poniedziałek, 9 lipca 2012

Radosc z zwyciestwa............

Kiedy kilka dni temu pisalam ,po zakonczeniu Euro 2012 takie slowa:jeszcze o naszych dzielnych siatkarzach uslyszycie...... troche sie obawialam czy im sie uda.Udalo sie wspaniale-sa mistrzami Ligi Swiatowej.Siatkowka to moj ulubiony sport.Mam do niego szczegolny sentyment.Od moich bardzo mlodych lat moje losy,gdzies tam ciagle sie krzyzowaly z ta dyscyplina sportu.W latach Liceum jeden z naszych kolegow podjal decyzje o studiowaniu na AWF i specjalizacji wlasnie w siatkowce.Zostal potem reprezentantem naszego kraju i gral w naszej druzynie narodowej siatkowki.Pozniej byl bardzo dobrym trenerem i wychowawca akademickim.Pisze o nim w czasie przeszlym ,gdyz Aleksander Gediga juz nas opuscil.Trenuje juz inne ,niebianskie druzyny.Oby z takim dobrym skutkiem jak tu na ziemi.Zmarl w marcu 2009 roku w wieku 70 lat.Byl swietnym kolega,bardzo sie lubilismy w czasie szkoly.W doroslym zyciu mielismy kontakt okazjonalny,ale zawsze bardzo serdeczny.

W czasie pracy zawodowej,poznalam wielu wspanialych mlodych sportowcow/MKS MDK Warszawa/.To byla kuznia talentow -miejsce gdzie rozpoczynala sie ich przygoda z sportem wyczynowym.To byli mlodzi zawodnicy-siatkowki,koszykowki,plywania,gimnastyki artystycznej.Z tego miejsca wywodzi sie wielu reprezentatow ,naszego kraju.Teraz sa juz trenerami ,sedziami,kierownikami i organizatorami zycia sportowego-ja pamietam ich jako mlodych zawodnikow klubu MKS MDK -klubu wielce zasluzonego w wychowaniu mlodych sportowcow.Wiele nazwisk brzmi dla mnie bardzo znajomo,wiele zapomnialam.Ale wiem jedno ,ze sportowcy wywodzacy sie z naszego Mlodziezowego Klubu MKS MDK wstydu Polsce nie przyniosa i nie przyniesli nigdy.

Wiem,ze trudniej bedzie na Olimpiadzie -wiadomo bedziemy faworytami a,z presja gra sie trudniej.Ale mysle ,ze wspanialy trener Wloch Anrea Anastazzi potrafi tak umotywowac naszych chlopcow ,ze pokaza swoja klase/zreszta juz pokazali.Grali w cieniu pilkarzy bo malo kto obejrzal wszystkie mecze Ligi Swiatowej a jednak nie przegrali ,ani jednego meczu.

Kiedy odbieralam w towarzystwie drugiej pary medale nadane nam przez Prezydenta RP ,znow akcent siatkarski byl obecny.Tak sie zlozylo ,ze odbierajacym medal z drugiej pary  byl wielokrotny reprezentat naszego kraju-zawodnik bardzo utytulowany -olompijczyk siatkarz.Dzis kiedy ciesze sie z sukcesow naszych chlopcow,wiem jedno nie sa oni zmanierowani przez wielkie pieniadze,daleko im do apanazy innych dyscyplin.i moze to o to w tym wszystkim chodzi.............cdn.Hala

niedziela, 8 lipca 2012

Burza bez kropli dzdzu...........

Dzisiaj w nocy nad Bramkami przetoczyla sie potezna burza.Byla to burza Ufo.Byly wyladowania potezne,wichura jak sie patrzy ,ale nie spadla ani jedna kropla deszczu.Po tych ostatnich upalach jest u nas bardzo sucho.Beczki duze na wode sa puste.Gdzies kiedys czytalam ,ze w Niemczech kazdy dom jednorodzinny musi miec po rynnami ustawiona beczke co najmiej 25 litrowa na wode.Jest to podobno nakazany obowiazek.Celem oszczedzania wody wodociagowej.My tez mamy takie spore bo 30 litrowe 3 beczki i z rynien scieka do nich woda.Mamy wiec darmowa wode do podlewania .Glownie chodzi o podlewanie winogron,one w okresie owocowania potrzebuja duzo wody i slonca.Czasem trzeba z tych beczek wylawiac ciekawskie i wszedobylskie zabki.Teraz kiedy pisze te slowa zrobilo sie bardzo ladnie.Wyszlo slonce i jest troche mniej goraco jak wczoraj.Dobrze by bylo ,zeby jednak spadl deszcz.

