznych godzinach wieczornych.Ale myslę,ze także w internecie można go znaleść i obejrzeć.Nie jest to film ,rozrywkowy,chociaz pewna dozę humoru takze zawiera.Cała rzecz dzieje się w dzikim krajobrazie Nowego Meksyku daleko od małego miasteczka w 3 osobowej rodzinie.To wszystko co dzieje się w tym filmie,jest takie inne od słynnych amerykanskich strzelanek, że aż, niewiarygodne.Obejrzałam ten film już dwa razy,dzien po dniu i obejrzę napewno raz jeszcze.Bo za każdym razem odkrywam w nim cos nowego nad czym muszę się głebiej zastanowić i pomysleć.Filmu tego nie można oglądać zmęczonym,śpiacym.Bo nie zrobi na nas wrażenia.Trzeba go uważnie obejrzeć i zwrócic uwagę na wspaniale czasem surrealistyczne dialogi,wspaniałą przyrodę,zwierzęta,stosunek ludzi do zwierzat,siłę przyjażni,miłości,poswiecenia.A dzieje sie to wszystko wśród zwykłych prostych ludzi,i pewnie dlatego tak mnie zafascynowało.Chętnie będę chciała z Wami moi drodzy czytelnicy mego bloga porozmawiać które z wątkow filmu zrobiły najwieksze wrażenie.Dla mnie stosunek mamy do corki ,nazywanej przez rodzinę "Bo "jest absolutnie rewelacyjny.W niektórych momentach ,w czasie zabawy bardzo przypominała mnie samą ,ale to taka dygresja na marginesie.Godny zauważenia jest też wątek ,choroby depresji u ojca rodziny.Wogóle bardzo polecam ten film i napiszcie ,czy podzielacie moje zdanie lub ,że się z nim nie zgadzacie.Pozdrawiam serdecznie........cdn..Hala

niedziela, 5 stycznia 2014

Noworoczne postanowienia -i co z nich wynika?

Początek Nowego Roku skłania nas do robienia sobie różnych postanowień.Ileż to razy przez szereg lat palacze postanawiają przestać palić. A ilu z nich dotrzymuje takich postanowień.Na całe szczęście ,ten okropny nałóg mnie nie dotyczy. Wyobrażam sobie jakby to było.Każda choroba ,każdy ból z jakim zgłaszałabym się do lekarza był wynikiem mego palenia.Wszystko przez palenie słyszą Ci co palą.Drugim takim odnośnikiem do którego odnoszą się lekarze kiedy mają trudności z właściwym zdiagnozowaniem pacjenta jest,nerwica wegetatywna a konkretnie stan nerwów i stres..To tylko dr.House był w stanie pochylić się nad pacjentem i tylko w filmie.W życiu codziennym w naszych realiach przeważają podejścia do pacjenta jako zła koniecznego.Brak czasu,brak cierpliwości powoduje ,że wszyscy jesteśmy nie zadowoleni z pomocy medycznej.Cezurą jest też wiek pacjenta.Kiedy lekarz pyta mnie o wiek,najchętniej schowalabym się w mysiej dziurze.Bo czego ja jeszcze chcę? Jak jestem stara to mam cierpieć,bo starzy mają cierpieć a,nie zawracać głowę.Pamiętam kiedy na skutek wypadku,przed kilku laty złamałam sobie cztery żebra.Lekarz prowadzący nie mogl zrozumieć,że mnie mocno boli.Dopiero lekarze z poradni leczenia bólu mi pomogli.Ale,kiedy przyszłam do mego lekarza do kontroli i zobaczyłam ,że skręca się z bólu zapytałam grzecznie -co Pan doktor taki cierpiacy.On mi na to,że wychylal się z parapetu za kotem który mu uciekł i chyba przygniótl sobie zebra.Idzie zaraz do rtg.bo chyba sobie coś złamał. Wtedy miałam mu ochotę powiedzieć,że wreszcie na wlasnej skorze doświadczy jak to jest.Ale się powstrzymałam.I tak już bardzo cierpiał.Tak sobie myslę,że teraz kiedy wszyscy trąbią o ogromnym starzeniu się spoleczenstwa i konieczności wykształcenia większej ilości lekarzy geriatrow-kazdy przyszły lekarz obowiązkowo winien co najmiej poł roku popracować na oddziałach geriatrycznych,neurologicznych,ortopedycznych. I jeśli wtedy dalej będzie chciał być lekarzem -to na pewno,choc może się mylę będzie dobrym wrazliwym lekarzem.A,moje postanowienie noworoczne? Ograniczyć liczbę leków do niezbędnych.Odtruć swoj organizm,uspokoić.Tak też robię i dzisiaj 5-tego dnia przespałam z kotkiem u boku 5 wspaniałych godzin i o dziwo bez bólu i leków.Moi kochani jak widzicie robię wszystko aby jeszcze jakiś czas byc razem z Wami i cieszyć się każdym dniem.A w naszych Bramkach wiosna.Coś się chyba rozregulowało na dobre.Moi znajomi z Mathawian w stanie NY śa całkowicie zasypani śniegiem......cdn.Hala

piątek, 3 stycznia 2014

Jaka szkoda,że to nie był szpital w Leśnej Gorze z serialu "Na dobre i na złe".....................