Moj syn zaprosil moja corke a,swoja siostre na wycieczke do Sandomierza.Poniewaz jechal z zaprzyjaznionym zespolem muzycznym do Gorzyc niedaleko Sandomierza na koncert zabral ja z soba.Mnie to bardzo ucieszylo.Umowil ja takze na spotkanie z jej kolega z bardzo wczesnego dziecinstwa.Bardzo kiedy byli mali sie lubili i duzo czasu spedzali z soba.Teraz kazde z nich  po 40 latach sie zobaczy i bardzo jestem ciekawa jakie beda mieli wrazenia.? Ogladalam tylko zdjecia z pobytu mego syna w Sandomierzu i nawet nie wiedzac,ze zobacze jego zdjecie bezblednie go jako doroslego rozpoznalam.Okulary nosil jako malutki chlopczyk i teraz tez je nosi.Moze dlatego-latwo go rozpoznalam.Mieszkal z mama i tata na parterze pod nami.I kiedy slyszal u nas ruch,odrazu sie do nas wybieral.Czasem jak za bardzo lobuzowal kazalam mu isc do domu,to on postal chwile na korytarzu i wracal z takim tekstem-ja tu u was musze byc bo mojej mamy nie ma w domu.Co oczywiscie bylo nie prawda.Teraz jest podobno skutecznym biznasmenem,wspolwlascicielem pieknego urokliwego hoteliku w Sandomierzu Pod Cizemka.Tam maja miec czlonkowie tego Zespolu swoja kolacje przed powrotem do Warszawy

Bardzo jestem ciekawa wrazen mojej corki z tego pobytu.Glownie cieszy mnie fakt,ze syn pomaga swojej siostrze w dojsciu do rownowagi psychicznej,po ciezkich przezyciach ub. roku.

Moj "general " zrobil kolacje i wola do stolu.Koncze wiec i pozdrawiam......cdn.Hala

sobota, 7 lipca 2012

Ojciec obecny.....

Byc moze wypowiedz moja,nie bardzo sie miesci w formule konkursu..Ja chcialabym opowiedziec ,nie o jednym ojcu,a o kilku ojcach ktorych mialam mozliwosc poznac ,w swoim dosc dlugim juz zyciu..

Moj ojciec-bardzo przystojny mezszczyzna w mlodosci/typ Rudolfa Valenttino/zapisal sie w mojej pamieci jako wieczny"czarus"admirator pieknych kobiet.Kiedy zabieral mnie mala dziewczynke 10-letnia na mecze pilki noznej/byl zapalonym kibicem/.Moja mama nigdy nie mogla byc pewna,ze dotre razem z nim z powrotem do domu.Czesto przyprowadzana bylam do domu przez jego znajomych ,nawet przygodnie poznanych.Byl taki bardzo beztroski.Poniewaz jest zasada ,ze o zmarlych nie mowi sie zle,albo wogole.Ja zapamietalam ,ze bardzo byl zawiedziony ,ze urodzila sie mu -baba.Nie odczuwal zadnej potrzeby,przytulenia,ucalowania.Brak mu bylo czulosci.I tego w zyciu brakowalo mi najwiecej.Kiedy odszedl ,bo urodzil mu sie w nowym zwiazku upragniony syn byl chyba bardzo szczesliwy.Materialnie i bytowo zabezpieczyl swego syna doskonale.Ja moglam o tym tylko marzyc.Choc pieniadze to nie wszystko.W ostatnich chwilach swego zycia,byl bardzo opuszczony ,samotny-bo i ja i jego ukochany syn nie moglismy byc z nim.Ja opiekowalam sie moja ciezko chora matka.

Drugim  ojcem o ktorym pragne napisac kilka slow jest moj syn.Jest ojcem wspanialym.Ma dwoch synow i wspierany przez swoja piekna madra zonedobrze ich wychowal.Sa juz dorosli.Maja 24 lata i 28 lat.Sa wspanialymi madrymi mlodymi mezszczyznami.Syn cale swoje zycie podporzadkowal swojej rodzinie.Dbal jak tylko umial najlepiej o sprawy bytowe i materialne..Byl ciagle obecny w ich zyciu.Nawet mozna powiedziec ,ze nawet kosztem kariery zawodowej.Nigdy ich nie zawiodl byl zawsze obecny w ich zyciu.Ja nawet czesto tak odrobine zazdroscilam ,ze tyle czasu poswiecal swoim dzieciom.Kiedy w okresie dojrzewania synowie przechodzili okresy buntu,potrafil kazdy konflikt rozladowac.Czasem krzykiem ,czasem lagodna perswazja ale zawsze stal przy nich murem.Bral wszystko na "klate".Sam nie palacy i nie naduzywajacy alkoholu,potrafil pokazac im wlasciwa droge w tej kwestii.Zeby nie bylo tak laurkowo-ma tez wady.Jest troche panikarzem,czasem za szybko reaguje,podnosi czasem glos.Dzieje sie to w blachych codziennych sprawach.Powazne sprawy rozwiazuje w sile spokoju.Jest troche balaganiarzem w zwiazku z tym uczenie synow porzadku jest dla niego nie lada wyzwaniem/chodzi o dobry przyklad/.Wszystkie urlopy spedzal z dziecmi.Nauczyl ich wszystkich sportow .Poniewaz konczyl AWF wyjezdzali na wszystkie obozy  razem..Jest rodzinnym autorytetem.Wszyscy w rodzinie licza sie z jego zdaniem.Ja,musze przyznac,ze jest na pewno lepszym ojcem niz jego wlasny ojciec

Maz moj byl oficerem i z tej racji ciagle nie bylo go w domu.Caly ciezar wychowania naszych dzieci spoczywal  na mnie.Mysle ,ze moj syn dobrze pamietal jak bardzo mu brakowalo czasem ojca "Wielkiego Nieobecnego".Dlatego pewnie sie tak bardzo stara aby byc "super tata" zawsze obecnym w  zyciu swoich synow.Trzeba bylo widziec jak bardzo sie moj syn cieszyl kiedy jego syn bral slub.Mysle ,ze teraz juz czeka z utesknieniem na wnuki.Wiem,ze bedzie wspanialym dziadkiem ,czego mu zycze z calego serca.

Oswiadczenie

Oswiadczam  iz,akceptuje regulamin Konkursu"Ojciec obecny w moim zyciu"

Oswiadczam,ze wyrazam zgode na przetwarzanie moich danych osobowych przez Grupa Onet.SA z siedziba przy ul.G.Zapolskiej40 30-126 Krakow jako administratora danych osobowych,w celu realizacji konkursu.Halina Bulas

czwartek, 5 lipca 2012

zyczliwa radosc...........

Bardzo dawno temu,bo juz w koncu lat 50-tych opuscilam swoje strony.Wtedy kiedy bylam mloda dziewczyna,nie wiele interesowalam sie moim miejscem urodzenia.To byly zupelnie inne czasy.Owszem,w Liceum do ktorego uczeszczalam opowiadano nam o ciekawych miejscach w naszej okolicy,ale tak jakos malo sie tym interesowalam.Teraz kiedy dopadl mnie juz prawie podeszly wiek,postanowilam blizej poznac moje rodzinne strony.Postanowilam,ze musze memu synowi ktory tez sie urodzil w Rydultowach/choc nigdy tam nie mieszkal/przyblizyc jego miejsce urodzenia.Zostawic jaki slad po moich stronach rodzinnych.Z wielu tez innych wzgledow rozpoczelam pisanie kroniki rodzinnej.Brakowalo mi jakies usytuowania w konkretnej rzeczywistosci czyli miejsca w ktorym to wszystko sie zaczelo.Pisalam do wielu ludzi,lecz jakos tak odbijalam sie od sciany.Nie mialam szczescia aby ktos chcial na moje prosby o ksiazki traktujace o Rydultowach zareagowac.Dopiero kiedy pewnego dnia przegladajac internet natrafilam na strone Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rydultowach-pomyslalam ,zeby jeszcze raz sprobowac.Poprosic o pomoc.