Cierpiałam już od dłuższego czasu,Kiedy ból i oszołomienie po zażywaniu silnych środków przeciwbólowych,doszedł do stanu krytycznego,było mi już zupełnie obojętne-co ze mną będzie się dalej działo.Ale ,póki co potrzebowałam pilnej pomocy medycznej.Po wspanialej kolacji wigilijnej u mego wnuka i jego rodziny,miałam nadzieję,że dam rady.Jednak ,noc,była wprost koszmarna a,ja po prostu "wymiękłam"/jak to teraz mówi młodzież/W pierwszy dzien po poludniu pojechaliśmy do Błonia do światecznej pomocy lekarskiej.Zadnych pacjentów.Lekarz sympatyczny  bardzo ale,niestety internista.Od jakiegoś czasu z powodu oszczędności nie ma już dyżuru lekarza ortopedy.Robią mi zastrzyk  silny przeciwbólowy i dają skierowanie do szpitala.Szkoda,że nie ma ortopedy lub chirurga .Dostalabym mocniejsze leki w zastrzykach i obylo by się bez szpitala.Kiedyś już korzystałam z pomocy lekarza chirurga i bardzo mi wtedy pomogł.No!cóż najłatwiej oszczędza się na ludziach. Chwilowa ulga w bólu nogi.Jedziemy do domu i zapada decyzja. Czekamy jeszcze jeden dzień.Jedziemy do szpitala w pierwszy dzień po świetach,a jeśli by się działo cos bardzo zlego wzywamy pogotowie. Syn pojechał do swego domu. Ja cierpiąca  probuję się ratować swoimi dostępnymi mi środkami.27 grudnia o godzinie 9-tej rano jedziemy do szpitala..Kiedy dojeżdżamy widzimy jako żywcem przeniesiony z filmu -podjazd i front szpitala w Leśnej Gorze..Rzeczywiście gra on w serialu "Na dobre i na zle". Pelna nadziei na rychła pomoc,cieszę się,że jesteśmy na miejscu.  Jesteśmy drudzy w kolejce.Więc jest dobrze .Jest godz.9.40 kiedy wita nas SOR miejsce gdzie czekają na takie właśnie przypadki. Czekamy spokojnie.Jest godzina 11-ta wchodzimy do gabinetu lekarza. Pacjentów przybywa.Jest juz gęsty tłum. Pani doktor kieruje mnie na rtg stawu biodrowego w ktorym mam śruby Gama i całej nogi.Cierpię tak bardzo ze tracę poczucie rzeczywistości.Kiedy Pani doktor mruczy pod nosem do stażysty-to i tak nic nie da -trzeba by zrobić rezonans .Ale do 15 stycznia jest to niemozliwe.Nie ma na to pieniędzy. Pani doktór w międzyczasie ,rozmawia z kims przez telefon,że niestety ale nie moze przyjjąć nikogo na oddzial szpitalny .Nie ma wolnych łozek.Czekam na rtg.prawie 2 godziny.Po rtg. czekam znowu na badanie krwi w kierunku zakrzepicy następną godzinę.Jest godzina 15-ta.Jestem znowu u p. doktor .Wykonczona już jestem bardzo ale,pani doktór nie mniej.Robią mi znowu bardzo mocny zastrzyk podobno o działaniu narkotycznym.Więc wyobrażacie sobie jak mi się robi dobrze.Tym bardziej ,ze Pani doktor mowi mi,że prawdopodobnie doszło do pęknięcia z przeciązenia kości piszczelowej.Charakterystyczne jest to ,że ból nasila się pod obciążeniem ,na stojąco.Tym bardziej ,że tak wlaśnie zlamałam kiedyś 12 krag piersiowy i żebra.Kilka lat temu.Więc mam leżeć -nie chodzić.Jedziemy do domu jest godzina 17-ta.Odbieramy jeszce wynik badania na zakrzepicę który jest "niejednoznaczny".Nie wiem,co to znaczy ale mam dość..Mam leki,ale kiedy czytam to co piszą o działaniach ubocznych tych leków.Mam obawy .I tak tkwię w domu i czekam na mozliwość prywatnego dostania się do jakiegoś ortopedy.Ale co najważniejsze -nie chodzę.Jeżdżę na wozku .Trochę to chaotycznie napisałam i za długie ale, musiałam wylac na papier swoj żal.pozdrawiam serdecznie cdn.Hala

środa, 1 stycznia 2014

Zyczenia Noworoczne!!!