Trafilam w dobre miejsce -ludzi zyczliwych ,milych i co najwazniejsze kompetentnych.Pomogli i dzisiaj sie dowiedzialam ,ze juz wyslano do mnie 3 ksiazki traktujace o temacie ktory mnie zywo interesuje.Jakze milo mi bylo droga mailowa rozmawiac z osoba ktora zechciala mi pomoc.Mysle ,ze bezinteresownosc i dodatkowa praca /wyslanie przez poczte/winna byc wlasciwie oceniona przez przelozonych.Ja milej Pani Kasi moge ta droga jeszcze raz serdecznie podziekowac.Mam nadzieje ,ze nie byl to nasz ostatni kontakt.Wlasnie takie male radosci ubarwiaja i rozweselaja nasze zycie.Wzajemna zyczliwosc i uwrazliwienie na drugiego czlowieka.Tego nam bardzo w zyciu potrzeba.Nie zalujmy sobie tego,a bedzie sie nam wszystkim lepiej zylo.Jest jeszcze kilka publikacji ktorych niestety ,w chwili obecnej nie mozna zdobyc,ale mam nadzieje ,ze jednak je zdobede.Przeciez wokol jest tyle zyczliwych ludzi.Ja w to wierze.

Pogoda w Bramkach w dalszym ciagu upalna-letnia .Jednym slowem -kanikula.Grzejmy nasze kosci ,lato jest w naszym klimacie takie krotkie.Pusia dzisiaj od rana siedzi sobie w cieniu swierka a,nasze psy omijaja ja w bezpiecznej dla nich i dla niej odleglosci.Jest sielsko anielsko wszak mamy upragnione lato....cdn...Hala

środa, 4 lipca 2012

Przygody internetowe...........

Od dwoch dni probuje cos napisac i nic mi nie wychodzi.Znowu znika moj post jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki.Pewnie to ma z tym cos wspolnego upalna pogoda ktora do nas zawitala od kilku dni.Wiem powiecie -tej to zwsze cos zle.Jak zimno zle,jak cieplo tez zle.Tylko te skrajne temperatury sa troche meczace.Po za tym niestety starsi ludzie a do takich sie zaliczam ,maja inna odpornosc na takie ekstremalne temperatury.Ciezej znosimy duze zimno i duze upaly.Dzisiaj o dziwo wogole,w tych naszych Bramkach nie ma wiatru.Powietrze stoi.Nawet wczoraj w czasie burzy,nie bylo silnego wiatru,wrecz przeciwnie panowala taka zlowroga cisza.Nawet sie balam co z tego bedzie.Ale obylo sie bez klopotu.Wszystko rosnie jak na drozdzach bo codziennie pada cieply deszcz.Ale lato jest takie krotkie ,ze trzeba sie cieszyc i nie narzekac.

Jest teraz ogloszony konkurs na Onecie o tytule-Moj ojciec.Mysle ,ze chyba jutro usiade i napisze kilka slow o najwspanialszym ojcu jakiego znam.Jest nim moj wspanialy syn.Jest ojcem dwoch mlodych panow.Jeden ma 24 lata a drugi 28 lat.Cale swoje zycie moj syn poswiecil swoim synom.Owszem,wspierala go jego zona wspaniala matka fajna dziewczyna.Ale to on  caly swoj wolny czas i zycie podporzadkowal  synom.Dbal o nich,wszedzie z nimi jezdzil,staral sie zapewnic im jak najlepsze warunki materialne i bytowe do zycia.

Mysle ,ze uda mi sie przekazac jak najwiecej waznych uwag co do roli ojca w rodzinie.Jest to rola nie do zastapienia.W teatrze moze byc dubler.Tu w zyciu ojca nie zastapi tak naprawde nikt.Wiem,ze wiele kobiet samotnie wychowujacych swoje dzieci powie-co ona pisze przeciez my tez swoje dzieci wychowujemy bez ojcow i dajemy rade.To jednak jest tak,jakby brakowalo w potrawie czegos a to soli ,a to cukru ,a to pieprzu.Wiem z autopsji jakie wazne,jest wychowanie w pelnej rodzinie.Owszem,mam na mysli rodzine ktora nawet sie kloci,gdzie jej czlonkowie maja nawet bardzo wybuchowe temperamenty.Ale kiedy trzeba stoja za soba murem.Ojciec rodziny jest wtedy autorytetem .Pomaga  wszystko wlasciwie zrozumiec.Ukierunkowuje mlode zapalone glowy -takim ojcem jest wlasnie moj syn.

Pusia dzisiaj po raz pierwszy poszla na dwor od kilku dni.Martwie sie o nia.Ona ma bardzo slabe serduszko-powiedzial nam o tym lekarz kiedy bylismy u niego.Koncze i musze popedzic "generala "zeby poszedl jej poszukac.......cdn..Hala

poniedziałek, 2 lipca 2012

Bardzo mi przykro.........

Znowu sie napisalam i nic sie nie zapisalo.Nie wiem ale mam ogromnego pecha.Mega Pecha!!!!.Juz zdawalo sie ze bedzie dobrze i guzik nic z tego.Ulatuje wszystko w Kosmos.

Napisze wiec krotko moze sie jeszcze tamten post odnajdzie.Pisalam tak w skrocie wielkim.Ze-bardzo fajnie ,ze wygrala Hiszpania ktorej sie teraz ekonomicznie nie za bardzo wiedzie.To chociaz w sporcie "wykosili " wszystkich jak mowia mlodzi ludzie.Oni juz sa chyba genetycznie zaprogramowani do tego sportu.Wszystkie te poludniowe nacje maja od urodzenia futbol w nogach.Nawet ich temperamenty sa takie radosne jak u nikogo innego.Fajnie na nich patrzec jak uwijaja sie kolo pilki.Jest to pilka dynamiczna ,radosna pelna polotu i finezji.Oni postawili na futboll i sa w nim najlepsi.

Pisalam tez o wiezach rodzinnych.Pisalam jak wazne jest utrzymywanie dobrych relacji,i komunikacji miedzy starszymi w rodzinie i mlodymi.Jak bardzo bylam zdumiona kiedy moja babcia  80 -latka mieszkajaca na Slasku,z szczegolami relacjonowala mi perypetie milosne mlodej wnuczki.Znala wszystkie szczegoly,byla wtajemniczona w najwyzszym stopniu wtajemniczenia.Jak ja jej zazdroscilam wtedy i tez mialam nadzieje ,ze tak sie uloza moje relacje z moimi wnukami.Niestety,nic z tego.Nie potrafilam tego dokonac,ale Bog mi swiadkiem ,ze bardzo sie staralam.Bo tak wogole to troche mam klopoty z relacjami  na linii-ja i reszta swiata.Pocieszam sie ,ze nie tylko ja tak mam,ale czasem mnie to zwyczajnie wkurza.Niby chce jak najlepiej a,cos nie wychodzi.Moze jest u mnie za duze pragnienie i dazenie do powszechnej szczesliwosci,a tego jak wiemy nie ma.Poki co musze sie zadowolic od czasu do czasu tym co mam.Z rzadka dozowane relacje z zycia moich dzieci i wnukow  musza mi na razie wystarczyc.I niech tak zostanie oby nie bylo gorzej.....cdn.Hala....

piątek, 29 czerwca 2012

Mialam goscia......