Moi Drodzy!Jest Nowy Rok 2014.Wszystkim przyjaciołom ktorych znam, i ktorzy pewnie niedługo będą moimi przyjaciołmi i znajomymi-składam tą drogą wiele serdecznych życzen:zdrowia,radości,samych słonecznych dni i dużo miłości.Niech ten Nowy Rok 2014 spełni wasze oczekiwania osobiste i zawodowe w 100 procentach. Z powodu choroby zmuszona jestem ograniczyć swe spotkania w internecie. Ale ,mam nadzieję wrocić i byc razem z Wami.Bardzo za Wami wszystkimi tęsknię i serdecznie pozdrawiam-Halina Bulas vel HalaWszyscy ślemy dobre życzenia zdrowia i miłości!!!

niedziela, 22 grudnia 2013

Czas leczy prawie wszystko..........daj sobie czas....

Moi Drodzy przyjaciele!!! Niestety mam kłopoty zdrowotne.Zyczę Wam z calego serca z okazji Swiąt Bożego Narodzenia,wszystkiego najlepszego,dużo zdrowia i wszelakiego dobra.Samych radosnych słonecznych dni i góry prezentów pod choinką.Jesteście wszyscy w mojej zyczliwej Wam pamięci-pozdrawiam serdecznie Halina

sobota, 7 grudnia 2013

Dzisiaj bezproblemowo-jak to dobrze.........

Jakby mnie ktoś na sto koni posadził.To stare porzekadło,bardzo prawdziwie opisuje moją dzisiejszą sytuację.Po wczorajszym trudnym dniu z powodu okropnej pogody,dzisiaj już nawet wyjrzało słonce .I chociaż duje jeszcze bardzo mocno-jest dobrze.Latwo się zalogowałam  do strony blog.pl.To niebywałe ,jakie to jest łatwe kiedy wszystko jest w porządku.Nasza mała kotka miała dzisiaj od rana wspaniała zabawę.Z zwykłej prostokątnej butelki na wodę,wyciętej z boku na otwór/starannie podwinietej/aby się ptaszki nie kaleczyły powstał wspanialy karmnik.Wszystko widać jak ptaszki do niego wchodzą i zajadają mielone orzeszki i slonecznik.Mała kotka Patusia siada sobie i patrzy.Potrafi godzinami obserwować ptaszki i ich harce.Starsza kotka już mało się tym interesuje..Okno jest duże,takie balkonowe i kotek ma wspaniały punkt obserwacyjny.Odwiedził nas dzisiaj nasz syn i pogratulował nam inwencji w sprawie karmnika.Bez kosztowy wspaniały pomysł. Właśnie takie drobne radości składają się na nasz dzień codzienny.Dzisiaj mała kotka miała obcinane pazurki i bardzo się denerwowala.Trzeba było widzieć jak Pusia to przeżywała. Była zła na męza i go nawet podrapała.Czyli nie jest jej ta mała tak zupełnie obojętna.Byc moze ,że w koncu się jakoś zintegrują.

Nie dawno bo zaledwie kilka dni temu przeżywaliśmy,radosne swięto Barbórkę.U mnie na Sląsku i wmojej rodzinie osobiście bardzo to bylo ważne,znaczące święto.Córka moja ma na imie Barbara.Dostała to imię po matce mego męza.Zmarła bardzo młodo miała zaledwie 47 lat.Daliśmy to imię naszej upragnionej i długo wyczekiwanej córeczce na pamiątkę Barbary -matki mego męża.Kiedy byłam dzieckiem i nastolatką Barborka była bardzo znaczącym dl a nas swiętem.Wszak kilka osób z najblizszej rodziny pracowało na kopalni,w tym też moja mama.W ten dzień 4 grudnia o 6-tej rano budziła nas orkiestra górnicza.Obchodzili ulice naszego miasteczka grając wspaniałe śląskie melodie.Piękny to zwyczaj.Pozniej szliśmy do kościoła na mszę uroczystą.Tam też grała nasza kopalniana orkiestra.Potem w każdym domu był dobry świąteczny obiad.Czyli :rosół z nudlami,rolada,modro kapusta i kluski ślaskie.Po południu była dla chłopow -karczma piwna a dla kobiet babski comber.Babski comber-kilka razy w nim uczestniczyłam to wspaniała zabawa samych kobiet.I tak to było za czasow mojej młodości.Teraz dzien ten przywołuje we mnie tylko wspomnienia i nostalgię za czasem który minął bezpowrotnie.Ale mamy Barbarę w domu i jest ona naszym łacznikiem z tamtym czasem..Pozdrawiam wszystkich serdecznie .Mam nadzieję,że za bardzo Was nie zanudziłam tym moim dniem codziennym i swiatem wokoł mnie...........cdn.HalaNie