Kilka dni nie pisalam bo mialam wizyte mojej przyjaciolki z ktora znamy sie juz blisko 50 lat.Z przerwa 20 letnia kiedy kontakt zostal jakos,tak nie wiedziec,czemu zawieszony.Ale wlasnie mysle,ze tym cechuje sie prawdziwa przyjazn,ze czasem na wiele lat zamiera by sie odrodzic i wtedy ,jest dopiero o czym opowiadac i wspominac.Przyjaciolka moja nosi piekne imie Tamara i nosi bardzo ciekawe nazwisko rodowe-jedno z naznakomitszych nazwisk Polski Szeptycka.Urodzila sie na wschodzie naszego kraju i cala rodzine ma na kresach-obecnie Ukraina.Jej przezycia i koleje losu moglyby posluzyc jako scenariusz filmu.Bylby znakomity.Tematyka sensacyjno-dramatyczno melodramatyczna z cienka nutka komediowa.Gdybym potrafila pisac scenariusze,napewno wzielabym to pod uwage.Ale ,niestety nie potrafie i tak juz zostanie.W mojej pamieci pozostana dnie i wieczory przegadane prawie do switu i to musi mi na razie wystarczyc.Swietnie sie ubawilysmy kiedy ,czytalysmy ulotke  w ktorej pisze-stosowac u osob w podeszlym wieku/od 65 roku zycia/tak i tak.Wiec jestesmy juz w podeszlym wieku,a dlaczego smiejemy sie glosniej niz nie jedne mlode osoby?Czyzbysmy sie cofaly do dziecinstwa? Wszystkie absurdy zycia nas bawia smiejemy sie do rozpuku z roznych kawalow i wcale sie tak bardzo na codzien nie smucimyLubimy kiedy nam ktos powie ,ze dobrze wygladamy ,wiemy co sie nosi -co jest modne i potrafimy tez w towarzystwie naszych wnukow i dzieci  zabrac i nie przynudzac.

Dzisiaj w Bramkach piekna sloneczna pogoda z malym wiaterkiem.Jest wspaniale,a my sie musialysmy pozegnac.Moja przyjaciolka pojechala do swego letniego domu pod Lysica w Gory Swietokrzyskie gdzie czeka na nia 11 miesieczny wnuczek Mikolaj,corka i ziec ktory szczesliwie wrocil z 6 miesiecznego pobytu w Afganistanie.Jak ja to mowie chlopak nie dal sie zabic i szczesliwie wocil do domu.Podobno warunki  pelnienia sluzby przez nasze wojska a wojska amerykanskie sa jak zycie milionera do zycia biedaka bezdomnego.A kto jest kto zgadnijcie sami.?

Jada te nasze bezrobotne chlopaki do tego Afganistanu zeby zarobic troche grosza.I nigdy nie wiedza czy wroca szczesliwie do domu.Pora chyba juz zakonczyc ta bezsensowna wojne i te pseudo pokojowe misje.

Wczorajszy mecz wygrany przez Wlochow dowiodl jednego,ze pilka kopana jest gra gdzie kunktatorstwo,techniki,strategie  zawodza.Liczy sie zywiolowosc,i to ,ze sport ten jest sportem masowym.Od malego poludniowcy maja w krwi pilke nozna.Sportow elitarnych takich jak np.tenis nie rozwijaja ,a klada nacisk na to co najlepiej im wychodzi.Byc moze napisze cos nie popularnego ale ja tak mysle i chyba mi wolno.Pilka nozna jest wg.mnie sportem poludniowych temperamentow ich zwinnosci i gibkosci no i slabej dostepnosci do innych dziedzin sportu.Nie powiodlo nam sie na Euro2012 ale,jestem pewna ,ze nasze siatkarki i siatkarze jeszcze nie powiedzieli ostatniego slowa i pokaza co potrafia na arenie miedzynarodowej,czego im ja osobiscie bardzo zycze.cdn...........Hala.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

nie lubie poniedzialkow.............

Zaczyna sie nowy tydzien.Najpierw musze napisac sprostowanie.Otoz zmienilam niechcacy imie osoby o ktorej pisalam w poprzednim poscie.Chodzi oczywiscie o Magdalene Prokopowicz a nie Marte Prokopowicz .Wybaczcie mi taka pomylke.Tak bardzo bylam przejeta jej losem i zyciem.

Dzisiaj w Bramkach fatalna pogoda,wiatr potezny i ochlodzenie.Nawet Pusia taka chetna do biegania po polu,dzisiaj caly czas siedzi w domku.Miala zabawe  bo do domu dostal sie konik polny.Byl dla niej wielka atrakcja,ale kiedy na nia wskoczyl,juz sie zdenerwowala i zaczela na niego polowac.Trzeba go bylo dla jego bezpieczenstwa ewakuowac z domu.Mnie taka pogoda wprowadza ,w nastroj fatalny.I jeszcze te nocne sny-mowia ze sen mara Bog wiara.Tyle trudnych spraw przetoczylo sie juz przez moje zycie,ze powinno juz temu zarzadzajacemu wystarczyc.Teraz juz powinna zapanowac radosc i sielanka.Ale ,ze jest to chyba tylko moje pobozne zyczenie,-sami wiecie ile,sie moze jeszcze zdarzyc.

Wczoraj moj "general" poszedl do kosciola.Spotyka tam milych mieszkancow naszej wsi i bardzo jest dumny kiedy wszyscy sie dziwia ,ze nie wyglada na swoje lata.Daja mu jakies dziesiec lat mniej niz ma.Mysle ,ze to geny,amoze ,ze w zyciu za bardzo sie niczym nie przejmowal.To ja bylam w naszym  zwiazku -ta co sie wszystkim na zapas przejmowalam i martwilam.On zawsze potrafil przekuc kleske na sukces.Wewszystkim co nas doswiadczalo widzial dobre strony i nigdy dlugo niczego nie rozpamietywal.Na swoj wyglad w ten wlasnie sposob zapracowal.Mnie jednak z roku na rok przybywalo zmarszczek i chociaz general jest starszy o 3 lata, ja wygladam duzo starzej niz trzeba.Ja juz tego nie zmienie ,ale jestem dumna,ze mam takiego przystojniaka w domu,jest moja wielka podpora i sprawia ,ze jeszcze chce mi sie zyc.    

cdn....Hala....

sobota, 23 czerwca 2012

niestety,pokonana.....jak bardzo zal....

Zmarla Marta Prokopowicz znana blogerka przewodniczaca fundacji Rak'n'Roll.Walczyla z rakiem 8 lat,niestety nie udalo sie jej wyjsc z choroby.Zostala pokonana.Jeszcze 10 maja pisala na blogu jak bardzo sie cieszy,kiedy zasadzi sloneczniki i zakwitna.Nie bedzie ich ogladac jednak jej synek ktory razem z nia sadzil kwiatki bedzie o tym pamietal.Kiedy 5 lat temu urodzila upragnionego synka,myslala ,ze ta nierowna walke wygrala.Lecz ten"dran"przebrzydly nie odpuscil,przyczil sie tylko ,by teraz z  zdwojona sila zaatakowac ta piekna pelna zycia dziewczyne.Wiem ,jak ciezko bylo jej zyc.Ona jednak sie nie poddawala.Uczyla kobiety -jak zyc- "pomimo"Jak cieszyc sie zyciem w chorobie,jak sobie wzajemnie pomagac.Bardzo duzo lat temu tez przechodzilam taka trudna sytuacje.Najgorsze bylo pierwsze 5 lat-nawroty sa wtedy bardzo czeste.Udalo sie wtedy.Potem bylo nastepne 5 lat.Po 10 latach juz wiedzialam,ze wszystko co zrobilam,jak walczylam z choroba nie poszlo na marne.Byl tez jeden bardzo stresujacy moment w moim zyciu.W szpitalu w ktorym robilam badania pracowali dwaj znajomi lekarze i jedna polozna.Bylam z nimi umowiona ,ze kiedy beda wyniki i bedzie wszystko dobrze nie bede ich musiala odbierac osobiscie,przesla mi je poczta.W administracji szpitala ktos nie wykonal polecenia lekarzy tylko przyslali mi zawiadomienie,zebym jak najszybciej odebrala te nieszczesne wyniki.Wyobrazcie sobie noc przed moim wyjazdem na Slask .Zadnych informacjitelefonicznych nie moglam uzyskac.Wtedy czekalo sie na polaczenie kilka godzin.W nocy wsiadlam w pociag i przez Skarzysko Kamienna i Katowice dojechalam do szpitala w Rydultowach.Kiedy wpadlam na Oddzial ,akurat moi znajomi lekarze wychodzili z operacji Juz wiedzieli co sie stalo.Jeden z lekarzy poprzedniego dnia przejrzal wyniki z Instytutu Onkologii z Gliwic i zobaczyl moj wynik.Widzac ,ze wszystko jest w porzadku,zaadresowal koperte z wynikiem i poszedl do administracji szpitala aby go do mnie wyslac.Tam sie dowiedzial od  pani pracujacej  sekretariacie ,ze juz wyslano mi zawiadomienie do odbioru wyniku.Nomen omen byla to moja dobra szkolna kolezanka. Postapila  wg.procedur.Troche przydluga ta moja opowiesc,ale wynika z tego jedno ,ze czasem zupelnie nie mamy wplywu na to co i jak sie dzieje.Mimo ,ze jestem juz mocno starsza osoba ,i nie jedno juz przezylam takiego stresu nie chcialabym juz nigdy przechodzic.cdn........Hala

piątek, 22 czerwca 2012

Co z ta moda........

Moda najczesciej kojarzy nam sie z pokazami strojow,modelkami defilujacymi po wybiegach.Jednym slowem z targowiskiem proznosci jakim niewatpliwie sa pokazy mody.Przez dlugi czas nie moglam zrozumiec,dlaczego stroje tam pokazywane sa takie dziwaczne,odlotowe.Przeciez nikt,tego nie moze zalozyc na ulice.Az,wreszcie dotarlo do mnie:one rzeczywiscie sa nie do noszenia!Zrozumialam ,ze jest to jeszcze jeden z rodzajow sztuki wizualnej,takiej jak malarstwo i inne tym podobne obrazy.Projektanci tworza piekne obrazy i tylko nieliczni czasem pokazuja cos co wyznacza jakies trendy mody.Swiatowej slawy projektanci skupiaja sie wg.mnie na kreowaniu nie rzeczywistego obrazu mody.Mysle ,ze ten projektant ktory odwazyl by sie na pokazanie-mody ulicznej,mialby spory klopot  z akceptacja tzw .srodowiska.A przeciez dla nas przecietnych zjadaczy chleba,nie wazne jest czy cos jest -trendy.Wazne jest czyw tym co bedziemy nosic jest nam do twarzy,co odzwierciedla moja osobowosc i wyczucie estetyki.Takze to co jest wygodne i zdrowe.Dreczenie swoich stop i kregoslupa chodzeniem na niebotycznie wsokich obcasach ,jest wystepkiem przeciwko sobie.Tak samo wkladanie bluzeczki odlaniajacej nerki lub  z ogromnym dekoltem do pasa kiedy wieje lodowaty wiatr.Ja wiem moda wymaga od nas czasem poswiecen.Ale nie dajmy sie zwariowac.Wybierajmy tylko to co jest dla nas dobre!Zadbajmy o siebie! Kiedy bralam w roku 1958 slub cywilny ubrana bylam w piekny bezowy kostium.Bluzeczki nie pamietam.Ale to co zepsulo mi cala uroczystosc dokladnie pamietam.Buty piekne zamszowe szpilki.Niestety byly wtedy bardzo modne i wypadalo je do slubu zalozyc.Tym bardziej,ze przyszly maz byl bardzo wysoki.Buty na takich obcasach mialam pierwszy raz na nogach.USC byl zaledwie 400 metrow od domu.Jakos tam zaszlam,ale powrot byl niemozliwy.Ostatni odcinek drogi do domu przeszlam boso.Koniec drogi niesiona bylam na rekach pierwszy i ostatni raz-dlatego tak dobrze to pamietam.Takie przygody mialam kiedy dalam sie zniewolic modzie.Teraz interesuje sie moda na tyle na ile ,mi moj wiek i ograniczenia zdrowotne pozwalaja i jestem szczesliwa bo juz nic nie musze,do niczego sie nie musze dostosowywac i jet mi z tym bardzo dobrze.

Dzisiaj pogoda okropna ,zimno wiatr,tak mi to wyglada ,ze -lato juz bylo.I to ma byc poczatek lata?Cos z tym zarzadzaniem w sprawie lata sie nie wiedzie.Czyzby mialy byc tylko dwie pory roku?Ale ,ze nadzieja umiera ostatnia badzmy dobrej mysli......... cdn ...Hala